feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
środa, 30 stycznia 2008
Czat z zieloną polityczką

Fundacja Kobieca eFka zaprasza na czat z Małgorzata Tkacz-Janik, członkinią zarządu Zielonych 2004. Czat będzie miał temat "Kobiety w zielonej polityce" i jest  częścią projektu eFKi "Polki w Sejmie", finansowanego ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Poprowadzi go Beata Kozak, redaktorka naczelna "Zadry". Zapraszamy sympatyczki i sympatykow Zielonych 2004 i wszystkie inne osoby zainteresowane kwestią udzialu kobiet w polityce w Polsce.

Czat odbędzie się w środę 30 stycznia w godzinach 18-19.

Wiecej informacji (np. jak wejśc na czat): www.efka.org.pl/index.php?action=gl&ID=123

09:32, pismozadra , zapowiedzi
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 stycznia 2008
Majtki to nie jest miejsce na reklamy



W reklamach roi się od giętkich, elastycznych kobiet i wypiętych we wszystkie strony babskich tyłków. Nie wiem, czy ktoś potrafi wymienić towar, którego nie sprzedawała goła kobieta, kobieta rozebrana a przynajmniej tak wypięta, żeby facet nie przeszedł obojętnie.

Rozumiem, że kobieta w obcisłych gatkach, rzucająca wiadrami piany na samochód ma podtekst erotyczny. Nie rozumiem tylko, dlaczego ktoś miałby chętniej kupować produkt takiej firmy, tylko dlatego, że przez kilka sekund reklamuje go ta śmigająca z gąbką w ręce dziewczyna? Przypuszczam, że autorstwo reklamy można przypisać mężczyźnie o skromnym życiu erotycznym, który w taki oto sposób realizuje na jawie swoje niespełnione i utajone marzenia. Zastanawia mnie jeszcze taka hipokryzja polskiego społeczeństwa. Otóż nie rozumiem skąd oburzenie na latających po krakowskim rynku na golasa Brytyjczykach i jednocześnie taka radosna zgoda na goliznę kobiecego ciała na każdym rogu tegoż zacnego miasta?

Z ziemi polskiej wracajmy jednak do szwedzkiego raju. Tu, takie badziewie w reklamie, praktycznie nie ma szans na dłuższą egzystencję. Co do golizny w miejscach publicznych, Szwedzi radzą podejście racjonalne. Otóż są miejsca, gdzie gołe jest wesołe, a są takie, gdzie gołe jest po prostu gołe (poczytaj tekst „Seks & Reklamy, http://szwecja11.blox.pl ). Dzieje się tak za sprawą konsekwentnej polityki rządu, od którego społeczeństwo domaga się normalności. A w normalność nie wpisuje się goły tyłek, ferujący anonse typu „jestem do sprzedania”. To nie jest smaczne i nikt tego nie kupi.

Szkolna gazetka Vårflamman wydawana była od 70 lat w Eriksongymnasiet - szkole średniej w Borås. W zeszłym roku dwóch nauczycieli tej szkoły złożyło skargę do Rady Etycznej ds. Dyskryminujących Płeć Reklam (ERK – Etiska råd mot könsdiskriminerande reklam), na ukazujące się w niej seksistowskie reklamy.

Rada ta, przypomnę powstała z inicjatywy środowiska mediów i branży reklamowej i miała być czymś w rodzaju sądu koleżeńskiego i straszaka. Wprawdzie Rada, nie może formalno-prawnie nakładać kar, ale w Szwecji tak się dzieje, że nawet podanie do publicznej wiadomości, że dana firma zachowała się nieetycznie już jest znaczną karą, mającą swoje konsekwencje. Społeczeństwo szwedzkie potrafi odnieść się do takiego wyroku, np. bojkotując wyroby danego producenta, wysyłając do niego listy ze swoimi krytycznymi uwagami. Innymi słowy, potrafią zachować się pro obywatelsko i wziąć sprawy w swoje ręce.

We wspomnianej gazetce szkolnej, jak to w Szwecji, władza jest najbliżej człowieka. W tym przypadku w rękach uczniów. Gazetka szkolna ma suwerenne kolegium redaktorskie, które popisało się nie najwyższych lotów twórczością artystyczną, którą nauczyciele odebrali, jako niedopuszczalną i ubliżającą. Dla przykładu w jednej z reklam firmy produkującej zamki, przedstawiono kobietę w samej bieliźnie, na której majtkach ukazał się tekst „Mamy klucze do wszystkich zamków”. Uczniowie dostali reprymendę od ERK, poczuli się głupio i obiecali poprawę.

Kilka dni temu pisałam o propozycji eksperta rządu, domagającej się usankcjonowania w prawie szwedzkim przepisów, które regulowałyby, czym są reklamy dyskryminujące płeć, aby takich reklam nie ukazywało się więcej. Przypuszczalnie, gdyby taki przepis istniał, nie doszłoby do tak żenującej publikacji, jakiej dopuściła się redakcja gazetki. Niemniej jednak, ludzie tam sami są czujni i sami odróżniają, czym jest działalność artystyczna, a czym publikowanie zdjęć uwłaczających godności kobiety. Problem miały z tym dzieciaki ze szkoły średniej, ale właśnie dostały lekcję, bo dorośli potrafili zachować się, jak…dorośli.

źródło: Annika Lundbäck, Sexistiska annonser i skoltidning Fulda, http://www.aftonbladet.se/kvinna/article1692300.ab, 24.01.2008


notka ukazała się pierwotnie na blogu
http://szwecja11.blox.pl , który bierze udział w konkursie na Blog Roku.

09:49, szwecja11 , świat
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Wyszła kolejna Zadra

Zadra 

Podwójna „Zadra” nr 32 i 33 to numer jesienny i zimowy, ale jej okładka jest wiosenna, owocowo-warzywna (pozdrowienia dla wegetarianek). Główne tematy najnowszej „Zadry” to refleksje powyborcze z feministycznej perspektywy, wśród których mowa jest także o Beacie Sawickiej, Nelly Rokicie i fetyszyzacji piersi w IV RP, ciągle żywa kwestia języka męskiego i kobiecego, a także duchowość kobiet – obszerne teksty „Jak feministka z katoliczką” i „Kobiety w buddyzmie”. Jest też polemika Barbary Limanowskiej z Agnieszką Graff – kopalnia wiedzy dla osób, które chciałyby dowiedzieć się więcej o tzw. falach feminizmu przetaczających się przez Polskę. Teksty z działu „Łuska z oka” to m.in. prowokacyjne tezy („postmodernizm zabił feminizm”), krytyczne opowieści ze świata słodkiego macierzyństwa i analiza „lukrowanej kobiecości”, którą psycholożki-kobiecistki prezentują jako ratunek dla świata. Najnowsza „Zadra” zawiera także teksty m.in. o współczesnej polskiej poezji kobiet, lesbijskich komiksach i upychaniu pisarek do kobiecego getta. Tematyczną klamrą owocowo-warzywnej, antyzimowej „Zadry” jest wstępniak i Matka Bolka, które mówią o skandalicznych planach obcięcia i tak niskich emerytur Polek. Matka Bolka oferuje porady emerytalne dla kobiet (uwaga – drastyczne). Kto chciał/a/by ponapawać się wiosenną okładką i dużą dawką feministycznej publicystyki, zdrowej jak owoce i warzywa, proszona/y jest o spacer do najbliższego Empiku lub salonu Kolportera. Inne możliwości kupienia „Zadry” to prenumerata lub wizyta w internetowej księgarni eFKi (www.efka.org.pl/sklep). Zapraszamy! 

13:21, pismozadra , wydarzenia
Link Komentarze (5) »
piątek, 18 stycznia 2008
ogłoszenie

Queer Studies to interdyscyplinarne studia obierające za przedmiot swych badań i zainteresowań nieheteronormatywną tożsamość seksualną, zajmujące się również kulturowym i społecznym funkcjonowaniem ról i stereotypów płciowych, kwestionując zasadność podziału ludzi i relacji między nimi na homo- i heteroseksualne.Kampania Przeciw Homofobii oferuje możliwość odbycia semestralnego weekendowego kursu Queer Studies KPH w wymiarze 128 godzin wykładów prowadzonych przez najznakomitszych polskich badaczy tej problematyki.  Zajęcia odbywać się będą począwszy od 1 marca 2008 w warszawskiej siedzibie Kampanii Przeciw Homofobii, przy ulicy Żelaznej 68, co dwa tygodnie w formie weekendowych bloków, w godzinach 11-14 i 15-18 (z godzinną przerwą obiadową). Czesne wynosi 400 zł (za 128 godzin dydaktycznych). Na zakończenie cyklu wykładów studenci otrzymają dyplom ukończenia kursu Queer Studies KPH. Osoby zainteresowane uczestnictwem w kursie Queer Studies KPH prosimy o przysyłanie zgłoszeń na adres queer@kampania.org.pl w celu otrzymania zestawu dokumentów rekrutacyjnych do wypełnienia. Termin nadsyłania wypełnionych dokumentów upływa 31.01.08 (poprawiam zgodnie z info ma stronie).

niedziela, 13 stycznia 2008
Normalnie.

 "Ja tam swoje dzieci zrobiłem normalnie"

[Poseł Suski o in vitro]

10:27, joannah31
Link Komentarze (13) »
sobota, 12 stycznia 2008
Tradycja czyli przyjęcie na 10 osób + trzy.

Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" imformuje, że niemal co druga para w ubiegłym roku zawarła w Polsce tylko ślub cywilny. Pary, jako argument podają że łatwiej jest się rozwieść, ślub jest tańszy no bo niewiadomo do końca jak droga jest "cołaska" i nie trzeba robić wesela na 150 osób.

I tu drodzy nowożeńcy są w błędzie. Otóż, wesele na minimum 150 osób zrobić trzeba. I nawet jeżeli bierze się ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego w Cigacicach Średnich, należy natychmiast zaadoptować do potrzeb lokalną remizę i gospodynie niech przez tydzień biją kury. Nie zastanawiajcie się. Wasz święty spokój POTEM jest przecież cenniejszy niż opuchnięte nogi i rata kredytu. Ważniejsza akceptacja rodziny. Przekonania i światopogląd można przecież zostawić za progiem.

Na wesele zaproście najbliższą rodzinę; 150 osób. NIe wolno wam zapomnieć o córce siostry przyszłej teściowej, która być może pojawi się z rozkosznym trzylatkiem, który z pewnością umili weselne harce. Naprawdę nie ma żadnego znaczenia, że znacie z tego grona do 20 osób w porywach. Ważne, że oni się znają, a już na pewno jednym tchem wymieniają choroby na które cierpią. W związku z tym zjedzą cały rosół i wszytskie pieczone kury, chociaż im szkodzą na wątroby a i "u nich na wsi to dopiero są kury". Pannie młodej pokażą jak tańczy się poleczkę, złapią za pysiaste poliki i powiedzą, żeby była dobra dla swojego MIsia Patysia, żeby jej żaden feminizm po głowie nie chodził, bo od tego można złapać jakąś brzydką chorobę. Skrzywią się na wieść, że młodzi NIE SĄ W CIĄŻY, i powiedzą coś o poprzewracanych głowach. Protekcjonalnie zapytają "gdzie w podróż poślubną, hę?" i nie czekając na odpowiedź szczegółowo opowiedzą o podróży Marioli i Oliwiera do Egiptu, gdzie - "hi, hi, hi, dostali pokój na końcu korytarza". Na końcy zaśpiewają coś ładnego i wpadającego w ucho np :  "przeleć mnie w tej koniczynie" i wezmą flachę weselnej siwuchy dla policjantów z drogówki. Gdyby co.

My wesela nie zrobiliśmy. Po ślubie cywilnym zaprosiliśmy na obiad rodziców i świadków.

Wój Z., z żoną, dziećmi i niegdy nie widzianymi krewnymi nie rozmawiają z nami i nie przysyłają kartek na święta (zemsta). Mój teść w chiwlach podbramkowych wzdycha: " wszystko to, bo nie było wesela". Mojej teściowej łza w oku się kręci na widok sukien ślubnych i patrzy na mnie tęsknym wzrokiem. Moja szwagierka .....Ksiądz, który wpadł do nas kiedyś "po kolędzie" postawił przy nazwiskach czarną kropkę, pewie więcej nie zajrzy.

I spróbójcie się teraz przyznać, że jesteście bezdzietne z wyboru, wasza przyjaciółka jest lesbijką, walczycie o równość płci, nie prasujecie męskich koszul a wasz chłop zmywa. Spróbójcie podyskutować o in vitro, aborcji i równych zarobkach dla kobiet i mężczyz, nauką kościoła i przemocą domową...

