feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
sobota, 31 marca 2007
Petycja w sprawie obrony kobiet i konstytucji

Możecie ją podpisać także  tutaj:
http://www.petycje.pl/2153

Prosimy o "podaj dalej" informacji o tym, że zbieramy podpisy:)

10:36, grupa.prochoice , protesty
Link Komentarze (2) »
piątek, 30 marca 2007
Dlaczego kobiety nie są solidarne?

Można zapytać czy rzeczywiście nie są? Wydaje mi się, że często nie popierają emancypacyjnych dążeń innych kobiet, nawet jeżeli same dużo w tej dziedzinie osiągnęły. Czy dlatego, że popierają patriarchat? Raczej godzą się z istniejącym stanem rzeczy, bo nie widzą innej możliwości. Winne temu jest przede wszystkim wychowanie. Znam domy gdzie dzieciom wpaja się tradycyjny podział ról i "naturalną" wyższość mężczyzn nad kobietami. Oczywiście nie wszędzie tak jest. Do tego modelu przyłącza się szkoła - w podręcznikach mama gotuje z córką, a ojciec z synem jedzie na wycieczkę. Dzieci przyjmują taki model jako "naturalny" - z racji wieku nie mają dystansu. Nie zawsze mają go także dorośli. Często nauczyciele inaczej traktują dziewczynki, a inaczej chłopców - jest to widoczne nawet na uczelniach (zwłaszcza na tradycyjnie "męskich" kierunkach). "Gazeta Wyborcza" opisała kiedyś ciekawe zjawisko: sale na uczelniach noszą imiona wybitnych profesorów, ale o kobietach jakoś się zapomina... Tak jest w wielu dziedzinach. Kobiety wykonują ważne zadania, ale na forum publicznym są "niewidzialne" (pokazuje to na przykład historia "Solidarności"). "Niewidzialne i niepotrzebne" są zwłaszcza, jak słusznie zauważyła Kazimiera Szczuka, starsze kobiety. Ich potencjał został wykorzystany przez ojca Rydzyka.

Za męską tendencję do dominacji (opartą niestety na przemocy) jest odpowiedzialny testosteron potrzebny aby pełnić wspólną wszystkim samcom rolę zdobywającego pożywienie - obrońcy przed wrogami. Mając władzę mężczyźni urządzili świat po swojemu, rezerwując sobie przywileje i pierszeństwo w każdej dziedzinie. Oczywiście kobiety wykonują coraz więcej "męskich" zawodów, ale zawsze muszą pokonać pewien opór otoczenia, mężczyźni nie mają tego problemu. Dodatkowo większość kobiet rodzi dzieci, co zabiera im czas i energię nawet gdy w rodzinie istnieje podział obowiązków (co rzadko ma miejsce).

Paradoksalnie, "tradycyjna" rola kobiety jest źródłem jej największej siły - przekazujemy życie i tylko dzięki nam może przetrwać dana społeczność. Matriarchat opierał się na kulcie płodności. Rozumiem, że niektóre kobiety odrzucają "tradycyjną" kobiecość z uwagi na kontekst społeczny i kulturowy, ale uważam że jest to duże zubożenie kobiety. Kim wtedy będę? Nieudanym mężczyzną? Oczywiście kobiecość powinna być źródłem siły, a nie ograniczenia do jednej roli społecznej. W dzisiejszej hierarchii społecznej wartość macierzyństwa spadła niemal do zera, liczą się głównie pieniądze. Ponieważ każdy człowiek ma potrzebę bycia docenionym kobiety wolą zarabiać, niż rodzić. Zresztą pieniądze są niezbędne do życia i dają wolność. Chcąc zrobić karierę wzorujemy się na mężczyznach, bo oni już ją zrobili (nawet poradniki na temat "jak przetrwać w biznesie" mówią, aby uczyć się od tych, którzy już coś osiągnęli). Ponieważ kariera jest domeną mężczyzn czujemy się gorsze, a więc staramy się często udawać, że nie jesteśmy kobietami i odcinamy się od innych kobiet.

10:14, kobietawkryzysie
Link Komentarze (4) »
Polka gorsza od Polaka
Wg. sondażu przeprowadzonego na zlecenie Gazety Wyborczej  Polki czują się gorsze od Polaków. Mniej zarabiają niż swoi koledzy i trudniej by im było samotnie wychowywać dzieci.To one są zwalniane z pracy z powodu urodzenia dzieckaJednoczesnie szokujące wydaje się to, że w większości akceptują patriarchalny model społeczeństwa jaki wyłania się z tego sondażu. To one zostałyby w domu gdyby tylko jedno z rodziców mogłoby pracować aby opiekować się domem i dziećmi. Co więcej w razie choroby dziecka zdecydowanie (ok. 78%!) odrzucają pomysl aby po równo dzielić opiekę nad nim. Czyżbyśmy uważały się za niezastąpione? Im dziecko starsze tym bardziej potrzebna mu obecność i opieka obojga rodziców. Taki sam odsetek kobiet odrzuca ideę aby zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Nie wiem dlaczego w artykule pomysł ten nazywa się feministycznym. Wydawało mi się, że ma on podłoże ekonomiczne, emerytury kobiet i tak są niższe od emerytur mężczyzn z pwoodu niższych zarobków i przerw w zatrudnieniu spowodowanych urlopami wychowawczymi. Zrównanie wieku ma choć trochę wyrównać te uposażenia. Niestety większośc kobiet tego nie rozumie i nie akceptuje. Wydaje się to nierozsądne, ale jeśli uświadomimy sobie, że praca zawodowa oznacza iż kobieta ma de facto 2 etaty, to nie może dziwić to, że nie chcą pracować "podwójnie dodatkowe pięć lat. 
 
Z sondażu wynika także, że większość kobiet akceptuje tradycyjny model wychowania dzieci- z podziałem na role jak i to, że są zawody "męski" i "żeńskie". Skąd więc coraz więcej kobiet policjantek, żołnierek czy strażaczek? Do typowo "męskich zawodów zaliczono nawet polityka. Nie dziwić więc może wielokrotnie analizowana bierność kobiet w polityce. Podobna biernośc jest życiu prywatnym: większosc kobiet akceptuje fakt, że to mężczyzna proponuje randkę cyz slub. Paradoksalnie większej aktywności w tych dziedzinach pragnęliby sami  mężczyźni.
 
W świetle tych badań nie dziwi już to, że w naszych kraju kobiety są dyskryminowane i to w wielu różnych aspektach życia. Proces wyrónywania szans postepuje powoli i był już wielokrotnie krytykowany. Ale skoro same kobiety to akceptują i nie dostrzegają albo nie chcą dostrzec tego, nie chcą zmian to jak może być lepiej? Trzeba by zacząć od zmiany świadomości samych kobiet aby móc walczyć o ich prawa.
09:25, trzydziestka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 marca 2007
Wolność wyboru, czyli wolność dozoru

Są na pewno
takie strony w których
trzeba by nam być
stoją mury po to by je zburzyć
I po to żeby żyć
na ziemi obiecanej
lecz nikt z nas tam nie stanie
ani ja, ani ty

na pewno krążą gdzieś planety
na których nie ma zim
nawołują ciągle nas z daleka
i nie słyszymy ich
są ziemie obiecane
lecz nikt z nas tam nie stanie
ani ja... ani ty...

(Republika)

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4022189.html

http://uenifeu.blox.pl/2007/03/Swiadkowie-Jehowy-zmieniaja-konstytucje-Part-I.html

Zastanawiam się dlaczego hasło: wolność wyboru – staje niektórym kością w gardle? Dlaczego można zakładać, że jeśli będę miała realną wolność wyboru, to pobiegnę do ginekologa i powiem: skrobanka raz – poproszę? A może właśnie odwrotnie, czy ktoś może zastanowił się nad możliwością, że jeśli jest prawdziwy wybór, niekoniecznie od razu wszyscy zostają libertynami, hodowcami rybek akwariowych, dłubaczami w nosie, katolikami, buddystami, albo świadkami Jehowy? I jeśli właśnie wybór, to może więcej dzieci urodzonych w państwie, gdzie płeć żeńska nie byłaby stygmatyzowana od chwili, gdy przestaje być płodem? To dlaczego można sądzić, że tylko restrykcyjne prawo spowoduje, że kobiety nie będą się gromadnie rzucały w objęcia lekarzy-ginekologów i że nie będą błagały: och, tak, tak, proszę, jeszcze w tym miesiącu nie miałam aborcji.

Oczywiście jedną z narzucających się odpowiedzi jest ta, że za kobiety należy decydować, bo bywają zdezorientowane, jak chociażby ostatnio Pierwsza Dama i trzeba im wyjaśniać, czego one naprawdę same chcą. Oczywiście jest to marzenie o kobietach z czasów Scarlett O’Hara, które trzepotały rzęsami, mówiły: o jaki pan jest mądry i niech mi pan to wytłumaczy, bo to nie mogę tego ogarnąć moim umysłem. Marzenie nierealne – ale jakie kuszące. Decydować za połowę populacji danego kraju. I z góry zakładać, że ta część populacji apriorycznie wybierze źle. Ale dlaczego?

Bo wszystko jest postawione na głowie. Od samego początku. Ponieważ istnieje wyrazista opozycja – po jednej stronie stoją „obrońcy życia”, a po drugiej „morderczynie życia poczętego”. Można sobie gardło zedrzeć i tłumaczyć od rana do nocy, że tu chyba nie o to chodzi, że gdzie indziej jest pies pogrzebany, a w odpowiedzi zdarzy się usłyszeć: żadnej aborcji na życzenie. Mówimy i tłumaczymy, a odpowiedź jest prosta: żadnej aborcji na życzenie.  Jak groch o ścianę. I nie wytłumaczy się, że nam chodzi o możliwość wyboru, że chcemy edukacji seksualnej, a nie twardego prawa. Że nie chcemy być traktowane, jak macica, czy równie enigmatyczny brzuch, tylko tak, jak każdy inny obywatel w tym kraju. Że chcemy ochrony naszego zdrowia i życia. Zauważenia prostego faktu, że nie rodzimy się matkami, my możemy się nimi stać i dlatego nie chcemy być traktowane, jak rozrodcze butle w Nowym wspaniałym świecie Huxleya. I już mamy doprawioną gombrowiczowską gębę, że jesteśmy zwolenniczkami aborcji. Prawda że mechanizm jest prosty? Tak długo wmawiać, że są jedynie obrońcy życia i mordercy, a raczej morderczynie, że duża cześć społeczeństwa po prostu w to uwierzyła.

Poseł Bosak mówił dzisiaj, że wolność wyboru kobiety kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność dziecka. Jak to pogodzić z karami cielesnymi w prawicowym modelu wychowania? Prawa dziecka są wstawiane tam, gdzie jest to wygodne. Poza tym, mamy w wypowiedzi posła do czynienia z następnym nadużyciem: w Polsce już nie ma płodów, są dzieci poczęte, albo dzieci nienarodzone, albo po prostu dzieci. A co, w kontekście wypowiedzi posła Bosaka, z wolnością wyboru mężczyzn? Na przykład tych, którzy regularnie gwałcą swoje żony, bo mają potrzeby, a ciąża to przecież „babska sprawa”. Wygodnie jest być białym, nieobrzezanym heteroseksualistą, pośle Bosak – same przywileje i wolność wyboru. I posłem też dobrze jest być, bo taki poseł zarabia spore pieniądze, mógłby się tarzać w prezerwatywach, o których może jedynie pomarzyć matka siedmiorga dzieci, z podkieleckiej wsi. Może pan się z nią podzieli – tak po chrześcijańsku? A potem jeszcze pogada z jej mężem, żeby gumkę jednak zakładał? Że nic mu nie odpadnie, jak to zrobi? I niech pan wreszcie przestanie zajmować się moim dobrem i dobrem moich hipotetycznych dzieci – bo to jakieś niemoralne, jak ktoś bez wyobraźni urządza innym życie.

A poseł Strąk? Który uważa, że zgwałcona trzynastolatka powinna urodzić, by nie obciążać jej dodatkową traumą aborcji? Ja przepraszam, ale tak to może mówić jedynie ktoś o mentalności potencjalnego gwałciciela. Bo to już nie jest brak wyobraźni, to nie jest głupota, to nie jest chamstwo, to jest po prostu patologia. Poza tym poseł dodaje: „- Większość aborcji jakie odbywają się w Polce ma przyczyny społeczne”. A to jednak są aborcje panie pośle? Mimo ustawy? To znaczy, iż pan wie, że istnieje podziemie aborcyjne i wcale się z tym nie kryje. I zamiast pomóc kobietom, to pan cynicznie twierdzi, że chroni życie? Taki cynizm w biały dzień? Niech pan takie teksty puszcza na imprezkach partyjnych, a nie w popularnej stacji telewizyjnej. Jak można być aż tak zakłamanym. Jak można?

Ostatnio na jednym z blogów (uenifeu –  wykorzystuję coś co mnie rąbnęło, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe) jeden z internautów napisał: „Nie chcę stawiać się na miejscu kobiety, ale nigdy nie podjąłbym decyzji o zabiciu nienarodzonego dziecka.” A ja tu sobie wykrzyknę: właśnie!

Nie chcę się stawiać na miejscu kobiety, ale właśnie to robię i WIEM, wiem wszystko, że nigdy w życiu, że za żadne skarby. Łza wzruszenia aż mi się w oku zakręciła. No prawda, że to doskonałe wyjaśnienie, dlaczego kobietom należy odebrać wolność wyboru? Bo taki poseł Bosak, Strąk i internauta, to by nigdy. A te wstrętne kobiety, to i owszem. Należy im zabronić wyboru, bo zaraz wybiorą rozpustne życie i brak konsekwencji. Kobiety właśnie takie są – o tym mówi cała kobietologia stosowana, pseudonauka bardzo prężna u nas ostatnio. Należy zabronić wyborów – tym słabym istotom z macicą, które składają się jedynie z popędów i instynktów. I to mi przyszło do głowy w dniu szczególnym i ciągle gdzieś w tle słyszę fragment piosenki śpiewanej przez Kayah: Córeczko, chciałabym, żebyś była chłopcem.

Ideałem jest pewna święta – która mając kilkoro dzieci zdecydowała się urodzić następne, chociaż wiedziała, że przypłaci ciążę życiem. Lekarze proponowali aborcję, ale ona się nie zgodziła i została świętą. Tylko, że ona miała wybór. Dlaczego w Polsce nikt nie wierzy w świętość kobiet? Nawet szansy nam nie dadzą, byśmy mogły to udowodnić. Od razu wiedzą – zdecydować za nie, bo są grzeszne, a nie święte. „Salome, białolistny kwiat Herodiady
zerwany ręką Grzechu z świadomości drzewa”, albo „pramatka Grzechu, jasnowłosa Ewa, z gadziną zdrady u swych białych stóp”, jak wiemy z literatury – no to teraz jasne, grzechem pierworodnym obciążone jesteśmy my, a niektórzy potomkowie Adama wiedzą o tym i bronią nas przed naszą podłą naturą.

Ustawa antyaborcyjna nie obowiązuje od wczoraj. Zmieniały się rządy, zmieniały się opcje polityczne, partie i układy, jak zwał, tak zwał. Zmieniały się, a ustawa była ciągle taka sama – jej wymowa była prosta. Kobiety są zdemoralizowane i należy nad nimi zapanować, kontrolować je. W zasadzie ja się nawet nie dziwię, że w IV RP istnieją próby zradykalizowania tej ustawy – w końcu to jedynie dla naszego dobra, a rząd IV RP dba o rodzinę. Od czasu uchwalenia ustawy różne rządy, a dozór – ten sam, a może być większy. Mamy wolność wyboru, możemy głosować na kogo chcemy, ale w tej kwestii, tak naprawdę pozorność owego wyboru jest wolnością nadzoru nad nami.

00:19, socjopatyczna_malkontentka , obserwacje
Link Komentarze (3) »
środa, 28 marca 2007
piekło starych kobiet

Iza napisała o zmoherowanej Warszawie i w związku z tym nasunęło mi się kilka myśli.

