feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
czwartek, 01 lipca 2010
Płeć w kuchni, czyli kiedy Twój facet ostatnio ugotował ci zupę?

Spotkanie Nieformalnej Grupy Kobiecej odbędzie się 10 lipca w Falansterze. Porozmawiamy o tym, czy płeć i gender mają jakieś znaczenie w kuchni: jak równouprawnienie ma się do tego, co dzieje się w kuchni? I czy kuchnia to miejsce tylko dla kobiet?

Kto gotuje? 
Kto zmywa? 
Kto sprząta? 
Kto rozmraża lodówkę? 
Kto częściej gotuje, zmywa i sprząta? 
Czy płeć kobiety sprawia, że to ona najlepiej daje sobie radę z lepieniem pierogów bądź myciem okien? 
Czy Twój mężczyzna robi Ci mielone i pomidorową, czy tylko ogranicza się do wynoszenia śmieci? 
Czy koleżanki w mieszkaniu studenckim wszystko muszą robić za kolegów? 
Czy Twój brat oczekuje, że to ty mu ugotujesz obiad? 
Czy lesbijki w kuchni żyją w pełnej harmonii, bo obie są kobietami? 
Czy łatwo mieszkać pod jednym dachem z przyjaciółką? 
Czy więcej czasu poświęcamy na sprzątanie i prace domowe, niż na bycie razem ze swoją rodziną? 
Co robi Twoja druga połówka, kiedy Ty gotujesz? 
A może równość w kuchni to fikcja, a Twój mężczyzna-feminista zasłania się pracą, kiedy trzeba umyć podłogę? 
A może Twój facet w kuchni bywa tylko wtedy, kiedy macie ochotę na seks na stole? :-) 

Kiedy: sobota, 10 lipca 2010, g. 15.00 
Gdzie: Wrocław, Falanster, ul. Św. Antoniego 23


Pytania i propozycje proszę słać na adres: mkuligowska[at]gmail.com

poniedziałek, 28 czerwca 2010
Przed drugą turą

Najpierw była bolesna nieobecność kobiet na liście kandydatów. Potem traktowanie istnienia lub braku żony głównych pretendentów do Pałacu jako istotnej merytorycznie części walki politycznej. Kaczyńskiemu obrywało się za brak rodziny, który starał się bardzo pokryć go swoją bratanicą Martą i jej córkami. Doszło do tego, że w jakimś wywiadzie Marta powiedziała o stryju, że była z nim tak związana, że aż nazywała go "druga tata". Niespodziewanie wyszedł z tego głos przeciw jedyności i wyjątkowości tradycyjnego modelu rodziny, które przecież popiera - przynajmniej w sferze werbalnej - Jarosław Kaczyński. Było też wytykanie Annie Komorowskiej różnych braków. Głównie urody. Fora internetowe nieodmiennie nazywają ją kaszalotem. O żonach innych kandydatów nie usłyszeliśmy zbyt wiele. Najwyżej pojawiły się młode seksowne dziewczyny w wyborczych videoklipach.

A w tym wszystkim, niczym szczerzący się za plecami reportera gapie, starają się wybić tzw. środowiska kobiece. Różnego rodzaju. Udało się przed pierwszą turą namówić Napieralskiego do jednoznacznych deklaracji na rzecz praw kobiet. Udało się zorganizować debatę na Kongresie Kobiet. Powstało trochę artykułów i analiz. Parytety, związki jednopłciowe, in vitro. Bardzo rozsądnie i bardzo nowocześnie. Kandydaci są za, ale... Nie do końca za, ale... Przeciw, ale... Warto rozmawiać i panie są takie ważne, przecież, sami wiecie. Gdzie my mężczyźni bylibyśmy bez kobiet? Bez naszych pracowitych żon, szacownych matek, medialnych bratanic?

Dlaczego mam wrażenie, że obecność tematów odnoszących się do kobiet w kampanii prezydenckiej niewiele znaczy? Dlaczego nie ufam nawet daleko idącym zapewnieniom o zrozumieniu potrzeb połowy polskiego społeczeństwa? Po troszę dlatego, że główni kandydaci w polityce najwyższego szczebla funkcjonują od lat. I nie widać ich w pierwszych szeregach feministów, ani nawet wśród tych, zatroskanych o losy mieszkanek Polski. Ustawa o parytetach, która zyskała poparcie społeczne do tej pory nie trafiła pod obrady sejmu. W kwestii aborcji nie dopuszcza się rewizji "kompromisu". W kwestii przemocy w rodzinie, dostępie do żłobków i przedszkoli, dostępie do opieki zdrowotnej, powszechności antykoncepcji, równych płac - w tych wszystkich sprawach nie ma zdecydowanej woli politycznej, która załatwiłaby przynajmniej częściowo problemy rzeszy Polek.

