feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa
Zakładki:
kontakt:
O nas
Gender studies
.ORG
Queer
Źródła
Domownicy
Stali goście


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
wtorek, 30 stycznia 2007
Matka Polka

Bardzo ciekawa wypowiedź matki jednego z chłopców - bohaterów cyklu GW o depresji nastolatków.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,78162,3885171.html

"Skąd się to wszystko wzięło? U nas w domu nie było jasnych reguł. Wiele zależało od naszego humoru. Szczególnie od mojego, kobiety bardziej kierują się emocjami. Podobnie jest w szkole, tam też pracują głównie kobiety. Zero konsekwencji, nauczycielki zadają prace domowe i nie sprawdzają. Dziecko od małego kombinuje, jak tu się przemknąć w szkole, w domu. To my, matki Polki, i nauczycielki tak wychowujemy te dzieci. Kiedyś zobaczyłam na basenie jak bawiły się polskie i angielskie dzieci. Matki Polki cały czas strofowały: "Nie biegaj, uważaj, wpadniesz do basenu". A Angielki rozmawiały sobie, ale w krytycznym momencie, jak niemowlak już miał wpaść do wody, potrafiły go złapać. I o to chodzi: dać dziecku poczuć odpowiedzialność i gdy trzeba ratować, bez tego całego marudzenia. Ja oczywiście zostałam matką Polką, to się dziedziczy. Jak idę do swojej matki, to od drzwi słyszę: "Córeczko, znowu jesteś bez czapki, przeziębisz się...". Odpowiadam: "Mamo! Ja 50 lat chodzę bez czapki! Nie zauważyłaś?". Wszystko zrobimy lepiej niż nasze dziecko. "Nie zmywaj, bo nachlapiesz, narobisz więcej bałaganu, niż pomożesz". A jak dziecko ma naście lat, to nie wyniesie śmieci. I zaczyna się to warczenie na siebie."

Z dzieciństwa znam na pamięć takie zachowania. Wiecznie nadęte i sfrustrowane nauczycielki. Moja własna matka potrafiąca ni z tego ni z owego wyładować na mnie swoją złość. Siostra-katechetka lubująca się we wpędzaniu w poczucie winy ośmiolatków. Nieustanne "co robisz?", "gdzie jesteś?", "gdzie byłaś?", "dlaczego nie jesz?", "czego sie tak opychasz?", "jak ty sie ubierasz?", "po co ci to i tamto?", "czego nie chcesz tego i tamtego?". Piętno Matki Polki wyciśnięte jest na niepewnych siebie dziewczynkach, na nieumiejących niczego wokół siebie zrobić chłopcach. Na ojcach, którzy nie potrafią być ojcami, bo jakby co zawsze jest babcia (babcia Polka?), a oni się "nie znają". Ci, ktorzy stawiają wzorzec Matki Polki na piedestał, nie zdają sobie sprawy, jakie spustoszenie czynią w spoleczeństwie.

Czasem się zastanawiam, czy jeśli kiedyś przyjdzie mi być matką, to czy uda mi się wyrwać z tego zaklętego kręgu.

bajka

KRÓLEWNA I TAJEMNICZY POKÓJ

    W pewnym królestwie żyła sobie królewna, która miała swój własny, tajemniczy pokój. Nie znajdował się on ani w zamku, ani w letniej rezydencji króla, ani w ratuszu. Pokój znajdował się w jej ciele. Wchodziło się do niego przez lewą stopę. Był to bardzo skomplikowany proces - trzeba było tak zawinąć się w sobie, by jednocześnie być wewnątrz i na zewnątrz siebie, jednocześnie skompresować się do postaci naprawdę małej dziewczynki i wywrócić się na nice. Królewna odkryła go, jak była zupełnie mała, i im dłużej myślała, jak trudne było wejście do wnętrza siebie, tym bardziej była dumna, że udało jej się tego dokonać w tak młodym wieku.

    Wchodziła przez małe zagięcie skóry na pięcie, potem z olbrzymią prędkością zjeżdżała po kości piszczelowej, jak po zjeżdżalni. Odpoczywała chwilę na rzepce, i zjeżdżała dalej kością udową. Krętarz większy wyrzucał ją w górę jak skocznia. Spadała miękko na jajnik, skąd jajowodem szła do macicy, gdzie zazwyczaj robiła sobie krótką drzemkę na mięciutkich czerwonych poduchach. Szła dalej, łapiąc od wewnątrz mięśnie brzucha i wspinając się po nich, jak po skałkach. Potem przedostawała się na płuco, skąd widziała już drzwi. Ale otwarcie ich nie było proste, obok znajdował się potwór, który ich strzegł. Był czerwony, krwawy, z całej siły łomotał, stukał i trzaskał. Wabił się Serce. Królewna często zastanawiała się, co byłoby, gdyby ją zabił, i jak wyglądałaby na zewnątrz, gdyby umarła wewnątrz siebie. Zawsze jednak udawało jej się uciec – kiedy potwór spinał się do skoku, królewna zwinnym susem dopadała drzwi, znikając za nimi, zanim zdążył ją dosięgnąć. Tajemny pokój był za każdym razem inny. Znajdowała w nim kufry, latające dywany, stare rękopisy, suknie, maski, księgi i tysiące innych rzeczy. Na zewnątrz działo się tymczasem tło historyczne, którego nie chciało się jej nawet obserwować. Wolała przeglądać mapy nieznanych krain.

    Pewnego dnia coś wywołało ją na zewnątrz. Było to uroczyste zgromadzenie najważniejszych osobistości. Król wygłosił przemówienie:

- Córko! Niby z nami jesteś tu, a my nie wiemy jesteś gdzie. Historyczne jest tło, i musisz w nim udział brać, królewną jesteś wszak.

Z szyku zdań królewna wywnioskowała, że jej zamknięcie się w sobie przerasta całe otoczenie. Obowiązek obowiązkiem – pomyślała, i postanowiła już nigdy nie zaglądać do wewnątrz. Na początku nie pamiętała nawet, że zostawiła pokój otwarty, jednak kiedy minęło trochę czasu, zaczęło jej to dokuczać. Ziębiły ją przeciągi, łaskotały ją myszy. Podczas pewnej ważnej uroczystości z pokoju wylało się tyle wody, że zamókł jej cały lewy but, i kiedy szła do ołtarza, siąkał i mlaskał na całe królestwo. Królewna wyprawiła się do swego wnętrza i zamknęła pokój na kłódkę.

    Tło historyczne działo się i działo, a królewna się starzała. Robiły się jej zmarszczki, siwiały i wypadały włosy. Pewnego dnia, gdy poczuła się już bardzo, bardzo stara, postanowiła otworzyć pokój na nowo. Przebyła całą drogę. Wyciągnęła z kieszeni klucz do kłódki i natarła na drzwi. Myślała, że jej się uda, bo Serce był już stary i niedołężny, poruszał się i łomotał nieznacznie. Jednak udało jej się tylko zdjąć kłódkę – Serce skoczył. Wbiła w niego klucz, a kiedy zmieszał się na chwilę, zaskoczony jej atakiem, z całej siły uderzyła go drzwiami. Przewrócił się i przestał się ruszać. Królewna udała się do pokoju, starła kurze, posprzątała, i zadowolona z siebie ruszyła w powrotną drogę. Kiedy przechodziła obok, Serce nadal leżał nieruchomo. Szła i szła, a nogi niosły ją coraz szybciej. Kiedy doszła do lewej stopy, okazało się, że drzwi zniknęły. Była bardzo zmęczona, więc wróciła do macicy, ułożyła się na poduszkach, postanawiając pomyśleć jutro, i zasnęła. Przyśnił jej się przepiękny sen. Za drzwiami pokoju znajdowała się bezkresna przestrzeń. Szła długo, aż doszła do cudownej krainy, w której kwitły kwiaty, jakich nigdy w życiu nie widziała, i pachniały czymś, czego nigdy wcześniej nie czuła.

