feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
czwartek, 27 listopada 2008
OGŁOSZENIE

zostałyśmy / zostaliśmy poproszeni o zgodę na korzystanie z tekstów zamieszczonych na gender.blox przy pracy magisterskiej

wstępnie wyraziłam zgodę, jeśli jednak ktoś nie zgadza się, by jej / jego teksty  zostały w ten sposób wykorzystane, proszę o umieszczenie tego w komentarzu

komentarze, które będą zawierały inne treści niż zgodę lub jej brak, będą usuwane - ma to na celu zapwnić przejrzystość i ułatwić spełnienie ewentualnych próśb autorek / autorów

 

 

środa, 12 listopada 2008
Przezroczyste ciała. Udział kobiet w życiu politycznym w Europie 1968/2008
Instytut Goethego w Krakowie wraz z Korporacją Ha!art , Instytutem Francuskim w Krakowie, Instytutem Włoskim w Krakowie oraz Stowarzyszeniem Same o Sobie zapraszamy na cykl wykładów "Przezroczyste ciała. Udział kobiet w życiu politycznym w Europie 1968/2008"

Wykład inaugurujący:
Anne-Marie Kramer
Upłciawianie narodu. Kobiety jako strażniczki, wyznaczniczki granic i biologiczne reproduktorki
17 listopada (poniedziałek), godz. 18.00
Goethe-Institut, Rynek Główny 20, Kraków

Dr Anne-Marie Kramer - wykładowczyni na Wydziale Socjologii Uniwersytetu w Warwick, UK. Specjalistka z zakresu gender studies. Jako córka polskiego luteranina, zawsze była zafascynowana swoimi polskimi korzeniami, a w latach 1997-1999 mieszkała w Krakowie. Swoją rozprawę doktorską i aktualne badania skoncentrowała wokół kwestii gender i praw reprodukcyjnych oraz ich związków z budowaniem tożsamości narodowej. Kilka ze swoich publikacji poświęciła analizie owych związków w kontekście debaty politycznej w Polsce po 1989 roku.

Wykład po angielsku, tłumaczenia symultaniczne
Więcej: http://www.goethe.de/ins/pl/kra/ges/pl3737485v.htm

O projekcie:

Przezroczyste ciała. Udział kobiet w życiu politycznym w Europie 1968/2008
Cykl wykładów, dyskusje, seminaria
listopad 2008 - luty 2009
Goethe-Institut, Rynek Główny 20, Kraków
W języku angielskim z tłumaczeniem symultanicznym i po polsku

Jednym z najważniejszych osiągnięć 1968 roku - według Milana Kundery – było wywalczone prawo do informacji, którego główną metaforą stała się przezroczystość. Kundera wątpi jednak, czy jest ona jedną z wartości demokratycznych: żądanie przezroczystości oznacza przede wszystkim akt przemocy wobec jednostki, dopuszczenie kontroli instytucjonalnej nad przestrzenią prywatną. Przezroczystość przeszła do demokracji z systemów totalitarnych – jest wynikiem transformacji policyjnego nadzoru w dziennikarską dociekliwość. 40 lat później zdecydowaliśmy się, używając narzędzi krytyki feministycznej, przeanalizować użyteczność kategorii przezroczystości na polu studiów kobiecych. Żądanie transparencji zazwyczaj wyraża chęć prześwietlenia kobiecych ciał, kontrolę nad życiem kobiet. Zakaz aborcji odnosi się do dyktatu przezroczystych kobiecych ciał, nieustannie sprawdzanych, czy poprawnie odgrywają one swoje społeczne role. Przezroczystość jednak może być z powodzeniem użyt! a również jako praktyka emancypacyjna. Ten aspekt został podkreślony w feministycznym haśle „prywatne jest polityczne". Feministki „drugiej fali" były przekonane, że kobiety powinny uczynić widocznymi swoje obowiązki domowe, po to, by mogły one zostać przedefiniowane zgodnie z zasadami płciowej równości. Podobnie kobiece ciało staje się transparentne w akcie aborcyjnego kamingałtu. Powiedzieć: „Miałam aborcję", to właśnie uczynić ciało przezroczystym, dostępnym dla spojrzeń innych, ale także potwierdzić swoje prawo do decydowania o własnym ciele i życiu. To właśnie te dwie możliwe narracje na temat przezroczystości: jako kontroli nad życiem kobiety i jako praktyki emancypacyjnej – są przedmiotem naszego zainteresowania.

Zaproszeni wykładowcy to: Anne-Marie Kramer, 17.11., Katarzyna Bratkowska, 9.12., Gianni Vattimo, 17.12., Marion von Osten, 7.01.2009, Christina von Braun, 14.01.2009 oraz inni.
Wystąpienia referentów zostaną opublikowane w formie książkowej. Prezentacja publikacji odbędzie się w lipcu 2009, w Krakowie i w Warszawie.

Projekt wspiera Unia Europejska w ramach programu "Europa dla obywatelek i obywateli".

Kuratorzy cyklu: Katarzyna Czeczot, Dominik Kuryłek, Ewa Małgorzata Tatar

wtorek, 04 listopada 2008
Nuklearna pomidorówka

 Zanzibar, Stone Town.

Zrobiłam kolejną pomidorówkę.

Salama zajrzała mi do garnka - tak, jak ja zaglądam do jej garnków, ustawionych na stojakach nad ogniem z kilku węgielków z tyłu domu. Wiem, że Salama nie gotuje pomidorów. Wyrabia czapati i smaży zanzipączki, dusi warzywa z mlekiem kokosowym, gotuje ryż i słodkie ziemniaki, zajada nieznane owoce - ale pomidorówka jest jej obca.

Ciekawe,

Salama - jak niektóre, niektórzy z Was wiedzą - to żona Ismaila, naszego oddźwiernego i ogrodnika, który w sposób nieprzemyślany, bo gorączkowy pewnie i niecierpiący zwłoki,  poprosił naszą przystojną, holenderską znajomą o seks. Sprawę kary już przeszliśmy - przyjechał Mustafa, prawa ręka hasbenda, z gotowym, zanzibarskim (według niego) rozwiązaniem. Chłopcy usiedli przy stole, porozmawiali chwilę, użyli groźnych min, napisali list w hinduskim suahili z przeprosinami, ubolewaniem i obietnicą poprawy, Ismail się podpisał i już. Podjął się też obowiązkowego zasłaniania torsu koszulą,  której często nie nosił. Na szczęście spodnie nosi zawsze. Oczywiście, hasbend spytał go, czy nadal chce u nas pracować i oczywiście, Ismail chciał. Bo gdzie miałby lepiej jak u nas? Mieszka w wygodnym murowanym domku, z żoną i dziećmi, zarabia dobre pieniądze, korzysta z wody i prądu (dzieląc się wodą z okolicznymi mieszkańcami, o czym wiemy i co akceptujemy), dostaje różne bonusy, w postaci ubrań, sprzętów domowych oraz zerowego oprocentowania w razie pożyczki z kieszeni hasbenda -

ciekawe,jak więc to między nimi jest - teraz i wcześniej. z seksem i wgle. Przecież ona wie o Analuz (molestowanej przez Ismaila Holenderce), wie, że my wiemy i wie, że my wiemy, że ona wie. A życie toczy się dalej. Czasami boję jej się patrzec w oczy (ma je zazwyczaj srogie, ale gdy tylko nasz wzrok się spotka - robią się radosne i otwarte), bo przecież dzielimy dość niefajną dla niej tajemnicę. 

Podobno małżeństwo Salamy i małżeństwo moje można określić tym samym terminem - nuklearne. Obie też przy pomocy mężów prowadzimy  nuklearne gospodarstwa - składające się tylko z rodziców i dzieci - które są przeciwieństwem gospodarstw wielopokoleniowych. w moim związku próba zdrady spotkałaby się z nuklearnym gniewem, a jak jest u niej?

Z artykułu Alicji Wrzesińskiej ( Kobieta Afryki Czarnej - dziedzictwo i dzisiejszość, w: Być kobietą w Oriencie, Warszawa 2001) dowiaduję się między innymi tego, co następuje.

