feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
środa, 28 lutego 2007
Marsz Solidarności Kobiet w Warszawie

4 marca odbędzie się

WIELKI MARSZ SOLIDARNOŚCI KOBIET

godzina 12:00 Plac Defilad, Warszawa

 

Politycy podejmują decyzje dotyczące życia kobiet - lekceważąc dramatyczne skutki swoich uchwał. Mimo już i tak bardzo restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, która skazała rzesze kobiet na niepotrzebne dramaty i tragedie, LPR złożyła wniosek o wprowadzenie nowego zapisu do Konstytucji. Zaproponowany zapis o „ochronie życia od poczęcia” symbolicznie i praktycznie oznacza skrajny brak poszanowania wartości życia kobiet. W połączeniu z planami ograniczenia dostępu do środków antykoncepcyjnych i brakiem edukacji seksualnej skaże on wiele z nas na śmierć lub utratę zdrowia. Dramatyczna sytuacja może dotknąć Ciebie, Twoją siostrę, córkę, przyjaciółkę.

 

Dlatego nazwałyśmy ten Marsz – Marszem Solidarności Kobiet.

 

W Polsce blisko 60% ludzi żyje na granicy minimum socjalnego – niewiele z nas stać na zabieg w podziemiu, większość naraża zdrowie lub życie zabiegami przeprowadzanymi na własna rękę. Nigdy i nigdzie żaden zakaz nie zmniejszył realnej liczby przerwanych ciąż. Kobiety nie da się zmusić do donoszenia ciąży, ale można skazać ją na strach, na samotność, na ciężkie okaleczenie, na śmierć.

 

Z drugiej strony - kobiety, które chcą mieć dzieci nie mogą liczyć na pomoc państwa w niezwykle kosztownym leczeniu niepłodności. Proponowana nowelizacja Konstytucji może doprowadzić również do zakazu przeprowadzenia zapłodnienia in vitro. Te zmiany dokonują się na tle kolejnych afer z czołowymi politykami w tle, dotyczących molestowania seksualnego w pracy, na tle molestowanie w szkole i nasilającej się przemocy wobec kobiet i dziewczynek. To nie przypadkowa zbieżność, ale wynik określonej polityki państwa.

 

Nie możemy dłużej udawać, że nic się nie dzieje, bo za chwilę obudzimy się w kraju, w którym życie 4 tygodniowego zarodka będzie więcej warte od życia ciężarnej kobiety. To naprawdę alarmująca sytuacja. Już parę razy zdawało się nam, kobietom, że projektowane zmiany są zbyt absurdalne, by były możliwe. Niestety myliłyśmy się. Dalsza bierność wobec antydemokratycznych i anty-kobiecych decyzji polityków, stanowi prawdziwe zagrożenie.

Wspólny protest jest wyrazem naszej odpowiedzialności!

 

Konferencja prasowa: 1 marca, godz. 12.00 kawiarnia Chłodna 25, ul. Chłodna 25

 

Trasa Marszu: Pl. Defilad od strony ul Marszałkowskiej. Trasa będzie wiodła Alejami Jerozolimskimi, przez rondo de Gaulle’a, Nowy Świat, plac Trzech Krzyży, Aleje Ujazdowskie aż pod Sejm.

Organizatorzy:

Porozumienie Kobiet 8 Marca, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Porozumienie Lesbijek (LGBT), Grupa Pro-Choice 2006, Wolny Związek Zawodowy  „Sierpień 80”, Stowarzyszenie Pro Femina, All Diferent -All Equal

http://porozumienie.nongov.pl/news.php

21:56, socjopatyczna_malkontentka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 lutego 2007
Jest nowa Zadra