    Kiedy się obudziła, zauważyła, że jej siwe włosy wypadły, a zamiast nich ma piękne, złote loki. Jej skóra się wygładziła, a ona stała się znów małą dziewczynką. Wyruszyła w kierunku pokoju. Kiedy otwarła drzwi, znalazła za nimi przestrzeń ze swojego snu. Było trochę zimno i padało, a ona miała przed sobą długą drogę, więc śmiało wyruszyła naprzód. Wiedziała, że dzielne dziewczynki potrafią daleko zajść, nawet idąc pieszo, same w deszczu, pod wiatr.

17:10, justyna.gruszczyk
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 stycznia 2007
Jedno niezadane pytanie.
Gdyby SP Ryszard Kapuściński żył chciałabym mu zadać  jedno pytanie:

czy możliwe jest, aby kiedykolwiek taką drogę życia jak On sam przeszedł (wyjeżdżając pierwszy raz z kraju jako 24 latek)  mogła przejść kobieta?

Czy byłoby możliwe, aby zdarzył się ziemski cud i ta odważna 24-latka, ryzykancka, samotna reporterka wyruszyła w świat z Polski ( bez znajomości jakiekolwiek obcego języka)  nie była na wszystkich kontynentach nieustannie molestowana, pewnie wiele razy zgwałcona, nieustannie wystawiona na quasi - protekcyjne samcze zakusy spotykanych po drodze mężczyzn?  Często pijanych.  Często nie mających nic do stracenia. Często mających tylko tzw. „okazję” do przeżycia czegoś nowego, co trzeba przewidzieć zważywszy na ponoć poligamiczne skłonności samców z gatunku homo sapiens.

Czy,  gdyby jednak, to wszystko przeżyła, i ustrzegła się ciąży, czy   byłaby w stanie  z  wewnętrzną swobodą pisać,  nie gubiąc meritum rzeczy,  fascynujące, erudycyjne reportaże?


Jeszcze raz to samo pytanie:

czy kiedyś zaistnieje taki świat, aby samotna kobieta (z wielką potrzebą poznawania świata i  odwagą przeżycia wszystkiego, co los przyniesie na owej drodze poznawania świata) mogła wyruszyć samotnie w ten świat, poznać i przeżyć wszystko i wracać  zwycięską moralnie i gnozeologicznie drogą, i  z tą odkrytą dla siebie prawdą  dzielić się z innymi. I tak więc doskonale epistemologicznie wyposażona, i tak bogato doświadczona, opisywać gdzie była i co zobaczyła. Opisywac świat  spotkanych mężczyzn i kobiet. 

    
Pisać bez złości i agresji, bez śladu nienawiści do spotykanych po drodze zwyczajnych i tych wspaniałych,  i tych  i n n y c h poszukiwaczy mocnych wrażeń -  opresorów, gwałcicieli…  tych, co nie mieli "poznawczych"zahamowań wobec samotnej, atrakcyjnej i też ciekawej wszystkiego  kobiety.  Czy mogłaby wiec pisać bez rozpaczy i pretensji do świata męskiego, bez śladów jakiejkolwiek  traumy,  bez odyseuszowskiego fantazjowania, bez ukrywania doznanych upokorzeń, a tylko ze znawstwem tematu.   A tylko z  wielką  wewnętrzną potrzebą maksymalnie obiektywnego   erudycyjnego  doścignięcia urody i niepowtarzalności życia, a także wyłuskania w tym życia tego co „surowe”,  i co jednak  piękne, i jednak wspólne ludzkiemu gatunkowi. Tak,  jak  umiał to zobaczyć i opisać niedościgniony Ryszard  Kapuściński.


A może mogłaby też wzbogacić swój reportaż  w pewien  nowy punkt widzenia i  ukazać "świat ludzki" -  budowany przez homo sapiens "świat kultury" - nie tylko jako historię wielkich cywilizacyjnych osiągnięć, nie tylko historię ewolucyjnego rozwoju i nagłych rewolucyjnych przewrotów,  nie tylko jako historię ścierania się  interesów ekonomicznych, politycznych, klasowych, państwowych, rasowych, etnicznych …   nie tylko jako historię  budowania i znoszenia granic, ale także jako  ważną HISTORIĘ DYNAMIKI PŁCI, jak dotąd niedostrzeganą, jak dotąd spychaną na peryferie świadomości... a przecież nie tyle  podstawową, co  ewolucyjnie nadrzędną, bo decydującą o przetrwaniu gatunkowym...   

Idąc tym tokiem rozumowania ostatecznie można zapytać:

czy będzie kiedyś możliwe, aby kobiety mogły samotnie i bezpiecznie  zapuszczać się nawet w mało znane zakątki świata, aby stamtąd pisać pełne surowej prawdy i pełne erudycji i liryzmu reportaże.

 
Albo inaczej:

czy świat ludzki może osiągnąć tak stan powszechnego dobrobytu  i taki stan okiełznania  agresji lękowej i swojej  seksualności, i takiej edukcaji,  że aby zrozumieć, czym był  patriarchalizm (ze swoją męską dominacją ,  agresją i seksualnością) trzeba będzie sięgnąć  np. do  doskonałych reportaży tłumacza kultur - Ryszarda Kaspuścińskiego?

Ale uwaga! Ta konkretna  lektura może być jednak myląca. Bo akurat ten Autor należał do tych  pośród mężczyzn,  którzy  potrafią zobaczyć  i odnotować, co prawda zawsze z punktu widzenia swojej płci, ale z wielką wrażliwością i empatią   „sytuacje kobiety”. 

"Sytuację"  w solidnym patriarchalnym świecie,  mającym swoich nieustannie zdeterminowanych,  zatwardziałych strażników, doskonale kulturowo wdrożonych do tego zadania. 

---------------------

To samo rowolegle:  

w blogu: Paskuda-estetka (paskudaprawdziwa) 

05:16, paskudaprawdziwa
Link Komentarze (19) »
piątek, 19 stycznia 2007
rodziny łono

"Rząd prowadzi politykę świadomej dyskryminacji kobiet. Ustanowienie całkowitego zakazu aborcji w konstytucji spowoduje, że już nie tylko zdrowie, ale i życie kobiet ciężarnych będzie chronione gorzej niż reszty ludzi. W "raporcie cieniu" wskazano też na utrudnianie dostępu do środków antykoncepcyjnych i brak oświaty seksualnej w szkołach. Kolejny obszar dyskryminacji to rynek pracy - kobiety dostają pensję 22 proc. mniejszą niż mężczyźni za tę samą pracę, zajmują tylko 2 proc. najwyższych i najlepiej płatnych stanowisk i częściej są bezrobotne. Mimo że są lepiej wykształcone. Ponad rok temu uchwalono ustawę o zapobieganiu przemocy w rodzinie, ale niewiele ona zmieniła: - Nadal nie ma przepisu, który pozwoliłby natychmiast nakazać sprawcy opuszczenie domu ofiary, jeśli jest tam zameldowany - mówi Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet. Policja nie chce też wszczynać sprawy karnej bez wniosku ofiary, a ofiary są po prostu zastraszone. Wreszcie sądy orzekają kary w zawieszeniu i sprawca wraca do rodziny". ...bo ważne, żeby dzieci ojca znały, prawda? 

środa, 17 stycznia 2007
flirt czy molestowanie
Niewinny flirt znów ścigany!
Dyrektor Piekarski pożartował sobie ze swoimi pracownicami. Najwyraźniej słuchanie pewnego radia i ukończenie teologii skończyło się u niego jakąś nerwicą seksualną, gdyż biedak nie odróżnia już flirtu, zalotów, a także miejsca pracy i czatu erotycznego. Nie ma też pojęcia o dobrym smaku. Płaszczyzna prawna dotycząca dyskryminacji, czy elementarnych praw człowieka (no i - przepraszam wszystkich ludzi - praw kobiet też!) jest dla niego równie nieznanym terenem jak Madagaskar dla mojej skromnej osoby (tak, kiedyś coś tam podczytałam...)

Jak wiele czasu minie, zanim Polacy zrozumieją, że stosunek podległości nie jest obietnicą, a konstrukcją prawną?! Ile jeszcze trzeba publikacji, pozwów i pokrzywdzonych pracownic, by panowie szefowie zaczęli się liczyć nie tylko ze swoimi instynktami, ale także z innymi ludźmi? Dlaczego nie ma w polskim systemie prawnym skuteczniej egzekucji zapisów dotyczących naruszenia godności osobistej i molestowania w miejscu pracy? Czy pracowniczki tego urzędu musiały się aż zacząć bać wyjścia do toalety, by zacząć mówić o swojej niedoli?

Marzę o tym, by w 2007 roku, coś się w tej kwestii ruszyło, by ofiary molestowania nie bały się bronić swoje godności i swoich praw. Żeby tacy faceci jak ten dyrekotrzyna wylatywali z pracy na zbity pysk i zeby przeprosiny za takie zachowanie wraz z zadośćuczenieniem nie zależały od nagłośnienia sprawy w prasie.

EDIT: A jednak wyleciał z partii i z roboty też. Wszystko w ciągu niecałej doby. Więc chcieć to móc?

feministycznie.blox.pl
01:26, jedynataka , prasówka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 16 stycznia 2007
Biedroń o Różowym Pomniku
Robert Biedroń na swoim blogu pisze o projekcie pomnika homoseksualistow – ofiar Nazisów.

http://robertbiedron.blog.onet.pl/2,ID164822956,SL165965025,index.html

Biedroń jest sceptyczny wobec pomysłu stawiania kolejnego pomnika, a jednocześnie apeluje o włączenie wiedzy na temat prześladowania homoseksualistów do programów oświatowych. Autor słusznie wskazuje na to, że ofiarami Nazistów nie byli wszyscy homoseksualiści, a tylko obywatele III Rzeszy. Bardzo rozsądny komentarz.

Warto dodać, że kultury gejowskie, które rozkwitły w czasach Republiki Weimarskiej, w retoryce nazistowskiej stały się synonimem dekadenckiej “zgniłej” demokracji. Prześladowania homoseksualistów wiązały się z ich “aspołeczną” postawą. W kontekście narodowo-socjalistycznej rewolucji moralnej, odrodzony moralnie mężczyzna niemiecki reprezentował rodzinnego patriarchę i stał się antytezą homoseksualnego (lub biseksualnego) “lekkoducha”. Prawdziwy Aryjczyk był mężczyzną heteroseksualnym. Homoseksualizm przypisywano semityzmowi (co zresztą nie było wymysłem nazistów, ale zapożyczeniem z wcześniejszego repertuaru antysemickiej mitologii, zwłaszcza popularnej katolickiej). W istocie jednymi z pierwszych ofiar nazistowskiej nagonki na homoseksualistów stał się nazista Ernst Rohm i inni przywódcy SA, których SS wymordowała podczas Nocy Długi Noży. Historycy nadal spierają się, czy Rohm był rzeczywiście homoseksualistą, czy też jego homoseksualizm zostal sprokurowany post factum, dla uzasadnienia morderstwa. Jednak z tego powodu problem upamiętniania homoseksualistów, jako ofiar Nazismu komplikuje się.

W swoim komentarzu Biedroń nie wspomina o kobietach, za to wyraźnie podkreśla prześladowania mężczyzn homoseksualnych. Decyzja dość problematyczna.

To prawda, że kobiety w mniejszym stopniu stały się ofiarami polowań na homoseksualistów. Jednak w ich przypadku oskarżenia o homoseksualizm pełniły rolę dodatkowych zarzutów przy prześladowaniach z paragrafów rasowych i politycznych. Stało się tak dlatego, że w czasach, gdy kobiety były “kobiece”, a mężczyźni “męscy”, Naziści uznali kobiecy homoseksualizm za mniej groźny dla projektu “moralnego odrodzenia” społeczeństwa niemieckiego, o ile te spełniały swoje obowiązki prokreacyjne. Niemniej nie można twierdzić, że homoseksualne kobiety nie były prześladowane za swoją orientację seksualną, a właściwie – za odmowę prokreowania czystych rasowo dzieci dla Trzeciej Rzeszy (jak projekt lebensborn wskazuje, niekoniecznie prokreacje w małżeństwie). Naziści stygmatyzowali oskarżeniem o lesbianizm intelektualistki i artystki o lewicowych poglądach.

