feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
piątek, 24 kwietnia 2009
urodzinowo

Za trzy dni gender.blox skończy trzy lata. W ciągu trzech lat prawie dwieście tysięcy wejść - nie wiem czy to dużo czy mało. Ile/u użytkowniczek/ków, autorek/ów? nie wiem, niestety strona nie podaje tej liczby. 

Trzy lata temu jako pierwszy wpis pojawił się wpis socjopatycznej_malkontentki, od tamtej pory mniej lub bardziej regularnie publikujemy tu nasze spostrzeżenia.

To co początkowo wyszło z grona odwiedzająch się osób, rozrosło się do rozmiarów, które  dla naszych "prywatnych" blogów są chyba nieosiągalne. Wspólnie stworzyliśmy platformę, na której możemy wymieniać się doświadczeniami, przemyśleniami, punktami widzenia. W ten sposób udało nam się zrealizować, to co przed trzema laty było myślą założycielską tego bloga. Przy okazji na gender.blox znalazło się miejsce na informowanie o różnych akcjach, inicjatywach, publikacjach.

Niektórych osób już tu nie ma (a może tylko podczytują nie ujawniając się), co jakiś czas pojawiają się nowe, niektóre wracają po przerwie. Nasz blog żyje, zmienia się. Mniej więcej udało się nam uniknąć zmasowanych ataków trolli, czego się na początku najbardziej obawiałyśmy. 

Cieszę się, że jesteście, że czytacie i piszecie. Że się wspólnie bulwersujemy, lub ze sobą nie zgadzamy. Pamiętajcie, to jest nasz blog, bez władz, bez wspólnej polityki, bez wytycznych, to my decydujemy o jego dalszym kształcie. Zachęcam do dalszego pisania, czytania, komentowania.

A jeśli ktoś ma ochotę to proponuję funkcję współadministratorki/a. Z tego co widzę, obecnie zostałam sama jako adminka, za trzy miesiące mam urodzić dziecko i pewnie nie będę miała aż tyle czasu, by zajmować się blogami. Dużo pracy na gender.blox nie ma, ale przydałaby się osoba, która rzuci okiem od czasu do czasu na to, co się tu dzieje. Jest jeszcze trochę czasu do mojej chwilowej deaktywacji, więc możemy wspólnie się nad tym zastanowić.

Wszystkiego najlepszego!

 

poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Warsztaty antydyskryminacyjne na Uniwersytecie Gdańskim

Doktoranckie Koło Naukowe Badaczy Kultur Na Styku, Kampania Przeciw Homofobii Trójmiasto oraz portal MultiKulti serdecznie zapraszają na cykl bezpłatnych warsztatów antydyskryminacyjnych „Uwolnij stereotyp”, które odbędą się w dniach 27-30 kwietnia 2009 r. na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. 

Warsztaty przeznaczone są dla wszystkich, które/rzy chcą dowiedzieć się czym są wykluczenie, stereotypizacja oraz nauczyć się w jaki sposób reagować na przejawy dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną, pochodzenie etniczne oraz niepełnosprawność. Proponujemy cztery warsztaty, podzielone tematycznie: 

27 kwietnia 2009 – Ani mądrzy, ani piękni, ani bogaci… -  Uczestnicy i uczestniczki zaproszone zostaną do refleksji nad spontanicznym postrzeganiem, klasyfikowaniem oraz stosowaniem przemocy wobec osób z niepełnosprawnością, a także do zastanowienia się nad sposobami przeciwdziałania tym zjawiskom.

Prowadzenie: Elżbieta Okroy, Ewa Okroy.

28 kwietnia 2009 – Etno-refleksje – warsztat dotyczący dyskryminacji na tle pochodzenia etnicznego. Celem warsztatu będzie wskazanie na dyskryminację przejawiającą się w codziennym życiu, w mediach, zawartą w stereotypach i kliszach językowych.

Prowadzenie: Monika Popow, Karolina Rzepecka.

29 kwietnia 2009 – Bo oni/one już tak mają – magia stereotypów a homofobia – uczestniczki i uczestnicy tego warsztatu będą mieli możliwość zaobserwować mechanizmy stojące za uprzedzeniami, poznać ich skutki, a także wczuć się w sytuację osób dyskryminowanych.

Prowadzenie: Michał Zinówko

30 kwietnia 2009- Genderowe wariancje znaczeń – przedmiotem warsztatu będzie dyskryminacja ze względu na płeć oraz próba spojrzenia na nią z różnych perspektyw.

Prowadzenie: Agnieszka Narloch, Karolina Rzepecka. 

Wszystkie warsztaty odbędą się w godzinach 15.00-18.00 w budynku Wydziału Nauk Społecznych UG, ul. Bażyńskiego 4. 

Informacje i zapisy: warsztaty.zapisy@gmail.com 

Zgłoszenia przyjmujemy do 25 kwietnia 2009 r.
20:55, la_confiance_en_soi , zapowiedzi
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 kwietnia 2009
przy okazji o ciąży

tak trochę mono(auto)tematycznie, ale na usprawiedliwienie - w połowie ciąży muszę leżeć, mój dzień ogranicza się do internetu, czasopism (także monotematycznych), książek i tabletek, więc czasu mam trochę na myślenie

ciąża jest stanem fajnym, a raczej fajnym procesem, ruchy dziecka są rewelacyjne (na razie jeszcze nie dostałam w wątrobę), do głowy by mi nie przyszło mówić "płód" a nie "dziecko", ale... tak czuję bo chcę, bo nie mogę się doczekać

nie wyobrażam sobie teraz leżeć w sytuacji gdybym nie chciała, od misiąca z ułaskawieniem odraczanym na codwutygodniwych wizytach kontrolnych, które tylko zaostrzają warunki, z 14 porcjami lekarstw na dobę, branych z zegarkiem w ręku, na budzik co 8 godzin, z uzależnieniem od męża, mamy, siostry w tak banalnych sprawach jak zrobienie herbaty, a co gdyby ich nie było? nawet nie próbuję sobie tego wyobrażać

widzę u siebie postępujące odmóżdżenie, zaczyna się "dziecko centrum świata", mam nadzieję, że mi nie zostanie, że nie zmutuję do mamuśki potwora, bez zainteresowań, żyjącą kupkami i poradami z gazet

ale nie o tym chciałam 

chciałam o tym co w ciąży lubię, a co jest efektem "ubocznym" ciąży, tego gdzie mieszkam i trochę staroświeckiego podejścia do życia w rodzine

otóż ja jestem zwolenniczką rodzin wielopokoleniowych, ale nie w jakimś wypaczonym stylu, gdzie całym domem trzęsie matka męża a żona jest od posługiwania, tylko takiej wspólnoty przeżyć

rodzin gdzie, może nie w jednej izbie, ale w dość niwielkiej odległości żyje kilka pokoleń, wiem że w obecnych migracyjnych czasach ciężko jest coś takiego znaleźć, w bloku się tak nie da a jeszcze żeby stosunki w tej rodzinie były takie, żeby się chciało być blisko...

i teraz gdy przychodzi do mnie moja mama i przyjdzie jeszcze moja babcia i opowiadają jak one miały w ciąży, jak rodziły, jak kupowały rzeczy dla dziecka, jak karmiły, gdy słyszę od babci, że pradziadek narzekał, że ma 7 córek i ani jednego chłopaka, a prababcia odpowiadała "coś zasiał, toś zebrał", jak babcia jeszcze w dzień porodu na kolanach pieliła buraki u teściowej, a potem ze spalonymi plecami leżała na porodówce i po wielu godzinach skurczy i bólu pleców "się wkurzyłam, napiełam się i urodziłam" to czuję tę wspólnotę kobiecych doświadczeń, to, co mi się podoba w rodzinach wielopokoleniowych: razem rodzimy, razem żyjemy i razem umieramy, taką fantastyczną jedność z przodkiniami, których imon nawet nie znam

to jest chyba najbardziej "metafizyczne" doświadczenie mojej ciąży - poczucie przynależności do klubu, do którego wstęp mają tylko kobiety

i myślę, że gdyby teraz takie rodziny były częstsze, to może odmóżdżanie ciężarnych i młodych matek nie byłoby tak powszechne, bo miałyby się do kogo odezwać, a nie tylko tiu tiu tiu, może nie szukałyby rady u tak samo bezradnych "matek po raz pierwszy" z różnych for i gazet tresujących na idealną matkę idealnych dzieci, jasne fora są fajne, to inny rodzaj wspólnoty - te same doświadczenia, porównywanie wyników, zaleceń, ale naprawdę cenię sobie te spotkania przy łóżku, na kształt wczśniejszych spotkań przy kołowrotku

wiem, że teraz problemem jest wtrącająca się teściowa, babcia która wie lepiej, bo wychowała już trójkę dzieci i pewnie idealizuję ten obraz czasów dawnych, ale po prostu szkoda mi tych rozbitych wspólnot kobiet