Jestem mieszkanką blisko milionowego miasta w Polsce. Chce mi się wyć, kiedy pomyślę, że szczęście rodzinne dwójga dorosłych ludzi zależy od pochleju na 150 osób. Minimum.

18:34, joannah31
Link Komentarze (25) »
czwartek, 10 stycznia 2008
Edukacja Bez Wykluczenia

Co to jest rodzina zrekonstruowana?
Dlaczego nie należy pytać dziecka adoptowanego o jego "prawdziwych" rodziców?
Jakimi rodzicami są osoby homoseksualne?
Czym różni się "samotna matka" od "samodzielnej mamy"?
Co zrobić, żeby dzieci z rodzin nietradycyjnych nie były narażone na dyskryminację i wykluczenie?

Odpowiedzi na te pytania dostarczy Wam informator "Edukacja Bez Wykluczenia".

"Edukacja Bez Wykluczenia - ABC wsparcia dla dzieci z rodzin zagrożonych wykluczeniem społecznym" to projekt Fundacji Przestrzenie Dialogu realizowany przez dwie psycholożki: Agnieszkę Kaim i Agatę Gugniewicz. W ramach projektu wydany został informator dla nauczycieli i nauczycielek, pedagogów i pedagożek, trenerów, trenerek i innych osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, którego celem jest wzbudzenie społecznej refleksji na temat szkolnej sytuacji dzieci z rodzin nietradycyjnych: monoparentalnych, zrekonstruowanych, adopcyjnych i zastępczych, wychowanków domów dziecka oraz dzieci wychowywanych przez heteroseksualne i homoseksualne pary nieformalne.

Informator dostarcza podstawowej wiedzy na temat rodzin nietradycyjnych i sposobów radzenia sobie z najczęściej spotykanymi problemami wynikającymi z uprzedzeń wobec nich.

Projekt jest współfinansowany przez Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Informator można pobrać bezpłatnie ze strony www.przestrzeniedialogu.pl
sobota, 05 stycznia 2008
niedorzecznik

"Dalej prof. Zubik podkreśla, że takie brzmienie przepisu powoduje, że każde, nawet nieznaczne zagrożenie zdrowia kobiety może być przesłanką do aborcji. I że ta aborcja może być dokonana w każdej fazie ciąży, nawet bardzo zaawansowanej, bo ustawa - w przeciwieństwie do podejrzenia ciężkiego uszkodzenia płodu czy też pochodzenia ciąży z gwałtu lub kazirodztwa - nie określa tu żadnych granic. Mamy więc zdaniem prof. Zubika sytuację, w której chronione konstytucją dobro, jakim jest życie ludzkie, zostaje poświęcone dla wartości, jaką jest zdrowie, i to bez określenia, jak bardzo zdrowie to powinno być zagrożone".

Ok, umówmy się, że życie za życie i wtedy już nie będzie żadnych wątpliwości... 

czwartek, 03 stycznia 2008
z noworocznymi życzeniami wyzbycia się kompleksów ;-)

bo Polki chyba w awangardzie zakompleksionych. Zresztą przeczytajcie:

"Kompleks Matki Teresy. Polska kobieta ciągle uważa za normalne, że musi rezygnować z siebie dla mężczyzny. Jakby już się wychowała z założeniem, że owszem, musi skończyć studia, zrobić karierę – ale trochę na tej zasadzie, na jakiej jej prababka uczyła się grać na fortepianie. Czyli po to, żeby być atrakcyjnym sprzętem domowym, kiedy mężczyzna przeniesie ją przez próg. I kiedy to się stanie, może własną karierę i zainteresowania z ulgą zamknąć w albumie na zdjęcia. Choć to się oczywiście zmienia, ciągle jest trochę tak, jak w biednych rodzinach chłopskich: to ojciec dostaje największy kotlet, bo to on pracuje. Polski facet dostaje kotlet w postaci pasji i kariery swojej żony. Kobieta wynagradza sobie tę stratę, szantażując męża i dzieci swoim poświęceniem. Tak robiły nasze babcie, ale i moje zamężne koleżanki przyznają, że mimo możliwości zamawiania zakupów przez internet ulegają czasem pokusie, żeby coś podźwigać, umordować się i potem opowiedzieć o tym mężowi. Niech się poczuje jak świnia"