feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
zakłamywanie historii
Tomasz Lis - taki dziennikarz - napisał felieton na temat kolejnej rocznicy stanu wojennego a w nim:
"To jest dobry dzień, by podziękować za wolną Polskę. To jest najlepszy dzień, by najniżej pokłonić się wielkim ludziom, którzy mieli wtedy odwagę, by walczyć i krzyczeć.(...)
Dziękuję  ... (i tu nastąpiło wymienianie z imienia i nazwiska działaczy) ... oraz "dziękuję wspaniałym kobietom Solidarności, naprawdę bohaterskim, bo często ryzykowały nieskończenie więcej, niż ich mężowie, którzy mogli liczyć, że ktoś zadba o rodzinę".
Czy Lis wie, co powiedział?
Czternastu mężczyzn. Nie dwóch, trzech dla przykładu ale czternastu. Z imienia i nazwiska. I "wspaniałe kobiety". Masa bez twarzy. "Bohaterska" i bardzo niewidzialna. W Solidarności była połowa kobiet. Lis nie wymienił ani jednej.  Helena Łuczywo, Ewa Kulik, Barbara Malak, Joanna Szczęsna i wiele innych zostały bezwzględnie pominięte. A potem się mówi, że "kobiety się polityką nie interesują". Potem się mówi, że "te parytety to głupota, bo przecież, kto zabrania".  
Lubię Lisa i wierzę, że nie miał intencji zakłamywania historii, wierzę, że chciał oddać kobietom Solidarności hołd, ale wylazła z niego niestety swojska odmiana mizoginii herbu "całuję rączki".



poniedziałek, 15 grudnia 2014, odwodnik

Polecane wpisy

  • sumienie ateistki

    Kiedy zauważyłam w procesie dorastania, że nie po drodze mi z religią (z żadną znaną mi religią), że boga posiadam na użytek własny (a właściwie sama jestem swo

  • Reklama

    Przyszła wiosna a wraz z nią reklamy środków odchudzających. Bez przerwy, przynajmniej przez radio, bo telewizji nie oglądam. Wkurzają mnie - nie, nie głupotą,

  • Wywiad

    Czytam wywiad z guru polskiej psychoterapii (i nie tylko). Pan opowiada o swoim zdrowym stylu życia - diecie (mięso nie, tylko ryby), bieganiu (autorskim stylem

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/12/16 10:10:19
Jakby to powiedzieć - z pewnego punktu widzenia to i tak postęp:) - bo obowiązywał dyskurs, że kobiet w ogóle w opozycji nie było albo nie miały żadnego znaczenia. Po 1989 zniknęły z polityki (zostały odesłane do domu i zapomniane). Książkę o nich napisała Amerykanka (!) i natrafiła naprawdę na duży opór. Oczywiście masz racje, że jego wypowiedź wpisuje się w dyskurs wykluczania kobiet (nie ma konkretnych osób, tylko anonimowa masa, pełniąca być może służebną rolę). Ale mógł nie powiedzieć o kobietach nic:)