Zadra 29

Zadra nr 29 to Zadra z brzuchem. A na brzuchu pieczątka – „własność prywatna”. Okładka ilustruje kilka tekstów otwierających ten numer. Są to teksty o akcjach podejmowanych w związku z rządowym planem wpisania w konstytucję nakazu rodzenia. Beata Kozak komentuje inną aktualną i kontrowersyjną sprawę – powstanie Partii Kobiet („Kobiecizm”), Elżbieta Kolasińska opisuje przypadek kobiety w ciąży tak, że w taki ciążowy i macierzyński raj aż trudno uwierzyć („W ciąży inaczej”), Anna Marchewka opowiada o anorektyczkach („Siostry-szkielety”), Dagmara Rode i Paweł Sołodki relacjonują objazdowy festiwal filmów queer, a Ewa Kamińska analizuje wypowiedzi polskich posłanek o kobietach w polityce (tylko dla osób o mocnych nerwach). Jest też recenzja z książki Anny Laszuk „Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!”, tekst Sławomiry Walczewskiej o obchodzącej 80. urodziny prof. Marii Janion i fotoreportaż z Festiwalu Zadry. Przedstawiamy też trzy teksty, które wygrały w konkursie na esej o tematyce „Kobieta i miasto” i fragmenty kabaretu z Festiwalu Zadry (Matka Bolka).


To już ostatni numer Zadry wydany dzięki współpracy z Fundacją im. Boella. We wstępniaku redakcja dziękuje Fundacji Boella za 7 lat wsparcia i zapowiada starania (żeby nie powiedzieć: walkę) o możliwość dalszego wydawania pisma. Wszelkie wsparcie i pomysły czytelniczek/-ów mile widziane i niezbędne.

 

Jesli możecie, poslijcie tę wiadomość dalej (listy dyskusyjne, blogi itp.). Dzięki z góry!

W Empikach Zadra powinna pojawić się w poniedziałek 26 lutego lub we wtorek.  

22:50, pismozadra , wydarzenia
Link Komentarze (7) »
piątek, 23 lutego 2007
segregacja płci w szkolnictwie a szanse zawodowe kobiet

Czy rozdział szkolnictwa
średniego ze względu na płeć to pomysł seksistowski? Do niedawna byłam przekonana, że taki podział we wszelkiego typu szkołach to krok wstecz, że nie ma w tym nic dobrego, że szkoły żeńskie tylko reprodukują tradycyjne wzorce (a już zwłaszcza szkoły prowadzone przez zgromadzenia zakonne). Ale może jednak nie zawsze tak jest?

Sama chodziłam do żeńskiej klasy w liceum koedukacyjnym. Atmosfera była co prawda bardzo przyjazna i ciepła, ale właściwie to niewiele dziewczyn traktowało naukę poważnie. Nie było konkurencji w pozytywnym sensie, brakowało pozytywnej stymulacji. Przy tym klasy żeńskie miały niechlubną reputację klas dla gęsi, które co prawda bywają tzw. dobrymi humanistkami, ale fizyka i matematyka przekracza ich możliwości intelektualne. W efekcie, zaraz po maturze zaledwie jedna czwarta dziewcząt poszła na studia dzienne. Wiekszość zadowoliła się szkołami pomaturalnymi. Jednak już po kilku latach od matury okazało się, że z kilkoma wyjątkami, niemal wszystkie dziewczyny studiują na studiach zaocznych. Wiele z nich tłumaczyło to w ten sposób, że wstyd im było mówić nauczycielom i koleżankom, że chciałyby studiować, bo przecież są głupie, nie mają dobrych ocen, nie mogą się porównywać z orłami. „Gdzie ja na studia…“ Presja społeczna zrobiła swoje. Kiedy jednak wyszły z toksycznego środowiska szkoły, wiele z nich uwierzyło we własne możliwości i udało im się.

Ze amerykańskich statystyk wynika, że absolwentki collegów dla dziewcząt stanowią najwyższy odsetek kobiet w izbie reprezentantów, lepiej radzą sobie z biznesie i generalnie więcej z nich znajduje się w elicie politycznej i finansowej, niż ich koleżanek o tym samym statusie społecznym, z tym samym wykształceniem, które ukończyły koedukacyjne uczelnie. Socjolodzy tumaczą to tym, że dziewczęta we własnym środowisku ulegają mniejszej presji społecznej wpasowania się w tradycyjne modele kobiecości – niezaradnej, delikatnej, szukającej męskiego wsparcia i męskiej aprobaty, kultywującej cechy „prorodzinne“, ale nie profesjonalne. Studentkom łatwiej konkurować w klasie z kobietami, niż z mężczyznami, bowiem nie obawiają się dyskredytacji za „agresywność“. Swobodniej wypowiadają się w klasie, bo nie boją się ostarcyzmu za „przeintelektualizowanie“. Mniej się wstydzą. Mniej uwagi przykładają do bycia kobietą, a więcej do nauki.

Jakkolwiek by to tłumaczyć, statystyki trzeba wziąć je pod uwagę. Być może w rzeczywiści żeńska edukacja na poziomie średnim stwarza kobietom większe szanse na rozwój, niż koedukacja. Oczywiście, trzeba pamiętać, że systemy edukacyjne w obu krajach różnią się zasadniczo. Z drugiej strony jest jednak element kulturowy – stereotypy płci nie różnią się specjalnie po obu stronach. Ciekawa jestem, co na ten temat myślicie.

czwartek, 22 lutego 2007
kobiety a sport i konferencje naukowe
dwie ciekawe informacje znalezione u jason'a kottke:
środa, 21 lutego 2007
nowy kawałek mozaiki

Nazywam się "przekrojone kiwi". Dziękuję za zaproszenie do pisania na blogu. Na początek chciałabym przedstawić portrety kilku kobiet. Takie mini-reportaże, rodzaj obserwacji uczestniczącej. [ Uczestniczącej z dużym dystansem ]. Część mojej rodziny jest prawicowa, parafialna, narodowo - katolicka. W odróżnieniu ode mnie. Dla mnie to w ogóle ciężki los, ale dla Czytelników może być ciekawe...Bo w związku z tym posiadam nieraz wręcz niezwykły dostęp do kobiecych dusz.

Opublikowałam już pierwszy tekst " Sąsiadka " [ w kategorii " Obserwacje" ]. Mam w zanadrzu nowe, mrożące krew w żyłach historie. Barwne zwiastuny nadchodącej, wspaniałej rzeczywistości.

W rzeczywistości jestem studentką koło trzydziestki [ " wieczną studentką" ], warszawianką, wolnym duchem. Interesuję się literaturą i religią. Studiowałam Wiedzę o Teatrze, socjologię i pedagogikę. To tyle, tak, żeby się przedstawić.

                                                                                                                                               przekrojone_kiwi

22:14, przekrojone_kiwi , ogólne
Link Komentarze (7) »
czwartek, 15 lutego 2007
Przeciwko manipulacjom wobec osób homoseksualnych w mediach
Przekazuję prośbę od Anki Zawadzkiej z PL dotyczącą listu otwartego przeciwko manipulacjom medialnym o osobach homoseksualnych:
 
"Proszę o upowszechnianie tego listu za pomocą dostępnych środków: na Waszych portalach, w Waszych mediach.
Możecie przy okazji dodać "linki" do artykułów i prac na temat osób nieheteroseksualnych.
Stwórzmy internetową płaszczyznę informacyjną o LGBT! Dodajcie Państwo, co uważacie za właściwe, ale polecam: www.porozumienie.lesbijek.org
gdzie znajdują się "Fakty przeciwko mitom o lesbijkach i gejach". Każdy z nas potrzebuje czasami przypomnienia sobie terminów, dat itp i tu m.in. znajdzie podpowiedź!
 
List zostaje też skierowany do Rady Etyki Mediów i poinformujemy Państwa, jaką otrzymaliśmy odpowiedź.
Jeśli możecie przetłumaczyć go na angielski i upowszechniać poza granicami kraju, to jeszcze lepiej.
Ze wzruszeniem przyjmowałam każdy list informujący o poparciu inicjatywy.
Dziękuję za Waszą pomoc przy zbieraniu podpisów i za ich oddanie.
Pozdrawiam słonecznie"
 
Anna Zawadzka
 

 List otwarty

 

Szanowni Państwo

 

W związku z coraz bardziej niepokojącymi materiałami pojawiającymi się w przestrzeni medialnej o zafałszowanej treści, wskazującymi na to, że homoseksualność jest chorobą, z której można się wyleczyć, dewiacją, niemoralną postawą mającą negatywny wpływ na „normalną rodzinę”, za jaką autorzy tych tekstów uważają tylko rodzinę składającą się z matki, ojca i dzieci, chcemy stanowczo zaprotestować wobec emisji takich programów w mediach publicznych.

Pragniemy zauważyć, że upublicznianie takich materiałów jest nie tylko niezgodne z obecnym stanem wiedzy, ale i z misją mediów publicznych, do wypełniania której obliguje ustawa.

TVP SA musi spełniać swą funkcję, co wynika z ustawy o radiofonii i telewizji, w ramach której jest zobowiązana do dostarczania programów skierowanych do mniejszości, w tym seksualnych.

Rzeczywistość jest taka, że nie tylko jej nie wypełnia, ale emituje programy sprzeczne z obecnym stanem wiedzy (WHO – Światowa Organizacja Zdrowia – w 1991 r. wykreśliła homoseksualizm z listy chorób), informując o pozytywnych przykładach leczenia z orientacji homoseksualnej.

Jednocześnie w mediach można spotkać częste przykłady zafałszowanych informacji o osobach homoseksualnych pisane ostrym atakującym językiem, co może prowadzić do powstawania wobec nich uprzedzeń:

„(…) legalizacja związków jednopłciowych jest groźna dla danego państwa także z ekonomicznego punktu widzenia. Wystarczy sobie uzmysłowić, że związki osób tej samej płci nie dają nadziei na przyszłość i w przypadku ich rozpowszechnienia skazywałyby państwo na fizyczną, a przez to materialną zagładę. (…)”

„(…) Przypomnijmy, że płciowość uwidacznia się zarówno w aspekcie biologicznym, psychologicznym, jak również w relacjach społecznych. Dlatego też kobieta potrzebuje mężczyzny, a mężczyzna kobiety. (…)”

„(…) Rozwiązać problemu wywołującego u lesbijek dyskomfort w wyniku zderzenia z prawdą o ludzkiej płciowości nie zdoła nawet klonowanie(…).”

„(…) Uwidacznia się w tych artykułach, iż przedstawione kobiety chcą się bawić macierzyństwem, a dziecko ma być jedynie maskotką w ich rękach – liczą się ich potrzeby, a nie dobro dziecka, które ma prawo mieć zarówno ojca, jak i matkę. (…)”

To są tylko wybrane cytaty z jednego artykułu, a pojawiają się systematycznie, opublikowanego w wysokonakładowym dzienniku docierającym do ludzi, którzy nie mają szansy zweryfikować rzeczywistości, bo edukacja seksualna w polskich szkołach nadal nie istnieje. Forsuje się kłamliwe tezy i nie daje się ludziom możliwości ich  konfrontacji z rzetelną wiedzą, do której dostęp się ogranicza.

Młodzież nie tylko nie jest informowana o orientacjach psychoseksualnych, ale nie ma informacji o możliwościach planowania rodziny i odpowiedzialnego podejścia do macierzyństwa i ojcostwa, a także o tym, że ma prawo nie wybrać sobie roli ojca czy matki, co w przyszłości może prowadzić do kolejnych społecznych problemów.

Materiały prasowe nawołujące do leczenia osób homoseksualnych czy pokazujące je jako osoby wzbudzające współczucie, nieszczęśliwe, demoralizujące i szkodliwe dla społeczeństwa są liczne i wywołują społeczny niepokój i mogą budzić antagonizmy.

 

Lista organizacji i nazwiska osób popierających list:

 

Anna Zawadzka - Grupa Pro-Choice - Stowarzyszenie S.O.S

Radek Oliwa - Inna Strona

Jan Malewski - redaktor miesięcznika Inprecor (Paryż)

Bożena Umińska Keff  - dr nauk humanistycznych, pisarka

Danuta Stolarz - absolwentka polonistyki, pracownik firmy telekomunikacyjnej

Yga Kostrzewa - działaczka LGBT

Ewa Dąbrowska-Szulc - przewodnicząca Stowarzyszenia Pro Femina

Agata Engel-Bernatowicz - psychoterapeutka

Izabela Filipiak - dr nauk humanistycznych, pisarka

Anna Zawadzka - działaczka LGBT

Porozumienie Lesbijek (LBT)

Lambda Warszawa

Fundacja Feminoteka

Marta Dzido – pisarka

Magdalena Okoniewska – dziennikarka, pisarka

Joanna Erbel - studentka socjologii UW, fotografka.

Rafał Bernatowicz - przedsiębiorca,

Grażyna Engel

Marek Engel - nauczyciel

Katarzyna Kądziela

dr Jacek Kochanowski - socjolog

Anna Kucharska – kura domowa

Łukasz Pałucki - Ambasador ILGCN w Polsce

Tomasz Karpiński - dziennikarz, twórca ludowy,

Alicja Plachówna - bezrobotna

Monika Rak

Monika Bluszko

Hanna Samson

Patrycja Dołowy - fotografka, mikrobiolożka, doktorantka PAN

Paweł Morga

Anna Kołłajtis Dołowy - pracownik naukowy

Aleksandra Polisiewicz

Robert P. Łukasik - wydawca Magazynu AYOR

Sebastian Cichocki

Jan Kosiński

Magda Strzelecka - PK8M, graficzka

Marek Zawadziński - grafik komputerowy

Monika Płatek - prawniczka Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Krzysztof Pawłowski - Polskie Stowarzyszenie Edukacji Prawnej

Anna Kamińska - trenerka, dyrektor PR Magazynu AYOR

Jan Dzierzgowski - student, Warszawa

Julia Kubisa Warszawa

Paweł Hermeliński

Nicole Dołowy

Alina Cala

Radosław Włodkowski

dr Marek Mosakowski

dr Iza Desperat - socjolog, badaczka gender

Karolina Sztandar-Sztanderska - doktorantka w Instytucie Socjologii UW

Anna Laszuk – dziennikarka Radia TOK FM

Katarzyna Szaniawska - studentka, Warszawa

Kazia Szczuka

Ola Chrzanowska

Marcin Kęszycki

Izabela Kowalczyk - dr nauk historycznych

Joanna Piotrowska - Fundacja Feminoteka

Ewa Charkiewicz

Iwona Stefańczyk

Tomasz Michalczewski - student inżynierii produkcji PW

Piotr Domżała

Aneta Balik - Dublin, Irlandia

Michał Płaczek

Tatiana Kowalewska

Monika Szczawińska-Kilias

Jarosław Kilian - adiunkt, Instytut Socjologii UW

Cezary Bałdyga

Magda Micińska, nauczycielka

Jakub Mikoszewski – nauczyciel

Małgorzata Dynak

Paulina Dąbrowska

środa, 14 lutego 2007
Sąsiadka

Wczesne lata 90-te. Mieszkam z Mamą  w bloku na warszawskim osiedlu. Kończę liceum. Pojawia się Ona. Sąsiadka - pani Marta. " Zmartwychwstaje" po rozwodzie. Czterdziestka, samotna, bez dzieci. Z trzypokojowym mieszkaniem. Pani Marta przeżywa religijne nawrócenie. Zostaje gorliwą katoliczką, neofitką. W opusztoszałej sypialni urządza kaplicę do Apelu Jasnogórskiego.