W Afryce małżeństwo zawiera się najczęściej po uiszczeniu przez mężczyznę odpowiedniej "należności matrymonialnej" rodzinie wybranki, co jest warunkiem koniecznym zawarcia ślubu; dawniej płacono muszelkami, krową, kozą, cenną bronią, teraz jednak, szczególnie w miastach, rodzina panny młodej woli cash. Jak pisze Alicja Wrzesińska, należność  „daje kobiecie pewność bycia poślubioną oraz poczucie osobistej wartości, nadaje mężczyźnie prawo ojcostwa, angażuje mocą umowy w sprawy związku małżeńskiego obie rodziny współmałżonków i gwarantuje stabilność pożycia małżeńskiego”.  Ale czy rzeczywiście daje, angażuje i gwarantuje - pewnie różnie bywa.

„W niektórych plemionach, także w plemionach ludu Bakongo (...) kobieta rozmawiająca z mężem nie patrzy mu prosto w oczy, lecz stoi bokiem w pewnej odległości z nieco pochyloną głową”. Muszę koniecznie podpatrzeć Salamę - czasami słyszę, że rozmawiają z Ismailem, ale nie widziałam, j a k to robią. i poproszę Gosię (zanzibarską Polkę, która mówi w suahili), żeby posłuchała, czy Salama zwraca się do męża "wymieniając jego społeczną rolę": Ojcze naszego Abu, Asi i Ojcze naszej Mu, a Ismail do Salamy: Matko naszego Abu...

W tradycyjnej Afryce pojedyncze małżeństwo wchodzi w większą kombinację małżeństw, zwaną dalej rozgałęzioną  rodziną wielopokoleniową (zupełnie nie nuklearną). Dzięki temu świeżo poślubieni małżonkowie nie doznają szoku samotności, mają zastęp obrońców w razie nagłych ataków małżeńskich furii i nieodłącznie masę ludzi do obdarowywania. Jednym z podstawowych obowiązków Afrykańczyka jest podtrzymywanie więzi rodzinnych oraz dzielenie się z rodziną posiadanym majątkiem.

W afrykańskim małżeństwie istnieją dwa światy - kobiety i mężczyzny. żyją razem, w gromadzie, stadzie, w seksie - ale jest to niewielka część ich życia. Bo głównie i przeważnie są oddzielnie. Nie ma gadek o poezji, lodach i kinie. Nie ma wymiany myśli, snów. Nie ma romantycznych wyjść do restauracji.  Jest odzielne jedzenie. Mężczyźni jedzą „w odosobnieniu lub w towarzystwie starszego syna bądź innego mężczyzny”, kobiety z córkami i młodzszymi dziećmi. Oczywiście to kobiety gotują pożywienie i podają je mężom. Dlaczego jedzą odzielnie? Otóż na przykład dlatego, że mężczyźni i kobiety muszą przestrzegać różnych żywieniowych rytuałów i mają szereg pokarmowych tabu przypisanych danej płci, co czyni ze wspólnych posiłków sztukę balansowania na linie: to je ona, a to je on i nie mogą się ani pomylić ani pomieszać. Albo jedzą oddzielnie dlatego, że podczas jedzenia zły duch z kobiety może łatwiej zaatakować mężczyznę, wyskakując z otwartych ust łykającej kęs niewiasty. Poza tym (jak twierdzi Alicja), „mężczyźni uważają, że czynność jedzenia nie jest estetyczna - winno się więc jadać w odosobnieniu”.

Mężczyzna w żadnym razie nie może mieć nic wspólnego z kuchnią. Jego żołądek (i życie) jest w całkowitej zależności od żony - karmicielki. Kobieta jako ta, która ma tajemnicze połączenia z Matką Ziemią (obie są symbolem płodności i sił życiowych), jest afrykańską delegatką do obsiewania i obsadzania pól, bo to z jej rąk plony będą najobfitsze. Także ogień i woda - podstawowe żywioły w życiu człowieka - znajdują się w domu afrykańskiej rodziny dzięki staraniom kobiety, która dźwiga chrust i wiadra (kanistry) wody z nierzadko odległych kęp buszu i dalekich strumieni. Inszallah.

Inny jest świat Afrykańczyka - często „zajmuje się sprawami natury publicznej”, wykorzystuje mięśnie do ciężkiej pracy fizycznej, w sezonie ścina drzewa, wypala suche trawy, żeby popiół z pożarów urzyźnił glebę pod zasiew, nosi towary na targu i w portach, rozładowuje transporty, łowi ryby, czasem poluje, ścina maczetą kokosy z wysokich palm...

O ile kobiety krzątają się bezustannie - Salama przygotowuje posiłki i pierze całymi dniami (wieczorami modli się na dywaniku ułożonym w kierunku Mekki) - znajdując chwilę rozrywki na targu, gdzie przy sprzedawaniu lub kupowaniu, gawędzą ze znajomymi - o tyle mężczyźni lubią sobie posiedzieć po skończonej (skończonej) pracy pod ulubionym drzewem - mangowcem, baobabem, neem. Albo na ławeczce pod meczetem. Wspólnie popalić lub pożuć tytoń i przedyskutować ważne idee. Ismail spędza godziny na samotnym rozmyślaniu. U naszych bram. 

Afryka to wielki kontynent - inne zasady i prawa działają w różnych jej częściach. Należy o tym pamiętać: inaczej jest na muzułamńskim Zanzibarze, inaczej w połowie chrześcijańskiej Tanzanii, inaczej w Somalii i Dżibuti, gdzie 98 % dziewczyn jest wyrzezanych i inaczej w Ugandzie, gdzie kaleczy się ich 5 %. Inaczej na wsi i w mieście. Inaczej u matrylinearnych Bakongo czy matrylinearnych Goin z Burkina Faso. Ale miłość, a może po prostu małżeński biznes ze wstępnej miłości wynikający, w większości wypadków ściśle separuje żeńskie i męskie.

„W przeciwieństwie do cudzołóstwa popełnionego przez kobietę, które zawsze jest źle odbierane i rygorystycznie osądzane przez społeczność, pozamałżeńskie życie seksualne mężczyzny, jeśli nie jest tolerowane, to jest bardzo łagodnie osądzane tak przez opinię społeczną, jak i przez prawo zwyczajowe”.

Jako Europejka i bezpośrednia beneficjentka sufrażystek, emancypantek, a także stu fali feminizmu, mogę (mogę, mogę, mogę) jednym walnięciem drzwi wypieprzyć niewiernego męża.

Albo wylać mu pomidorówkę na łeb. Co bynajmniej nie oznacza, że zdrada i upokorzenie mniej bolą wyemancypowaną Europejkę niż zakwefioną Jemenkę.

PS. Tak, wiem, zdrada żon też jest drzazgą w tyłku facetów.   

 

18:04, listyzpodrozy
Link Komentarze (3) »
A może by tak doktorat? ;-)

Pniżej informacja od prof. Bozeny Choluj, która zaprasza
zainteresowane osoby do ubiegania sie o stypendia doktorskie. W
związku z tematem prac mile widziane są wnioski od kobiet.

__ 

Dissertation Grants


In April of 2007, the VW-Stiftung (Foundation) granted funding
for the research project “The Transnationalization of Struggles
for Recognition – Women and Jews in France, Germany, Poland in the
20th Century”. This project will be carried out at the Social
Science Research Center Berlin (WZB) in cooperation with the
University of Krakow, the University of Warsaw, and the University
of Lausanne. In the project context, dissertation grants (for the
duration of three consecutive years) will be awarded.

From November 1, 2008 throughout September 30, 2010, one dissertation
grant is available – “Women and Jews in the public sphere:
Transnationalization in the process of European integration
in two national contexts, 1910-1939 or/and 1980-2005”,
by Prof. Bozena Choluj (Warsaw University)

Tasks:
We are looking for Ph.D. students in the fields of History, Social
Sciences, Judaic Studies, or Gender Studies, who will investigate
the struggles for recognition experienced by women and Jews in France,
Germany, and Poland during the 20th century. The assessment
of the transnationalization and nationalization of struggles
for recognition will be pivotal to the research project.

