feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
czwartek, 26 lipca 2007
Premier knebluje mi usta!

Przeczytałam dziś informację na jednym z portali internetowych, że Premier postuluje zmianę prawa tak, aby demonstracje nie mogłby utrudniać pracy urzędom państwowym. Oczywiście chodzi o protestujące pielegniarki...

Odebrałam tą deklarację jako próbę tłamszenia w zarodku wyrażanych głosno niepokojów społecznych. W końcu demonstrowanie niezadowolenia przez obywateli ma być dotkliwe i zauważalne dla władz przeciwko którym występują. Nie ma demonstrowania niezadowolenia przez większą czy mniejszą grupę społeczną bez uciązliwości. Jedną z nich jest okupacja budynku czy terenu, obywatelskie nieposłuszeństwo.

Ostatnie akcje pielęgniarek pokazały wielką solidarność - nie tylko solidarność środowiska pielęgniarek, ale także solidarność ludzi popierających tą demonstrację niezadowolenia.

Po prostu władza zaczyna się nas bać! I oto chodzi

Jestem zwolenniczką stwierdzenia, że duża siła drzemie w społecznym niezadowoleniu (nie chodzi mi tu o destrukcję!), w organizowaniu się, w masowym wyrażaniu swego niezadowolenia. Bez tego nie ma zmian!

środa, 18 lipca 2007
kolejny wychowawca narodu

Lubię, kiedy władza wykazuje komsomolską czujność i nie zapomina o nas na żadnym etapie życia. Czy to – za przeproszeniem Państwa – w łonie matki, a nawet wcześniej,  czy to w szkole, czy to u … kresu działalności. Troska  o morale i przestrzeganie właściwych ( czyt. jedynie słusznych ) wzorców jest wzruszająca, choć te upupiająco seksistowskie wątki mogą z lekka drażnić. Zobaczcie sami: „Będę robił wszystko, by emerytury małżeńskiej nie było - mówi nam wiceminister pracy (…). - Byłby to zły sygnał dla Polaków: można nie pracować i liczyć na emeryturę męża. To niewychowawcze”.  Ja to się akurat tym tematem od strony materialnej osobiście specjalnie nie ekscytuję, bo to – nie ma jak liczyć na siebie, ale: czy nie jest przesadą jednak – kurka wodna - w demokratycznym, podobno, państwie prawa sugerować między wierszami, że leniwe domowe baby dybią na krwawicę niepokalanych rycerzy IV RP?  

wtorek, 17 lipca 2007
Matka - Polka na haju

Serwisy informacyjne przebiegł dreszcz sensacji. Najpierw kobieta urodziła dziecko, ktore miało 1,2 promila alkoholu we krwi. Wkrótce potem moglismy przeczytać że inna kobieta urodziła dziecko będąc pod wpływem kokainy. Dzieci kobiet, które będąc w ciąży piją, palą i zażywają narkotyki są narażone na ciężkie choroby i deformacje.
I jak zwykle tego typu informacje nacechowane są emocjami. Napiętnuje się kobiety, z satysfakcją donosi, że grozi im tyle a tyle lat więzienia. Jeszcze dwa trzy takie nagłośnione przypadki, a media, wzorem roku ubiegłego, kiedy mówiono o pladze pijanych matek małych dzieci, będą mogły znowu karmić swoich odbiorców wizją zdegenerowanych obywatelek, wyrodnych matek.
Kiedy emocje opadną, i minie okres kanikuły, pijane i naćpane położnice zostaną zapomniane. Tak samo jak ich chore dzieci. A problem pozostanie nierozwiązany. Nie ukrywajmy, w Polsce co roku wiele kobiet alkoholiczek i narkomanek zachodzi w ciążę. Pozostawione wsparcia rodziny - zazwyczaj partner, ojciec dziecka też jest uzalezniony, unikające kontaktu z lekarzem, nieświadome tego, co robią swojemu dziecku lub wręcz sie tym nie przejmujące, rodzą pod wpływem środka odurzającego. Wiekszość nie dostaje się na łamy gazet. 

Podobnie jak przy okrzyczanych przypadkach kobiet zabijających swoje nowonarodzone dzieci, czy tych przyłapanych pod wpływem alkoholu opiekunek, zastanawiam się gdzie byli bliscy tych kobiet, sąsiedzi. Gdzie była opieka społeczna, ochoczo przyznająca zasiłki i nie racząca sprawdzić czy nie dzieje się coś złego. Gdzie byli lekarze? - pijana kobieta była już matką kilkorga dzieci i podobno nie pierwszy raz piła przed porodem. Łatwo napiętnować, pomóc trudniej, albo chociaż zastanowić się nad tym, jak to mozna zmienić. 

środa, 11 lipca 2007
Kraków: Kolejna "Feminizacja"
Zieloni 2004 zapraszają na kolejną z cyklu "Feminizacja" debatę, której gośćmi będą Michał Płaczek (ProChoice 2006, Porozumienie Kobiet 8 Marca), Dariusz Szwed (współprzewodniczący partii Zieloni 2004) oraz dr Małgorzata Tkacz-Janik.
Pragniemy wspólnie porozmawiać o istocie ruchów feministycznych w Polsce, w szczególności o jego wartościach i przesłaniu.
Obecnych na debacie feministów zapytamy o przyczyny ich zaangażowania w ten ruch oraz zdefiniowanie ich wizji wszelkich działań emancypacyjnych i antydyskryminacyjnych.
Zapraszamy wszystkich zainteresowanych udziałem w spotkaniu i zachęcamy do zabrania głosu w dyskusji.
 
Czas i miejsce: 14.07.07, Klub Re, godz. 18
22:45, aleksandra_sowa , zapowiedzi
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 lipca 2007
syndykat ???
Przypomniało mi się, że kilka tygodni temu Arvata wysłała do adminów bloxa zgłoszenie gender.blox do syndykatu. Jakoś znaczka do tej pory nie widać. Ile trwa "załatwianie podania" o przyjęcie do syndykatu?
22:46, hermetia
Link Komentarze (16) »
Inni szatani są czynni.

Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego tłumaczy w "Rzeczpospolitej" dlaczego kobiety nie lubią Pis-u:

"PiS to partia dla twardych mężczyzn, miłośników westernów, którzy uwielbiają strzelaniny i dzielnych szeryfów. A kobiety nie oglądają westernów, bo wogóle nierozumieją po co się strzela. Poza tym PiS zanedbało kobiecy elektorat . W kolorowych pismach i tabloidach wogóle nie ma pozytywnych bohaterów PiS pokazywanych w gronie rodziny."

W westernach czasami pojawia się taki napis "nie strzelać do pianisty". Do polityków już można...

11:42, joannah31
Link Komentarze (6) »
sobota, 07 lipca 2007
Złe córki

W dzisiejszych "Wysokich Obcasach" wywiad z Panią Pielęgniarką, która strajkuje pod Kancelarią Bliźniąt. Rozmowa jest o pracy, o obowiązkach, barku pieniędzy i o rodzinie. W pewnym momencie z ust Pani padają słowa:

"ale najważniejsze, że wychowaliśmy córkę tak, że chce z nami mieszkać nawet po ślubie (...) więc rodzinę mam poukładaną"

Hmm. Dlaczego nigdy nie słyszałam z ust mojej matki, ani matek moich koleżanek, że np:

Najważniejsze, że wychowaliśmy córkę na samodzielną osobę. Po ślubie ze swoim Jackiem, Plackiem czy Zdzichem wyprowadzi się do własnego mieszkania, będziemy sięspotykać kiedu przyjdzie nam ochota albo kiedy będziemy siebie potrzebować. A ja nareszcie zajmę się z moim Starym tymi wszystkim rzeczami, na które nie mieliśmy czasu do tej pory? Bo przecież mamy około 50 lat, a to za wcześnie na nicnierobienie?

Czy kobieta, która wyprowadza się z domu, żeby stworzyć coś własnego jest w oczach i ustach matki "złym wychowaniem"?

Czy moja teściowa jest złą matką, bo po wyprowadzce swojej córki, która pomieszkiwała u niej z powodu remontu w mieszkaniu, odetchnęła z ulgą i zaprosiła koleżanki na ciasto?

Nie rozumiem, dlaczego matki nie stawiają na samodzielność swoich córek. Czy  ma to coś wspólnego z romantycznym ideałem wielopokoleniowego życia pod jednym dachem w domu z czerwoną dachówką? A może to strach matek, przed życiem, przed pomysłem na zapełnienie czasu i dni, które do tej pory zapełniała stała uwaga poświęcona komuś innemu? A może z traumą własnego wychowania do życia z rodzicami?

Zastanawiam się czy to dotyczy również synów? Pewnie nie, bo to syn ma postawić dom , spłodzić syna i posadzić drzewo. Tylko po co to wszytsko, jeżeli i on weźmime kiedyś czyjąś córkę za żonę.

Kiedy moje dzieci będą dorosłe nauczę się wreszczie....

11:34, joannah31
Link Komentarze (8) »
piątek, 06 lipca 2007
Tradycja w narodzie nie ginie
Dzieci z podstawówki rzucały w starszą kobietę kamieniami i nazywały ją "wiedźmą"...
11:03, kobietawkryzysie
Link Komentarze (10) »
czwartek, 05 lipca 2007
Molestowanie

Przeczytałam w "Gazecie Wyborczej" artykuł księdza Jacka Prusa na temat problemu pedofilii wśród księży. Ksiądz polemizuje ze wcześniejszymi wypowiedziami, które tłumaczyły to zjawisko w ten sposób: młodzi chłopcy idą do seminarium i są poddani specyficznego wychowaniu (mierni ale wierni), wskutek czego zostaje zahamowany ich rozwój emocjonalny, są więc niedojrzali emocjonalnie i niezdolni do budowania więzi z innymi ludźmi (dodałabym jeszcze zadufani w sobie, ale nie pamiętam czy było).

J. Prus przytacza badania, których wynika, że księża są "normalni" - w porównaniu z grupą kontrolną żonatych w podobnym wieku nie są wcale mniej dojrzali emopcjonalnie, ani mniej zdolni do tworzenia związków (w pewnym momencie autor sugeruje delikatnie, że w ogóle mężczyźni mają z tym problem...). Wniosek - problem pedofilii dotyczy marginesu i nie jest "zakorzeniony" w osobowości przeciętnego wychowanka seminarium.

Mnie się nasuwa inny wniosek - rzeczywiście są "normalni" (cokolwiek to znaczy - nie jest napisane, co rozumiano w badaniach przez "dojrzałość emocjonalną") i molestują bo ...mogą. Bo bywa, że proceder trwa przez 30 lat i jeszcze po nagłośnieniu sprawy parafia broni księdza (był taki przypadek w miejscowości podgórskiej opisywany przez "Gazetę"). Bo "za karę" są przenoszeni do innej parafii, gdzie nikt ich nie zna i mogą robić spokojnie to samo (z błogosławieństwem naszego świętego papieża).

Bo w hierarchii społecznej (o czym już dyskutowałyśmy poniżej) dzieci są nisko, a duchowni wysoko (nawet wyżej od owych "normalnych" mężczyzn, którzy za pedofilię idą do więzienia i są w hierarchii grypsery najgorszymi zbrodniarzami).

Jak to Jezus powiedział? Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu...?

10:53, kobietawkryzysie
Link Komentarze (26) »
środa, 04 lipca 2007
Kobiety prowokują?

Przy okazji dyskusji na temat mundurków w szkołach słyszałam (z różnych źródeł) krytykę "dziewczyn z gołymi pępkami", które prowokują chłopców i podobno trudno im się dziwić (chłopcom, że dają się prowokować). Winę za agresję młodych mężczyzn przerzuca się na kobiety (w tym wypadku dziewczyny). Słusznie zauważyła kiedyś Kinga Dunin: czy to oznacza, że mężczyźni nie panują nad swoim popędem?!

"Oficjalny" stereotyp mówi, że to kobiety kierują się emocjami, a mężczyźni rozumem (w ten sposób uzasadnia się ich przewodnią rolę w społeczeństwie). Czy sfery seksualnej to nie dotyczy? Warto sobie uświadomić, że akceptacja przemocy wobec kobiet jest wpisana w naszą, patriarchalną kulturę.

11:58, kobietawkryzysie
Link Komentarze (24) »
 
1 , 2