feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
środa, 17 maja 2006
Polacy-geje i Polki-lesbijki
Historia to wielka skarbnica. I prawdą jest, jak głosi obiegowa opinia, że wszystko, co przydarza się w teraźniejszości, kiedyś już sie zdarzyło. Choć za Heraklitem można powtórzyć, że nigdy nie wstępuje się dwa razy do tej samej rzeki – rzeka wciąż trwa.

Dziś dzień przeciwko homofobii. Polscy geje i polskie lesbijki mają w swojej historii wielu i wiele podobnych sobie odmieńców w normach seksualnych i płciowych. Wśród nich są ci, co wbudowali kamienie węgielne pod fundament nowoczesnej kultury polskiej:

Joachim Lelewel (ojciec polskiej historiografii), Juliusz Słowacki (wieszcz), Emilia Plater (bohaterka narodowa), Narcyza Żmichowska (poetka i pisarka), Maria Komornicka (poetka), Maria Rodziewiczówna (pisarka), Maria Dąbrowska (pisarka), Karol Szymanowski (kompozytor), Witold Gombrowicz (pisarz), Julian Stryjkowski (pisarz), Jerzy Andrzejewski (pisarz), Jarosław Iwaszkiewicz (poeta).

Ktokolwiek słyszał o kobietach lub przynajmniej jednej kobiecie, z którą intymnie był związany Roman Dmowski - piszcie do nas! Historycy nadal jej poszukują. I pewnie nigdy nie znajdą.

Nawet drag queens mogą znaleźć historycznego patrona – Hetman Stefan Żółkiewski zrobił furorę podczas jednego z karnawałowych ulicznych korowodów, przebrany za boginię Dianę. Historia jest hojną muzą i każdemu ma coś do ofiarowania.

To jest nasza narodowa, polska tradycja, o której warto pamiętać i której nie wolno pozwolić sobie odebrać. 

Jak głosi maksyma Stanisława Jachowicza - pedagoga:

"Cudze chwalicie, swego nie znacie! Sami nie wiecie, co posiadacie."

**************

a propos komentarzy:

Czy w takim razie Ministerstwo Wychowania Patriotycznego zacznie cenzurować kulturę polską?

Proponuję także dodać Mickiewicza, bo należał do sekty Towiańskiego potępionej przez papieża, wierzył w reinkarnację i żył z żoną i kochanką (i jej dzieckiem) pod jednym dachem. Trochę to sprzeczne z wartościami rodzinnymi i  na pewno obraża uczucia religijne.

Krasińskiego też można dorzucić, bo z kochanką żył i zdardzał żonę.

I Chopina - nawiasem mówiąc dzielił kochankę z Krasińskim. Mało tego, pozwalał się utrzymywać kochance - feministce i transwestytce, która się kazała nazywać George (czyli Jerzy) Sand... To znaczy, że perły polskiej muzyki narodowej powstały za pieniądze feministki-transwestytki. To przynajmniej jest powód, żeby nie opluwać feministek!

Czym byłaby kultura polska bez tych odmieńców i feministek?

Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii
Za: www.kobiety-kobietom.com

17 maja 1990 roku WHO (Międzynarodowa Organizacja Zdrowia) oficjalnie uznała, że homoseksualizm nie jest schorzeniem psychicznym. W 2006 roku po raz drugi obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii (International Day Against Homophobia - IDAHO). Ostatnie miesiące pokazały, że homofobia w coraz większym stopniu ogarnia polskie społeczeństwo, czego dowodem są ograniczenia swobody wypowiedzi i demonstracji oraz narastająca agresja słowna i fizyczna, której dopuszczają się zwłaszcza prawicowi politycy.

Polacy, czas się leczyć z nienawiści, krótkowzroczności i uprzedzeń!

Homofobia jest uprzedzeniem powszechnym, ale nabytym. Nie jest nieunikniona - można ją pokonać. Wszyscy możemy się od niej uwolnić, trzeba tylko wreszcie powiedzieć: Stop homofobii!