Kilka lat póżniej. Pani Marta nie jest już samotna. Ma oparcie, zajęty czas, ma Przyjaciela. Przyjaciel mieszka w innym mieście. Ale zawsze jest obok. To On. Ojciec Rydzyk.

Prześladowania. Pani Marta czasem zaprasza mnie do siebie. Zwierza się, że jest prześladowana. Wzięła udział w marszu ku obronie dziecka poczętego. W tym czasie miała być  w pracy. I panią Martę wyrzucono z pracy. Oto pani Marta wykonywała zlecone prace w domu - dysponując użyczonym przez pracodawcę, specjalistycznym sprzętem. Podpisała też umowę, w której zobowiązała się, że będzie w domu " on call" w określonym czasie. Po czym w przeddzień marszu pojechała do tej firmy. Zakomunikowała szefowi, że jego moralnym obowiązkiem jest również wziąć udział w marszu. Pani Marta czuje się męczeńsko. [ Ja czułam się jak na tureckim kazaniu. Ale było mi jej żal. ]

Pieniądze. Pani Marta jest emerytką. Ma kłopoty ze zdrowiem i nie pracuje. Aby podreperować  finanse, wynajmuje pokój studentkom. Radio Ma Ryja jest włączone non stop. [To akcja chrystianizacyjna, w której udział jest obowiązkowy]. Rozprzedaje lepsze meble, rozdaje rzeczy. Pytana, o co w tym chodzi, twierdzi, że musi stać się uboga. Zamienia mieszkanie na mniejsze. Wieczory spędza przy świeczce, by oszczędzać  prąd. No bo radio musi być włączone cały czas. Bardzo ważne jest, by włączyć się w tak zwany żywy różaniec, który jest odmawiany o ściśle określonych porach. Ja nie śmieję sie z tego, tylko nie wiem, co się z nią dzieje. W końcu staje się juz tak uboga, że wynajmuje ludziom swoje mieszkanie. Jedzie do Kanady jako baby-sitterka. Szczęśliwa, przysyła kartkę, że radio słychać doskonale.

Kobiecość. Bardzo mnie lubi i żałuje, że nie wyszłam za mąż. Kupiła mi na urodziny chińskie różowe majteczki. Przynosi warzywa z dziłaki i smakołyki dla psa. Kiedyś zadzwoniła, żebym zeszła do niej. Tam leżały już przygotowane dwie cukinie i książka o Radiu M. [ Cukinie zrobiłam w panierce, a co do reszty - po drodze był zsyp ]. Tonem nie znoszącym sprzeciwu powiedziała, że powinnam założyć rodzinę. Więc cukinie były tylko pretekstem. Pani Marta chciała sfinansować mi wyjazd pielgrzymkowy z Młodzieżą Radia Ma Ryja. Abym znalazła małżonka.

No i od tego czasu unikam sąsiadki. Ale nic nie poradzę, że perwersyjnie lubie ją, pamiętając czasy, kiedy była zupełnie inna [ normalna?]. Bardzo elegancka żona inżyniera, lata w tropikach przy mężu na kontrakcie, meble z Desy. Zadbana, modna, wesoła. Za to teraz już chyba nic nie pomoże.

P.S. Zmieniłam imię bohaterce. Postać jest jak najbardziej au

23:45, przekrojone_kiwi , obserwacje
Link Komentarze (9) »
Rospuda
Chciałabym Wam zaproponować chwilowy namysł nad sprawą doliny Rospudy.
Sądzę, że ma to również swoje genderowe odniesienie.

Cały wpis na moim blogu straszna sztuka.
Tutaj fragment:

Ta sprawa Rospudy ukazuje podatność na zranienie przyrody, pokazuje też jednak, jakie wartości dominują trutaj w Polsce.

