feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
czwartek, 30 sierpnia 2012
L4 a sprawa polska

w polskich mediach od kilku dni toczy się dyskusja na temat "lewych" zwolnień dla ciężarnych kobiet

trafiłam na dość moim zdaniem rozbrajający artykuł, a zwłaszcza dwa zdania mnie rozłożyły na łopatki:

"Szczególnie w małych firmach nagłe zniknięcie pracownika na co najmniej 8 miesięcy ciąży, urlop macierzyński i potem jeszcze, nie daj Boże, wychowawczy, jest bardzo obciążające dla firmy. A jeszcze gorzej jest, gdy ciężarna jest zatrudniona na tzw. umowę śmieciową (czyli umowę o pracę na najniższą możliwą kwotę plus umowę o dzieło na "resztę") i pracodawca, chcąc zachować się fair, musi z własnej kieszeni wykładać miesiąc w miesiąc pensję dla pracownika, którego fizycznie w biurze nie ma."

no to on z łaski pańskiej pracodawca, w łaskawości swojej zatrudnił ją na umowę śmieciową, a ona niewdzięcznica, zamiast pracować do porodu to idzie na l4 i jakiż on szczodry, że chce płacić z własnej kieszeni tę różnicę

ale że pracodawca wykorzystuje fakt, że kobieta na starość będzie miała 300 zł emerytury i jadła tynk ze ściany, gdy on teraz oszczędza na świadczeniach emerytalnych to jakoś autorce tekstu umknęło

 

od jakiegoś czasu pojawiają się artykuły a to o jakimś prezesie o coś podejrzanym, który poszedł na zwolnienie, a to o mundurowych, których zwolnienia lekarskie są 100% płatne, a to o epidemii zwolnień w trakcie wypowiedzenia, ale jakoś żadna z afer nie wzbudziła takiego szumu, jak ciężarne, ale przecież prezesi i prezeski są płci obu [z przewagą prezesów] a wśród mundurowych, cóż za niespodzianka!, także przewaga mężczyzn - więc pochylmy się nad błądzącymi owieczkami, pokiwajmy palcem że "nunu" i nieładnie, a te wyrachowane baby, co nie dość że zaszły w ciążę to jeszcze zwolnień im się zachciewa, te to za kratki, im to dokopać i zgnoić...

nie pierwszy i nie ostatni raz zapewne kobiety są świetnym "chłopcem" do bicia

a potem wszyscy zdziwieni że na wyspach polki rodzą dzieci a w polsce to nie chcą

 

 

edit: na prośbę i zgodnie również z moją opinią linkuję poniżej tekst na ten temat autorstwa baby-84

http://dziecioza.blox.pl/2012/08/Zle-ciezarne-na-zwolnieniach.html

serdecznie polecam :D

piątek, 10 sierpnia 2012
Poranny WF

Jak się zapewne domyślacie, chodzi mi o panów W. i F.:)

Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda (bo jakoś tu pusto ostatnio:) to może mi wytłumaczy dlaczego akurat ta jedna wypowiedź stała się gwoździem do trumny satyryków?

Nie zamierzam ich bronić, ale jakoś nie do końca to rozumiem.

Nie do końca dostrzegam różnicę jakościową tej wypowiedzi w porównaniu z innymi.

Ich żarty zawsze były obrazoburcze, bez tabu, czasem śmieszne, często niesmaczne i żenujące.

Przypominały mi trochę Benny Hilla - tam też był seksizm (i inne rzeczy:)

Rozumiem, że można żartować z polityków - bo są osobami publicznymi, a ich zawód polega przynajmniej częściowo na dyskusji z elektoratem (która może przybierać różne formy:)

Prosiłabym o racjonalne argumenty:)

Tagi: satyra
12:30, kobietawkryzysie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 sierpnia 2012
Przemoc i retoryka

Rzeczywiście trzeba coś na tym blogu napisać o wyskokach ministra G.

Wielu rzeczy nie sposób zrozumieć, bo to bełkot i dlatego myślę, że polityków powinno się egzaminować z logiki, żeby nie trzeba było dociekać "co poeta miał na myśli". Logika i precycyjne definiowanie używanych pojęć. Bo każda wypowiedź powinna mieć konkretne znaczenie, a nie być tylko popisem retoryki:) Kiedyś takie rzeczy były w programie liceum.

Inna rzecz, że to wygodne - w ten sposób jedna wypowiedź polityka moze mieć wiele znaczeń w zależności od potrzeb i okoliczności:) Niektórzy są w tym mistrzami:)

Nie mogłam zrozumieć, jak przeciwdziałanie przemocy może "godzić w rodzinę" a to przecież jest bardzo proste - przemoc bywa potrzebna, a nawet niezbędna żeby utrzymać władzę.

Zwłaszcza gdy to jest władza absolutna, a znam rodziny, w których ojciec decyduje nawet o tzw. kobiecych sprawach - jak zakupy (bo to "jego" pieniądze), albo wystrój mieszkania (bo on się najlepiej na wszystkim zna).

Tylko po co się tego wypierać?

Tradycja jest - i to długa i bogata - wystarczy zajrzeć do ludowych przysłów.

10:51, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »