feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
piątek, 27 lutego 2009
zarodek wyznania rzymskokatolickiego

Obirek jak balsam na rany: "Stało się bowiem coś niedobrego z obecnością religii w przestrzeni publicznej w naszym kraju. A zwłaszcza z nauczaniem jednego z Kościołów. Jego głos, który powinien być jednym z wielu głosów wspólnot religijnych współtworzących polskie społeczeństwo, stał się głosem nie tylko dominującym, ale wręcz narzucającym rozwiązania konkretnych problemów, które są i powinny być rozwiązywane w wyniku społecznego kompromisu". THX GOD, że temat in vitro dotyka mnie jedynie światopoglądowo, a nie wdziera mi się w życie ocenami "fachowców" od spokoju sumienia i szczęśliwosci wiekuistej, ktorzy troską o dzieci z domów dziecka szermują tylko przy tej okazji, bo poszłabym pewnie na jakąś barykadę. Gorzej, że sprawa terapii in vitro, to fragment większej całości - przysłowiowy czubek góry lodowej oraz kolejny dowód na zupełny brak pokory... Ale - o czym jak właściwie gadam?

czwartek, 26 lutego 2009
ciąży nie da się symulować

czy kobiety są w stanie zadowolić "opinię publiczną"? - najwyraźniej nie

do niedawna największym problemem polityków, gazet i ogólnie pojętego społeczeństwa było to, że kobiety nie chcą rodzić dzieci

z każdej strony słyszałyśmy, że jest za mało dzieci, że system emerytalny padnie, że szkoły trzeba zamykać, bo nie ma dzieci, itd. w tym tonie

dwa dni temu na portalu gazety ukazał się artykuł o tym jak to kobiety ratując się przed bezrobociem uciekają w ciążę, przynajmniej tak wynikało z tytułu

w tekście znalazła się także krótka wzmianka o tym, że pracownicy uciekają na (lewe w domyśle) zwolnienia chorobowe przed zwolnieniem z pracy, największy nacisk jednak położono na ciąże

więc jest problem, gdy nie rodzimy i najwyraźniej jest problem gdy rodzimy 

jak zwykle wszystkiemu winne są kobiety, zamiast zająć się w artykule lewymi L4 wystawianymi przez lekarzy osobom całkiem zdrowym, to zajęto się ciężarnymi, bo tych jak wiadomo jest przytłaczająca większość...

poniekąd czuję się osobiście wytknięta: jest kryzys, jestem w ciąży na zwolnieniu i do pracy wrócę najwcześniej za rok i mój biedny pracodawca dopiero wtedy będzie mógł mnie ewentualnie zwolnić

ale uważam, że to nie ja jestem nie w porządku i też żadna z kobiet które teraz zaszły w ciążę nie jest nie w porządku, takie "statystyki" nie uwzględniają wielu czynników, tego od kiedy człowiek się stara o dziecko, kiedy się zaszło, czy było planowane czy nie i nawet głupiego faktu "kumulacji" kobiet w wieku rozrodczym - tego, że moje pokolenie kobiet po 30. robiących mniej lub bardziej udane "kariery" właśnie teraz decyduje się na dziecko i dwudziestek z wyżu demograficznego, które też teraz się decydują na dzieci

i cicho sza, jeśli chodzi o lewe zwolnienia lekarskie - te biorą także mężczyźni

na pocieszenie: nie jesteśmy takie zupełnie "be", zacytowano dwie wypowiedzi osób publicznych, które stwierdziły że to nawet dobrze, że efektem ubocznym kryzysu będzie więcej dzieci [niestety nobilitacja nie jest pełna, bo były to kobiety, jakby tak jakiś ważny pan polityk powiedział, mogłybyśmy z czystym sumieniem zachodzić w ciążę]

 