Na zimno i z cynizmem stwierdzono, że najłatwiej wybudować trasę, która przecina Dolinę Rospudy, bo ta ziemia należy do skarbu państwa, nie będzie więc żadnych kłopotów z nabywaniem działek itp. Poza tym to najkrótsza trasa. I ta bezduszność urzędnicza, a raczej kierujący się nią ludzie skalkulowali, że pewnie taniej będzie zapłacić kary, które nałoży UE, niż organizować nowe przetargi, płacić za nowe projekty, wykupywać działki i w końcu – wybudować dłuższą drogę. Zapłacą już inni.

Ponadto mają za sobą (owi urzędnicy) zmanipulowanych ludzi, którym wmówiono, że ekologowie to tacy idioci, którzy mają ludzkie życie za nic. A przecież tych ludzi także potraktowano w sposób całkowicie instrumentalny. Bo kto myśli o ich interesach?

A Augustów mógłby stać się pięknym miastem żyjącym z turystyki. Wystarczyłoby pomyśleć o tym wszystkim szerzej – obwodnicę przeprowadzić w innymi miejscu; chronić i Dolinę, i miasto; połączyć interesy przyrody i mieszkańców, pomyśleć o tworzeniu nowych miejsc pracy (i tak ogólny trend na rynku pracy wymusi powstawanie tych miejsc w takich działach, jak trzeci sektor użyteczności publicznej, agroturystyka, ochrona przyrody). Postawić na turystyczny marketing, który w Polsce leży, a za jakiś czas położy się tak polska gospodarka (z taką krótkowzrocznością i nieumiejętnością całościowego spojrzenia i zrozumienia, czym jest „zrównoważony rozwój”, który jest przecież wpisany do Konstytucji RP.)

Rospuda ma zostać przecięta, zgwałcona.

Ale jakoś nie dziwi mnie ta urzędnicza bezduszność, niskie i prymitywne podejście do przyrody, obojętność w kontekście całego publicznego dyskursu w Polsce i ogólnego podejścia w polityce.

Bo takie jest ogólne nastawienie w Polsce do inności, do słabszych, do tego, co wymaga ochrony. Takiemu podejściu hołduje nasz rząd. Na jego czele stoją tacy ludzie, jak Lepper, który uważa, że publicznie można opluwać kobiety, a w jego partii przyjęło się traktowanie ich jako nałożnic; jak Giertych, który uważa, że dzieci to potencjalni przestępcy i zamiast je wychowywać, należy je karać (albo inaczej, że wychowywanie to karanie), zwiększa się więc represyjność. To, co prowadzi do myślenia, a więc sztukę należy cenzurować. Innych (homoseksualistów) należy leczyć.

Zabić różnorodność, podporządkować, uciszyć.

I dlatego wstydzę się, że jestem Polką.
sobota, 10 lutego 2007
równiejsi

Pod względem ilości kobiet prowadzących indywidualną działalność gospodarczą jesteśmy w czołówce europejskiej, zastanawialiście się dlaczego?          "Różnice w pensji widać tak naprawdę na każdym etapie kariery, od pracownika szeregowego do prezesa. Kobieta specjalista dostanie na rękę mniej o 580 zł niż mężczyzna. Jednak im więcej pieniędzy wchodzi w grę, tym bardziej spektakularne są różnice. Przeciętny wynik dla zarobków dyrektorów generalnych pokazuje, że panowie na tych stanowiskach dostają 10 tys. zł, kobiety zaledwie 4,5 tys. zł. I nic dziwnego, że czują się dyskryminowane".

historyczka kobiet pierwszą prezydentką Harvardu?

Drew Gilpin Faust historyczka kobiet, wojny secesyjnej i amerykańskiego Południa kandydatką na pierwszą prezydentkę najstarszego i jednego z najbardziej konserwatywnych uniwersytetów amerykańskich.
____________________________________________________

Polityka w blogosferze. Amanda Marcotte i Melissa McEwan, feministyczne bloggerki jako les enfants terrible w zespole wyborczym Johna Edwardsa.