feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
czwartek, 30 sierpnia 2007
"Odwaga" Życińskiego

Bywalec Woodstoków, ulubieniec antyrydzykowych salonów, krynica wszystkiego, co w polskim katolicyzmie otwarte i postępowe, guru "Gazety Wyborczej" arcybiskup Józef Życiński postanowił właśnie oczyścić Lublin z homoseksualistów. Zaczął łagodnie: żadnych pieców a la Hitler (w końcu przyjaźń Adama Michnika i Jurka Owsiaka zobowiązuje), zamiast tego zwykły ośrodek leczenia sodomitów z ich przebrzydłej orientacji.

Twórcy inicjatywy trudno odmówić zmysłu marketingowego. Jako że trzeba dziś być niezłym tchórzem i hipokrytą, by wydłubywać z siebie własną seksualność tylko dlatego, że nie podoba się mamusi, plebanowi lub Romanowi Giertychowi, ośrodek nosi pachnącą Orwellem nazwę „Odwaga”. Przy takiej determinacji kandydatów na heteryków aż dziwi umiarkowany sukces inicjatywy: jak przyznaje patron medialny, w ośrodku udaje się wyleczyć mniej niż co trzeciego chorego:

– Osoby o odmiennej orientacji seksualnej to niestety nie jest problem teoretyczny. Takich osób przybywa. Niektórzy głoszą, że trzeba je tylko zaakceptować. Tymczasem z praktyki wynika, że terapia prowadzona tą metodą, którą stosuje się w lubelskim ośrodku, w 30 proc. prowadzi do pozytywnych następstw. Nie jest prawdą, że geny albo przyzwyczajenie decydują o wszystkim – powiedział arcybiskup Życiński i przywoływał przykłady małżeństw, w których "jego interesowali bardziej chłopcy niż żona". – Po terapii stają się typowymi małżeństwami – mówi abp Życiński.

Dwie rzeczy w tym wszystkim zastanawiają. Po pierwsze, kwestia nomenklatury: arcybiskup za homoseksualistę uznaje pana, którego bardziej interesują chłopcy niż żona. Definicja słownikowa mówi, że taki ktoś to nie gej, lecz pedofil. To zaś rodzi pytanie, czy pan Życiński nie powinien, gdy już mu się taki delikwent do centrum zgłosi, zawiadamiać odpowiednich władz. Tudzież odpowiadać przed prokuraturą, jeśli nie zawiadamia. I wreszcie czy ekscelencja, zamiast wycierać sobie gębę homoseksualizmem, nie powinna ośrodka, w którym oducza ludzi takich reakcji i zachowań, nazwać centrum walki z pedofilią.

No ale przyjmijmy, że arcybiskup miał na myśli chłopców więcej niż 15-letnich. I to jednak w powyższym przykładzie nie czyni z pedofila homoseksualisty – toż powiedziano, że w układzie była jeszcze żona, która – jakkolwiek hipotetycznego bohatera arcybiskupiej opowieści interesowała mniej niż chłopcy, to jednak przecież ciągle interesowała. A kiedyś musiała interesować bardziej, skoro do ślubu doszło... Czy zatem był to aby na pewno homoseksualista, czy może biseksualista? Jeśli to drugie, trudno przekonanie mężczyzny, że nie powinien rozglądać się za dupami jakiejkolwiek płci, jeno trwać posłusznie przy zapładnianiu połowicy, nazywać „wyleczeniem z homoseksualizmu”.

OK, powiem szczerze, że takie centra szczerze mi zwisają. Skoro na świecie są idioci gotowi kopać sobie penisy prądem, gdy te staną im na widok nagiego mężczyzny (tak mniej więcej wyglądają realia terapii homoseksualistów w USA – lubelskie centrum nie jest podobno jeszcze aż tak zaawansowane technicznie), tylko dlatego, że jakiś jegomość w czarnej sukience (sam zwykle prywatnie wyzbyty wszelkich zahamowań seksualnych - patrz: wpis Kościół a seks z dziećmi) przekonał ich, iż w ten sposób uszczęśliwią mamusię pewnego brodatego pana, która mieszka na obrazku w Częstochowie i słynie ze spychania swych wyznawców w przepaście, nie-idiota powinien uszanować ich wybór. Może nawet pokazać, jak podłączyć elektrodę.