Bronisław Komorowski, urastający na jedynego zdatnego kandydata tzw. środowisk postępowych - którego wybór poparły ostatnio Magdalena Środa i Agnieszka Graff - rzucił kilka truizmów na Kongresie Kobiet i wyszedł ze słowami "zostawiam z wami moją żonę". Teraz, przed drugą turą, Anna Komorowska ruszyła w Polskę, żeby przekonywać kobiety do głosowania na swojego męża. Wedłe jej słów, chce też wsłuchać się w głosy kobiet i dowiedzieć się, jakie trapią je problemy. Zrozumiałam, że sam kandydat będzie w tym czasie spotykał się z mężczyznami i wsłuchiwał w ich problemy. A do kobiet oddelegowuje żonę, która poza funkcją czysto reprezentacyjną, nie ma żadnego znaczenia w państwie. Czy to znaczy, że my, kobiety, nie mamy żadnego znaczenia w państwie? A przynajmniej nie tak wielkie, jak nasi ojcowie, bracia, mężowie, kochankowie? Obawiam się, że wiele na to wskazuje.

20:37, katmoso
Link Komentarze (1) »
środa, 16 czerwca 2010
Spotkanie nt. seksualności kobiet w kulturze ludowej

Czy bycie dziewicą było zaletą czy obciachem? Do czego kobietom służyła krew menstruacyjna? A nietoperze? Czy w święto Sobótki wypadało biegać na golasa?

Reaktywowana Nieformalna Grupa Kobieca i całkiem młody portal Seksualność-Kobiet.plzapraszają na spotkanie dotyczące kobiecej seksualności w polskiej kulturze ludowej. 

Czy bycie dziewicą było zaletą czy obciachem? 
Do czego kobietom służyła krew menstruacyjna? A nietoperze? 
Czy w święto Sobótki wypadało biegać na golasa? 
Czy żona mogła brać sobie kochanka, a mąż przymykał na to oko? 
Jak to było z czystością przedmałżeńską? 
Jak wiejskie rodziny traktowały nieślubne dzieci? 
Czy kobieta mogła być aktywna seksualnie? 
Czy wieś przejmowała się religijnymi zakazami i nakazami? 
Czy Jagusia z „Chłopów” była panną rozpustną, czy przeciętną chłopką o dużym temperamencie? 

Jeśli wydaje ci się, że znasz odpowiedzi na te pytania, możesz się grubo pomylić. Przyjdź na spotkanie, a dowiesz się więcej. 

Naszą ekspertką od seksualności kobiet w kulturze ludowej będzie Wioletta Kowalewska. Fragmenty jej pracy można znaleźć w serwisie Seksualnosc-kobiet.pl, w którym systematycznie będą ukazywały się kolejne fragmenty. Spotkanie będzie połączeniem krótkiego wykładu i luźnej dyskusji. Zapraszamy wszystkich, a szczególnie dziewczyny i kobiety, które spragnione są rozmowy o czymś innym, niż tylko zalety proszków do prania. 

Spotkanie to otworzy cykl wakacyjnych dyskusji o kobiecości w kulturze. W przyszłości porozmawiamy jeszcze i o małżeństwie, i o sprzątaniu, i o gotowaniu, i o tym, czy warto mieć kochanka. Albo kochankę. 

Miejsce: Falanster, księgarnio-kawiarnia, ul. Św. Antoniego 23, Wrocław 
czas: 26 czerwca, sobota, godzina 15.00


Spotkanie ma charakter otwarty i przyjść może każdy. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie na adres: voca[at]o2.pl

sobota, 29 maja 2010
ZAPROSZENIE DO WSPÓŁTWORZENIA LEWICOWEJ SIECI FEMINISTYCZNEJ
 
Jesteśmy grupą kobiet, które stają w obronie wszystkich niepodzielnych
i uniwersalnych praw człowieka, w tym praw kobiet, praw pracowniczych,
praw grup określanych jako mniejszości, prawa do czystego środowiska.
Pragniemy rozwijać feminizm jako krytykę społeczną i połączyć tematy,
którymi się zajmujemy, w ruch wielu spraw. Zabiegamy o szersze zmiany
na rzecz sprawiedliwości społecznej i życia wolnego wolnego od nędzy i
przemocy. Pragniemy współtworzyć sieć organizacji podzielających te
wartości.

O tworzeniu sieci zaczęłyśmy rozmawiać, wspominając Izabelę
Jarugę-Nowacką - polityczkę, która przeciwstawiała się dyskryminacji i
walczyła o sprawiedliwość społeczną. Nie chcemy, aby jej dorobek został
zmarnowany. Zaczęłyśmy już realizować pierwszy projekt: akcje
sprawdzania programów kandydatów startujących w wyborach prezydenckich
pod kątem problemów, które podejmowała Izabella Jaruga-Nowacka, i
wszystkich praw, które uważamy za podstawowe.

Osoby zainteresowane współudziałem w tworzeniu sieci zapraszamy na
spotkanie 6 czerwca (niedziela) w Warszawie, w siedzibie UFY, Al.
Solidarności 82, w godzinach 10.00 - 18.00. Mamy niewielki budżet na
zwrot kosztów podróży. Zapraszamy do przenocowania w naszych domach.
Osoby, które mają takie możliwości, prosimy o pokrycie kosztów podróży
i pobytu we własnym zakresie. Przygotujemy poczęstunek w przerwie
spotkania.

Jeśli nie możecie przyjechać w tym dniu, ale chciałybyście do nas
dołączyć, zachęcamy do zgłoszenia chęci współpracy drogą mailową.

Demokratyczna Unia Kobiet - Wrocław, grupa Łódź Gender, Grupa
Inicjatyw Genderowych GIGA Śląsk, NEWW-Polska z siedzibą w Gdańsku,
Młodzi Socjaliści, Think Tank Feministyczny, Towarzystwo Interwencji
Kryzysowej - Kraków, UFA - Warszawa


kontakt: 694 893 861
femtank@ekologiasztuka.pl
kontakt@u-f-a.pl
Tagi: polityka
16:32, gender.blox , wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 kwietnia 2010
tramwajowi ludzie

Z całego potencjalnego morza sytuacji tramwajowo-autobusowych wydarzyło mi się chyba już wszystko. Wariaci, głośni nastolatkowie, równie głośne rozmowy przez telefon, albo i nie, współpasażerów, żebracy, kieszonkowcy, obmacywacze, zboczeńcy, domowi kaci.

Po 3- krotnym uczestniczeniu w warsztatach wendo reaguję. Czuję w sobie taki przymus, że trzeba coś zrobić, a mnie jest łatwiej, bo byłam na wendo. Trzy razy byłam na wendo, wciąż bliskie mi jest wsparcie, jakiego sobie nawzajem z innymi uczestniczkami udzielałyśmy. W sytuacjach zagrożenia od razu myślę, że one też by coś zrobiły, że mam ich pełne poparcie i one niemalże stoją za moimi plecami dodając mi odwagi. Jednakowoż zawsze czuję w głowie pustkę. Nie wiem, co mam powiedzieć. Nie robiłam notatek, nie zapisałam sobie żadnych adekwatnych tekstów, które można by wykorzystać.

Robiłam za to skrupulatne notatki na warsztatach z porozumiewania bez przemocy, języku żyrafy, języku serca, czy jakkolwiek to sobie tam nazwiemy. Pokrótce chodzi o to, że nie ma dobrych ani złych uczynków, są tylko złe strategie, czyli niedobre sposoby realizowania swoich pragnień.

Przed wendo tramwajowo-autobusowo-pociągowych molestowaczy ignorowałam. Posuwałam się do takich absurdów, że wmawiałam sobie, że może mnie się tylko wydaje, że ktoś trzyma rękę na moim tyłku, albo że ktoś przypadkowo tak na mnie napiera, w końcu jest taki ścisk, że to chyba normalne. Nikt nie chce być ofiarą. Ja też nie. Moi znajomi ostatnio zareagowali tak samo: „ale pewna jesteś, że widziałaś tego penisa??? Może ci się tylko wydawało??? Może gość trzymał parówkę??” Takie wsparcie dostałam. „Ej, potrafię odróżnić penisa od parówki!” wrzasnęłam obrażona.

Pewna jestem. Pewna byłam i kiedy tylko to zobaczyłam, od razu postanowiłam zareagować. Pomyślałam sobie: „O, nie! Mnie to się więcej już nie będzie zdarzać! Co on sobie myśli! Co za cham!” Nawet wiedziałam, co powiem. Miałam zapytać: „Nie wstyd panu?!” Może nie do końca zgadza się to z wendowymi wyznacznikami, ale nic innego nie przychodziło mi go głowy, a wiedziałam, że muszę zareagować szybko, tu i teraz, bo nie chcę tego oglądać! Poza tym i tak już zobaczyłam!

