feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
poniedziałek, 24 września 2007
kobieta w podróży

Na warszawskich przystankach pojawiły się nowe billboardy. Zachęcają pasażerów do ustępowania miejsc siedzących kobietom w ciąży. Idea chlubna. Jednak kampania odwołuje się nie do troski o kobietę - dźwigającą swojego potomka 24 godziny na dobę. Przekaz jest prosty: dziecko w brzuchu męczy się podróżą na stojąco, tak samo jak jego mama. "Ustąp miejsca dziecku w drodze". Lekkie i dowcipne na pierwszy rzut oka.

Kobietom w ciąży należy ustępować miejsca. Tak samo jak osobom niepełnosprawnym, mającym problemy z poruszaniem się, niewidomym, starszym, czy nawet tym z cięższym pakunkiem, ze złamaną ręką. Często sie w naszym społeczeństwie zapomina o tym podstawowym odruchu solidarności ze słabszym. Dlatego taka kampania jest potrzebna. W tym wypadku jednak sprowadza sie kobietę do roli inkubatora. To dziecko ma miec wygodę i komfortową podróż. Nikogo nie interesują opuchnięte nogi ciężarnej, obciążenie jej kręgosłupa, zmęczenie wynikłe z podróży w tłumie. Z medycznego punktu widzenia dziecku w brzuchu przeważnie jest wszystko jedno. Najpierw jest zygotą, przez wiele tygodni nie odbiera żadnych bodźców. Potem, gdy przekształci się w płód, nie ma dla niego wiekszej różnicy czy podrózuje miejskim ikarusem na stojąco, czy mercedesem klasy S. Ono ma swoje bezpieczne środowisko, wypełnione wodami płodowymi, które zamortyzują wstrząsy. To kobiecie jest ciężko. To ona sie denerwuje, czy ktoś przy ostrzejszym hamowaniu jej nie popchnie, nie uderzy. To kobietę bolą plecy, cierpną nogi.

Ta kampanie wpisuje się w ogólną tendencję do traktowania kobiety jako prawie ubezwłasnowolniego przedmiotu do inkubowania dziecka. Próbuje sie u nas przedłożyć prawo poczętego bytu nad prawa kobiety. Nie tylko poprzez prawny zakaz aborcji. Nie tylko poprzez nieludzkie traktowanie pacjentek na oddziałach położniczych. Także w sferze symbolicznej. Jak w tej, skądinąd słusznej, kampanii społecznej.

piątek, 21 września 2007
Partia Kobiet


Manuela Gretkowska pozala plakaty i spoty wyborcze Partii Kobiet. I co? I beda one powodem porazki. Czemu?

1. To bedzie bardzo agresywna kampania wyborcza. Kolejny spot w tym stuly zginie w tlumie.

2. Wytwaza zly wizerunek partii. Sugeruje ze jest przeciwko mezczyznom.

3. Jak lewy prosty Rylik ma sie do Anny Marii Jopek?

4. Skierowana do zlego elektoratu. Mlode miastowe feministki lubia Szczuke i zaglosuja na LiD a nie na PK.

W calej agresii wiodacych partii panie powinny sie wyrozniac maciezynskim spokojem sugerujac ze sa jedyne normalne w drodze do parlamentu. Wyciagnac reke do kobiet na wsi opuszczonych przez wszystkich, a nie wyedukowanych panienek ktore od dawana mieszkaja w Londynie i same chodza na boks i nie potrzebuja Rylik.
Goly plakat kojarzy sie z Playboyem, a nie matka polka, a poniekad Gretkowska chce ten wizerunek odnowic. Wyciagnac archetyp na barykade. Gola fotka bylaby fajna jako czesc kampanii w wersji dla panow i to tylko tych inteligentnych. To zdjecie nie pociagnie mieszkanek Bieszczad do wyborow, a tam jest sila wyborcza i PiS swietnie to rozumie.
nie wierze ze w PK nie ma nikogo kto umie zrobic piekne zdjecia kobiet ktore dzieki PK sie aktywizuja i wlacza o swoje.




