feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
sobota, 23 maja 2009
linia bioder a dyskryminacja w miejscu pracy
Na tablicy koła naukowego kultury i gospodarki Japonii działającym przy SGH znajduje się typowa wystawka. Jest trochę zdjęć. A także zestawienie faktów geograficznych i ekonomicznych cechujących ten kraj. Do tego jedna nieduża kartka z nagłówkiem "przydatny słowniczek zwrotów japońskich". Lekko skonfundowana przeczytałam pierwsze zdanie: "Masz piękną linię bioder". Następne: "Czy skończyłeś już pracę" zaintrygowało mnie. Dalsze zdania okazały się kontynuacją dialogu kobiety i mężczyzny. Z tym, że w domyśle kobieta wypowiadała kwestie o bardzo uległym brzmieniu typu "Boję się"; "Boli"; "Nic się nie stało", a mężczyzna odpowiadał z pozoru uspokajająco, ale ewidentnie dążąc do celu, jakim był udany (dla niego) stosunek seksualny. Na koniec kobieta mówi "Kocham cię", a on odpowiada "Zadzwoń do mnie pojutrze".
Wątpliwej jakości dowcipem jest samo przypuszczenie, że w poznawaniu kultury i gospodarki Japonii najbardziej potrzebne są zwroty typu "Chodźmy do ciebie". Natomiast bardziej przeraża fakt, że takie dyskryminujące i stereotypowe podejście, tak do kobiet, jak i do dalekiej kultury, zaczerpnięte z erotycznych komiksów i uproszczonych przekazów mass mediów, jest propagowane przez jedno z kół naukowych elitarnej uczelni. Co gorsza, przewodzą temu kołu dwie kobiety, których nazwiska i dane kontaktowe widniały także na tej tablicy. Czy przyklasnęły pomysłowi małego słowniczka? Czy w duchu poczuły się urażone, ale szybko się przemogły, by nie wypaść z roli "fajnych dziewczyn"? Czy może w ogóle nie widzą problemu?
Tak naprawdę najgorsze jednak jest to, co czai się w tle za takim  anie innym wyborem formy przedstawienia "kultury i gospodarki Japonii". Chodzi o pogardę dla kobiety, istniejącej jako przedmiot seksualny posiadaczki pięknej linii bioder. Chodzi też o to, że takie podejście jest obecne w gmachu i strukturze organizacyjnej uczelni, na ktorej kształcą się przyszli menedżerowie, przedsiębiorcy, dyrektorzy przedsiębiorstw. Jak oni potem podejdą do kobiety - swojej pracownicy, koleżanki, kandydatki do pracy? Czy będą patrzyli na linię bioder zamiast dyplomy i referencje? Będą pozwalali sobie wobec kobiet w swoich firmach na ciężkie seksualne dowcipy? Czy negocjując kontrakty będą traktowali swoje partnerki w interesach poważnie? Czy pobłażliwe traktowanie przez tego typu dowcipów, nie odbije się na wprowadzaniu w Polsce praktyk antydyskyiminacyjnych? Prawo sobie, a obyczaje sobie. Dlaczego jednak obyczaje studentów SGH nie mogą w tym wypadku wyprzedzać ustaleń prawnych?
sobota, 09 maja 2009
wyluzowany wychowawca,
czyli krótka historia z korepetycji dla licealisty:

Jeden z moich ulubionych uczniów, Norbert, sugerował niedawno, że doskonale nadaję się na wychowawczynię licealnej młodzieży i że wcale nie mam się przejmować się przy tym własnym "niewychowaniem". Żeby mnie nieco pocieszyć i podnieść na duchu, opowiedział, że u niego w szkole jest pan od historii, wychowawca pierwszej klasy, który jest jeszcze bardziej wyluzowany, niż ja... Bardziej wyluzowany dlatego, że przy okazji rozmowy o rodzinie i małżeństwie rzekł poufale do swojej garstki licealistów (i chyba licealistek?): ludzie, co wy pieprzycie? Jakie małżeństwo, po co małżeństwo? Komu by się chciało patrzeć dziesięć lat na tę samą dziurę?

Zatkało mnie.

Oto dobra definicja małżeństwa, prawda? Małżeństwo jest wtedy, kiedy facet przez lata patrzy na tę samą dziurę.

A oto definicja dobrego i wyluzowanego wychowawcy: człowiek, który ma odwagę powiedzieć młodzieży, że małżeństwo to bzdura, bo kto by chciał dziesięć lat... itd.

Pozostaje mi tylko cieszyć się, że zdaniem Norberta ów wychowawca jest bardziej wyluzowany niż ja. Bo chyba wolę pozostać sztywniaczką.


Domyślam się, że powinnam jakoś tę wypowiedź skomentować, niekoniecznie tu, na blogu, ale na pewno w rozmowie z Norbertem. Tylko że akurat wychodził, rozbawiony tym, co mi opowiedział. Zbieram się w sobie na poważną pogadankę na najbliższe spotkanie i mi naprawdę, naprawdę ponuro.