To, co mi nie zwisa, to fakt, że człowiek, który przekonuje niedorozwiniętych umysłowo inwalidów do takich rzeczy, bryluje potem jako autorytet moralny w najbardziej postępowych mediach, tych samych, w których grzmi się na katolicyzm moherowy i zacofany. Jakby w Polsce istniał jakikolwiek inny.

15:42, tomek.lysakowski , prasówka
Link Komentarze (18) »
wtorek, 28 sierpnia 2007
Cała prawda o różowym

Kobiety naprawdę lubią różowy

Dowiedli tego naukowcy z uniwersytetu w Newcastle. Grupie kobiet i mężczyzn pokazywali pary barwnych prostokątów na ekranie komputera, a badani mieli w jak najkrótszym czasie zdecydować się, które najbardziej im się podobają. Kobiety częściej wybierały barwy z czerwonego i różowego końca spektrum, a mężczyźni preferowali niebieskie odcienie.

Według naukowców takie gusta wykształciły się w toku ewolucji. Czerwienie i róże mają kojarzyć się kobietom z dojrzałymi owocami i zdrowo wyglądającymi twarzami. Zaś w życiu mężczyzn barwy odgrywały ponoć mniejsze znaczenie.


Źródło: Gazeta Wyborcza
Tytułowa prawda oczywista nie wymaga już chyba więcej komentarza. Kobiety lubią różowy i basta! A teraz jeszcze naukowo to udowodniono.
Przyjrzyjmy się metodologii badań: prosty test wyboru dla dorosłych ludzi, innych kryteriów, ograniczeń brak. Takie badanie jest obarczone dość dużym błędem (cóż dokładnie znaczy "podobać się"?) a już zwłaszcza wnioski wydają się daleko posunięte. Weźmy choćby społeczny wpływ na wybór kolorów. Dorosły mężczyzna, świadomy lub nie celu badań, z pewnością unikałby różowego właśnie przez jego społeczny wydźwięk (kolor "dziewczęcy", "kobiecy", "niemęski"). Można sobie również wyobrazić odwrotną sytuację w przypadku kobiet. Ponieważ ten błąd nie został wyizolowany, trudno uznać wyniki za miarodajne w tej sprawie. Poza procentem wyboru, w zasadzie nie da się czegokolwiek dowieść. Pytanie jeszcze co oznacza zdecydowanie częściej, gdyż ktoś kiedyś zaśmiecił naukę podobną statystyką (Baron-Cohen, gdzie jak się okazało bylo 52% chłopców a "tylko" 48% dziewczynek wolało oglądać karuzelę niż twarze).
Jednak to do czego zawiódł ten test naukowców, to już wyższa szkoła jazdy: Czerwienie i róże mają kojarzyć się kobietom z dojrzałymi owocami i zdrowo wyglądającymi twarzami. A ja się pytam dlaczego w sposób oczywisty czerwony nie miałby sie mężczyznom kojarzyć z krwia? A może badania dowiodły, że we wśród prymitywnych plemion polowały kobiety? Co ciekawe, wybór niebieskiego spektrum przez mężczyzn oznacza brak zainteresowania kolorami. No cóż, ten wniosek wypadł dość blado przy zainteresowaniach kobiet. Wszak wszyscy wiemy, że "prawdziwy mężczyzna" nie odróżnia zielonego od zgniłozielonego i zielonego butelkowego.
A ponoć jednak pierwotni mężczyźni często spoglądali w niebo i filozofowali i lubili łowić ryby w rzece.....
czwartek, 23 sierpnia 2007
Test wiedzy o waginie

Jesteś kobietą? Jesteś z kobietą? Uważasz, że wagina nie ma przed Tobą żadnych tajemnic? Przekonaj się o tym! Aby stawić czoła waginalnemu wyzwaniu należy przyjrzeć się poniższemu rysunkowi, a następnie kliknąć TUTAJ i wypełnić test.