W przypadku Niemek śmiertelnym przestępstwem stały się natomiast kontakty seksualne z przedstawicielami “ras niższych”. Za świadome “zanieczyszczanie rasy aryjskiej” groził tym kobietom obóz, więznienie, śmierć, społeczny ostracyzm. W stosunku do mężczyzn niemieckich Nazistowskie prawo i praktyka społeczna widziało zagrożenia. Poprzez stosunki seksualne ze Słowiankami reprodukowano niewolników. (Piętnowano natomiast kontakty seksualne z Żydówkami.) Taka logika rasizmu jest znana z wcześniejszych historii społeczeństw praktykujących niewolnictwo.

W 1999 Max Färberböck zrealizował film o lesbijkach berlińskich “Aimee und Jaguar”. Film bardzo ciekawy, choć kontrowersyjny. Wart obejrzenia. Zainteresowani tematem powinni szukać prac George’a Mosse – wybitnego badacza Nazizmu i historii seksualności. A tu wybór prac dotyczących tematu. Może się komuś przyda? :)

Veronika Weis, Sexualität und Kontrolle: Verfolgung und Diskriminierung Homosexueller in Österreich im Dritten Reich und heute (2006).
La déportation des homosexuels: actes des quatrièmes Assises internationales de la mémoire gay et lesbienne (2006)
Klaus Müller, Doodgeslagen, doodgezwegen: vervolging van homoseksuelen door het nazi-regime 1933-1945 (2005)
Gary Schmidt, The Nazi Abduction of Ganymede: Representations of Male homosexuality in Postwar German Literature (Oxford, 2003)
Gays and lesbians in the Holocaust. (United States Holocaust Memorial Museum, 2003)
Andreas Pretzel, NS-Opfer unter Vorbehalt: homosexuelle Männer in Berlin nach 1945 (2002)
Dagman Herzog, Sexuality and German Fascism (Austin: University of Texas Press, 2002)
Scott Eric Lively,
Kevin Abrams, The Pink Swastika: Homosexuality in the Nazi Party (2002)
Stefan Micheler, Denunziert, verfolgt, ermordet: Homosexuelle Männer und Frauen in der NS-Zeit (2002)
Florian Georg Mildenberger, Kulturverfall und Umwandlungsmännchen: die Psychiatrie und die Homosexuellen im Dritten Reich am Beispiel München (2000)
Stephan Heiss, Wolfgang Schmale, Polizei und schwule Subkulturen (Leipzig: Leipziger Universitätsverlag, 1999)
Günter Grau,
Claudia Schoppmann, Patrick Camiller, Hidden Holocaust?: Gay and Lesbian Persecutioin
Germany
, 1933-45
(1995)
Richard Plant, The Pink Triangle: The Nazi War Against Homosexuals (1986)
Frank Rector, The Nazi Extermination of Homosexuals (1981)

niedziela, 14 stycznia 2007
The NYT o szwedzkiej minister Nyamko Sabun

W The New York Times ciekawy artykuł na temat Nyamko Sabun, szwedzkiej czarnoskórej minister d/s integraci i równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

Sweden’s Lightning Rod in a Storm Over Assimilation
http://www.nytimes.com/2007/01/13/world/europe/13profile.html?_r=1&ref=europe&oref=login

piątek, 12 stycznia 2007
Nie ma co taić

Nie ma co  taić, przez wieki mężczyźni za ciebie mówili,
zmaskulinizowaną pamięcią stała się kultura –
budowaniem męskiego azylarium,
matka synów, żona męża, córka ojca
godziłaś się na to.

W świecie,
gdzie się tęskni Teoria Wszystkiego,  
teoria modelowania całej rzeczywistości
choćby i na najniższym poziomie istnienia,     

gdzie wygnani z Raju nieustannie muszą wykrywać
coraz  precyzyjniejsze narzędzia pomiaru,   
gdy byt  dzieli się i mnoży w nieskończoność
i nie zna stanu spoczynku, więc granic zmian,
i  szczerzy się szyderczą wieloznacznością,

powoli rozpoznajesz postawę na mównicy,
kod wielkich oracji, intensywnych tchnień,
świat wielkich dzieł – kategoryzacji,

gdzie oczy pełne gwiazd miały twoje matki,
a głos – nierozumnej baby, Ksantypy,
plotkarki, jędzy albo czarownicy
albo słowika z gniazdka na akacji.

***

Z tomiku Marii M. Rudiuk: Mówić jako kobieta. Traktat postfeministyczny.2006, s. 44

 

 

04:55, paskudaprawdziwa , literatura
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 stycznia 2007
BAJKA
Księżniczka i potwór

Dawno, dawno temu, na wielkim jeziorze, żyła sobie księżniczka. Była bardzo piękna i mądra, dobra i spokojna. A w jeziorze, na którym panowała, mieszkał potwór. Potwór był brzydki. Miał brzydkie oczy, uszy i nos. Ryczał jak zepsuta betoniarka i śmierdział okrutnie. I byłoby życie księżniczki nie do zniesienia, gdyby nie to, że potwór przebywał pod wodą, i tylko co jakiś czas wypływał na powierzchnię, bo w gruncie rzeczy lubił pędzić swoje potworne życie w głębinach.

Księżniczka zaś całymi dniami śledziła potwora i wygładzała powierzchnię jeziora, potwór bowiem powodował paskudne zmarszczki na wodzie, których ani ona, ani poddani nie mogli znieść. Potwór był niebywale złośliwy. Wystarczyło, by księżniczka przysnęła na chwilę, on już wystawiał głowę po drugiej stronie jeziora, zionął ogniem w stronę wiosek i siał panikę. Księżniczka wstawała szybko i biegła naprawić szkody, a potem przez cały tydzień dręczyły ją wyrzuty sumienia. Któregoś dnia potwór machnął płetwą tuż przed jej oczami. Pośliznęła się i mało brakowało, a byłaby się utopiła.

Zasypiała tylko na chwilę, z prawą ręką zwiniętą w pięść przyciśniętą do czoła. Śniło jej się, że w lustrze widzi twarz potwora. Żyła jego życiem aż do dnia, w którym nad jeziorem pojawił się książę na białym rumaku. Wiele słyszał o urodzie księżniczki i postanowił pojąć ją za żonę. Kiedy przybył, księżniczka miała podkrążone z niewyspania oczy i siniak na kolanie. Wydała mu się niska i anemiczna. Ona zaś zapałała do księcia nagłym afektem. Spojrzała mu głęboko w oczy i zapomniała o całym świecie. I wtedy stało się to, co stać się miało. Potwór, spuszczony z oka, wyskoczył z jeziora, wykonał potrójne salto w powietrzu, plasnął w jezioro rozchlapując wodę, po czym wystawił głowę i zrobił potworną, zadowoloną minę. Książę natychmiast zakochał się w potworze i odjechał zabierając go ze sobą. Afekt księżniczki natomiast wygasł jeszcze szybciej, niż zapłonął, bo wiedziała, że nie mogłaby żyć z mężczyzną o tak straszliwym guście. I żyła długo i szczęśliwie, wysypiając się do woli nad swym nieskazitelnie gładkim jeziorem.

19:03, justyna.gruszczyk
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 stycznia 2007
Betty Ford i rak piersi

Przy okazji śmierci Geralda Forda media amerykańskie mówią sporo o żonie Prezydenta, Betty Ford. Gerald Ford został prezydentem w wyniku afery Watergate, która pogrążyła Richarda Nixona.