Więcej informacji o International Day Against Homophobia (IDAHO):
www.idahomophobia.org/index.php3?lang=en

Podpisz petycję!
www.petitiononline.com/idaho/petition.html

Porozumienie Lesbijek (LBT), Lambda Warszawa, Kampania Przeciw Homofobii


wtorek, 16 maja 2006
Prawo posla W.
To juz nie ignorancja, glupota, manipulacja, ani polityka, tylko lamanie praw czlowieka. Mam wrazenie, ze Prezes Helsinskiej Fundacji Praw Czlowieka mowi o tym co sie dzieje jakby ciagle nie dosc krzywdy wyrzadzono. Dziwie sie, ze w praworzadnym i demokratycznym kraju, nalezacym do Unii Europejskiej, posel na Sejm moze bezkarnie rzucac bezpodstawne oskarzenia na ludzi, ktorzy sa tego kraju obywatelami, placa podatki, biora udzial w wyborach. Kiedy przeczytalam wypowiedz posla po raz pierwszy, nawet mnie ona rozbawila, bo byla taka... freudowska... (w sensie niespelnionych popedow i podswiadomych pragnien).
Ale teraz mi juz nie do smiechu.
Mam nadzieje, ze jednak poslowi nie ujdzie na sucho.

Wierzejski o gejach raz jeszcze ...

Ziobro ...

Biedron ...
"Przeciwnik Giertycha to gej, a gej to pedofil."

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3347500.html

Lekcja z polskiej demagogii. Na szóstkę z plusem dla Jaśnie Oświeconego Ministra Oświaty i jego świty.

*********

joe dodaje:

strachprzed.blox.pl/2006/05/raport-mniejszosci.html

*****

Geje atakują Herr Gerticha!

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3349821.html

12:17, nina_braun , prasówka
Link Komentarze (10) »
niedziela, 14 maja 2006
Postmodernistyczna rodzina na Planet Doc Review
Zapowiedź - niestety tylko warszawska: na festiwalu filmów dokumentalnych Planet Doc Review można obejrzeć bardzo dobry moim zdaniem dokument Susan Kaplan Trzy serca. Postmodernistyczna rodzina o próbie stworzenia nietradycyjnej rodziny przez dwóch mężczyzn i kobietę. Nie należy przerażać się opisem, który brzmi mocno telenowelowo i w dziwny sposób używa słowa "normalność" (normalność jako heteroseksualność? czy to moja nadinterpretacja?). Ostatnia projekcja: 17 maja, g. 19.

Ja na pewno do tego filmu wrócę, ale na razie zbyt zmęczyła mnie wywołana nim dwugodzinna dyskusja o heteronormatywności.
kobiety na spalonym
co jest najważniejsze na świecie?
piłka nożna naturalnie - odpowie każdy człowiek w wieku powyżej pięciu lat
przynajmniej na te dwadzieściakilka (?) dni przed mistrzostwami
przynajmniej każdy człowiek płci męskiej

szczególnie mocno widać to teraz w niemczech, gdzie każdy, ale to każdy produkt reklamowany jest za pomocą piłki nożnej
nie wspominając o gadżetach piłkarskich - od zapalniczki, przez talerzyki, skarbonki po ... sama nie wiem co z piłką nożną można jeszcze kupić, a właściwie to nie wiem czego nie można kupić bo widziałam nawet ciasta w proszku po upieczeniu w kształcie połowy piłki nożnej

to jest męski sport
bardzo męski
wyłącznie męski
do tego stopnia męski, że w emmie panie redaktorki poświęciły jakieś dwadzieścia stron piłce nożnej, odkrywając przed czytelniczkami kilka szczegółów o których zazwyczaj nie myśli się

"brak" fanek piłki nożnej
bo kobieta na stadionie to się nudzi, przyszła żeby sprawić przyjemność swojemu chłopakowi, ślini się na widok jakiegoś piłkarza, albo rozgrzewa drużynę i/lub kibiców
jest to sport tak bardzo męski, że gdy kobieta zada pytanie "a kto gra?" to żadnemu mężczyźnie nie przyjdzie do głowy, że pyta o ustawienie na boisku a nie o drużyny
w piłkę nożną grają wyłącznie mężczyźni - bo co kobieta może zrozumieć z tych skomplikowanych reguł? - tylko ciekawe czemu w badaniach przeprowadzonych przez brytyjczyków wyszło, że tylko połowa badanych panów potrafiła zrozumiale wyjaśnić zasady spalonego i aż dwie trzecie kobiet
a może ten sport nie jest aż tak bardzo męski, może są kobiety które się tym interesują, tylko od przychodzenia na stadiony odstraszają je bandy chuliganów?

niemiecka reprezentacja jest już mistrzem świata i to od 2003 r.
a raczej mistrzynią, bo chodzi o niemiecką żeńską reprezentacje
ale czy ktoś tu mówi o kobietach?
co do męskiej, delikatnie mówiąc mogliby mieć problemy żeby się zakwalifikować - cóż za ulga, że jako gospodarze mogą i tak grać w mistrzostwach

całe niemcy przygotowują się na przyjęcie tysięcy, milionów fanów przyjeżdżających na mistrzostwa
właściciele hoteli i knajp zacierają ręcę i już liczą zyski - trzy miliony mężczyzn, którzy muszą gdzieś spać i coś jeść
oprócz mężczyz niemcy liczą, że przyjedzie 40 tysięcy kobiet, ok 32 tysiecy z nich przymusowo, burdele w niemczech też umieją liczyć zyski...
"w gości do przyjaciół" takie jest hasło promujące tegoroczne mistrzostwa

to że piłka nożna jest dla lepszej części świata najwyraźniej chyba widać w iranie [z tego co wyczytałam iran się zakwalifikował] - tam kobiety mają po prostu zakaz wchodzenia na stadiony
no bo po co? ani się nie znają, ani nie umieją grać, ani się rozebrać nie mogą
absolutnie zbędne

za chwilę mistrzostwa świata a może powinno się to nazywać mistrzostwa połowy świata

Weekend 14-15.05

Kobiety i Koran

http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3322804.html

Wywiad Sebastiana Łupaka z Hibba Abugideiri - interesujący tekst, choć stracona szansa na świetny wywiad. Tekst w istocie mówi więcej o tym, co dziennikarz - Sebastian Łupak - ma w głowie (poraża skalą jego profesjonalizmu) i o tym, jak sobie redaktor wyobraża czytelnika swego tekstu. Żenada. 

Tytuł: "Hibba Abugideiri, sudańska muzułmanka żyjąca w USA"

A może: "Profesor Hibba Abugideiri, amerykańska specjalistka studiów islamskich i wysłannik Departamentu Stanu USA do krajów trzeciego swiata" (w tym Polski).

O kompetencjach prof. Abugideiri informuje notka pod zdjęciem.* Czy to wyraz niefrasobliwości redaktora naczelnego? Autora tekstu? Tępota to, brak profesjonalizmu, czy praktyka dyskredytowania lub dyskryminacji? (Typu: Czy czarna muzułmanka, choćby nawet profesorka uniwersytecka, jest nas w stanie czegoś nauczyć? Czy warto jej słuchać? Czy ma coś do powiedzenia?) Otóż ma - odpowiada na takie oto pytania Łupaka.


* "... wykładowca studiów islamskich i historii na rzymskokatolickim uniwersytecie Villanova pod Filadelfią. Zrobiła doktorat z historii na Georgetown University w Waszyngtonie, gdzie wykładała później historię Bliskiego Wschodu. W ramach współpracy z Departamentem Stanu USA jeździła z prelekcjami do Malawi, Uzbekistanu, Azerbejdżanu, Trynidadu i Tobago oraz Polski."

Pytania Łupaka: Rozbiór logiczny

- W USA ukończyła Pani college, zrobiła doktorat, a teraz jest wykładowcą akademickim. Czy była Pani kiedykolwiek obiektem dyskryminacji ze względu na płeć, wyznanie bądź kolor skóry?

Pytanie o dyskryminację od razu stawia ekspertkę i kobietę w pozycji zdominowanej - w pozycji ofiary. To jakby zapytać Pana Łupaka w Niemczech - "Czy był Pan kiedykolwiek oskarżony o kradzież w sklepie?" Pogratulować delikatności.

- Pochodzi Pani z Sudanu. Jak znalazła się Pani w Stanach Zjednoczonych?

Pytanie genialne - w Ameryce wszyscy są imigrantami. Nawet z Sudanu. Zapewne to Pana Łupaka zdziwiło.

- Czy wychowanie w tradycji muzułmańskiej było dla Pani problemem?

Czy wychowanie w tradycji katolickiej było problemem dla pana Łupaka? Założenie autora - islam jest podejrzany moralnie, tajemniczy, niemoralny. Przez grzeczność zapewne prof. Abugideiri nie podsuneła panu Łupakowi lektury obowiązkowej dla kogoś, kto robi wywiad z "sudańską muzułmanką żyjąca w USA". Ta lektura to klasyka. Nazywa się "Orientalizm" a napisał ją Edward Said. Dostępna nawet po polsku.

- A Pani nie chciała iść na randkę?
- Dlaczego właściwie taniec na dyskotece był zakazany?
- I jak to wiązało się z tańcem?
- Dziewczyny z Pani szkoły, które nie zasłaniały włosów, tańczyły i chodziły na randki, były przez Panią i Pani rodzinę postrzegane jako uwodzicielskie i złe?
- Twierdzi Pani, że noszenie chusty to dla Pani wolny wybór. Ale wiele kobiet w islamie pozbawionych jest tego wyboru. Czy Pani zdaniem noszenie hidżabu bądź burki, czyli szaty zakrywającej wszystko prócz oczu, może być przejawem opresji kobiet?

Pytania żenujące. Czy profesora - mężczyznę także ktoś pyta o tańce i randki? Do "Gali", panie Łupak, robić reportaże z tańców w gwiazdami.

- Francja poszła w drugą stronę - tam islamskim uczennicom nakazano ściągnąć chusty, gdy przychodzą się uczyć do państwowych, świeckich szkół. Dlaczego Ameryka nie zdecydowała się na taki krok?

A co to znaczy "Ameryka", panie Łupak? To jest metonimia. Co Pan ma na myśli? Na głupie pytanie nie powinno być odpowiedzi. Podziwiam cierpliwość Pani Profesor.

- Ze Stanów Zjednoczonych co rusz dochodzą głosy kobiet, które chcą brać aktywniejszy udział w życiu kościołów chrześcijańskich, żądając np. wyświęcania ich na kapłanki. Czy amerykańskie muzułmanki walczą o większe prawa w ramach islamskiej hierarchii kościelnej?

Niedouctwo wyłazi, jak gacie ze spodni. Czy autor mówi o Kościele Katolickim? W kościołach protestanckich kapłaństwo kobiet jest już normą. Nie wie o tym? Odebrać mu dyktafon, bo tylko wstyd przynosi.

- Aminie Wadud grożono. Dlaczego wciąż słyszymy o pisarzach, artystach czy politykach, którzy muszą się ukrywać, bo muzułmanie wydali na nich wyroki śmierci?

Którzy muzułmanie? No wstyd. A pytanie - z "Życia na Gorąco".

- Amina Wadud powiedziała, że stawianie mężczyzn ponad kobietami obraża Boga. A jak Pani czuje się jako wyznawczyni religii, w której np. kobiety nie mogą modlić się z mężczyznami, by ich nie rozpraszać, więc są albo za ich plecami, albo w osobnej sali?

A jak pan Łupak może się czuć w Kościele, w którym kobiety nie mogą odprawiać mszy? Co to jest w ogóle za pytanie?

- Jako muzułmanka jak tłumaczy Pani sobie wyrok sądu w Nigerii, który, opierając się na szarijacie, czyli prawie muzułmańskim, skazał w 2003 roku ciężarną Aminę Lawal na ukamienowanie, bo była podejrzana o zdradę, czy też przypadek Abdula Rahmana skazanego w tym roku na śmierć w Afganistanie za to, że przeszedł z islamu na chrześcijaństwo?

Bo tylko w chrześcijaństwie ratunek? Bezwstydne dyletanctwo i generalizacje na podstawie sensacji kryminalnych. Tego teraz uczą dziennikarzy?