środa, 19 września 2007
Zadra zaprasza do współpracy

Kolejna gruba Zadra, numer podwójny, wyjdzie z drukarni na śnieg i mróz na przełomie listopada i grudnia. Po raz kolejny rozpuszczamy wici wśród narodu i zapraszamy do współpracy, czyli do przysyłania tekstów. Nie trzeba być Hillary Clinton ani Nelly Rokitą, nie trzeba mieć znanego skądinąd nazwiska ani zadbanej cery, żeby publikować w Zadrze. Wystarczy mieć coś feministycznie/ genderowo ciekawego i sensownego do powiedzenia i umieć to w zgrabny sposób napisać. Albo sfotografować. No i ta niezwykła satysfakcja z bycia jedną z osób, które plwają na brak funduszy i publikują w Zadrze (oraz Zadrę) wbrew finansowym dziurom w serze. I ten splendor oraz szaleństwo :-)

Kto ma ochotę postrzepić sobie klawiaturę na genderowe i feministyczne tematy, które ją/go bulwersują, zajmują, spać nie dają – niech pisze i przysyła tekst do redakcji (zadra@efka.org.pl). Można też uzgodnić temat artykułu wcześniej. Ostateczny termin akceptowania tekstów to 20 października, a w przypadku tekstów związanych z wyborami – 25 października.

Będziemy wdzięczne za rozesłanie tego zaproszenia w różne internetowe miejsca, żeby dotarła do jak największej grupy zainteresowanych osób.

Ściskamy Was za gender :-)

redakcja Zadry

wtorek, 18 września 2007
Wystawa o 100 latach praw wyborczych kobiet

Fundacja Kobieca eFKa zaprasza na wystawe poswiecona setnej rocznicy
uczestnictwa kobiet w parlamentach europejskich. Wystawa przejrzyscie
pokazuje długą drogę kobiet do politycznego i obywatelskiego
rownouprawnienia. Jednoczesnie jest znakomitą lekcją historii ruchu
kobiecego, europejskiego parlamentaryzmu i historii Europy.

W zeszlym, 2006, roku minelo sto lat od czasu, gdy kobiety w Europie
mogly zaczac korzystac z praw wyborczych. Krajem, który jako pierwszy
wprowadził prawa wyborcze dla kobiet, była Finlandia. Polki, dzieki
dawnemu ruchowi kobiecemu, rowniez dosc wczesnie uzyskaly te prawa, w
1918 roku. Natomiast w Szwajcarii i Liechtensteinie kobiety maja prawa
wyborcze dopiero od trzydziestu paru lat. 

ulotka wystawy 

 

Wystawa powstala z inicjatywy Muzeum Kobiecego w Bonn we wspolpracy z
Muzeum Kobiecym w Aarhus oraz z Fundacja Kobieca eFKa. Jej
wspolautorkami sa historyczki i dzialaczki kobiece ze wszystkich
krajow, uwzglednionych w wystawie. Jest ona wspolfinansowana ze
srodkow Unii Europejskiej w ramach programu „Kultura 2000” oraz przez
Instytut Goethego w Krakowie.

Wystawa będzie dostepna od 10 września do 19 pazdziernika
2007 roku w lokalu Fundacji Kobiecej eFKa przy ul. Krakowskiej 26 1 w Krakowie.
Otwarta bedzie w poniedzialki, wtorki i czwartki od 12 do 15, w srody
od 15 do 18 oraz dla grup minimum 4-osobowych po telefonicznym
umowieniu sie w biurze Fundacji Kobiecej eFKa, tel. 012 422 69 73.

www.efka.org.pl 

13:36, pismozadra , wydarzenia
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 września 2007
Konferencja Redakcji Równości w Warszawie

Fundacja Przestrzenie Dialogu oraz Fundacja im. Friedricha Eberta - Przedstawicielstwo w Polsce zapraszają na Konferencję Redakcji Równości, która odbędzie się 24 września w godzinach od 11.00 do 16.30 w gmachu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, przy ulicy Nowogrodzkiej 1/3/5 w sali im. Adama Bączkowskiego.

Konferencja Redakcji Równości to spotkanie ludzi mediów, polityki i organizacji społecznych poszukujące odpowiedzi na pytania:

Czy możemy wspólnie „redagować równość" w społeczeństwie? Czego potrzebujemy, by obywatele i obywatelki, których nieprzerwanie kształtujemy naszymi codziennymi działaniami - tekstami, audycjami, ustawami i projektami społecznymi - żyli w społeczeństwie prawdziwie równych szans? Co możemy zrobić, by jak najmniej ludzi czuło się wykluczonych, nieobecnych lub źle traktowanych przez system lub media?