Iza zamieściła dwie ilustracje moherów (w tym jedna Petera Fussa). Z jednej strony na obu załączonych obrazkach są kobiety, bo mohery, to stare baby. Bo tak grupa starych ludzi jest reprezentowana. Zgoda, starych kobiet jest statystycznie więcej niż mężczyzn. Czyli taka metonimia? "Stara baba" za całą grupę moherowych beretów.

Z drugiej strony mężczyźni też się trafiają wśród moherów. Ale na obrazkach (i w nagraniach radiowych, jak na wystawie Petera Fussa) ich jakoś nie widać...

Dziś obejrzałam zdjęcia z kontr-manify w Wyborczej i okazało się, że byli tam także starsi ludzie, w tym kobiety. Czyli nie wszystkie starsze kobiety to mohery. Ale stara kobieta stała się reprezentacją reakcyjnego, tradycjonalistycznego ruchu polityczno-religijnego. Do tego reprezentowana jest jako pozbawiona zdrowego rozsądku, zmanipulowana, głupia, złośliwa, fanatyczna, zdewociała - innymi słowy, babcia klozetowa z reklamy "no to frugo", która nie ma ani rozumu, ani wolnej woli...

Można i tak. W naszej kulturze stara kobieta to czarownica. Stara kobieta jest brzydka, zła, strażniczka patriarchatu. Stara kobieta nie jest właściwie kobietą, bo jest niepłodna. Jest podła, jak straszna królowa z bajek, bo zazdrości młodym królewnom ich płodności, urody, młodości, życia. Znamy to? Znamy. Jest na rynku kilka książek, które rozbrajają te schematy. A z drugiej strony się tymi schematami posługujemy.

Zdaję sobie sprawę, że kobiety są ważną grupą wspierającą ojca Rydzyka, ale alianse kobiet z Kościołami nie są niczym nowym. Już od XIX-go wieku chrześcijaństwo nazywano religią kobiet i analizuje się wyznania chrześcijańskie, jako sfeminizowane, nie przez hierarchię oczywiście, ale przez wyznawców. Dlaczego?

Może możliwości samorealizacji kobiet w pokoleniu naszych babć były mniejsze niż teraz? Może dla większości kobiet z minionych pokoleń nie było po prostu wolności wyboru? Może dlatego, że i za kapitalizmu i socjalizmu mężczyźni mieli więcej możliwości samoralizacji, swobodniejszy dostęp do karier zawodowych, jeśli nie do wiedzy, mogli mieć realną władzę, podczas gdy władza kobiet ograniczała się do kontroli dzieci i zarządzania gospodarstwem domowym, i obie te role sankcjonował autorytet matki utwierdzony religijnie? Znamy to z historii kobiet.

Kiedy za czasów partyjnych kobiety wspierały Kościół, to były przez środowiska niepodległościowe ukazywane jako "vox populi", metonimia narodu i to było dobrze. Kiedy po 1990 robią tak samo, stały się symbolem ciemnogrodu.

Nie neguję, że stare kobiety bywają fanatycznie oddane ojcu Rydzykowi i mają poglądy antyliberalne. Drażni mnie tylko takie łatwe pakowanie do jednego wora - kobiety przeciw kobietom... Wiemy już od jakiegoś czasu, że nie warto posługiwać się esencjalną kategorią "kobiety", bo taki stwór nie istnieje. Wiemy, że tę kategorią trzeba zawsze złamać przez wiek, klasę, rase, wyznanie religijne, orientację seksualną, poglądy polityczne - żeby nie operować ogólnikami.


Może nie warto cofać się do lat 60-tych na Zachodzie i ubolewać nad brakiem siostrzeństwa wszystkich kobiet, bo to siostrzeństw to utopia, która jest antyliberalna, bo neguje wolność wyboru zasadzając się na solidarności biologicznej płci i ma zakusy hegemoniczne, bo
neguje stand-point. Wiemy to z krytyki feminizmu Trzeciej Fali. Czy musimy się cofać do Drugiej Fali (a w przypadku Partii Kobiet - do Pierwszej?). Może zamiast tego warto szukać sojuszników nawet tam, gdzie nie spodziewa się ich znaleźć i ostrożniej używać ogólnych kategorii, bo niepotrzebnie alienuje się tych, co mają poglądy podobne do naszych, choć może nie zupełnie te same? Może nie warto ograniczać budowania koalicji d/s wolności wyboru kobiet ograniczać tylko do (młodych) środowisk gejowsko-lesbijskich, ekologicznych, anarchistycznych, młodej lewicy? Manuela Gretkowska zdaje się to świetnie zrozumiała...