- Ostatnio świat zachodni podzieliła kwestia dopuszczalności publikowania karykatur przedstawiających Mahometa. Jakie jest Pani stanowisko w tej sprawie?

A co Pani na temat rozrywki? Bzdura.

Czy interesują mnie pytania redaktora Łupaka, jako czytelniczkę Gazety Wyborczej? Nie. Czy się czegoś dowiedziałam? Tak, że redaktor Łupak nie ma bladego pojęcia, o czy rozmawiać z amerykańską profesorką studiów islamskich i nie rozumie o czym ona mówi. A pokazała mu kierunek - już w pierwszej odpowiedzi pokazała pięknie a dobitnie, jak chłop krowie na rowie, w jaki sposób działa dyskryminacja: że jest zawsze powiązana ze statusem władzy, że dyskryminacja płci zawsze wiąże się z rasa, klasą, religią / statusem kulturowym. Jeśli już zaczął od dyskryminacji, to prof. Abugideiri podjęła temat. Niestety, nie pojął i skończył na tańcach, szmatkach i sensacjach kryminalnych. Na więcej wrażeń szkoda słów.

Kinga Dunin o lewicy

Na ile "konserwatyzm", tak jak go opisuje Janke a za nim Dunin, jest po prostu moralnym konformizmem? Dosyć bezwstydnym, zresztą, w którym jedną ręka się błogosławi, a drugą podżyna gardło bliźniemu.  Co właściwie taki konserwatyzm konserwuje? Zdobycze III RP? Oczywiście nie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że konserwuje polityczne i społeczne jady, które tak efektywnie zostały wykorzystane w "transformacji nowej mentalności". Konserwuje ksenofobie, pieniactwo, manipulację prawem, język populizmu (czytaj: kłamstwa, albo nowomowy), dyskryminacje postaw i pogladów mniejszościowych, średniactwo i cwaniactwo. O ile brytyjski konserwatyzm, to, jak to kiedyś ujął jej apologeta, postawa stałej niepewności i skłonność do negocjacji, polski wariant konserwatyzmu ma naturę rewolucyjną. Po co nam lewica? Może po prostu po to, żeby za 8 lat nie było w Polsce faszyzmu. Falangi ONR-u, które się tak siarczyście odradzają pod opiekuńczymi skrzydłami nowego Ministra Oświaty, jak historia uczy, miały swoje pięć minut w przedwojennej Polsce. A może miałyby i więcej, gdyby nie wybuchła wojna. Niektórzy mają nadzieję, jak zapewne Janke, że te pięć minut wróci - i polityczny społeczny "porządek" zabezpieczy przywileje nowych elit nowego liberalizmu. A neoliberalizm potrzebuje swoich fabryk, w których płaci się dzieciom 50 centów dniówki. Albo, w wariancie bliższym Europie Środkowej pozbawionej kolonii, konstruuje się czarnych roboli, albo okrada kulturowych "innych".  Zastanawiam się, czyje sklepy będzie się tym razem rozbijać i kogo gromić, w jednonarodowym państwie...

10:24, nina_braun , prasówka
Link Komentarze (5) »
piątek, 12 maja 2006
Wpis założycielski, czyli... trochę o nas
Gender.blox jest wspólnym przedsięwzięciem bloggerek i bloggerów, którym bliskie są kwestie feministyczne, genderowe, queerowe i te dotyczące społeczności LGTB.

Chcemy, by ten blog stał się przede wszystkim przestrzenią do prowadzenia dyskusji. Miejscem, gdzie mogłyby się ścierać i cieniować poglądy dyskutantek i dyskutantów. Wszyscy dzielimy pewne podstawy światopoglądowe, a wiele z nas określa się jako feministki/feminiści. Poza tą wspólną wrażliwością na problemy feministyczne i okołofeministyczne różnimy się między sobą -- poglądami politycznymi, pomysłami na to, jak "praktykować" feminizm, strategiami działania, zainteresowaniami i wieloma innymi rzeczami. Na tym blogu chcemy pokazać, że nie ma jednego feminizmu, a feministki i feminiści często różnią się zasadniczo w podejściu do wielu kwestii. Jednak mimo że w pewnych sprawach różni nas wiele, to różnice te nas nie dzielą - czynią jedynie dyskusję wewnątrz i wokół feminizmu ciekawszą.

