feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
niedziela, 01 sierpnia 2010
Nowa Zadra od 3 sierpnia w Empikach

Podwójną Zadrę – numer wiosenny i letni – będzie można kupić w Empikach i w salonach prasowych Kolportera od 3 sierpnia, a może nawet parę godzin wcześniej. (Szukajcie na dolnych półkach w dziale z prasą kobiecą, obok magazynów o pielęgnacji paznokci i fryzur :-))

zaNajnowszy numer otwierają teksty z Festiwalu Zadry, w czasie którego świętowaliśmy 10 lat pisma: m.in. dyskusja o kondycji polskich gender studies, rozmowa o feministycznej prasie i literaturze. Czy postulat zapłaty dla kobiet pracujących  na rzecz swojej rodziny w domu to feministyczny krok naprzód czy wstecz? Czy dziwi nas, że w Szwajcarii przeciwko budowaniu minaretów głosowało wiele kobiet i feministek? Jak wyglądają najnowsze antyaborcyjne manipulacje w Polsce? Dlaczego na świecie trwa moda na patriarchalne bajki o wampirach? Czy to prawda, że Warmia jest kobietą, a cytologia prowadzi do zapłodnienia? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te intrygujące pytania, przeczytajcie najnowszą Zadrę. 122 strony feministycznych tekstów to odświeżająca, a może nawet wybuchowa porcja czytania na resztę lata. Zapraszamy!

Redakcja

poniedziałek, 15 marca 2010
Napisz tekst do Zadry

loZapraszamy do przysyłania tekstów do Zadry.

Deadline do najbliższego numeru to połowa kwietnia, ale zachęcamy bardzo do przysyłania propozycji tekstu jak najwcześniej, tak żeby można je było omówić i uzgodnić temat. Prosimy przysyłać teksty na adres: zadra@efka.org.pl

Oto kilka podpowiedzi co do tego, jak można redakcję uszczęśliwić:

Akceptujemy do druku teksty, w których z perspektywy feministycznej opisane, skomentowane czy przeanalizowane są sprawy dotyczące kobiet, feminizmu, zagadnień gender (płci kulturowej) w kulturze, polityce, życiu społecznym itp. Najciekawsze jest dla nas to, co dzieje się w Polsce, ale także sprawy kobiet na świecie pojawiają się ostatnio w Zadrze coraz częściej.

W każdym numerze pisma można przeczytać artykuły stałych publicystek/ów Zadry, ale z wielką przyjemnością publikujemy też nadesłane teksty, które spełniają wymogi publikacji. Ponieważ Zadra nie jest pismem akademickim, nie publikujemy prac seminaryjnych, magisterskich czy doktorskich, ani ich fragmentów – chyba że tekst jest bardzo ciekawy i napisany językiem lekkim i przystępnym.

Jakie teksty redakcja lubi?

interesujące
krytyczne
odkrywcze
napisane w nerwach i z gniewem
napisane ze stoickim spokojem
napisane zrozumiałym językiem
nie za długie (max. 27 000 znaków ze spacjami)
nie za krótkie (min. 4500 znaków ze spacjami)

Co tekst idealny powinien mieć? 

niedługi, zgrabny tytuł
niedługie, zgrabne śródtytuły
2-4 zdania notki biograficznej autora/autorki pod tekstem
powiew mądrości ;-)
humor i luz (bardzo mile widziane)
zdjęcia lub inne ilustracje do artykułu (to nie wymóg, ale redakcja to bardzo ceni)

Czego redakcja nie drukuje? 

bibliografii
przypisów
wierszy i opowiadań
żywotów świętych
tekstów pełnych zrzędzenia, narzekania i bezsilności


(Redakcja dostaje także dreszczy na plecach na widok i na dźwięk słowa „wszak”, ale radzi sobie z tym, zamieniając w Wordzie to ohydne słówko na zwyczajne „przecież”. Wszak na wszystko są sposoby ;-))