środa, 18 lutego 2009
Głupota nie ma płci
Z wielką przyjemności przeczytałam wywiad z Renatą Przemyk, polską wokalistką od lat występującej na scene. Z przyjemnością, bo nie odżegnuje się ona od słowa "feministka" choć zwraca uwagę, że jest  ono wg niej skompromitowane: Może trzeba wymyślić nowe słowo, które będzie się kojarzyło z równością płci przy możliwości zachowania odmienności. Nie jestem tylko pewna, czy właściwie określa je mianem skompromitowanego. Może jest raczej źle rozumiane? Feministka w oczach Polaków to kobieta, która nienawidzi mężczyzn, a Renata Przemyk mówi: Istnieją na pewno na świecie kobiety nienawidzące facetów, ale co to ma wspólnego z feminizmem? i jeszcze: Jestem feministką. Ale nie wmawiajcie mi,że nie lubię facetów. Ja nie lubię głupoty, ale głupota nie ma płci... Wkurza mnie zacietrzewienie, skrajności... Ale zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn... Sprzeciwia się też poglądow, że kobieta to ta co pali staniki i nie nosi obcasów: Co do palenia staników, to miał być to dawniej symbol pewnego zrzucenia gorsetu obyczajowego... Ja osobiście lubię staniki. [śmiech] W każdej grupie społecznej zdarzają się przypadki skrajne, które psują potem opinię całemu środowisku.(...) Ja lubię być kobietą. Zawsze można zdjąć buty na obcasie, jak się idzie pilotować samolot. Mówi tak w odpowiedzi na słowa dziennikarza, którego ojciec na wieść, że piosenkarka nagra z nim piosenkę stwierdził jakby to była obelga: "Renata Przemyk? Aha to ta feministka..."
 
Całość wywiadu na portalu onet.pl
09:42, trzydziestka
Link Komentarze (7) »
piątek, 13 lutego 2009
Nikt nie rodzi się z uprzedzeniami - edukacja antydyskryminacyjna i genderowa

Stowarzyszenie Kobiet KONSOLA i Fundacja Autonomia

zapraszają do udziału w treningach  przygotowujących do prowadzenia zajęć antydyskryminacyjnych i genderowych realizowanych w ramach autorskiego projektu „Nikt nie rodzi się z uprzedzeniami – edukacja antydyskryminacyjna i genderowa”.

„Nikt nie rodzi się z uprzedzeniami” to kompleksowy program edukacji antydyskryminacyjnej, na który składają się: warsztaty i treningi, materiały edukacyjne (w tym filmy) oraz portal www.bezuprzedzen.org – jedna z pierwszych i największa baza informacji i materiałów dotyczących edukacji antydyskryminacyjnej w Polsce.

Do kogo adresowane są warsztaty?

Zapraszamy szczególnie osoby

·zajmujące się działalnością edukacyjną (formalną i pozaformalną) - w szkołach, na uczelniach, w organizacjach pozarządowych i in.

·działające w organizacjach pozarządowych i grupach nieformalnych

·reprezentujące instytucje publiczne związane z edukacją lub pracujące w mediach

·studiujące na kierunkach humanistycznych (m.in. pedagogice, psychologii, socjologii i in.)

Szukamy osób zainteresowanych problematyką równości, różnorodności i przeciwdziałania dyskryminacji (ze względu na płeć, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, wiek, niepełnosprawność, itp.). Zmotywowanych do podjęcia działań edukacyjnych w tym zakresie.

Naszymi celami są równość i różnorodność. Dlatego zachęcamy osoby z grup marginalizowanych i dyskryminowanych lub z grup niedoreprezentowanych w edukacji (np. mężczyźni) do udziału projekcie.

Program cyklu treningowego

Warsztaty będą prowadzone w oparciu o autorski program stworzony przez trenerki Fundacji Autonomia.

Jego część stanowią unikatowe filmy edukacyjne poruszające zagadnienia związane z dyskryminacją („Niebieskoocy”) oraz kształtowaniem i funkcjonowaniem płci społeczno–kulturowej („Maska twardziela. Przemoc, media i kryzys męskości”, „Delikatnie nas zabijają. Obrazy kobiet w reklamach”), do których zostały opracowane podręczniki ułatwiające ich wykorzystanie w pracy edukatora/edukatorki. Warsztaty prowadzą między innymi:

Piotr Choroś, Monika Serkowska, Piotr Skrzypczak, Agata Teutsch.

Na każdy z cykli składają się 3 trzydniowe sesje szkoleniowe. Łącznie program obejmuje 48 godzin zajęć. Obecność na wszystkich zajęciach jest obowiązkowa. Pomiędzy II a III sesją, każda osoba zobowiązana będzie do przeprowadzenia min. 6 godzin zajęć dotyczących tematyki gender i/lub przeciwdziałania dyskryminacji.

Osoby uczestniczące w cyklu otrzymają materiały szkoleniowe, ww. filmy edukacyjne dotyczące przeciwdziałania dyskryminacji oraz gender a także przewodniki do prowadzenia zajęć w oparciu o filmy.

Zostaną zorganizowane dwa cykle treningowe – w północnej i południowej części Polski, tak by umożliwić udział w nich osobom pochodzącym z różnych stron kraju. I cykl treningowy: 27–29.03, 24–26.04 i 29-31.05.2009 - zgłoszenia do 28 lutego. II cykl treningowy: 17-19.04, 8-10.05 i 5-7.06.2009 – zgłoszenia do 20 marca.

 

Więcej informacji i formularze zgłoszeniowe dostępne są na TUTAJ

czwartek, 05 lutego 2009
Czy mężczyźni nadają się do polityki?

W naszej patriarchalnej kulturze - jak wiadomo - mężczyźni są racjonalni, mają silne charaktery i są zdecydowani (podejmują "męskie decyzje"), a kobiety są emocjonalne, niezdecydowane i słabe.

Tyle, że ta "racjonalność" jakoś nie dotyczy popędu płciowego. Tylko tak da się wytłumaczyć popularność w naszym kraju teorii tzw. "prowokowania", za pomocą której próbuje się tłumaczyć agresję seksualną. Opublikowane kiedyś w "Gazecie" badania wykazały, że w "prowokowanie" wierzy ponad 30% policjantów i prawników, którzy z racji swojego zawodu powinni raczej stać po stronie ofiar. Jak słusznie zauważyła Kinga Dunin - oznacza to przyznanie, że "mężczyźni nie panują nad swoim popędem płciowym".

Czy ten problem nie dotyczy polityków, którym trzeźwy umysł jest bardzo potrzebny? W końcu z powodu wymienionych na początku cech (racjonalne myślenie itp.) panowie zajmują w naszym kraju przytłaczającą większość eksponowanych stanowisk. Rzeczywistość niestety tego nie potwierdza - co chwilę pojawiają się w mediach tzw. "afery" i skandale. Politycy jednej partii próbowali zorganizować sobie w ramach budżetu partii coś w rodzaju haremu. I bynajmniej problem nie dotyczy panów w młodym wieku. Aktywiści prawicy budują swój wizerunek w oparciu o "wartości rodzinne", które są dla nich najważniejsze i oczywiście chcą służyć wszystkim za wzór - dopóki nie "zakochają się" w znacznie młodszej partnerce...

Czy w takiej sytuacji rzeczywiście możemy liczyć na trzeźwy osąd rzeczywistości i zaangażowanie w sprawach publicznych?

12:08, kobietawkryzysie
Link Komentarze (8) »
niedziela, 01 lutego 2009
Jak PiS ociepla wizerunek
PiS niewątpliwie postanowił się dostosować do rady jakiegoś PR-owca, który wzrostu notowań upatrywał w zmianie wizerunku. Jak Jarosławowi Kaczyńskiemu doradzono, tak też się stało. W spocie reklamowym widzimy trzy polityczki. Każda ma za sobą jakieś dokonania. Jednakże ów spot nie promuje większego udziału kobiet w polityce. Kobiety są tu tylko swoistą "dekoracją", która ma ocieplić wizerunek Jarosława Kaczyńskiego. Być może na taki kształt spotu wpływ miało jeszcze jedno zdarzenie. Sugestie posła Palikota, jakoby Jarosław Kaczyński stronił od kobiet. PR-owcy pewnie wpadli na pomysł, że warto te wszystkie rzeczy rozwiązać w jednym spocie. Lecz w błędzie jest ten, kto łudzi się, że kobiety w partii Kaczyńskiego zyskują na znaczeniu.  Minie trochę czasu, a zostaną ponownie zapchnięte na margines, skierowane do pracy u podstaw. Rzeczywisty stosunek prezesa partii i kolegów ujawnił się w związku z kongresem Prawa i Sprawiedliwości. Najpierw jeden z polityków anonimowo wypowiedział się, że " Panel o roli kobiet w piątek wieczorem? Po co? Taki panel miałby siłę, gdyby jego uczestniczki paliły staniki czy zażądały zgody na aborcję. Ale czym mają się przebić w partii konserwatywnej". Potem sam prezes opuścił salę, gdy tematyka kobieca była poruszana, zatem nie jest ona szczególnie ważna. Po prostu "dekoracja" spełniła swoją funkcję, ale niech "dekoracja" nie myśli, że ma do odegrania większą rolę niż bycie "dekoracją".
22:23, saszenka2
Link Komentarze (1) »