Nie oczekujcie więc, że będziemy mówić jednym głosem - ten blog powstał, by zebrać rozproszone po całej polskiej sieci osoby piszące na tematy feministyczno-genderowe i dać im (nam) możliwość stałego konfrontowania własnych poglądów i przemyśleń nie tylko z "antyfeministami" z for internetowych, lecz również z osobami z "własnego podwórka". Możliwość takiej dyskusji stwarza bowiem dla każdej/każdego z nas jeszcze lepszą sposobność przemyślenia własnych poglądów i argumentów.

Mamy więc nadzieję, że będzie to miejsce merytorycznych dyskusji, lecz w związku z tym, że kwestie feministyczne i im podobne są bardzo często pożywką dla trolli internetowych, to uprzedzamy, że wszelkie próby trollowania zostaną usunięte z komentarzy bez uprzedzania, a w przypadku zapamiętałych trolli ich loginy lub ip będą blokowane przez administratorki bloga.

Dla czytelniczek i czytelników tego bloga (niezależnie od tego, czy są feministkami/ami, czy nie) mamy nadzieję być nie tylko źródłem pewnej wiedzy o feminizmie i pokrewnych mu nurtach, lecz również platformą dyskusyjną, która umożliwi nam spotkanie się w cyberprzestrzeni, by wspólnie porozmawiać na tematy, które są nam bliskie. Zapraszamy do dyskusji i współpracy! Jeśli chcecie dołączyć do grona autorek i autorów tego bloga -- prosimy o e-mail: gender.blox(at)gazeta.pl

niedziela, 30 kwietnia 2006
Pakt na rzecz równouprawnienia bez Polski

Rząd szwedzki zawarł pakt z rządami Francji, Hiszpanii, Finlandii, Danii i Czech. Pakt dotyczy wzmocnienia prac na rzecz równouprawnienia i zmniejszenia przepaści pomiędzy kobietami i mężczyznami odnośnie płac, pracy i zdrowia. Jak pisze Göran Persson w liście skierowanym do przewodniczącego Unii Europejskiej są to kluczowe kwestie niezbędne do osiągnięcia pełnego zatrudnienia i ekonomicznego wzrostu. Centralne miejsce w pakcie zajmują kwestie opieki nad dziećmi oraz godzenie pracy zawodowej i rodzicielstwa.  

Jak doszło do zawarcia paktu? Göran Persson podczas jednego z nieoficjalnych spotkań towarzyszących Radzie Europejskiej, 27 października 2005 roku zaproponował stworzyć pakt na rzecz równouprawnienia, aby zwiększyć szanse kobiet na rynku pracy. Propozycja spotkała się ze zrozumieniem wielu krajów członkowskich.  

Najważniejszymi celami paktu jest:

-wzmocnienie i przyspieszenie równouprawnienia zgodnie ze strategią lizbońską,

-zmniejszenie przepaści pomiędzy kobietami i mężczyznami w życiu zawodowym i w społeczeństwie,

-odpowiedzenie na rozwój demograficzny poprzez polepszenie szans kobiet i mężczyzn na godzenie życia zawodowego z rodzinnym. 

Jako środki zaradcze posłuży:

-zlikwidowanie różnic ze względu na płeć i przeciwdziałanie podziałowi na płeć na rynku pracy,

-udzielanie pomocy w łączeniu życia zawodowego i rodzinnego,

-integrowanie perspektywy równościowej we wszystkich politykach i polepszanie jej wdrażania. 

Pytanie retoryczne: dlaczego rząd polski nie bierze udziału w tym pakcie?