Nie dajcie się zniechęcić tymi wysokimi wymaganiami :-) Bardzo serdecznie zapraszamy do przysyłania tekstów. Autorki i autorzy zadrzanych tekstów mają zapewniony egzemplarz autorski pisma, nie mówiąc o satysfakcji i szacunku wśród ludzi i potomnych :-)

sobota, 16 stycznia 2010
prośba o współpracę

Dzień dobry, ja całkiem OT. Założycielki bloga być może pamiętają zadrrrę. Zadrrra się trochę zestarzała i pisze pracę magisterską - a jakże, o feministkach! W związku z tym prosi feministki, które chcą jej pomóc w badaniach kwestionariuszowych, by chęć tę zgłaszały, pisząc na adres mailowy zadrrra(małpa)gmail.com.
Przemówmy wreszcie własnym głosem!

***

Mówimy zadrrro własnym głosem od dość dawna. I chyba dość głośno. To Ty nas raczej prosisz, byśmy Ci pozwoliły nasz głos przetworzyć. ;) I mam nadzieję, że wiele czytelniczek i czytelników-feministów odpowie na Twoje zapotrzebowanie. Przyrzeknij tylko jedno: że napiszesz *naprawdę dobrą* pracę magisterską... ;)

środa, 16 grudnia 2009
Podpisy pod ustawą o parytetach - ostatni moment!

To już ostatni moment, by podpisać się pod projektem ustawy o wprowadzeniu parytetów płci na listach wyborczych! Formularze do zbierania podpisów pobrać można tutaj

Mieszkasz w Trójmieście? Zebrałaś/eś podpisy pod projektem ustawy? A może sam/a chcesz się w ostatniej chwili podpisać? Listy podpisów możesz przynieść do Trójmiejskiej Akcji Kobiecej w środę 16 grudnia do godz. 22 i w czwartek 17 grudnia od godz. 8.30 do godz. 12.30 (Pracownia Kultury Miejskiej, ul. Kilińskiego 1, Gdańsk-Wrzeszcz, teren dawnego browaru, pierwszy budynek po lewej stronie, I piętro).  Będzie też możliwość podpisania się na miejscu. Następnie jedna z naszych aktywistek zawiezie podpisy do Biura Kongresu Kobiet w Warszawie.

Szczegóły na blogu Trójmiejskiej Akcji Kobiecej

czwartek, 19 listopada 2009
jubileuszowa Zadra i jej blog

 

Zadra10 lat po ukazaniu się pierwszego numeru feministycznego kwartalnika „Zadra” wyszedł wlaśnie z drukarni jubileuszowy, podwojny numer 40 i 41. Na okladce zloty napis „10 lat Zadry” otacza 10 czerrrrwonych róż. To w końcu 10-lecie jedynego w Polsce feministycznego pisma. (O spotkaniach i imprezach z tej okazji - w Krakowie i w kilku innych miastach - będziemy informowac na bieżąco.)

Niemal 130 stron tekstow w jubileuszowej "Zadrze" otwieraja trzy rozmowy: o 20 latach klinczu polskiego feminizmu i demokracji, o Kongresie Kobiet Polskich i o lesbijskim kabarecie Barbie Girls. Kto chce wytknąć nos poza polskie sprawy, znajdzie interesujące teksty o kobietach i feminizmie w Turcji, kilku krajach afrykanskich i na Bialorusi.

Publicystki i publicysci „Zadry” przypominają w swoich artykułach
postaci zmarlych niedawno Piny Bausch i Jadwigi Zylinskiej (która
publikowala w pierwszych numerach „Zadry”), oceniaja z perspektywy ostatnich 10 lat polskie kino, opowiadaja o prawosławnej bogini Sofii, o współczesnej pustelniczce szwajcarskiej, o prezentowaniu feminizmu osobom starszym na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, o silnych „ślonskich dziołchach” i amazonkach, o meandrach feminizmu i o hiper-skromnosci kobiet w czasie rozmow z pracodawcami. Matka Bolka publikuje krytyczną poezję („Ódka do feminizmu polskiego”).

Polecamy także felieton „Zadra ma 10 lat”, ktory opublikowal w
internecie jeden ze wspolpracownikow „Zadry”, Krzysztof Tomasik.