Odpowiedzi i historia pochodzenia waginalnej maskotki pojawią się za tydzień na feminizm.blox

Powodzenia! Znajomość tajemnic waginy to pierwszy krok do seksualnego spełnienia (lub zaspokojenia partnerki).

 

Prawda, że taka zabawka przydałaby się w każdej szkole? Jakiś czas temu oglądałam książeczkę dla dzieci pt. "Ciało" i jedyną intymną częścią ciała, jaką tam pokazano/podpisano, była "pupa". A szkoda...

przedwyborcze ćwierkania i ju-pitery

Wpadł mi w ręce " Dziennik", co prawda już nie najnowszy ( z 18 sierpnia). Znalazłam tam dwa niesamowite teksty, które w dodatku korespondują ze sobą. Jest to wywiad z Julią Piterą oraz krótka riposta niepowtarzalnego publicysty Jana Wróbla. Tematem dywagacji jest Niezmiernie Istotna Kwestia - oto Pitera stwierdza, że Ziobro nie ma żony i dlatego jest zły. Myśl ta jest rozwijana w toku wywiadu i przechodzi w bardziej ogólne tony ( jak również Julia Pitera opowiada nam o swoim mężu i synu). Przede wszystkim dla mnie jest oczywiste, że kampania i tarcia na prawicy już się zaczęły. Oczywiście, tam pojęcie rodziny jest święte i bardzo to wszystko serio. Ziobro jest przedstawiony jako egocentryczny showman - ja go w tym momencie nie zamierzam bronić, ani nie jestem jego fanką. Natomiast idiotyczne jest wywodzenie, że on jest taki z powodu swego bezżennego stanu" Człowiek, który nie ma rodziny, perspektywy pokoleń, będzie sie głównie zajmował sobą, bo jego ambicją jest utrzymanie się przy władzy". To redakcja " Dziennika" podkreśla nam poprzez wytłuszczenie. Natomiast jak jest w rodzinie Julii Pitery? Na pytanie, czy jej mąż jest surowym krytykiem, rzecze:"I mąż, i syn.Są w tym bezwzględni. Mąż dba o to, żebym nie wpadła w mechanizm wiecznego poszukiwania akceptacji.( O Boże! A co to jest ten mechanizm???)[...]Nie mówiąc już o synu, który jak się zezłości, to krytykuje mnie strasznie brutalnie. To mąż i syn mi powiedzieli, że żle wyglądam i kazali coś zrobic z włosami". Ale co kazali jej zrobić z włosami? Przecież ona ma zawsze takie same włosy!

Dalej dowiadujemy się między innymi, że jeśli przed trzydziestką nie ma się żony, jak Jarosław Wałęsa ( jak wiemy, poseł PO), to "jest zupełnie inna sytuacja".Pożniej jest się już jakimś dewiantem i to mnie tak martwi, bo ja mam troszkę po trzydziestce ( ale mniej niż Ziobro) i też nie mam męża. Czyli jestem zboczona według nowoczesnych standardów PO.

Mamy też polemiczny głos J. Wróbla, zatytułowany: "Żonoterapia nie przywraca rozumu". Taki krótki tekścik wysmażka parozdaniowa... Zwracam uwagę, iż katolicki publicysta użył formy "polityczka", pisząc o Piterze.W sumie to dobrze, ale dalej już okropnie ściemnia. " Bo co zapiszemy:[...] Renacie Beger, aby poczuła sie zakłopotana tym, co ludzie o niej mówią? [...] Janowi Rokicie, aby Nelly dała się zamknąć w kuchni?" Nelly do kuchni, jasne, a w przypadku Renaty Beger widać jeszcze nie przebaczył " kurwików" ( bezecna ladacznica - chociaż jej fanką też nie jestem).

Właśnie nie wiem, czy to czytałyście/liście. 

www.dziennik.pl

Jeszcze dopiszę, ze to smutne, że z jednej strony ta rodzina polska to taka świętość, a tak naprawdę po prostu argument w bezpardonowej grze przedwyborczej. Raz był dziadek z Wermachtu, teraz jest  bezżenność Ziobry...Ciekawe, co jeszcze będzie?

01:21, przekrojone_kiwi , prasówka
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Kobiety przejmują męskie zawody
"Metro": Budowlaniec, spawacz, operator wózka widłowego, kierowca autobusu czy ciężarówki - to zawody do niedawna zarezerwowane tylko dla mężczyzn. Dziś coraz częściej sięgają po nie przedstawicielki płci pięknej.

Eksperci od rynku pracy szacują, że w ciągu ostatnich trzech lat z Polski za chlebem wyjechało od 1,2 do 1,5 mln osób. Na własnej skórze odczuwają to firmy, które nie mogą znaleźć fachowców. Większość budów jest opóźniona o kilka miesięcy, znalezienie ekipy remontowej graniczy niemal z cudem, a firmy transportowe ograniczają ilość kursów nawet na tak popularnej trasie jak Warszawa - Londyn. Dlatego nawet w zawodach uważanych za typowo męskie coraz chętniej zatrudniają kobiety.

W gdyńskiej stoczni brakuje ok. 800 spawaczy i 500 monterów, bo wykwalifikowani pracownicy wyjechali za granicę. Wielomiesięczne poszukiwania nowej kadry spełzły na niczym. W końcu władze stoczni wpadły na pomysł, by zatrudnić kobiety. - U nas do tej pory tylko jedna pani pracowała jako spawacz. Tymczasem w fińskich stoczniach ponad 20 proc. takich stanowisk zajmują właśnie kobiety - wyjaśnia w rozmowie z dziennikiem rzecznik stoczni w Gdyni Janusz Wikowski. - Panie oczywiście będą kierowane do lżejszych prac niż mężczyźni, a zarobki będą miały takie same. Oferujemy im też bezpłatne szkolenie - podkreśla.

W tym tygodniu taki kurs rozpocznie dziesięć kobiet. M.in. pani Dorota. - Od dawna nie mogłam znaleźć pracy. Dorywczo sprzątałam, ale żyć się z tego nie dało. W stoczni na początek zarobię trzy tysiące, a po dwóch latach mam szanse na prawie pięć - mówi kobieta.

Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie od kilku tygodni prowadzą kampanię pod hasłem: "Kobieta jest stworzona do kierowania autobusem". Zgłosiły się cztery panie. Właśnie rozpoczęły szkolenie na prawo jazdy kategorii D (finansuje je urząd pracy). - To całkiem imponujący wynik. Tu przecież mamy do czynienia z przełamywaniem stereotypów, co najczęściej trwa latami - uważa Dorota Głowicka z MZA.

W tej chwili firma ta zatrudnia na stanowisku kierowcy 19 kobiet i 3,5 tys. mężczyzn. - Zarabiają tyle samo, pracują tyle samo. Ale panowie idą kobietom na rękę przy układaniu grafików, przed świętami pozwalają im wziąć kilka dni wolnego - zachęca Głowicka. "

KOMENTARZ:

Przełamywanie stereotypów- bardzo to piękne, ale prawda jest taka i nie kryją tego pracodawcy, że czynią to z pobudek czysto ekonomicznych, nie zaś dlatego, że nagle nabrali przekonania iż kobiety są równie dobre jako kierowcy czy spawacze jak mężczyźni. No i jak przychodzi co do czego to przed świętami kobiety dostają wolne...