(źródło: rząd szwedzki, informacja prasowa z 10.02.2006, http://www.regeringen.se/sb/d/6356/a/57978 )

20:04, szwecja11 , świat
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 kwietnia 2006
Znów fundamentalne pytanie, czyli kobieta w domu i w zagrodzie

GUSTAW

(z żalem)

O, nie! Nas Bóg urządził ku wspólnemu życiu:

Jednakowa nam gwiazda świeciła w powiciu;

Równi, choć różnych zdarzeń wykształceni ciekiem,

Postawą sobie blizcy, jednostajni wiekiem,

Ten sam powab we wszystkiem, toż samo niechcenie,

Też same w myślach składnie i w czuciach płomienie.

Gdy nas wszędzie tożsamość łączy niedościgła

(Adam Mickiewicz)

Czytam „Politykę” i na jednej z pierwszych stron znajduję Raport zaczynający się słowami: „Rządzący dziś politycy, powołując się na nauki Kościoła, najchętniej zagnaliby kobiety do domów. A jest tam ich już sześć milionów, 55% wszystkich dorosłych kobiet. Nie istnieją publicznie. Nie mają prawa do emerytur, choć całe życie pracują”.

Feminizm w kwestii kobiety w domu, wypowiada się tak, że jeśli kobieta sama, rozumowo podejmuje decyzję o pozostaniu w domu i pragnie się spełniać, jako gospodyni domowa, to jest to jej wolny wybór.

Teraz już malkontentka. Jeśli to jest jej wybór, to wszystko dobrze, a jeśli nie jest? Jedna z bohaterek artykułu najbardziej upokorzona czuła się, gdy poszła do banku i usłyszała, że może założyć konto, ale wyłącznie z mężem i na jego nazwisko, bo sama nie jest wiarygodna. A jej mąż rzekł na to, że jak chce mieć pieniądze, to mogła je sobie zarobić. Ona wychowała pięcioro dzieci, prowadziła dom, ogród, podejmowała prace dorywcze i pomagała mężowi. Dziś on nie chce jej dać nic.

Ktoś powie, że to patologia. I pewnie się zgodzę. Bo przecież nie w każdym domu tak jest, by partnerzy w związku tak się zachowywali, ale jedynie 4% Polaków „bardziej poważa panią domu, niż kobietę pracującą poza nim” (wszystkie cytaty Polityka, nr 16/2006 – Raport, Martyna Bunda). Zestawmy to z liczbą sześciu milionów kobiet pozostających w domu, na utrzymaniu innych. Tylko niewielki procent ich partnerów szanuje ich pracę. Ale z tego można wnosić, że prace domowe, nie należą do tych, które społeczeństwo ceni. 4% dostrzega ich wagę. A reszta? Ma te kobiety za służące? Garkotłuki? Za kogo?

Kim jest ta kobieta, z którą kładą się do łóżka wieczorem. Jeśli nie szanują jej pracy, to co w niej szanują? Gdy pracę traci, bądź nie może zdobyć mężczyzna, to zaraz wielkie aj waj. Bo to go frustruje. A kobiet nie? Nie przeżywają frustracji, gdy wracający do domu partnerzy pytają: czym ty jesteś zmęczona, skoro siedzisz w domu i nic nie robisz? Bo skoro cztery procent szanuje, to znaczy, że reszta uważa to za naturalne.

Jednocześnie nie spełnia się prawicowe marzenie o kobietach w domu, które wychowują dzieci, bo wskaźnik dzietności ciągle niski. Zastanawiają mnie zestawienia liczbowe i przerażają. Bo one mówią o czymś bardzo niepokojącym. Rozumiem, że kobieta, która chce urodzić dzieci pozostaje w domu, ale nie rodzimy dzieci i nie pracujemy?

Prowadzimy dom, chociaż zdajemy sobie sprawę, że nie daje nam to prestiżu, nie tyko społecznego, ale nawet w oczach małżonka? Rozumiem, że te statystyki, to także te kobiety, które nie mogą zdobyć pracy z powodu wysokiego bezrobocia. Ale 55% dorosłych kobiet siedzi w domu. Houston, mamy problem, ja nadal nie rozumiem.

Dlaczego siedzą w domu?