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału. Prosimy o przesyłanie imiennych zgłoszeń do dnia 17 września na adres: fundacja[at]przestrzeniedialogu.pl

Więcej informacji: www.przestrzeniedialogu.pl

piątek, 14 września 2007
Biseksualne science fiction

Oglądam sobie ostatnio Torchwood, najnowsze dzieło Russella T Daviesa (zachwyt nad "Queer as Folk" skłonił mnie do zapoznania się z całym dorobkiem tego kultowego brytyjskiego scenarzysty i producenta). I mam problem, bo... od czegoś takiego naprawdę trudno się oderwać:

Fakt, film nie poraża zbytnim przeintelektualizowaniem. Próżno w nim też szukać brytyjskiego humoru w dawkach większych niż mikroskopijne, przekomarzania się z widzem czy niespodziewanych zwrotów akcji, tak charakterystycznych dla innych dzieł Daviesa. "Torchwood" przykuwa jednak uwagę z zupełnie innych powodów.

Primo, jest to pierwszy w historii telewizji serial, w którym wszyscy główni bohaterowie są biseksualistami. Były już produkcje opowiadające o gejach (brytyjski Queer as Folk, Will & Grace), lesbijkach (The L World) oraz gejach i lesbijkach (amerykański Queer as Folk), nie było jednak do tej pory serialu, który by w takim stopniu koncentrował się na osobach zainteresowanych obiema płciami. Tymczasem bohaterowie "Torchwooda" są jak szympansy bonobo – bzykają się z wszystkim, co wygląda na atrakcyjne Homo sapiens, nawet jeśli wstało właśnie z grobu bądź przypruło z mgławicy Andromedy. Wszak, secundo, "Torchwood" to serial z pogranicza science fiction i fantasy, pełen przybyszów z dalekich planet, z innych wymiarów i z tamtego świata. Wszystko to tylko dodaje smaczku eksponowanym w serialu motywom inności seksualnej: jak na przykład zaklasyfikować miłość z Obcym w formie gazu? albo pocałunek z kosmitą płci męskiej zamkniętym w ciele nadobnej niewiasty:

Tertio, do tej pory wątki dotyczące orientacji seksualnej pojawiały się na pierwszym planie niemal wyłącznie w produkcjach obyczajowych i komediowych. Bywały, co prawda, obecne także w innych gatunkach telewizyjnych, ale najczęściej ograniczały się do pojedynczych odcinków bądź dotyczyły tylko niektórych bohaterów. Tu przed wyborem płci, z którą najbliższej nocy przyjdzie spółkować, staje każda z pierwszoplanowych postaci. Jak widać na poniższym klipie, wybór może i nie jest prosty, ale za to jakże przyjemny bywa sam akt wybierania:

Quarto, i to chyba najciekawsze, "Torchwood" to serial dla młodzieży, spin-off bijącego od czterdziestu lat rekordy popularności wśród brytyjskich nastolatków Doktora Who (w którym można było już wcześniej oglądać niektórych jego bohaterów). Co więcej, spin-off, który w rankingach oglądalności zdetronizował rodzica. Bowiem, quinto, 13-odcinkowy serial już na starcie pobił wszelkie rekordy oglądalności w historii cyfrowej BBC w kategorii programu niesportowego (większą liczbę widzów zgromadziły dotąd tylko dwa mecze w 2004 i 2005). Przyznajmy, że, jak na biseksualną mutację wymyślonego w latach 60-tych programu dla dzieci, to całkiem przyzwoity wynik.

Tomasz Łysakowski

środa, 05 września 2007
Zaproszenie na konferencję "Sexuality and Revolution" w Krakowie

 
26-27 września w Krakowie (Instytut Historii UJ) odbędzie się konferencja “Sexuality and Revolution”

Więcej info: http://www.iisg.nl/~womhist/krakow.html

19:34, gender.blox , zapowiedzi
Link Komentarze (2) »
wtorek, 04 września 2007
Jest już nowa Zadra

Zadra3031 

Zadra-grubaska (118 stron) to numer 30 i 31, wiosenny i letni w jednym opakowaniu. Niepostrzeżenie stuknął więc Zadrze kolejny jubileusz – 30, a nawet 31 wydanych numerów. To już osiem lat. Z tej okazji redakcja zafundowała Zadrze subtelny lifting :-).