07:28, trzydziestka , prasówka
Link Komentarze (5) »
niedziela, 19 sierpnia 2007
Pustelnica

Z artykułu w sobotnich "Wysokich obcasach" [WO, sobota 18.08.2007] dowiedziałam się, że pokora ma płeć. Zdecydowanie żeńską pomimo tego co sugerują prawidła gramatyki.

Myślę, że traktowanie kobiet w kościele katolickim w sposób jaki mówi o tym bohaterka reportażu, wskazuje  na słabość, niedouczenie, niekompetencję i bufonadę kościoła. I myślę, że jest to smutne i pokazuje to zupełny brak szacunku, kiedy konsekrowany facet wywyższa się nad konsekrowaną kobietę. A co ze słowami o równości wobec Boga? Dlaczego Ci, którzy głoszą te słowa, jednocześnie je łamią? Dalczego faceci, którzy z kościelnych ambon pouczają wierny lud jak ma żyć i szanować się na wzajem i nie czynieć drugiemu...właśnie to czyni?

I na koniec dobijający cytat" "A teraz proszę o wybaczenie- muszę posprzątać celę i wyprasować alby księżom. W końcu-od czego są zakonnice."

KOściół w Polsce powinien chyba  się jeszcze sporo nauczyć. Przede wszystkim szacunku dla kobiet. Szkoda, że nie ma od kogo.

Wyjątkowo dziś sfrustrowana takimi przejawami szowinizmu J.

10:08, joannah31
Link Komentarze (9) »
piątek, 10 sierpnia 2007
fachowczynie czyli niedźwiedzia przysługa

 Wybaczcie, ale nie będę komentować:    "Kiedy wrócą, mają opowiedzieć kolegom, jak wygląda i jak działa tarcza antyrakietowa. Będą wizytować wyrzutnie na Alasce oraz Pentagon. Kto? Specjaliści od broni, wytypowani przez szefów wszystkich klubów sejmowych. Z ramienia PiS pojedzie pielęgniarka Jolanta Szczypińska, a z Samoobrony - Sandra Lewandowska"

środa, 08 sierpnia 2007
Turcja do UE?

Polecam uwadze koleżanek (i kolegów) artykuł w ostatnich "Wysokich Obcasach" na temat dwóch byłych prostytutek, które "zawstydziły Turcję" - kandydując do parlamentu i nagłaśniając problem handlu żywym towarem. Mężczyźni w tym artykule zajmują się sprzedawaniem swoich żon, córek i sióstr do burdeli, praktycznie w majestacie tamtejszego prawa i za społecznym przyzwoleniem (winą obarcza się "niemoralne" kobiety).

A małżeństwa nastolatek ze starszymi mężczyznami (nie tylko w Turcji) aranżowane przez rodziny?

15:02, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 06 sierpnia 2007
Czy bracia Kaczyńscy to pierwsi feminiści IV RP?

Tak brzmi podtytuł artykułu w aktualnym Wprost na temat rzekomego matriarchatu który mamy dzięki Kaczyńskim. Nóż mi sięw kieszeni otworzył i zgrzytnęłam zębami, kiedy doleciałam do pierwszej kolumny:

"Dlaczego kobiety - bo są lojalne i wierne. No i mają wspaniałą matkę, ona jest architektem całego ich politycznego sukcesu."

Autorka tekstu, o dziwo również kobieta-chyba pomyliła feminizm z mamisynkowatością. W cytowanym zdaniu nie ma też, czego można się spodziewać ani słowa o kompetencjach, jest tylko słodkie stwierdzenie-pochwała psiej wiernośći. A gdyby ktoś nie zrozumiał, to przechodzimy do kolumny drugiej:

"Kaczyńscy, a przede wszystkim Lech, uwielbiają kobiety, które im w jakiś sposób matkują, dyskretnie roztaczają nad nimi opiekę. NO i jak wszycy mężczyźni, lubią się czuć podziwiani. Trudno sobie w takiej roli wyobrazić Zytę Gilowską, a więc ona nigdy nie będzie należała do superuprzywilejowanych".