Pamiętam moją babcię, która zawsze powtarzała: Kobieta powinna mieć zawód. I powinna pracować. Bo te, które siedzą w domu i opiekują się małymi dziećmi, to jest ok. Ale, jak dzieci pójdą do szkoły, matki powinny pracować. Mieć swoje pieniądze, bo różnie się w życiu dzieje. Ale ja się akurat wychowałam słysząc słowa mojej babci. W związku z czym wybieram model aktywny.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że moja babcia nie musiała mieć racji. Wybieram dom, jestem opiekuńcza i chcę, jak kobiety przez stulecia poruszać się jedynie w przestrzeni domowej. Nie wszyscy muszą chcieć tego samego. To naturalne. Ale te 55% nadal mnie niepokoi, bo powtórzmy:

- część nie może zdobyć pracy

- cześć wychowuje dzieci

- cześć chce być w domu

Tylko, ja mam jedno pytanie. Czy one chcą być gospodyniami domowymi, czy uważają, że tak jest dobrze i tak być powinno? W „Polityce” zacytowana jest praca profesora Domańskiego, w której mówi on: „uniwersalny charakter nierówności płci jest częścią naturalnego porządku. Czego nie powinno się zmieniać na siłę, ponieważ jeśli coś jest tak trwałe, to stanowi warunek naszego istnienia”. Gdybym nie była damą, to teraz zaczęłabym bluzgać. Bo to przez takich, jak szanowny pan profesor, kobiety uważają, że muszą, że powinny, że mają obowiązek. A nie, że mogą, że chcą. I kolejne pokolenia dziewczynek wychowywane są w przekonaniu, że jak nierówno, to sprawiedliwie.

I dlatego mam niejasne wrażenie, że część kobiet wcale nie chce siedzieć w domu, a robi to z poczucia obowiązku zaszczepianego im od urodzenia, bo tak jest naturalnie. Bo tak uważają Domańskopodoni. I koniec.

W domu, w którym się wychowałam panował model partnerski. Rodzice pracowali i wykonywali czynności domowe, w których pomagały im dzieci. I każda praca była ceniona tak samo. Od liceum imałam się różnych prac dorywczych. W nocy, raz na sześć tygodni, łapałam kury – niesamowicie ciężka praca, w półmroku i w oparach amoniaku. Następnego dnia musiałam iść do szkoły, bo zasada była prosta: dostajesz kieszonkowe, a jeśli chcesz mieć więcej, to zarabiasz sama, ale pod warunkiem, że zarabianie nie wchodzi w kolizję z nauką. Łapałam kury od 24.00 do 5.00 rano, wracałam i szłam do szkoły. Szanowano moją decyzję i moją pracę. Tak samo, jak szanowano kaczkę po pekińsku, którą robiłam w kuchni a naczynia mył tata. I do tego jestem przyzwyczajona.

Może to zabrzmi górnolotnie, ale to jest etos pracy. Praca jest obowiązkiem każdego i należy ją wykonywać najlepiej, jak się potrafi. Dokładać wszelkich starań, by efekt tej pracy był, jak najlepszy. Do życia człowiekowi są potrzebne pieniądze, by mógł zakupić konkretne dobra (np. jedzenie), ale też potrzebna jest praca, by to jedzenie przygotować. I ktoś to musi zrobić, samo się nie zrobi.

Z tego, co rozumiem, 96% Polaków ewentualnie szanuje moją pracę, jako wykładowcy akademickiego, ale nie szanuje mojego schabu, lasagne ze szpinakiem, tortilli chłopskiej, mycia podłogi, rąbania drewna i palenia w piecu.

Wiecie co? CHWWD (... wam w ...)! A niech wam będzie zimno, chodźcie brudni, w nieuprasowanych ciuchach, głodni – skoro nie szanujecie tego, to na to nie zasługujecie. Dostaną tylko ci, którzy potrafią to docenić. Bo kobiety mogą, ale wcale nie muszą. Obie płcie gatunku ludzkiego mają dwie rączki. I obie płcie mają mózgi. I czas zacząć używać jednego i drugiego.

Ja już wybrałam, to zwykłe-niezwykłe: MOGĘ.



http://socjopatycznamalkontentka.blox.pl/


1 ... 41 , 42 , 43 , 44