Requirements:
Applicants should hold a degree in either History, Social Sciences,
Judaic Studies, or Gender Studies and provide evidence of excellence.
Applicants must have perfect command (native speaker) of German or Polish. A very good command of either of the two remaining languages and very good English language skills are required.

Grant: 500 Euros per month.

Applicants are requested to submit a brief description of their
planned Ph.D. project in addition to the usual application materials.

Please send these materials by December 15th, 2008 to:
Further details about the new research project may be obtained at:

Prof. Dr. Bożena Chołuj
b.choluj@uw.edu.pl

niedziela, 02 listopada 2008
Poland Under Feminist Eyes
 
Poland Under Feminist Eyes: One-day Workshop on the Application of Feminist and Gender Perspectives to Polish Literature and Culture

Sponsored by the Centre for East European Language Based Area Studies and the Polish Cultural Institute

Wednesday 5 November 2008

School of Slavonic and East European Studies, University College London,
16 Taviton Street, London WC1, Rooms 431 and 433

Programme

9.00-9.45: Registration

9.45-9.50: Welcome. Richard Mole (UCL SSEES)

9.50-11.15: Session One. Chair Ursula Phillips (UCL SSEES)

Rosalind Marsh (University of Bath): Gender Studies in the Comparative Central and East European Perspective

Ewa Kraskowska (Adam Mickiewicz University, Poznań): Feminism Polish Fashion: Our Own Tradition or a Borrowed One?

Urszula Chowaniec (University of Tampere/ Jagiellonian University, Kraków): Mapping Feminist Theory in Poland: Between Political and Literary Studies

Grażyna Kubica (Jagiellonian University, Kraków): Late Granddaughters of Malinowski’s Sisters, or Feminism from the Anthropological Perspective

Discussion

11.15-11.45: Coffee

11.45-13.15: Session Two. Chair Nina Taylor-Terlecka (University of Oxford)

Grażyna Borkowska (Institute of Literary Research, Polish Academy of Sciences): Eliza Orzeszkowa and Narcyza Żmichowska: Feminist Parallels and Differences

Ursula Phillips (UCL SSEES): Perspectives offered by a Feminist Approach to Adam Mickiewicz and Bolesław Prus

Teresa Murjas (University of Reading): Sister or Servant: Sisterhood in the Plays of Gabriela Zapolska

Elwira Grossman (University of Glasgow): Gender Dynamics in Polish Drama After 1989

Discussion

13.15-14.15: Lunch

14.15-15.30: Session Three. Chair Urszula Chowaniec

Dorota Hołowiak (UCL SSEES): The Impact of the Feminist Movement on the Lexicon of Contemporary Polish

Agnieszka Mrozik (Institute of Literary Research, Polish Academy of Sciences): “We’ve Come a Long Way, Ain’t We?” The 20th Anniversary of the Women’s Movement in Poland

Katarzyna Czeczot (Institute of Literary Research, Polish Academy of Sciences): Polish Feminist Prose Today: Dilemmas and Perspectives

Discussion

15.30-16.00 Tea

16.00-16.10: Presentation of the Tampere Women’s Writing project by Kirsi Kurkijärvi (University of Tampere)

16.10 -16.50: Ewa Mazierska (University of Central Lancashire): What Women Want: The Representation of Women of Different Generations in the Films Invitation (Zaproszenie, 1985), directed by Wanda Jakubowska and It’s Me, Now (Teraz ja, 2004), directed by Anna Jadowska

Discussion

17.00-17.30: Roundtable discussion: Chair Katarzyna Zechenter (UCL SSEES)

17.30-19.00 pm: Drinks


Abstracts of papers and instructions for registration may be found on the workshop’s website:

www.womenswriting.fi/poland

Participants should register in advance

Contact: Ursula Phillips, u.phillips@ssees.ucl.ac.uk