19:06, baklazany
Link Komentarze (10) »
piątek, 08 maja 2009
Kongres kobiet
W dniach 20-21 w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie odbędzie się Kongres Kobiet Polskich. Na stronie internetowej www.kongreskobiet.pl ruszyła rejestracja. Jak  podają organizatorzy celem Kongresu jest podsumowanie pozycji i roli kobiet w różnych dziedzinach życia społecznego w ostatnich 20 latach.W Radzie programowej zasiada 21 kobiet, w tym Danuta Hubner, Róża Thun, Agnieszka Graff, Danuta Wałęsa, Hanna gronkiewicz- Walc, Henryka Bochniarz, Janina Ochojska i Krystyna Janda. Na stronie internetowej możemy przeczytać:
 
"Organizatorki chcą zdefiniować najważniejsze bariery i problemy związane z poprawą sytuacji kobiet w Polsce oraz sformułować założenia koniecznych zmian. Przyjęte postulaty zostaną przedstawiane rządowi w celu włączenia ich do debaty publicznej i agendy prac decydentów.

Podstawą do diagnozy sytuacji kobiet w Polsce i ich roli w rozwoju kraju będą raporty przygotowywane przez zespoły ekspertów. Dotyczyć one będą między innymi aktywności politycznej kobiet, ich roli i miejsca w samorządach i organizacjach pozarządowych, w biznesie, na rynkach pracy oraz w kulturze, w nauce i edukacji.

Kongres zostanie poprzedzony konferencjami regionalnymi, których celem jest integracja środowisk kobiecych na poziomie lokalnym ora zaprezentowanie idei Kongresu."
 
20:28, trzydziestka , wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 maja 2009
Tożsamość Człowieka

Kim jesteś? Jak odpowiadasz na to pytanie? Kasjerem, nauczycielką, szefową korporacji, matką? To kim jestes w swoich własnych oczach, rzutuje na to jak się zachowujesz, jak się czujesz, jak sama na siebie patrzysz. Kim więc jesteś?

Rozmawiałam dziś z kuzynką, która po rozstaniu z mężem odbudowuje życie własne i swojego dziecka. W pewnym momencie napisała mi, że czuje, iż jest już tylko matką. Nie nadaje się do pracy. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie bycie matką to jedno z najbardziej niesamowitych zajęć na świecie. Nie każda kobieta się do tego nadaje, nie każda ma to w sobie. Coś jest bardzo nie w porządku z naszym światem, że naciskamy na kobiety, by stawały się matkami, a kiedy to robią nie doceniamy tego, tylko sprawiamy, że czują się bezużyteczne, mniej wartościowe.

To się mojej kuzynce nie wzięło ot tak, z powietrza. Akurat znam ją dobrze i wiem, że jest wspaniałą kobietą o bogatej osobowości. Jeśłi ktoś taki mówi, że jest TYLKO kimśtam, to zapala mi sie czerwona lampka alarmowa. Jak to- tylko? Tylko kasjerką, tylko nauczycielką etc?

Przecież nie da się w jednym słowie opisać kim jesteśmy. Dlatego ja we wszelkich profilach zazwyczaj zostawiem pole "o mnie" puste. Nie da się, no po prostu się nie da w kilku zdaniach opowiedzieć o mnie. Bo ja to dużo więcej niez to, co robię dla pieniędzy. Nie definiuje mnie moja praca, nie definiuje mnie żaden odosobniony aspekt mojego życia. Ja to też przyjaciele, jedzenie, które lubię, proglamy, które oglądam, zwierzęta, bez których nie umiem żyć. Ja to też trochę Ty, która to czytasz. A Ty to nie tylko matka, córka, czy kuzynka. To te noce noce i dnie nad jeziorem, barwa twojego głosu, śmiech i złośc. To znacznie, znacznie więcej, a czego opisać nawet nie spróbuję.

To mi przypomina Pszonię, moją przyjaciółkę, żyjąca w wyobraźni innej mojej przyjaciółki: Pochyliła się chcąc zaczerpniętą wodą obmyć spocone, rozgrzane ciało i nagle dostrzegła swe odbicie w tafli, spokojnej jak nigdy dotąd, wody.
Obce oczy. Ze zniekształconej twarzy starej, nieznanej kobiety, spoglądały na nią z niemym wyrzutem obce oczy. Jakby mówiły: daleko odeszłaś od siebie, za daleko, możesz nie wrócić…

I jak tu się nie wystraszyć? Bierzesz już setną pracę, żeby spłacić ciążący Ci kredyt i nagle zaczynasz mówic o sobie: sprzedawczyni, kelnerka, niania. I zaczynasz tak właśnie o sobie myśleć i zapominasz o innych aspiracjach. Nie czujesz się z tym dobrze, ale kredyt płacic trzeba. Zapominasz w końcu, że to nieważne, że to tylko środki do celu, że jest jeszcze wiele, WIELE więcej aspektów Ciebie. I wtedy spoglądasz w krystalicznie czystą taflę wody i przerażona nie dowierzasz. Gdzie ja? Gdzie się podziałam? Nie gub sie, pamietaj o tym! Pamiętaj, że Ty to dużo więcej.


Ten sam tekst również u mnie.

17:15, evita_duarte , obserwacje
Link Komentarze (9) »