I kiedy wstałam (bardzo z wyznacznikami wendoJ) i otwierałam usta, by powiedzieć „nie!” spojrzałam na twarz gość i wymiękłam… Przede mną stał staruszek!!! Siwy emeryt, porządnie ubrany! To nie był widok na który byłam przygotowana. Oczywiście jego penis to też nie był widok, na który byłam przygotowana jadąc tramwajem do pracy.

Jego wygląd totalnie mnie zaskoczył. Myślałam, że to będzie ktoś młodszy, gorzej wyglądający. Wiecie taki przeciętny zboczeniec, z którymi do tej pory miałam do czynienia, czyli gość około 50, głupio się uśmiechający i obleśnie gapiący na molestowaną osobę. A ten staruszek odwrócił wzrok i zakrył się zrolowaną gazetą. Było mu wstyd. Nie musiałam o to pytać. W jednej chwili poczułam, że przygotowany przeze mnie test jest beznadziejny, a staruszek (czemu wciąż piszę o nim staruszek???) budzi moje współczucie. Tak, tak. Współczucie. Zalała mnie fala empatii, ale żaden komunikat w stylu porozumiewania bez przemocy nie przyszedł mi do głowy. Totalna klęska.

Poza tym zostałam wychowałam w duchu: „ustąp miejsca starszym”, „pomóż wsiąść”, „przepuść w kolejce”. Starszym ludziom należy się szacunek. Starsi ludzie przeżyli hitlerowską okupację, zmagali się z komuną, a teraz żyją za nędzne emerytury.

Przeszłam tylko obok niego, z cichym westchnieniem „O, Boże!” Mając na myśli: „cholera, znowu ci zboczeńcy!” i usiadłam na wolnym siedzeniu w drugiej części tramwaju.

To jedna sytuacja. W czasie drugiej byłam świadkiem przemocy. Przemocy mężczyzny wobec kobiety. Zareagowałam, postraszyłam chama, że zadzwonię na straż miejską i dodałam, że nie mogę patrzeć, jak traktuje tę dziewczynę. Tylko, że on mi na to:” To dzwoń”. A ja „To zadzwonię.” I właściwie nie miałam pojęcia, co dalej. Czułam się strasznie bezsilna. Może gdybym się zwróciła najpierw do dziewczyny, zapytała, czy jej jakoś nie pomóc. Nie wiem.

Nie wiem mimo moich szkoleń. Następnym razem czułabym się o wiele lepiej, gdybym miała już przygotowane teksty na takie okazje. Dlatego zwracam się do Was, może coś razem wymyślimy.

21:27, kantallupa
Link Komentarze (13) »
wtorek, 20 kwietnia 2010
Gdańsk: "Być kobietą we Wrzeszczu".

Stowarzyszenie Kultura Miejska zaprasza do udziału w projekcie „Być kobietą we Wrzeszczu”.

Chcemy odkryć to, co najbliżej nas – naszą dzielnicę. Ile o niej wiemy? Jakie mamy wspomnienia związane z Wrzeszczem? Czy znamy historię mieszkających tu kiedyś kobiet? Czego dokonały? Jak wyglądało ich życie? A czy my dzisiaj czujemy, że tworzymy historię naszej dzielnicy?

Uczestniczki projektu wezmą udział w warsztatach na temat historii kobiet oraz wspólnie z nami stworzą emocjonalną mapę Wrzeszcza, na której zaznaczą kobiecy ślad w historii dzielnicy. Projekt zakończy się wspólną wędrówką śladami mieszkanek Wrzeszcza.

Zapraszamy mieszkanki Wrzeszcza, panie w każdym wieku, a szczególnie seniorki. Czekamy na osoby, które chciałyby wspólnie z nami odkryć kobiece oblicze historii oraz porozmawiać o życiu współczesnych kobiet.

Jesteś z Wrzeszcza? Zaproś mamę! Zaproś babcię!

Zajęcia są częścią Akademii Kultury Miejskiej. Warsztaty poprowadzą:

Monika Popow – pedagożka

Agnieszka Kaim – psycholożka, działaczka społeczna

Osoby zainteresowane udziałem prosimy o wypełnienie formularza ze strony www.wrzeszcz.info.pl i odesłanie go na adres e-mail akaim@kulturamiejska.pl. Formularze można także odbierać w Pracowni Kultury Miejskiej w dawnym browarze we Wrzeszczu (ul. Kilińskiego 1, I piętro) od poniedziałku do piątku w godzinach 13-15. Zapisy trwają do dnia 23 kwietnia do godz. 12. Osoby zakwalifikowane do udziału zostaną powiadomione telefonicznie w dniu 23 kwietnia. Lista zostanie także opublikowana na stronie www.wrzeszcz.info.pl. Ilość miejsc ograniczona.

