feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
wtorek, 22 kwietnia 2008
podludzkość

do tej pory patrzyłam na Gowina ze zdystansowanym zrozumieniem, czasem nawet z akceptacją, owszem - może wynikała ona bardziej z jego sposobu bycia niż prezentowanych poglądów, ale tak nam życie polityczne spsiało, że jesli ktoś się potrafi wysłowić gramotnie, zdaniami dowolnie złożonymi, wypowiedzi mają logiczny początek i koniec, a często nawet sens - do tego robi to w sposób kulturalny, to od razu awansuje na autorytet. Ale do rzeczy - dla mnie autorytetem nie był, a już teraz wyraźnie widać, że już na pewno - również - nie będzie. Po wczorajszych porannych perorach na temat "in vitro", rozdawaniu łask i niełask (in vitro nie dla kobiet, nie dla związków nieformalnych, bo stamtąd patologie i pedofilia), jawi mi się jako zręcznie ociosany ojciec dyrektor... Kato-Ubermensch. A kysz. Rozumiem, że nie każdemu, komu "się zachce" mieć dzieci z pozaustrojowego zapłodnienia trzeba będzie w przyszłości taki zabieg finansować czy dofinansowywać, ale żeby panu posłu przyszło do głowy ustawowo wyznaczać "lepszość" rodziców...???

sobota, 19 kwietnia 2008
Ksztalt macierzynstwa

Otatnio trafily do mnie dwa linki.

Pierwszy pokazuje kilka plansz z ksiazeczki dla dzieci wyjasniajacej dzieciom co sie dzieje z mamusia, kiedy ta idzie do szpitala po nowy nos, plaski brzuch, szczuple uda i jedrne posladki. Nie widzialam calej ksiazeczki, ale podejrzewam, ze nie sklania ona dziecka do refleksji nad sensem tego typu operacji.

Drugi prowadzi do bloga Bonnie Crowder, matki dwojga dzieci, ktora miala dosyc olsniewajaco pieknych zdjec chudych aktorek bez jednej faldki tluszczu i z idealnym biustem bawiacych urodzone przed tygodniem dzieci.

Jak kazda kobieta odczuwam gorycz wynikajaca z tego, ze obowiazujacy ideal piekna jest niemozliwy do osiagniecia i presje, zeby jednak do tego idealu dazyc. Jak kazda kobieta w ciazy musze sobie radzic z tym, ze moje cialo sie zmienia i prawdopodobnie nigdy nie wroci do stanu przed, bez wzgledu na to w jak dobrej formie fizyczniej bede.

Moje dziecko juz zaczelo po mnie rysowac. Na moich piersiach, ktore w ciagu kilku tygodni powiekszyly sie o dwa rozmiary, pojawily sie rozstepy. Pokazalam je mojemu partnerowi, ktory machnal reka. Pokazalam je ginekolozce, ktora powiedziala: "No tak, sa. Ale zbledna i znikna." Tylko, ze ja widze je codziennie. Jestem tez bardzo swiadoma tego, ze skora na moim brzuchu sie rozciaga i bez wzgledu na to jak znakomity krem w nia wcieram, bedzie wisiec.

W latach 70, w czasach pierwszej edycji "Our bodies, ourselves", ciazowe i pociazowe zmiany w kobiecym ciele byly traktowane jako naturalne zjawiska. Teraz, w XXI wieku te zmiany staly sie czyms wstydliwym i sa powodem niepokoju, niskiej samooceny i niecheci do siebie u kobiet.

W mediach widzimy kobiety szczuple, opalone, z idealnymi piersiami, z plaskimi brzuchami, a akceptowalny wizerunek ciezarnej to wyretuszowana Demi Moore na okladce Vanity Fair. Potem patrzymy w lustro i widzimy rozstepy, pelne mleka piersi, faldy na brzuchu, okragle biodra, duze posladki, cellulit na udach. I po cichu zaczynamy sie siebie wstydzic, godzac sie jednoczesnie na brak szacunku dla tego przez co przechodza nasze ciala, zeby w ciagu 9 miesiecy wyhodowac, a potem urodzic nowego czlowieka. Matka bez retuszu jest w kulturze masowej obiektem drwin albo przykladem tego co sie stanie jesli nie zastosujemy cudownego kremu na rozstepy lub blyskawicznego zelu na cellulit.

Blog The Shape of a Mother pokazuje matki takimi jakie sa, z faldami, z brzuchami, z bliznami, z rozstepami, z obwislymi piersiami. Nikt sie tam nie smieje z kobiety, ktora urodzila czworo dzieci i bardzo to po niej widac. Nikt nie reaguje obrzydzeniem na widok porysowanych rozstepami brzuchow. Nikt nie klepie po plecach, mowiac: "Alez zaraz to zrzucisz, moja droga." Zdjecia sa momentami bolesne, ale przynajmniej pokazuja prawde i mysle, ze dla wielu kobiet maja dzialanie terapeutycznie i pomagaja zrozumiec i uwierzyc, ze taki wlasnie jest nasz ksztalt. Ksztalt matki.

 

Wpis ukazal sie tez na moim blogu Psycholog notuje 

19:57, zosia761
Link Komentarze (18) »
piątek, 18 kwietnia 2008
Pokaz "Pseudo", 21.04, Warszawa

Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski,
Zespół Archiwum Etnograficznego

oraz Fundacja Feminoteka 
zapraszają na spotkanie z cyklu "Rozmowy Obiegu" obejmujące:

premierę filmu

'PSEUDO'

oraz dyskusję panelową, w której udział wezmą:

Dorota Jarecka
- historyk sztuki, dziennikarz
Izabela Kowalczyk - krytyk sztuki, redaktor Obiegu
Grzegorz Kowalski - artysta, profesor ASP
Joanna Mytkowska - kurator, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Joanna Tokarska-Bakir - antropolog, profesor UW
Bożena Umińska - filozof, literaturoznawca

dyskusję poprowadzi Joanna Piotrowska z Fundacji Feminoteka

21 kwietnia 2008 (poniedziałek), godz. 18.00, Sala Kino/Audytorium


O kobiecie, która myśli i mówi - a tym bardziej takiej, która mówi, co myśli - powiada się, że "intelektualizuje".
Szczególnie często mówią tak artyści. Zakazując "intelektualizowania" w sztuce kustosz-mężczyzna broni sztuki-kobiety przed intelektem-mężczyzną.
Czy artyści nie boją się, że wiedza, a zwłaszcza samowiedza, pozbawi ich artystycznego libido?

Wraz z premierą filmu "Pseudo" opublikujemy tekst o aktualnej i postulowanej relacji między nauką i sztuką.
Tekst będzie można przeczytać na stronach:

OBIEGU

FEMINOTEKI
ARTMIXU 

ZAPRASZAMY!

Archiwum Etnograficzne: Katarzyna Barańska, Alicja Plachówna,
Zuzanna Radzik, Claudia Snochowska-Gonzales, Joanna Tokarska-Bakir, Kamila Tyniec,
Aleksandra Wróblewska, Anna Zawadzka

Włącz feminizm - konkurs na plakat
Przekazuję info od Federacji:

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

zaprasza do udziału w konkursie na pracę
pod hasłem

" WŁĄCZ FEMINIZM "

Celem konkursu jest promocja pozytywnego wizerunku feminizmu,
 jego historii, osiągnięć i współczesnych wyzwań.

Zgłoszone prace  powinny odnosić się tematycznie do podanych poniżej zagadnień:

§         feminizm,

§         prawa kobiet

§         przeciwdziałanie dyskryminacji kobiet.

 

   Promowane będą prace artystyczne, które oswajają, „odczerniają” i nobilitują feminizm.  

 

Hasło konkursu nie musi ( chociaż może ) być hasłem  nadesłanego projektu.

Mile widziane będzie użycie w haśle słowa feminizm.

 

Prace mogą być wykonane dowolną techniką. Dopuszczamy zarówno formy graficzne: plakat, komiks, vlepkę, szablon, fotografię, jak i krótkie (max. 5-minutowe)
utwory multimedialne: film, teledysk, muzykę, piosenkę.

Prace zapisane w technice cyfrowej należy dostarczyć na nośniku elektronicznym /CD,DVD/ w formacie gwarantującym zachowanie jakości przy reprodukowaniu oraz możliwość zwielokrotniania i rozpowszechniania. Plakaty i fotografie prosimy nadsyłać dodatkowo

w formie wydruku w formacie A4.

 

Zgłoszenie, oznaczone 6-cyfrowym godłem w sposób zapewniający anonimowość, należy nadesłać na adres: 

Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny,

ul. Nowolipie 13/15, 00-150 Warszawa.

 

              Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 16 czerwca 2008 roku o godzinie 15.

 

Najlepsze prace zostaną uhonorowane finansowo i zaprezentowane

publiczności i mediom w ramach zorganizowanej przez nas wystawy.

 

Wyboru najlepszych prac dokona Komisja Konkursowa
wybrana spośród Kapituły Konkursu w składzie :

 

Anna Baumgart, Jolanta Brach-Czaina, Sarmen Beglarian, Marek Raczkowski,
 Paulina Reiter, Anda Rottenberg, Kamil Sipowicz, Kazimiera Szczuka, Magdalena Środa, Monika Zielińska.