Betty Ford pełniła honory Pierwszej Damy od 1974 do 1977 roku. Małżeństwo Fordów (oboje republikanie) przypominało małżeństwo Clintonów (demokraci). Media podkreślają niezależność i silną osobowość Betty oraz partnerstwo w małżeństwie Fordów. Jako feministka, Betty Ford w czasie kadencji prezydenckiej otwarcie wypowiadała się na takie ówczesne tematy tabu jak leczenie psychiatryczne, marijuana, seks przedmałżeński. Chociaż swoimi poglądami doprowadzała konserwatystów do białej gorączki (nazywali ją “No-Lady”), popierało ją 75% społeczeństwa amerykańskiego (więcej niż samego Prezydenta Forda).

Betty Ford stała się jednym z filarów kampanii na rzecz praw kobiet. Wspierała aktywnie Equal Rights Amandmen (Poprawkę w Sprawie Równouprawnienia) oraz liberalizację aborcji. Jej poglądu pro-choice dzielił również jej mąż, choć tracił tym na popraciu konserwatywnej frakcji Partii Republikańskiej.

Stała się także jedną z pierwszych aktywistek w zwalczaniu raka piersi. W kilka tygodni po objęciu przez jej męża urzędu, Betty Ford przeszła operację usunięcia piersi. Jej otwartość w dzieleniu własnych doświadczeń w walce z chorobą doporowadziła do tego, że rak piersi i mastektomia przestały być tematem tabu w społeczeństwie amerykańskim. Jej działalność w dużej mierze przyczyniła się do ożywienia badań nad rakiem piersi, działań profilaktycznych, oraz do powstania grup wsparcia dla amazonek.

Również po zakończeniu kadencji prezydenckiej Betty Ford wypowiadała się otwarcie na temat swojego alkoholizmu oraz uzależnienia od leków. W 1978 założyła Betty Ford Center, klinikę zajmującą się leczeniem uzależnień.

Fragment przemówienia Betty Ford na temat raka piersi.

Moje doświadczenie oraz szczerość wypowiedzi na temat operacji raka piersi skłoniło wiele kobiet do samodzielnych badań piersi, do regularnych kontroli lekarskich i do badań mammograficznych. Takie kontrole są bardzo ważne…

Zbyt wiele kobiet obawia się raka piersi tak bardzo, że naraża własne życie. Strach przed byciem “niepełną” kobietą jest bardzo realny i dlatego trzeba mówić szczerze o emocjonalnym skutku tej choroby. Musimy o tym mówić publicznie. Było mi łatwiej zaakceptować operację, ponieważ jestem mężatką od 26 lat i mam czworo dzieci. Nie miałam problemu z brakiem miłości, uczucia, uwagi. Jednak wiele kobiet nie ma takiego emocjonalnego wsparcia i dlatego należy bardzo realistycznie podchodzić do ich obaw wobec raka piersi. Strach przed ułomnością fizyczną nie wynika z próżności… To starch realny i poważny problem… Zaczęłam nosić suknie z głębokim dekoltem, kiedy tylko moja rana się zagoiła i moje problemy z wyglądem dotyczą teraz zwykłych kwestii, takich jak waga, fryzura i makijaż. Kiedy zadałam sobie pytanie, czy wolałabym stracić ramię czy pierś, odpowiedziałam sobie, że pierś…

Rak wywołuje starch … i dużo tego strachu wynika z braku wiedzy na temat postępu w badaniach nad rakiem oraz z nieświadomości metod jego zapobiegania. Za każdym razem, kiedy rak atakuje ciało, atakuje także ducha, a nawet najlepszy doktor na świecie nie zdoła uleczyć ducha. Tylko miłość i zrozumienie może spełnić tę ważką rolę. Każdy z nas może ofiarować miłość i wsparcie naszym przyjaciołom chorym na raka. Możemy otworzyć nasze serca i umysły na lęki, które przeżywają cierpiący na raka, a także na nasze własne obawy przed tą chorobą.

Wierzę, że wszyscy tu jesteśmy po to, by pomóc sobie nawzajem i że życie każdego z nas ma swój sens i cel. Moja choroba okazała się mieć bardzo specjalny cel – pomoc w ocaleniu życia innym i jestem bardzo wdzieczna za to, co zdołałam dzieki niej dokonać.

 
1 , 2