Spotkania będą odbywać się w Pracowni Kultury Miejskiej w następujących terminach:

29 kwietnia - 17.00-20.00

13 maja – 17.00-20.00

27 maja – 17.00-19.00

5 czerwca – otwarta dla wszystkich wrzeszczańska wędrówka – godz. 16.00

Początek na dziedzińcu byłego browaru we Wrzeszczu (ul. Kilińskiego 1).

Projekt finansowany ze środków Urzędu Miejskiego w Gdańsku w ramach Programu Współpracy Miasta Gdańska z organizacjami pozarządowymi na rok 2010.

19:41, la_confiance_en_soi , zapowiedzi
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 kwietnia 2010
[*]

jestem w szoku... nie wiem co napisać...

 

wśród ofiar wczorajszej katastrofy w Smoleńsku znalazła się także pani Izabela Jaruga-Nowacka

 

...

czwartek, 01 kwietnia 2010
Ada Lovelace

Z pewnim opóźnieniem, od znajomego blogera Dzień Ady Lovelace.

poniedziałek, 29 marca 2010
"kobiety nie powinny chodzić same nocą po ulicach"

Z wrocławskiego dodatku do Gazety: „Gwałciciel schwytany. Zdarzenie jest przestrogą dla wszystkich, że kobiety nie powinny chodzić same nocą po ulicach.”

Zacznijmy od tego, że kobiet nie wolno gwałcić!!! Czy idę sama, czy z koleżanką, czy jest to południe, czy środek nocy, czy mam na sobie mini, czy noszę habit, czy jestem prostytutką, czy matką, NIE WOLNO!!!!

Po drugie, ten wypadek to i owszem przestroga, ale dla naszego państwa, że kobiety powinny mieć łatwy, najlepiej darmowy, dostęp do kursów samoobrony, a dziewczynki powinny uczyć się wendo już w szkole.

Po trzecie, mam dość słuchania, że wina leży po stronie kobiet. A może gdyby nie wyszła z domu po 22 (czy chodzi nam o stworzenie godziny policyjnej??), a może gdyby nie założyła taaaaakiego dekoltu, a może gdyby miała wąsy, a może gdyby nie…. Dość!!!!

Dość mam też prawa, które sprawę gwałtu lekceważy, stanowiąc, że dopóki ofiara nie wniesie oskarżenia, sprawcy się nie ściga. W naszym kraju gwałt to przestępstwo, którego nie ściga się z urzędu.

Cieszę mnie, że znalazła się jedna odważna kobieta, która usłyszawszy krzyki dziewczyny, zadzwoniła na policję i krzyknęła do gwałciciela z balkonu: „Już jedzie policja”.

18:12, kantallupa
Link Komentarze (12) »
wtorek, 23 marca 2010
Piersi moich pracownic kontroluję sam

Wiadomo nie od dziś, że wykrywalność nowotworów w Polsce jest na bardzo późnym etapie rozwoju choroby. Utrudnia to leczenie i powoduje znacznie większą śmiertelność pacjentów. Polak ma dwukrotnie mniejszą szansę na pokonanie raka niż Amerykanin czy Japończyk jak wykazał raport opublikowany w "Lancet oncology. Szczególnie duże spustoszenie czyni wśród Polek rak piersi. Zachorowalność na ten rodzaj nowotworu rośnie, a wraz z nim umieralność kobiet. Do tego należy dodać małą dostępność do nowoczesnych badań mammograficznych. Nie pomaga w tym fakt, że znaczna część urządzeń okazała się być wadliwa. Spowodowało to wzrost nieufności do badań mamograficznych. Polki wolą często nie wiedzieć, że są chore, zwlekają moment pójścia na badania do momentu kiedy okazuje się być za późno.

Opolskie Centrum Onkologii w poszukiwaniu sposób mających zachęcić kobiety do badań profilaktycznych wymyśliły hasło "piersi moich pracownic kontroluję sam". Było one wysyłane w listach do pracodawców. Właściwie wszelkie komentarze są zbędne.

Czy hasło: prostaty moich pracowników kontroluję sama byłoby też na miejscu?

20:20, trzydziestka
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44