 

 Regulamin konkursu pod tytułem „WŁĄCZ FEMINIZM” znajduje się na stronie Federacji

www.federa.org.pl


czwartek, 17 kwietnia 2008
Ewa Toniak "Olbrzymki: Kobiety i socrealizm"
Ewa Toniak Olbrzymki: Kobiety i socrealizm, Koporacja Ha!art, Kraków 2008.
 
Tom autorstwa Ewy Toniak ma charakter interdyscyplinarny. Autorka proponuje wyprawę do epoki socrealizmu, Polski lat 50. oglądanej z perspektywy gender. Analizując różne teksty kultury (dzieła sztuki [m.in. „Podaj cegłę i Ceglarki" Aleksandra Kobzdeja; „Postac"i Wojciecha Fangora], utwory literackie [m.in. „Lewanty" Andrzeja Brauna, „Węgiel" Aleksandra Ścibor-Rylskiego] teksty programowe, filmy [m.in. „Przygoda na Mariensztacie", „Dzień za dniem"] kroniki filmowe, fotosy, artykuły i ilustracje w prasie, modę itd.) zastanawia się nad realną i symboliczną obecnością kobiet w sferze publicznej około 1950 roku, sposobami kodyfikacji kobiecego (i męskiego) ciała, wizerunkami (typami) postaci kobiet w sztuce socrealizmu (jak np. alegorie Pracy) i miejscem czy też brakiem miejsca dla kobiecego pożądania w ówczesnej literaturze i sztuce. Badaczkę interesują odpowiedzi na pytania: dlaczego robotnica jest Innym w pismach kobiecych około 1950 roku, a kobiece ciało i fizjologia lokują się w socrealistycznej sztuce po stronie abjektu, oraz jak wygląda wizualna reorganizacja seksualności i pożądania w sztandarowych obrazach socrealizmu. Tłem rozważań są wizerunki kobiet w sztuce radzieckiej, a także XVIII i XIX-wieczna tradycja malarska. Szeroko zakrojone badania przynoszą nie tylko nowy i nieznany materiał, ale też jego nową, w oparciu o kategorię gender, interpretację.
 
Ewa Toniak obserwuje także fascynację minioną epoką w sztuce polskich współczesnych artystek. Analizuje sposoby dekonstrukcji socrealistycznej ikonosfery i patrialchalnych mechanizmów władzy w pracach m.in. Zofii Kulik [„Wszystkie pociski są jednym pociskiem"], Anny Baumgart [„Bobowniczka", „Prawdziwe"] i Aleksandry Polisiewicz [„Wartopia"]. Szuka śladów socu w sztuce Katarzyny Kozyry [„Łaźnia żeńska i męska"]. Zastanawia się nad przyczynami częstych socrealistycznych zapożyczeń i cytatów w kulturze wizualnej lat 90. XX wieku. „Olbrzymk"i są więc także pracą o współczesnej sztuce recyclingu.
 
O autorce
Ewa Toniak - historyczka i krytyczka sztuki. Zajmuje się sztuką współczesną w perspektywie feministycznej, medialnymi wizerunkami artystek, „pustymi miejscami" w polskiej historii i obecnością w Historii kobiet. W Instytucie Badań Literackich PAN, pod kierunkiem prof. Marii Janion, kończy doktorat o polskim dyskursie heroicznym i szuka w nim miejsca dla Innego. Współautorka – wraz z zespołem prof. Marii Janion – wystawy „Polka. Medium-cień-wyobrażenie" (CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2005), a także projektu „Miejsce kobiet w polskiej literaturze, ideach i wyobraźni XIX i XX wieku" (grant KBN 2004/2005). W latach 2003-2005 wykładowczyni na Gender Studies przy ISNS UW, w semestrze letnim 2008 na Gender Studies w IBL PAN. Kuratorka wystawy monograficznej rzeźbiarki Aliny Ślesińskiej (2007). Autorka wielu tekstów krytycznych. Publikowała m.in. w: „Res Publice Nowej", „Tekstach Drugich", „Krytyce", „Zeszytach Artystycznych", „Czasie Kultury", „Obiegu", „Artmiksie", „Formacie", „Odrze", „Twórczości", „Midraszu", „Pełnym głosem", „Biuletynie Ośki" i „Zadrze", „Rzeczpospolitej" i „Gazecie Wyborczej".
wtorek, 15 kwietnia 2008
Dzień Milczenia 2008

/więcej informacji po wciśnięciu banera/

Dzień Milczenia w 9 miastach Polski i w pięciu krajach Europy.
Przyjdź i zaprotestuj przeciwko homofobii.
25 kwietnia
Bydgoszcz, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Szczecin, Toruń, Trójmiasto, Warszawa.
Holandia, Polska, Słowenia, Szwecja, Rosja.
15:53, summa_summarum , wydarzenia
Link Komentarze (8) »
piątek, 11 kwietnia 2008
3K, czyli odkurzanie feminizmu