Iza Kowalczyk o starszych kobietach także tutaj...
Mężczyźni na rzecz Zmiany

... to nowa publikacja Towarzystwa Interwencji Kryzysowej z Krakowa, wydana w ramach projektu pod tym samym tytułem.

Publikacja oprócz tekstów i opracowań dotyczących ruchów społecznych mężczyzn, zmian tradycyjnego wzorca męskości czy niektórych zachowań autodestrukcyjnych, zawiera także tłumaczenie fragmentów pracy Emily Esplen "Engaging Men In Gender Equality: Positive Strategies and Approaches" oraz przykłady interaktywnych zajęć z mężczyznami i chłopcami.

Wszystkie organizacje i stowarzyszenia zainteresowane otrzymaniem bezpłatnego egzemplarza książki "Mężczyźni na rzecz Zmiany" (pokrywacie Państwo tylko koszty wysyłki w wysokości 5 zł) prosimy o składanie zamówień (nazwa organizacji, adres) na e-mail:
interwencjakryzysowa@gazeta.pl lub telefonicznie 0124311559.

Do każdego egzemplarza dołączony będzie plakat Kampania Białej Wstążki - Mężczyźni Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet.

Książka została opublikowana dzięki dotacji uzyskanej w konkursie inicjatyw pozarządowych z dnia 9 czerwca 2006, przeprowadzonego przez Departament ds. Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Towarzystwo Interwencji Kryzysowej, Kraków
wtorek, 27 marca 2007
WIEC W OBRONIE KOBIET I KONSTYTUCJI
STOP FANATYKOM: ROMANOM I RYDZYKOM!
WIEC W OBRONIE KOBIET I KONSTYTUCJI



28 marca, w środę, o g. 12:00, pod sejmem zbierze sie Rodzina Radia Maryja,
i LPR, w tym samym czasie, my - czyli normalna wiekszośc (w tym my jako
wszelkie mniejszości:) też o 12:00 będziemy na placu Konstytucji - zeby
pokazać, ze mamy dosyc Polski Romanorydzów!
Dołącz do nas! Pokażmy, ze nie tylko fanatycy umieją sie zmobilizować!


ŚRODA, 28 MARCA, G. 12:00, PLAC KONSTYTUCJI (WARSZAWA)

W dniu, w którym posłowie będą głosować nad zmianami w konstytucji Ojciec
Rydzyk, Rodzina Radia Maryja i Liga Rodzin Polskich organizują pod Sejmem
Marsz w Obronie Życia - po to, żeby wywrzeć nacisk na posłów.
W tym samym czasie ludzie, którzy należą w tej chwili do zdecydowanej
większości - zbiorą się w symbolicznym miejscu - na Placu Konstytucji,
żeby zaprotestować przeciwko zmianom w Konstytucji, tym zmianom,
które mogą w efekcie stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia kobiet.
My, przeciwnicy zmian, tez jesteśmy obrońcami życia i godności człowieka.
I smutny to moment, kiedy trzeba udowadniać posłom, że kobieta jest
człowiekiem. Bo przecież nikt nie kwestionuje zasady, wedle której człowiek
ma prawo do decydowania o własnym życiu, zdrowiu i losie.
Nikt dopóki tym człowiekiem nie jest kobieta.

Grozą napawa fakt, że LPR domaga się już nawet aby Polska odstąpiła od
Konwencji Praw Człowieka i Obywatela, a eksperci komisji obradującej nad
zmianą art. 30 i 38 - prześcigają się w pomysłach jakie to zmiany można
będzie wprowadzić w ustawodawstwie dzięki przyznaniu zarodkowi pełnego
statusu osobowego. Należy więc zakazać zapłodnienia metodą in vitro - bo
powoduje ona unicestwianie zapłodnionych komórek jajowych. Będzie można
rozszerzyć zakres klauzuli sumienia. Teraz lekarz rzekomo nie może odmówić
przerwania ciąży w sytuacji zagrożenia życia kobiety, ale po zmianie
konstytucji już będzie mógł! Będzie mógł skazać na śmierć kobietę, bo
sumienie nie pozwala mu na przerwanie ciąży.
W wyniku zamętu wokół projektu nowelizacji za kompromis uznaje się
zmianę art. 30, mówiącego o ochronie godności człowieka.
Nie łudźmy się! Dopisanie do art. 30 słów "od momentu poczęcia"
będzie miało takie same, a nawet gorsze konsekwencje prawne niż
zmiana art.38. Projekt PiS, który ma zabezpieczać (ale kogo? większość
społeczeństwa?) przed liberalizacją obecnej restrykcyjnej ustawy
antyaborcyjnej - ma być rzekomo jeszcze łagodniejszym kompromisem.
Oznacza on jednak, że posłowie następnej kadencji nie będą mogli
dokonać żadnych zmian w ustawodawstwie dotyczącym przerywania
ciąży, nawet jeśli zostanie przeprowadzone referendum.
Odbieramy to jako jawne kpiny z demokracji.

Nie zgadzamy się na zmiany w konstytucji dokonywane pod dyktando
religijnych fanatyków!

Nie zgadzamy się na Polskę, w której rządzi ojciec Rydzyk.
Nie głosowaliśmy na niego.

Nie zgadzamy się na szantaż Radia Maryja i Giertycha i Marka Jurka, którzy
chcą w prezencie dla Jana Pawła II złożyć ofiarę z "grzesznych" kobiet.

Mówimy "NIE!" wszelkim zmianom w Konstytucji dotyczącym ochrony życia od
momentu poczęcia. Obecna ogólna formuła zapisu została przegłosowana w
referendum.

Stowarzyszenie Same o Sobie S.O.S.


Osobisty udział w protescie zapowiedzieli:
Renata Dancewicz, Jacek Żakowski, Jerzy Pilch, Magdalena Cielecka,
Maja Ostaszewska, Maria Seweryn, Fiolka Najdenowicz,
Wojciech Eichelberger, Michał Witkowski, Katarzyna Figura,
Małgorzata Szumowska, Marek Raczkowski, Kuba Wojewódzki,
Karina Kunkiewicz, Andrzej Celiński, Alicja Tysiąc, Tomek Kin,
Sławomir Sierakowski, Prof. Małgorzata Fuszara, Magdalena Środa,
Hanna Samson, Kazimiera Szczuka, Anja Orthodox, Maria Sadowska,
Paulina Holtz, Joanna Żółkowska, Iwona Radziszewska;

duchowo są z nami:
prof. Maria Janion, Olga Tokarczuk, Małgorzata Braunek,
Krystyna Kofta, Piotr Najsztub, Katarzyna Kwiatkowska,
Kora Jackowska, prof. Wiktor Osiatyński,
Prof. Eleonora Zielińska, Wanda Nowicka


Demonstrację poprzedziło zebranie podpisow pod apelem przeciwko zmianom w
konstytucji:

APEL

Apelujemy do posłanek i posłów, aby nie zmieniali w Konstytucji żadnych
ogólnych zapisów dotyczących ochrony życia i godności człowieka.

Jeśli którakolwiek z proponowanych zmian zostanie wprowadzona, kobiety w
Polsce stracą jednoznaczną konstytucyjną gwarancję ochrony życia.

Uważamy, że Konstytucja nie jest odpowiednim miejscem do narzucania
społeczeństwu praw wynikających z przekonań religijnych. Zapisy
konstytucyjne z założenia są ogólne i takie powinny pozostać.

podpisali go m.in.:

Wisława Szymborska
prof. Maria Janion
Olga Lipińska
Magdalena Abakanowicz
prof. Barbara Skarga
prof. Wiktor Osiatyński
prof. Michał Głowiński
prof. Mirosława Marody
prof. Joanna Tokarska - Bakir
prof. Paweł Dybel
prof. Marcin Król
prof. Lena Kolarska-Bobińska
Andrzej Celiński
Izabela Cywińska
Renata Dancewicz
Magdalena Cielecka
Maja Ostaszewska
Maria Seweryn
Joanna Brodzik
Katarzyna Herman
Jowita Budnik
Katarzyna Kwiatkowska
Michał Witkowski
Kora Jackowska
Fiolka Najdenowicz
Olga Tokarczuk
Kinga Rusin
Tomasz Raczek
Katarzyna Roeyens / Kayah
Reni Jusis
Agnieszka Arnold
Piotr Najsztub
Jerzy Pilch
Wojciech Eichelberger
Bożena Walter
Małgorzata Braunek
Adam Wajrak
Janina Ochojska
Marek Borowski
Wojciech Olejniczak
Marcin Meller
dr Jacek Kochanowski
dr Monika Płatek
Michał Rusinek
dr Kinga Dunin
Seweryn Blumsztajn
Mariusz Sieniewicz
Wilhelm Sasnal
Maja Kleczewska
Wanda Nowicka
Hanna Samson
Kazia Szczuka
Krystyna Kofta
Sławomir Sierakowski
Beata Sadowska
Mariusz Przybylski
Marcin Paprocki
Mariusz Brzozowski
Grażyna Olbrych
Joanna Rajkowska
Zuzanna Janin
Marta Dzido
Anna Baumgart
Kamil Sipowicz
dr Bożena Umińska
prof. Inga Iwasiów
prof. Jolanta Brach - Czaina
prof. Magdalena Środa
prof. Bożena Chołuj
Prof. Katarzyna Rosner
Prof. Małgorzata Szpakowska
Prof. Małgorzata Fuszara
dr Agnieszka Graff
Iwona Radziszewska
Maria Sadowska
Joanna Żółkowska
Paulina Holtz



20:16, grupa.prochoice , protesty
Link Komentarze (1) »
Bez jaj
Mlody blog i nie zauwazylem zeby byl w spisie linkow:

http://stopfanatykom.blox.pl/html

Autorki to najglosniejsze nazwiska polskiego feminizmu.
czwartek, 22 marca 2007
Hanna Samson o Marii Kaczynskiej
Felieton Hanny Samson.

Szkoda ze nie radzi co nalezy robic.
wtorek, 20 marca 2007
Trybunał w Strasbourgu uznał skargę na odmowę aborcji
25 tys. euro odszkodowania dostanie Alicja Tysiąc - kobieta, której lekarz odmówił aborcji mimo poważnej wady wzroku, taki wyrok wydał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu - poinformowała telewizja TVN24.
Trybunał uznał skargę kobiety, że Polska naruszyła jej prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Alicja Tysiąc, matka dwójki dzieci, cierpiała od wielu lat na poważną wadę wzroku. Kiedy w 2000 roku zaszła w ciążę, trzej okuliści potwierdzili, że istnieje ryzyko pogorszenia się stanu tego schorzenia. Odmówili jednak wydania zaświadczenia zalecającego usunięcie ciąży ze względów zdrowotnych. W drugim miesiącu ciąży wzrok Tysiąc pogorszył się. Jednak lekarz ginekolog, który ją badał w kwietniu 2000 roku w szpitalu publicznym w Warszawie, stwierdził, że nie ma medycznych podstaw do usunięcia ciąży ze względów zdrowotnych. Kobieta urodziła trzecie dziecko w listopadzie 2000 roku przez cesarskie cięcie. Po porodzie wskutek znacznej wady wzroku Alicji Tysiąc przyznano pierwszą grupę inwalidzką. Kobieta złożyła doniesienie do prokuratury na decyzję o odmowie usunięcia ciąży. Prokuratura umorzyła postępowanie, gdyż uznała, że nie ma bezpośredniego związku między decyzją ginekologa a pogorszeniem wzroku kobiety.

W ocenie Alicji Tysiąc, odmowa usunięcia ciąży w jej przypadku była naruszeniem art. 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (prawo do poszanowania życia prywatnego), art. 3 (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania) oraz art. 13 (brak skutecznego środka odwoławczego). Tysiąc uważa, że była dyskryminowana ze względu na płeć i niepełnosprawność.
 
za: onet.pl
11:25, trzydziestka , prasówka
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2