10 lat Zadry to zadrzany blog, otwarty od dzisiaj. Zajrzyjcie, poczytajcie, skomentujcie :-)

Podwojny numer jubileuszowej „Zadry” będzie mozna kupić w Empikach i salonach prasowych Kolportera od 23 listopada -  a w internetowej ksiegarni eFKi juz teraz.


Miłej lektury

Beata Kozak

czwartek, 17 września 2009
Trójmiejska Akcja Kobieca

Dawno mnie tu nie było. Mój feministyczny blog też leży odłogiem od ponad roku, czyli odkąd - powód jest banalny, ale powiem szczerze - dostałam nową pracę, w której cały dzień spędzam przed ekranem. Wieczorem nie mam już siły dalej przed nim siedzieć. Jednak to nie znaczy, że moja feministyczna aktywność zanikła. Wręcz przeciwnie. Wszystkie osoby z Trójmiasta - i nie tylko - zapraszam do przyjrzenia się naszej nowej lokalnej inicjatywie, która w sieci zadomowiła się po sąsiedzku, na bloxie:

tak.blox.pl

Zapraszamy do współpracy wszystkie osoby, które chciałyby w Trójmieście aktywnie działać na rzecz praw kobiet (raczej ulicznie i aktywistycznie, niż naukowo).

Kontakt: tak3miasto@gazeta.pl

sobota, 23 maja 2009
linia bioder a dyskryminacja w miejscu pracy
Na tablicy koła naukowego kultury i gospodarki Japonii działającym przy SGH znajduje się typowa wystawka. Jest trochę zdjęć. A także zestawienie faktów geograficznych i ekonomicznych cechujących ten kraj. Do tego jedna nieduża kartka z nagłówkiem "przydatny słowniczek zwrotów japońskich". Lekko skonfundowana przeczytałam pierwsze zdanie: "Masz piękną linię bioder". Następne: "Czy skończyłeś już pracę" zaintrygowało mnie. Dalsze zdania okazały się kontynuacją dialogu kobiety i mężczyzny. Z tym, że w domyśle kobieta wypowiadała kwestie o bardzo uległym brzmieniu typu "Boję się"; "Boli"; "Nic się nie stało", a mężczyzna odpowiadał z pozoru uspokajająco, ale ewidentnie dążąc do celu, jakim był udany (dla niego) stosunek seksualny. Na koniec kobieta mówi "Kocham cię", a on odpowiada "Zadzwoń do mnie pojutrze".
Wątpliwej jakości dowcipem jest samo przypuszczenie, że w poznawaniu kultury i gospodarki Japonii najbardziej potrzebne są zwroty typu "Chodźmy do ciebie". Natomiast bardziej przeraża fakt, że takie dyskryminujące i stereotypowe podejście, tak do kobiet, jak i do dalekiej kultury, zaczerpnięte z erotycznych komiksów i uproszczonych przekazów mass mediów, jest propagowane przez jedno z kół naukowych elitarnej uczelni. Co gorsza, przewodzą temu kołu dwie kobiety, których nazwiska i dane kontaktowe widniały także na tej tablicy. Czy przyklasnęły pomysłowi małego słowniczka? Czy w duchu poczuły się urażone, ale szybko się przemogły, by nie wypaść z roli "fajnych dziewczyn"? Czy może w ogóle nie widzą problemu?
Tak naprawdę najgorsze jednak jest to, co czai się w tle za takim  anie innym wyborem formy przedstawienia "kultury i gospodarki Japonii". Chodzi o pogardę dla kobiety, istniejącej jako przedmiot seksualny posiadaczki pięknej linii bioder. Chodzi też o to, że takie podejście jest obecne w gmachu i strukturze organizacyjnej uczelni, na ktorej kształcą się przyszli menedżerowie, przedsiębiorcy, dyrektorzy przedsiębiorstw. Jak oni potem podejdą do kobiety - swojej pracownicy, koleżanki, kandydatki do pracy? Czy będą patrzyli na linię bioder zamiast dyplomy i referencje? Będą pozwalali sobie wobec kobiet w swoich firmach na ciężkie seksualne dowcipy? Czy negocjując kontrakty będą traktowali swoje partnerki w interesach poważnie? Czy pobłażliwe traktowanie przez tego typu dowcipów, nie odbije się na wprowadzaniu w Polsce praktyk antydyskyiminacyjnych? Prawo sobie, a obyczaje sobie. Dlaczego jednak obyczaje studentów SGH nie mogą w tym wypadku wyprzedzać ustaleń prawnych?
piątek, 10 października 2008
polityka prorodzinna