Raz na niemiecki miesiąc sprzątam u Sandry. Sandra to czterdziestoletnia kobieta, mężatka, mama dwóch dziewczynek, kiedyś stewardessa, dziś gospodyni domowa. Właściwie to powinnam napisać, że sprzątam u Sandry i Thomasa, bo to on opłaca to moje przychodzenie i wychodzenie z ich życia, przychodzenie zresztą coraz rzadsze, odkąd Thomas stwierdził, że jego żona i tak nic nie robi, więc może przynajmniej trochę posprzątać. Przestałam zresztą traktować to dość oryginalne zajęcie w kategoriach zarabiania dodatkowych pieniędzy; powiedzmy, że ciekawi mnie ta historia.

Dawniej o strategiach życiowych kobiet takich jak Sandra mówiło się 3K, czyli Küche, Kinder, Kirche, obecnie niewiele się pod tym względem zmieniło, jedynie Kirche przeszło konsumpcyjną metamorfozę, przybierając postać dość popularnej sieci centrów handlowych Kaufhaus. Męskie i kobiece role można w tym związku obserwować niczym obiekty zanurzone w formalinie. Ona wychowuje dzieci, robi zakupy, coraz częściej też sprząta. On sprzedaje wysokiej jakości francuskie kosmetyki, inspirując się książkami o wdzięcznie brzmiących tytułach, na przykład "Sprzedawanie jest jak miłość" albo "Machiawelli w biznesie" Ją widuję najczęściej wchodzącą do domu z reklamówkami zakupów; godzinami rozmawiającą przez telefon; czytającą kobiece pisma w trakcie gotowania. On albo wraca z lotniska, albo na lotnisko jedzie, czasem też w swoim gabinecie umawia się na spotkania z potencjalnymi klientami. Ona narzeka, że on wszędzie zostawia nierozpakowane walizki, gubi klucze i jest rokojarzony, jak to mężczyna. On skarży się, że znowu musi dokądś jechać, poza tym pyta, na ile godzin przyszłam, i dlaczego tak długo, przecież Sandra siedzi w domu. Postanowiłam nie wtrącać się do tego związku; w końcu gdybym była psychoterapeutką, płaciliby mi za godzinę 10 razy więcej.

Wychodzę stamtąd w świetnym humorze. Po pierwsze, wysiłek fizyczny wprowadza do mojego przeintelektualizowanego życia odrobinę endorfin; po drugie, uczę się bardzo codziennego niemieckiego; po trzecie, uświadamiam sobie, że w feminizmie, o którym już nieco zapomniałam, chodzi też o to, żeby ludzie byli szczęśliwsi.

Można to więc także w ten sposób potraktować: wpisy na genderowym blogu jako odkurzanie feminizmu.

 

19:47, anna.wiatr
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 kwietnia 2008
Jak cie widza tak cie pisza...
niedziela, 06 kwietnia 2008

- Wiem!

- Ale co? :)

- Wiem skąd to powszechne przeświadczenie że feministki są agresywne i nienawidzą mężczyzn, bo publikacji na ten temat nie znam żadnej, feminizm nie wypowiada się w kontekście nienawiści do mężczyzn, a nawet większość kobiet tak to kojarzy.

- I ty wiesz dlaczego…

- Wiem. Olśniło mnie. „Liga  rzadzi liga radzi liga nigdy was nie zdradzi" i "Samiec twój wróg". Stąd przecież.

- Hm, nie upraszczasz aby?

Ja upraszczam? Ja?

- Wątpliwość u mnie powstała po tym, jak przed chwilą w Milionerach facet nie kojarzył sceny z „Seksmisji”, więc może upraszczasz przyjmując założenie, że „Seksmisję” wszyscy znają.

- Wcale nie robię takiego założenia. To w podświadomości siedzi, mówię ci. „Seksmisja” to jedna z głównych przyczyn a potem to się rozlazło na zasadzie „oczywistych oczywistości” jak grypa. Przecież w tym filmie Machulski wszystkie strachy wyolbrzymił - z ucinaniem penisa włącznie.

- Jak to mówi Piwkówna.. pokrętna logika,  chociaż ja twierdzę, że „pokrętna logika” to oksymoron :)

- Napisałam jedna z głównych, bo jednak historycznie to ma jakieś uzasadnienie, ale współczesny feminizm to przecież nie palenie gorsetów. Chyba, że w przenośni.

Napiszę pracę : „Wpływ „Seksmisji” na wizerunek współczesnego feminizmu”.

- Hmm.. z jakiego przedmiotu?

- Oj tam zaraz „z jakiego ?”. Sobie a Muzom napiszę.

- Napisz, tylko kto to przeczyta? Aaaa.. muzy :)

20:50, odwodnik
Link Komentarze (13) »