Z okładki spojrzy na was pielęgniarka protestująca przeciwko głodowym pensjom w tym zawodzie, a numer otwiera rozmowa Beaty Kozak z pielęgniarką Agatą Kaczmarczyk, która najdłużej głodowała w Białym Miasteczku. Młode i bardzo młode feministki piszą o swoim feminizmie, a manifestantki opowiadają o manifach w swoich miastach – można poczytać i obejrzeć zdjęcia z manify śląskiej i łódzkiej. W dziale „Co się dzieje” – komentarze i analizy afery wokół Teletubisiów, seksafery w Samcoobronie, a także przewrotna prośba Bożeny Jawień o przykręcanie ultrakatolickiej śruby. Dział „Łuska z oka” pęka w szwach, a łuski spadają masowo z oczu. Przeczytacie m.in. o feministce, która trenuje boks, o bieszczadzkiej dziennikarce, która nie lubi słowa „baby”, o poszukiwaniach słynnych Polek do encyklopedii, o opłacalnym ojcostwie i o wegefeminizmie. W dziale kulturalnym m.in. tytuły „Polskie mordercze siostry”, „Literackie przyjaźnie kobiet” i „Bo we mnie jest gender”. Stara, dobra Matka Bolka doradzi wam, jak w tych ciężkich czasach być feministką i nie zwariować (zalecana jest mantra Om Kaczi Kaczi Kato Rydzu Koniu Lepe Won – działa na sto procent!).

Do kupienia w Empikach, niektórych salonach Kolportera i w księgarni internetowej eFKi – www.efka.org.pl/sklep

poniedziałek, 03 września 2007
Granice Unii Europejskiej.

Położenie regionu w którym mieszkam oraz zainteresowania zawodowe spowodowało, że GRANICA kojarzy mi się jednoznacznie z granicą na Odrze i Nysie Łużyckiej. Wydaje mi się to rozsądne: mój region ma jakieś ramy, po za nim jest inność: inaczej brzmiący język i kultura, po latach oddalenia zbliżyliśmy się do siebie, regiony współpracują, istnieją też niezadowoleni, ale nie dominują liczebnie. Region otwarty i przychylny i jak głosi reklamówka Urzędu Marszałkowskiego- region "o klimacie Szampanii". Ale granica daje też poczucie bezpieczeństwa. Tu jestem u siebie, znam prawa, obyczaje i kulturę w granicach regionu.

Tą analogię mogę odnieść do granic dzisiejszej Unii Europejskiej. Może dalej mi do Węgier i Estonii, niż do Czech i Słowacji, ale podobieństwo pewnych zasad sprawia, że i tam, jako człowiek i jako kobieta czuję się bezpiecznie. Tam w jakimś stopniu również jestem u siebie.

Granica kończy się na Turcji. Tam również zaczyna się granica mojej otwartości i przychylności. Jestem przeciwnikiem wejścia Turcji do Unii Europejskiej, nie wyobrażam sobie rozciągnięcia granic świata w którym mieszkam, na kraj w którym zabicie kobiety za prawdziwą bądź rzekomą zdradę jest przyzwolone w prawie, którym kierują się plemiona. Nie mieści mi się w głowie ukamieniowanie dziewczyny za chęc noszenia jeansów, wyjścia do kina, chęci nauki. Robi mi się słabo, kiedy czytam, że kobietę można zabić z powodu plotki, której nikt nie sprawdza, bo "na Allacha, nikt nie uwierzy kobiecie". Policja również nie. Robi mi się nie dobrze, kiedy nastoletnie dziewczynki popierają mordesrtwo popełnione w ich wsi słowami: "Dobrze tak kurwie". Wzbiera we mnie gniew, kiedy mężczyźni uważają, że honor kobiety leży pomiędzy jej udami i katują swoje żony na śmierć. Najczęściej Kurdowie.

Panie z organizacji charytatywnych uważają, że łatwiej będzie walczyć z problemem kiedy Turcja wejdzie do EU. Ja myślę, że nie będzie. Że skoro rząd, lokalna władza i policja nie potrafią walczyć z problemem nie pomoże nawet Bruksela. Skoro nikt nie próbuje inaczej wychowywać młodych pokoleń, nie pomoże Konstytucja i Trybunał w Strasburgu. Skoro mężczyźni powołują się na Koran,  nie pomoże Watykan. Przypadki zabójstw rytualnych w Niemczech są tego dowodem.

Moja granica przesunęła się właśnie na Bosfor.

ps. inspirowane dzisiejszym tekstem w "Dużym Formacie"

09:42, joannah31
Link Komentarze (67) »