Minister Kopacz znowu na językach całej Polski. To juz kolejna w ostatnich miesiącach wpadka minister zdrowia. Tym razem zapowiedziała, że Polski nie stać na sfinansowanie znieczulenia okołoporodowego rodzącym kobietom. Wyjaśniła, że bóle porodowe są czymś nieuniknionym, bo tak skonstruowała kobiety natura.

Pani minister zapomniała, że natura sama wyzwala w kobiecie odpowiednie hormony, które sterują akcją porodową. Dlaczego więc podaje się już prawie obligatoryjnie oksytocynę? Z pewnością bardziej naturalne jest rodzenie w pozycji kucznej. Więc po co wydawać pieniądze na drogie łóżka? Ba, po co wydawać pieniądze na drogą aparaturę, do której podłącza się rodzącą? Natura przecież też tego nie zna.

Skoro obsługa anestezjologiczna porodu jest tak kosztowna, to właściwie po co lekarz położnik? Kobiety naturalnie mogą urodzić w domu, przy pomocy akuszerki. Problem nierentownych (?) odziałów położniczych rozwiąże sie sam.

Koniec ironii. Poprzedni rząd przy aktywnych współudziale obecnej partii rządzącej uchwalił tzw. becikowe. Jest to kwota 1000 złotych przekazywana rodzicom nowonarodzonego dziecka. Według wyliczeń NFZ znieczulenie przy porodzie kosztuje kilkaset złotych. Rachunek jest prosty. Pieniądze z becikowego mogłyby pokryć koszty znieczulenia. Dla systemu byłby to zysk, bo przecież nie każda kobieta mogłaby zostać poddana znieczuleniu - ze względów medycznych, czy z braku jej woli. A dodatkowy etat anastezjologiczny służyłby całemu szpitalowi. Ale sprawa się rympła, bo raz dane pieniądze trudno zabrać.

Od kilku lat rządzący wraz z chórem ekspertów powtarzają, że potrzebujemy zwiekszyć przyrost naturalny. Zapominają, że nie jest to operacja prosta, bo wymaga współudziału licznych obywateli. A żeby zachęcić tych obywateli do posiadania większej liczby dzieci, trzeba im zapewnić podstawowe rzeczy. Przede wszystkim rzetelną opiekę lekarską od bardzo wczesnego wieku dla dziewcząt, która ograniczyłaby problemy z płodnością w późniejszym wieku. Następnie rzetelną opiekę medyczną dla ciężarnych i rodzących, tak aby kobiety nie bały się porodu i nie cierpiały mąk na sali porodowej w imię jakiejś chorej ideologii o "prawach natury", często ryzykując zdrowiem, a nawet życiem swoim i dziecka. Konieczne jest także wsparcie młodych rodziców. Tysiąc złotych tego nie załatwi. Rodzice powinni mieć dostęp do szkoły rodzenia, wsparcia od wykwalifikowanej położnej w pierwszych tygodnaich życia dziecka, darmowych szczepień. No i wreszcie kobiety powinny być pewne, że po odchowaniu dziecka będą mogły wrócić na rynek pracy i dalej rozwijać sie zawodowo. I że otrzymają w tym wsparcie od państwa (w postaci składek i zasiłków oraz miejsc w żłobkach i przedszkolach), pracodawcy oraz ojca dziecka (który weźmie część urlopu rodzicielskiego i będzie aktywnie brał udział w opiece nad dzieckiem, a nie zamieni się w tzw. żywiciela rodziny - wiecznie nieobecnego i zmęczonego pracą ojca).
Nie wspomnę już o edukacji seksualnej i dostępie do antykoncepcji jako formach aktywnego decydowania o prokreacji.