Jasne Zyta nie, bo umie liczyć i liczy na siebie nie to co np. Jolanta Szczypińska z tym bezkrytycznym zachwytem w oczach.

Nadal nic o kompetencjach... i znowu nic...

Zainteresowanym wyjaśniam, że do samego kończ nie pojawiło się ani jedno zdanie, które osadzały by panie Ministry w jakiejś rzeczywistości ukształtowanej przez ich kompetencje i pracowitość. Jak się ookazuje, nawet Elżbieta Jakubiak, została ministrem sportu nie dlatego, że poradzi sobie z utopią (na razie przynajmniej) organizacji MŚ w piłce nożnej, w kraju w którym najlepiej przygotowany stadion właśnie zamierza pociąć i sprzedać swoją murawę jako pamiątkę, ale dlatego, że przestawiała Kaczyńskiemu meble w pałacu, czego Lesio nie lubi.

Jeżeli to jest feminizm w wydaniu jednego z opiniotwórczych tygodników, to ja zaczynam wzdychać do kobiet palących staniki w l. 60-tych. Na pomoc!!!

 Nie polecam lektury artykułu. Zdecydowanie bardziej odprężyłam się czytając kilka stron dalej, o płukaniu okrężnicy jednej z gwiazd rocka.

18:12, joannah31
Link Komentarze (13) »
czwartek, 02 sierpnia 2007
Kobiety gorsze od męzczyzn w bankach
Okazuje się, że kobiety mogą być dyskryminowane nawet wtedy kiedy biora kredyt w banku. Jak pokazują analizy przeprowadzone przez sieć doradców A-Z Finanse na 14 tysiącach kredytów udzielonych przez różne banki za ich pośrednictwem, różnica w oprocentowaniu statystycznie wynosi od 0,2 do 0,5 %. Oficjalnie bankowcy traktują wszystkich po równo i oprocentowanie, prowizje czy obliczanie zdolności kredytowej jest takie samo dla obu płci. Statystyki pokazują jednak co innego.
 
Ta pozornie niewielka róznica znacznie podnosi koszt kredytu. Jeśli pożyczamy 300 tys. zł we frankach na 30 lat (przez ten czas nie zmienia się ani kurs franka, ani oprocentowanie), to łączna wartość odsetek dla kredytu z oprocentowaniem 4,16 proc. przekroczy 230 tys. zł, zaś przy oprocentowaniu 4,57 proc. to już o 27 tys. zł więcej.
 
Kobiety nie tylko pożyczają pieniądze drożej, ale i - statystycznie - biorą mniejsze kredyty. W A-Z Finanse średnia dla mężczyzn wynosi 210 tys. zł, a dla kobiet - tylko 168 tys. zł. Wynika to z gorszych warunków oferowanych przez bank, a nie mniejszej ostrożności pań od panów. Finansiści twierdzą, że przyczyny, które powodują, że panie pożyczają pieniądze na gorszych warunkach, niż panowie, są oczywiste. - Kobiety generalnie mniej zarabiają. A im mniejszy kredyt, tym najczęściej wyższe oprocentowanie. Choć zdarzył się też inny przypadek- panie biorace kredyt na podstawie biznesplanu w jednym z banków mogły liczyć na korzystniejsze warunki ponieważ analizy wykazały, ze prowadzone przez nie wfirmy rzadziej bakrutują.
 
Banki rzadko jednak biorą to pod uwagę, podobnie jak to, że w Polsce to kobiety zarządzają domowymi budżetami i podejmują większość decyzji finansowych. Unikają przy tym ryzyka i wykazują większą rozwagę.
 
Na podstawie: Gazeta Wyborcza
10:05, trzydziestka , prasówka
Link Komentarze (4) »