feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
sumienie ateistki

Kiedy zauważyłam w procesie dorastania, że nie po drodze mi z religią (z żadną znaną mi religią), że boga posiadam na użytek własny (a właściwie sama jestem swoim własnym bogiem), to przysięgam -  nie zaczęłam kraść, gwałcić i mordować. Nie zaczęłam nagle robić rzeczy, których mi wcześniej religia zabraniała. Przestałam się modlić i chodzić do kościoła - ot taka jest różnica.

Z perspektywy czasu ocenić mogę, że może nawet stałam się nieco lepszym człowiekiem, bo już nie mogę oddać sumienia do pralni spowiedzi i nie odzyskam czyściutkiego po kilku zdrowaśkach. Nie wierzę w gorsze piekło niż to, które "człowiek człowiekowi" potrafi zorganizować  w świecie doczesnym. Dlatego nie dbam o ewentualne gniazdko w zaświatach. Dbam o szeroko pojęte swoje podwórko.  I o język staram się dbać, bo kocham. Bo to filar mojej tożsamości. Bo  jestem pewna, że język nas kształtuje. 

I tu manifest:

Jestem pro - life. Sorry, ale życie ma dla mnie wartość bezwzględną. 

Dlatego uważam, że nikt nie ma prawa decydować za kobietę o jej życiu, nikt nie ma prawa uniemożliwiać kobiecie działań zgodnych z prawem. Wybór między życiem kobiety (pamiętamy, że jest bezwzględną wartością?) a życiem płodu (i nie interesuje mnie dyskusja akademicka, czy to już człowiek czy niekoniecznie, bo zupełnie nie ma to znaczenia) należy wyłącznie do kobiety. 

Ci, którzy usiłują sobie przywłaszczyć, wbrew semantyce i logice moje "pro- life" to  - miłośnicy tortur

Aborcja to usunięcie ciąży a nie morderstwo. A już na pewno nie "rozrywanie dziecka na kawałki w łonie matki". Ci którzy tak twierdzą - proszę odmaszerować, douczyć się i dopiero wrócić. Nie zamierzam dyskutować o urojeniach w czyjejś głowie. Aborcja to usunięcie ciąży, czyli  legalny zabieg stosowany w większości cywilizowanych krajów na życzenie matki do 12 tygodnia (najczęściej) ciąży.  

Redaktor Terlikowski mówi:

"Nie można zabić dziecka w łonie matki, tak jak ja nie mogę zabić feministki"

I ja się z redaktorem zgadzam! A nawet bardzo się cieszę, że wie, że nie może mnie zabić. (Bezkarnie nie może. Chociaż już drugi raz wspomina o takiej fantazji). Nie rozumiem tylko celu zestawiania abstraktu z konkretem. Porównywania bytu potencjalnego z istniejącą i posiadającą prawa obywatelskie kobietą.  Ale może to ta sławetna tradycja romantyczna, która krzyczy na boga:

 

„Chcę czuciem rządzić, które jest we mnie;

Rządzić jak Ty wszystkimi zawsze i tajemnie:

Co ja zechcę, niech wnet zgadną,

Spełnią, tym się uszczęśliwią,

A jeżeli się sprzeciwią,

Niechaj cierpią i przepadną”

 

Prawdziwie chrześcijańskie miłosierdzie. „Kto nie jest ze mną, ten przeciwko mnie” niechaj ginie. (Pogodziłam się już z utratą słowa „miłosierdzie” i  kompletną zmianą jego znaczenia. Miłosierdzie to taka forma wyrażania współczucia, która jest najbardziej widowiskowa, przy minimalnym wysiłku. Wyraża się w modlitwie za nienarodzonych połączonej z ignorowaniem  potrzebujących, którzy nie mieli szczęścia i się urodzili).

I oczywiście rozumiem i nic mi do tego, jeśli kobieta czuje więź i miłość do "dziecka" na etapie sikania na test ciążowy. Rozumiem jej emocje, bo sama wciskam córce, że zanim się poczęła była "błyskiem w oku swojej mamy":). Ale w prawie płód to płód a nie dziecko. A przynajmniej do momentu dopóki kobieta w ciąży nie będzie mogła rozliczyć podatku razem z "dzieckiem w swoim łonie".

Chcę wystąpić w obronie sumienia. Posiadam sumienie i nim się kieruję w życiu.  Jest to sumienie dość proste w obsłudze. Wszystko wolno, dopóki to nikogo nie krzywdzi. Łatwo zapamiętać. "Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe". Sumienie jako czynnik abstrakcyjny, indywidualny i  niejednoznaczny nie może mieć uniwersalnej, zbiorowej  klauzuli.  Zbiorowa może być klauzula cenzury sumienia (i tak ja będę nazywać). I tu dochodzimy do sumienia katolickiego. Ono tym się różni od sumienia, czym krzesło elektryczne od krzesła (tak, wiem , stare, ale adekwatne). A oni – samozwańczy „obrońcy sumienia” bezczelnie i w świetle jupiterów nam to przyzwoite sumienie kradną.

Gdyby Chazan posiadał sumienie, w kształcie takim, jaki deklaruje, to by go zabiło w czasach,  kiedy dokonywał aborcji, gdyż w terminologii, którą operuje jest seryjnym mordercą. To nie sumienie tylko wymówka, bo klimat sprzyjający, bo można machnąć sztandarem z takim nieuwierającym rzekomym sumieniem  i zrobić karierę polityczną. A że na dramacie rodziny przy okazji , na cierpieniu i tragedii ludzkiej? No cóż … „niechaj cierpią i przepadną”.

Oprawcy w kostiumach świętych, hipokryci powołujący się na sumienie, przestępcy uczący o moralności. „Cóż Ty większego mogłeś zrobić - Boże?”

czwartek, 10 lipca 2014, odwodnik

Polecane wpisy

  • zakłamywanie historii

    Tomasz Lis - taki dziennikarz - napisał felieton na temat kolejnej rocznicy stanu wojennego a w nim: "To jest dobry dzień, by podziękować za wolną Polskę. To je

  • Wywiad

    Czytam wywiad z guru polskiej psychoterapii (i nie tylko). Pan opowiada o swoim zdrowym stylu życia - diecie (mięso nie, tylko ryby), bieganiu (autorskim stylem

  • Ciało

    Kobieta została ministrem i najważniejszym zagadnieniem jest ... czy ma tatuaż (?!) Jak widać - jako kobieta jest przede wszystkim ciałem. Ciekawa jestem, czy t

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/07/16 10:31:29
Fajnie, że coś napisałaś:)
-
2014/07/21 15:22:08
ulało mi się:)