feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
blogujące mamy - nowy projekt blogowy

Czas płynie. Gender.blox powstał jako idealnie oddolna inicjatywa w kwietniu 2006 roku. Już prawie cztery lata temu.

Zmieniamy się. Zmieniają się nie tylko nasze poglądy, wiedza, ale także nasze doświadczenia.

Kilka z nas, które zakładały gender.blox w międzyczasie zostało matkami. Zosia, arvata, iustitia, i ja, hermetia. A co ważniejsze - od samego początku towarzyszyło nam wiele mam.

Zainspirowane przygodą z gender.bloxem postanowiłyśmy z Zosia powtórzyć eksperyment i założyć blog mam. O jego celach świetnie pisze Zosia, więc pozwalam sobie wkleić jej wpis.

Zapraszamy do udziału w blogujacej grupie matek. Jesteśmy na etapie burzy mózgów - i każda konstruktywna burza i mózg są jak najmilej widziane! :)

Nasz adres: blogujacagrupamatek

***

Autorką pomysłu na ten blog jest Ala, która niedawno została matką.

Moja córka, zwana dalej Dzidzinem, jutro skończy 17 miesięcy. Jest wspaniała i nie wyobrażam sobie jak mogłabym jej nie mieć.

Wróć. Świetnie wiem jak było kiedy nie było Dzidzina. Mogłam wyjść z domu w 15 minut. Nikt nie szarpał mnie za ubranie kiedy właśnie malowałam oczy. Ginekolog nie kręcił głową na widok mojej źle zagojonej po porodzie szyjki macicy. Miałam czas na pracę, znajomych, fryzjera, kosmetyczkę, kawę, spanie, jedzenie, podróże. Poza domem poruszałam się w swoim tempie i nie czekałam na zakończenie inspekcji każdego pęknięcia w chodniku. Miałam talię i brzuch jak deska. Moje piersi nie przypominały uszu spaniela.

Żebyśmy się zrozumiały - Dzidzin jest wspaniałym dzieckiem i kocham ją nad życie. Bardzo jej chciałam, planowałam ciażę i kiedy okazało się, że to dziewczynka odetchnęłam z ulgą, bo kompletnie nie znam się na chłopcach i bałam się że mogę takiego uszkodzić na całe życie.

Myslałam, że się przygotowałam.

Tylko, że kiedy nie radziłam sobie z karmieniem piersią, zostałam zupełnie sama. Nie było przyzwolenia na nie-radzenie sobie, nie było zgody na butelkę, więc katowałam siebie i dziecko przez 5 miesięcy, aż się tak wściekłam, że całkowicie przestawiłam Dzidzina na mleko modyfikowane i dziecko nareszcie się najadło. A ja mogłam odłożyć laktator na półkę.

Kiedy przewracałam się ze zmęczenia, obolała i krwawiąca już kolejny tydzień, miałam wrażenie, że jestem jedyną kobietą na świecie, która przechodzi ten koszmar, bo na korytarzu w osiedlowej przychodni siedziały same super-matki w pełnym makijażu.

Kiedy przyszedł taki czas, że nie mogłam już wyjść z łóżka, sama musiałam sobie znaleźć psychiatrę.

Chciałybyśmy z Alą, że by ten blog był grupą wsparcia w koszmarnych momentach jakie są udziałem wszystkich matek.

Wszystkie wiemy, że posiadanie dzieci to najwspanialsza rzecz na świecie (przynajmniej dla nas), ale wiemy też jakie to może być trudne. Szczególnie kiedy trzeba miec talię, cycki na odpowiedniej wysokości i odpowiednio szeroki uśmiech. I czas na te cholerną kawę.

Chciałybyśmy, żeby to miejsce pomogło choć trochę odmitologizować Matkę Polkę, żebyście mogły tu złapać oddech wypisać się i wypłakać, podzielić wątliwościami czy kłopotem i być może uzyskać konstruktywną poradę od kobiet, które wiedzą o co chodzi.

Chciałybyśmy, żebyście mogły zadać pytanie i uzyskać odpowiedź; żebyście mogły podzielić się swoimi doświadczeniami. Jednak ten blog nie będzie kolejnym forum napędzającym psychozę porodową czy połogową, nie będziemy się tu straszyć czy klepać po plecach. Prosimy zatem o przemyślane wpisy i odpowiedzi na pytania czy problemy.

Każda z nas ma swoją historię, każda z nas ma sposoby na radzenie sobie, każda może pomóc innej matce, np. takiej która właśnie przeżywa laktacyjne piekło, nie śpi po nocach bo dziecko ciągle płacze; tej, która kolejny tydzień siedzi w domu i chodzi po ścianach; tej, której stanowisko pracy zostało przesunięte po macierzyńskim; czy takiej, która usłyszała złe wieści na temat zdrowia swojego dziecka - podzielmy się tym co potrafimy i co wiemy.

Ja, na ile starczy mi sił i czasu, służę pomocą, szczególnie w sprawach dotyczących rozwoju dziecka i pielęgnacji - jestem psychologiem, zajmuję się rozwojem człowieka, właśnie robię specjalizację we wczesnej interwencji i wczesnym wspomaganiu, uczę studentów psychologii rozwojowej i czasem konsultuję/diagnozuję. Kilka lat mieszkałam w Irlandii, gdzie pracowałam naukowo i prowadziłam bloga DublinDok.

Zapraszamy matki obecne i przyszłe, doświadczone i niedoświadczone, pracujące poza domem i w domu, wszystkie, którym czasem potrzebne jest miejsce tylko dla nich.

poniedziałek, 15 lutego 2010, hermetia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: