feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
środa, 25 czerwca 2008
SEKSISTOWSKIE REKLAMY - REAKCJA I AKCJA?
Niedawno niektóre polskie telewidzki i telewidzów ogarnęła wielka złość na serie reklam telewizyjnych, w których wystapiły skąpo ubrane panie podejmujące zadania - jak sugerowano - przerastajace ich, kobiece, możliwości - np. jedna z nich wcieliła się w role strażaczki, lecz zamiast walczyc z ogniem zmagała się z wężem strażackim. Mobil king zrobił to, co pare lat wcześniej m.in. warszawska radiostacja, a mianowicie przywołał najbardziej seksistowskie wizerunki kobiet, by głosami oburzenia tanio, acz skutecznie się zareklamować. Wspomniana radiostacja na pierwszym - mocno komentowanym - bilbordzie pokazała jedynie kobiece piersi z pokretłami zamiast sutkow i dwuznacznym sloganem: "Nas to kręci", a na drugim zamieszczono jedynie cyniczne hasło: "Paniom dziękujemy". Mobil king zrobił to samo - niech mówia cokolwiek byle głośno, dużo, często. A osiągnąć to można przede wszystkim wtedy gdy uderzy się w poczucie godności kobiet. Okazuje się, że inni biorą niechlubny przykład - teraz w telewizji często emitowana jest reklamowka KFC, w której młoda kobieta probuje przypiec sobie posiłek wyrywajac z dłoni robotnika drogowego palnik do spawania. Ostatecznie w junk-foodzie otrzymuje swoj posiłek, ale wychodzi z niego jak z jakiegoś pożaru (osmolona, potargana, bez butow). Jej zniszczone (pewnie palnikiem do spawania - jak sugeruje fabuła) buty zostają na chodniku. Reklamie towarzyszy odpowiedni, tj. seksistowski komentarz.

Można podejrzewac, ze KFC urzeczone sukcesem Mobil Kinga chce powtorzyc go dla wlasnych potrzeb komercyjnych. Zreszta w ostatnim czasie reklam nasladujacych ten "format" jest kilka. Reklamodwacy pewnie licza na "poczucie humoru" meskiej czesci publiczności, ale jeszcze bardziej na zlosc kobiecej czesci widzow gdyz spostrzegaja je jako szanse na odniesienie wlasnego sukcesu.

Czy możemy cos z tym zrobić? Na pewno. Choćby zachęcać do bojkotu produktów reklamowanych w ten sposób lub pisać listy protestacyjne do przedstawicieli firm w Polsce. Dlaczego mamy pozwalać na coś co na Zachodzi jest praktycznie nieobecne? Dlaczego tam KFC jest poprawne politycznie, a u nas stosuje strategie poniżające kobiety i jaszcze na tym zarabia?

Zróbmy liste firm i ich produktów, których nie warto kupować ze względu na strategie perswazyjne i użyte w reklamach stereotypy płci.

Sprobujmy zawalczyć o to co najcenniejsze dla reklamodawców - o ich zysk finansowy. Przecież tylko na tym im zależy. Dlaczego mają go osiągać jednocześnie wyśmiewając kobiety w ogóle i podważając wysiłek feministek tak cieżko pracujących nad zmiana sytuacji w Polsce?

Edyta

wtorek, 24 czerwca 2008
Agata - raz jeszcze
Na temat tego co się wydarzyło w przeciągu ostatnich kilku dni napisano już chyba wszystko. I mimo tego, że sprawa ta bulwersuje mnie do głębi, wcale nie chciałem o tym pisać. Nie chciałem, do momentu, gdy wczoraj w salonie prasowym rzucił mi się w oczy tytuł z Dziennika: "Ekskomunika dla minister Kopacz". Tego już dla mnie jest zdecydowanie zbyt wiele.

Pominę już fakt, że ciąża u Agaty jest wynikiem gwałtu, a polskie prawo dopuszcza jej przerwanie w takim przypadku. Pominę również to, czego zdaje się obrońcy życia również nie chcą zauważyć, że czternastoletnia młoda kobieta może być jeszcze zbyt młoda na to by rodzić dzieci. Dlaczego nikt z ruchu "pro-life" nie zastanowi się choć chwilę nad konsekwencjami porodu dla organizmu tak młodej osoby? Czy tylko ja mam wrażenie, że "life" w "pro-life" dotyczy tylko i wyłącznie dziecka, a matka jest traktowana przedmiotowo? (Dowody takiego postępowania - tzn. tego specyficznego wyboru "pro-life" poświęcającego życie matki w imię ideału rodzenia - mieliśmy już w Polsce szeroko komentowane w prasie).

Zastanawia mnie w tej sprawie najbardziej jedna rzecz: poszanowanie prawa. Dlaczego w kraju nad Wisłą jest tak wielu ludzi, którym się wydaje, że Prawo to jedynie jakiś śmieszny zbiór przepisów, których nie trzeba wcale przestrzegać? Dlaczego nadal możliwa jest sytuacja, w której dyrektor placówki medycznej łamie tajemnicę lekarską, a mimo tego nikt - ani środowisko lekarskie, ani minister zdrowia, ani bezpośredni przełożony - nikt nie uważa za stosowne ani zwrócić tej osobie uwagi, ani też wyciągnąć wobec tej osoby jakichkolwiek konsekwencji.
Złamanie tajemnicy lekarskiej, zapraszanie duchownego do szpitala (pewnie wbrew woli pacjentki) i psychiczne nękanie smsami (numer do Agaty obrońcom życia pewnie też przekazała owa Pani Doktor) - czy właśnie to miał na myśli ostatnio Premier RP, gdy wypowiadał się w kwestii zabiegu Agaty i wspominał, że należy przyjrzeć się, czy prawo nie zostało złamane?

Po chwili namysłu dochodzę do wniosku, że geneza problemu jest związana ze światopoglądem. Pomimo tego, że Polska jest państwem laickim i pomimo stanowienia prawa przez odpowiednie instytucje demokratyczne, znaczna część społeczeństwa uważa że to właśnie oni posiadają monopol na prawdę. Bo jak można inaczej oceniać kogoś, kto z góry uważa, że ma zawsze racje w sporach światopoglądowych? Czy możliwy jest dialog z kimś, kto od razu twierdzi, że jakiekolwiek ustępstwa nie są możliwe? Dlaczego notorycznie odnoszę wrażenie, że Kościół w Polsce nie jest dla aparatu państwowego partnerem, Kościół stawia się w roli jedynego sprawiedliwego. Sprawiedliwego, który nie patrzy na to, że większość społeczeństwa może mieć odmienne zdanie - bo rolą sprawiedliwego jest przecież to społeczeństwo edukować i wykazywać błędne rozumowanie. Sprawiedliwy nie musi się zastanawiać, czy postępuje dobrze. Sprawiedliwy nie ma żadnych wątpliwości. Sprawiedliwy nigdy nie wyrządza krzywdy i zawsze ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku. I dopóki to się nie zmieni, dopóki nie zmieni się to butne przeświadczenie o własnej nieomylności (i zarazem braku konieczności  stosowania się do przepisów prawa), dopóty będą się pojawiać w gazetach takie tytuły, dopóty ludzie będą szykanowani, dopóty prawo będzie jedynie jakimś śmiesznym zbiorem przepisów, których wcale nie trzeba przestrzegać.

(I czy ktokolwiek wyobraża sobie współistnienie kilku grup, z których każda uważa, że prawo nie jest ważne, ale to właśnie ludzie z "naszej grupy" wiedzą jak należy postępować?...)
11:42, renton.boy
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Feminizm materialistyczny - zaproszenie

Think Tank Feministyczny serdecznie  zaprasza na warsztat i promocję książki


Feminizm materialistyczny

Warszawa, 20 czerwca, godz. 18 – 20, klub UFA, Mokotowska 3/5


Wprowadzenia do dyskusji: Martyna Borowicz, Ewa Charkiewicz, Maria Solarska

Produkcja wiedzy jest uwikłana w relacje władzy. Siatki pojęciowe, jakimi się posługuje i upowszechnia feminizm dają obraz sytuacji kobiet i nazywają formy ucisku. Na obraz ten wpływają konceptualne narzędzia, jakimi posługują się badaczki, oraz pozycja (ekonomiczna, dyscyplinarna, polityczna) z jakiej mówią. Siatka pojęciowa jest więc polityczną stawką. Na siatkę pojęciową feminizmu panującego w naszym kraju składa się przede wszystkim płeć kulturowa z literaturoznawstwa i statystyczne kalkulacje pozycji kobiet względem pozycji mężczyzn. Reprodukowana tu jest esencjalistyczna kategoria ‘kobiety’ a zamiast teorii ucisku mamy ‘teorię’ stereotypu. W międzynarodowym dyskursie feministycznym zwrot w stronę tzw gender studies oparł się na społecznej konstrukcji rodzaju (gender) i seksualności, denaturalizował kobiety, ale za cenę pomijania relacji między płcią biologiczną a społecznie konstruowanym rodzajem (gender), oraz pominął społeczno-ekonomiczne konteksty życia kobiet i ich historyczne uwarunkowania W ramach tego podejścia kobieta jest konstruktem, kobieta rzeczywista nie istnieje, nie jest ‘widzialna’ w ramach tej siatki pojęciowej. Feminizm materialistyczny dostarcza innej teoretycznej ramy do oglądu sytuacji kobiet. Przede wszystkim odrzuca naturalistyczne ujęcia kategorii kobiety. Badaczki, które przyjmują tę perspektywę odnoszą się do konstruowanych społecznie relacji płci, przy czym analitycznie łączą gender z takimi kategoriami jak klasa, rasa, państwo, naród, oraz podkreślają współzależność różnych form ucisku (płciowego, klasowego, rasowego...). Strategicznym elementem tych analiz jest uwzględnienie perspektywy historycznej.


Otwarciem do dyskusji na temat feminizmu materialistycznego jest publikacja książki


FRANCUSKI FEMINIZM MATERIALISTYCZNY. WYBÓR TEKSTÓW CHRISTINE DELPHY, COLETTE GUILLAUMIN, MONIQUE WITTIG.
Tłumaczenie i redakcja: Maria Solarska i Martyna Borowicz.
Poznań: Instytut Historii UAM. 2008.


‘Wybrane teksty można uznać za klasyczne dla współczesnej (feministycznej) refleksji nad społeczeństwem. Były one często komentowane i dyskutowane, a zrozumienie aktualnych koncepcji i dyskusji zdaje się niemożliwe bez ich znajomości. Dlatego też udostępnienie ich polskiego przekładu wydaje się bardziej niż uzasadnione. Powstały one w latach 70-tych i 80-tych XX wieku. Wpisują się w ówczesny kontekst historyczny tak pod względem diagnozowania sytuacji otaczającej, jak i słownictwa i używanej retoryki (osadzenie w myśleniu marksistowskim, ale i krytyka marksizmu). Jednak wypracowana w nich perspektywa badawcza czy pewne narzędzia konceptualne pozostają użyteczne i dzisiaj (choćby jako punkt wyjścia odpowiednio modyfikowany historycznie). Stąd też wydają się one ciekawe zarówno z punktu widzenia „tekstów z epoki” – pewnych opisów (niezbyt odległej) rzeczywistości historycznej, jak również z punktu widzenia ich aktualnej użyteczności’ – pisze Maria Solarska we wprowadzeniu do książki


Maria Solarska. Francuski feminizm materialistyczny jako perspektywa oglądu świata (społecznego). Link

sobota, 14 czerwca 2008
Agata
owszem, jest coś niesmacznego w rozgrzebywaniu przez media tematu aborcji u nieletniej. Jednak nie można również przejść obojętnie nad brutalną i bezwzględną ingerencją księży i organizacji pro-life w prywatne życie przecież wcale  nie dysfunkcyjnej rodziny, dotkniętej jak by nie było - nieszczęściem, bo trudno nazywać ciążę u cztrenastolatki świadomym wyborem, prawda? A już naginanie wyroków sądu rodzinnego do życzeń prokościelnych organizacji jest zwykłym bezprawiem  
środa, 11 czerwca 2008
widok wstydliwy

kolejny raz natknęłam się na opinię, że karmiące piersią kobiety powinny się chować

tym razem na kafeterii ukazał się ten artykuł

"W ogródku kafejki, a i w samej kafejce było wiele pustych miejsc. Mogła się przesiąść. Siedziałam przecież z mężczyznami. Zerkali na jej nagi biust. Dla mnie piersi także nie były aseksualne, a karmienie dziecka wcale nie takie urocze, w publicznym miejscu wydało mi się wręcz obrzydliwe. Kobieta w końcu sobie poszła, a my postanowiliśmy nie komentować tego, a skończyć rozmowę, która przez dobre dziesięć minut się nie kleiła."

nie rozumiem w ogóle oceniania karmienia w skali urocze - obrzydliwe, karmienie piersią nie służy upiększaniu miasta, nie ma byc takim lokalnym kolorytem, folklorem "a teraz proszę wycieczki po prawej widzimy kobietę karmiącą, proszę zwrócić uwagę na tę grę kolorów i jak ładnie komponuje się z otoczeniem, prawda, że urocze?"

jesli miałabym oceniać to dużo bardziej brzydzi mnie widok ludzi jedzących publicznie mięso, generalnie ludzie jedzący mięso powinni nakrywac głowy czymś, albo się przesiadać

pisałam także o tym kiedyś u siebie na blogu  - znam też bardziej obrzydliwe widoki - jak np. sikający do śmietnika facet, któremu policja wlapia 10 złotych mandatu, jak dla mnie nie mandat a poklepanie kolesia po plecach - tak, tak wiemy jak to jest jak kogoś przypili...

pani dzieląca się swoimi spostrzeżeniami w tym tekście uważa, że kobieta karmiąca powinna zakrywać dziecko pieluszką, ja proponuję najlepiej niech zostanie w domu, należy zmienić prawo tak, żeby kobiety od narodzenia dziecka do powiedzmy piątego roku życia nie wychodziły z domu - będzie po sprawie, nie będa nikogo brzydzić widokiem swoich piersi

pod koniec artykułu autorka zmienia nastawienie, ale tylko trochę

"Mój pogląd na temat karmienia dziecka w miejscu publicznym uległ delikatnemu przewartościowaniu, co nie znaczy, że publicznie zamierzam się kiedyś obnosić z dzieckiem przywieszonym do piersi."

zdecydowanie słuszna diagnoza - kobieta, która karmiła dziecko "obnosiła się z dzieckiem przywieszonym do piersi"  mamy w końcu jasność, ona nie karmiła głodnego dziecka ona się nim chwaliła...

jeszcze gorsze są komentarze pod tym artykułem - straszne jest, że nawet karmiące matki potrafią uważać, że to jest obrzydliwe...

 

poniedziałek, 09 czerwca 2008
Taka gra

 

W końcu trochę spokoju - mężczyźni, i Niemcy, i Polacy, wyłączyli telewizory, odstawili puste butelki i przestali wrzeszczeć. Gott sei Dank! Moja hipoteza, oparta na zdystansowanej obserwacji zupełnie nieuczestniczącej, brzmi: ta męska histeria wokół jakichś tam mistrzostw w jakiejś tam dyscyplinie, skoncentrowana wokół rywalizacji pomiędzy ‘narodami',  może zdarzyć się tylko w społeczeństwach z wyraźnym przegięciem w kierunku męskiej dominacji.

Tu warto wskazać na dwie ciekawostki, odnoszące się do tego, że

1. kilkunastu zawodników, grających w piłkę nożną, reprezentuje ‘naród';

2. sama kategoria ‘narodu' traktowana jest w kontekście sportu dość nonszalancko.


Chodząc po berlińskich ulicach muszę jednak stwierdzić, że trudno tych niemieckich, polskich i tureckich flag nie zauważyć.
 

Takim ‘kobiecym' odpowiednikiem ‘męskiego' sportu jest dla mnie moda. Porównanie (niepotrzebnego) hałasu, tego medialnego i tego ulicznego, wokół różnych wersji Euro, i nie tylko Euro, do europejskich i światowych wydarzeń, związanych ze światem mody, prowadzi do pytania: o co toczy się ta gra?


Czy kilkugodzinne transmisje pokazów mody z Paryża czy Nowego Jorku  zyskałyby społeczną aprobatę? Czy wiadomości o tym, co w danym sezonie nosi się zgodnie z wizją poszczególnych kreatorów mody, mogłyby znaleźć się bezpośrednio przed telewizyjną prognozą pogody? Czy dodatki z modą mogłyby znaleźć się w głównych wydaniach gazet? Odpowiedź brzmi: nie. Nie, ponieważ moda jest niepoważna i tak też należy ją traktować - z przymrużeniem oka. Te kobiece zajęcia i pomysły - szmaty i ścierki. Zwykłe zawracanie głowy.

Co innego taki mecz - cała państwa mobilizują się przed telewizorami, ewentualnie w knajpach, żeby wspierać swoje drużyny. Cóż za wspaniale patriotyczny powrót do myślenia w kategoriach swój-obcy: odżywają tak ważne dla nas odniesienia - od walk pod Grunwaldem aż po Westerplatte.

Ale to tylko taka gra. Gra w nacjonalizm.

10:56, anna.wiatr
Link Komentarze (17) »
niedziela, 08 czerwca 2008
Aborcja raz jeszcze
Jakiś czas temu była żywa dyskusja o aborcji, nie tylko na tym blogu. W sumie nic mądrzejszego niż obecna ustawa nie udało się wymyśleć ponieważ dla zwolenników aborcji jest ona zbyt mało liberalna, a dla przeciwników- zbyt bardzo. atmosfery do rozszerzenia jej zapisów.  Wydawało mi się, że ustawa ta jest jakimś kompromisem. To, że nawet tak wąski margines jaki przysługuje kobietom nie jest przestrzegane pokazała sprawa jaką wczoraj opisała Gazeta Wyborcza w artykule pt. :"Odmówili aborcji zgwałconej 14-latce". 14-letnia Agata została zgwałcona i uzyskała potwierdzenie tego w lubelskiej prokuraturze. Mimo dokumentu uprawniającego do aborcji do zabiegu nie doszło ponieważ uniemożliwili to działacze ruchów pro life, ksiądz oraz dziennikarze Radia Mayrja albo Telewizji Trwam. Chodzili oni za dziewczynką krok w krok aż do Pogotowia Opiekuńczego gdzie uzyskały schronienie. Uzyskali także jej numer telefonu komórkowego i dostaje sms-y od "obrońców życia", że powinna urodzić. Oburzająca jest postawa dwóch lubelskich szpitali gdzie odmówiono wykonania zabiegu. Dopiero szpital przy ulicy Inflackiej w Warszawie się zgodził, ale tam takze trafili działacze. Szpital dał się poddać szantażowi "moherowych beretów". Po więcej szczegółów odsyłam do artykułu w GW .
Sprawy by nie było gdyby matka dziewczyny załatwiła sprawę po cichu, za pieniądze i wtedy pewnie ci sami lekarze, którzy odmówili zabiegu oficjalnie, zgodziliby się. Jak długo będziemy udawać, że sprawy nie ma, wszystko w porządku bo liczba aborcji spada i zamykać oczy na istniejące podziemie aborcyjne? Jak długo będziemy się podawać szantażowi tzw. działaczy, którzy zaszczuli nastolatkę, aby tylko dopiąć swego.
10:52, trzydziestka , wydarzenia
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 czerwca 2008
"Bić z miłością"?

W Polsce dzieci są traktowane niczym własność rodziców. W ramach "metod wychowawczych" można je uderzyć. Swego czasu Rzecznik Praw Obywatelskich sprzeciwiał się temu procedorowi i nawet powoływał się na godność człowieka, w stosunku do której w opozycji stoimkara cielesna. Jeżeli dorosły pobije sąsiada, to ofiara ma prawo dochodzić swych praw w sądzie, pobitemu dziecku tego prawa się odmawia tak, jakby nie było ono człowiekiem do uzyskania pełnoletności, jakby jego prawo nie chroniło. Wielu troszczy się o "dzieci poczęte", lecz nie interesuje już ich fakt znęcania się nad tymi nienarodzonymi. Tak naprawdę nie wiadomo, gdzie leży granica "bicia dziecka z miłością" wg dra Janusza Kochanowskiego. Dla jednego nic złego nie ma w klapsie, dla innego w biciu pasem. Politycy chętnie się chwalą publicznie, że jeden klaps to "nic takiego", że sami wyrośli na "porządnych ludzi". Tak naprawdę każdy akt przemocy to wyraz bezsilności rodzica, który nie potrafi z dzieckiem rozmawiać, jedyną metodę widzi w sile, przewadze fizycznej, lecz strach nie budzi szacunku, lecz poczucie krzywdy. Ofiary przemocy w dorosłym życiu pozwalają się bić, bo przecież do tego ich przyzwyczajono lub same zostają katami, stąd mamy do czynienia z ogromnym problemem przemocy w rodzinie, która z kolei znowu nikogo nie interesuje, bo to "prywatna sprawa rodziny, do której nie należy się wtrącać", reaguje się dopiero wtedy, gdy znajdzie się zakatowaną żonę lub dziecko. Od "jednego klapsa" łatwo przejść dalej, rodzic może stracić nad sobą kontrolę. Przemoc to żadna metoda wychowawcza, lecz sami politycy szczycą się tym, że byli bici i bili. Swego czasu powód do chwały widział w tym Tadeusz Cymański, a syn Tuska przyznawał się do bycia bitym. Ciekawe, skąd nagła zmiana stanowiska dra Janusza Kochanowskiego, do tej pory z jego wypowiedziami można się było zgadzać lub nie, ale szanowałam go, teraz jednak zawiódł moje zaufanie. Czyżby obowiązywała tu zasada "na złość mamusi odmrożę sobie uszy", tylko zamiast "mamusi" trzeba wstawić "PO", a tymi uszami jest zmiana wcześniejszego stanowiska

19:34, saszenka2
Link Komentarze (3) »