Co mamy? Deklaracje o stworzeniu narodowej listy ciężarnych. Sugestie, że kobiety posłuszne systemowi będą miały lepszy dostęp do opieki, chociaż konstytucja gwarantuje tutaj równość. Ściganie rodzących za granicą, które niby naraziły państwo na koszty, a chciały tylko przeżyć swój poród godnie i bezpiecznie i dostarczyć Polsce zdrowego obywatela czy obywatelkę. Przymykanie oczu na brak edukacji seksualnej w szkołach, problem niechcianych ciąż, niepłodności coraz szerszej rzeszy Polek i Polaków. Łamanie praw pracowniczych rodziców. Brak miejsc w żłobkach i przedszkolach. Utrudniony dostęp do lekarza i koniecznych badań.

Jak widać, na tym froncie, rząd ma jeszcze bardzo dużo od zrobienia. Niestety, minister Kopacz nie wykazuje ani krztyny zrozumienia dla potrzeb kobiet w Polsce. Przesłoniły je chyba słupki budżetu. Skoro opieka zdrowotna w naszym kraju jest tak kosztowna to może lepiej ją całkowicie zlikwidować, bo przecież naturalnym jest, że człowieka boli, że człowiek choruje i w końcu umiera. Wszystkie działania są w takim razie ingerencją w naturę. Dlaczego rozróżniać między trzydniowym porodem a paraliżującym bólem zęba? Jedno jest naturalne, drugie nie?

Pani Ewie Kopacz już zdecydowanie dziękujemy!

środa, 19 września 2007
Zadra zaprasza do współpracy

Kolejna gruba Zadra, numer podwójny, wyjdzie z drukarni na śnieg i mróz na przełomie listopada i grudnia. Po raz kolejny rozpuszczamy wici wśród narodu i zapraszamy do współpracy, czyli do przysyłania tekstów. Nie trzeba być Hillary Clinton ani Nelly Rokitą, nie trzeba mieć znanego skądinąd nazwiska ani zadbanej cery, żeby publikować w Zadrze. Wystarczy mieć coś feministycznie/ genderowo ciekawego i sensownego do powiedzenia i umieć to w zgrabny sposób napisać. Albo sfotografować. No i ta niezwykła satysfakcja z bycia jedną z osób, które plwają na brak funduszy i publikują w Zadrze (oraz Zadrę) wbrew finansowym dziurom w serze. I ten splendor oraz szaleństwo :-)

Kto ma ochotę postrzepić sobie klawiaturę na genderowe i feministyczne tematy, które ją/go bulwersują, zajmują, spać nie dają – niech pisze i przysyła tekst do redakcji (zadra@efka.org.pl). Można też uzgodnić temat artykułu wcześniej. Ostateczny termin akceptowania tekstów to 20 października, a w przypadku tekstów związanych z wyborami – 25 października.

Będziemy wdzięczne za rozesłanie tego zaproszenia w różne internetowe miejsca, żeby dotarła do jak największej grupy zainteresowanych osób.

Ściskamy Was za gender :-)

redakcja Zadry

środa, 16 maja 2007
Zadra ściska wasze koty

Dziękujemy wszystkim osobom, które przysyłają do Zadry maile z propozycjami tekstów. Bardzo cieszymy się z tak żywej reakcji! Poprzez wpis na blogu gender chciałybyśmy przypomnieć, że ostateczny termin przysyłania artykułów do najbliższego, podwójnego numeru to koniec maja, a więc im dłużej i im później przysyłacie swoje propozycje, tym mniej czasu zostanie na napisanie tekstu. I tym mniej zostaje na nie  wolnego miejsca w Zadrze. Piszemy o tym dlatego, że dostajemy ciągle maile m.in. z pytaniem o deadline.


Swoją drogą to cudne, jak wiele energii, świeżości i odlotowych pomysłów kłębi się w feministycznym narodzie płci obojga :-) Wystarczy poruszyć jeden kamyczek, a lawina rusza z hukiem :-)

Namiętne pozdrowienia od redakcji Zadry, uściski dla waszych psów i kotów :-)

 
1 , 2 , 3