feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
linia bioder a dyskryminacja w miejscu pracy
Na tablicy koła naukowego kultury i gospodarki Japonii działającym przy SGH znajduje się typowa wystawka. Jest trochę zdjęć. A także zestawienie faktów geograficznych i ekonomicznych cechujących ten kraj. Do tego jedna nieduża kartka z nagłówkiem "przydatny słowniczek zwrotów japońskich". Lekko skonfundowana przeczytałam pierwsze zdanie: "Masz piękną linię bioder". Następne: "Czy skończyłeś już pracę" zaintrygowało mnie. Dalsze zdania okazały się kontynuacją dialogu kobiety i mężczyzny. Z tym, że w domyśle kobieta wypowiadała kwestie o bardzo uległym brzmieniu typu "Boję się"; "Boli"; "Nic się nie stało", a mężczyzna odpowiadał z pozoru uspokajająco, ale ewidentnie dążąc do celu, jakim był udany (dla niego) stosunek seksualny. Na koniec kobieta mówi "Kocham cię", a on odpowiada "Zadzwoń do mnie pojutrze".
Wątpliwej jakości dowcipem jest samo przypuszczenie, że w poznawaniu kultury i gospodarki Japonii najbardziej potrzebne są zwroty typu "Chodźmy do ciebie". Natomiast bardziej przeraża fakt, że takie dyskryminujące i stereotypowe podejście, tak do kobiet, jak i do dalekiej kultury, zaczerpnięte z erotycznych komiksów i uproszczonych przekazów mass mediów, jest propagowane przez jedno z kół naukowych elitarnej uczelni. Co gorsza, przewodzą temu kołu dwie kobiety, których nazwiska i dane kontaktowe widniały także na tej tablicy. Czy przyklasnęły pomysłowi małego słowniczka? Czy w duchu poczuły się urażone, ale szybko się przemogły, by nie wypaść z roli "fajnych dziewczyn"? Czy może w ogóle nie widzą problemu?
Tak naprawdę najgorsze jednak jest to, co czai się w tle za takim  anie innym wyborem formy przedstawienia "kultury i gospodarki Japonii". Chodzi o pogardę dla kobiety, istniejącej jako przedmiot seksualny posiadaczki pięknej linii bioder. Chodzi też o to, że takie podejście jest obecne w gmachu i strukturze organizacyjnej uczelni, na ktorej kształcą się przyszli menedżerowie, przedsiębiorcy, dyrektorzy przedsiębiorstw. Jak oni potem podejdą do kobiety - swojej pracownicy, koleżanki, kandydatki do pracy? Czy będą patrzyli na linię bioder zamiast dyplomy i referencje? Będą pozwalali sobie wobec kobiet w swoich firmach na ciężkie seksualne dowcipy? Czy negocjując kontrakty będą traktowali swoje partnerki w interesach poważnie? Czy pobłażliwe traktowanie przez tego typu dowcipów, nie odbije się na wprowadzaniu w Polsce praktyk antydyskyiminacyjnych? Prawo sobie, a obyczaje sobie. Dlaczego jednak obyczaje studentów SGH nie mogą w tym wypadku wyprzedzać ustaleń prawnych?
sobota, 23 maja 2009, katmoso

Polecane wpisy

  • Nowa Zadra od 3 sierpnia w Empikach

    Podwójną Zadrę – numer wiosenny i letni – będzie można kupić w Empikach i w salonach prasowych Kolportera od 3 sierpnia, a może nawet parę godzin wc

  • Napisz tekst do Zadry

    Zapraszamy do przysyłania tekstów do Zadry. Deadline do najbliższego numeru to połowa kwietnia , ale zachęcamy bardzo do przysyłania propozycji tekstu jak najwc

  • prośba o współpracę

    Dzień dobry, ja całkiem OT. Założycielki bloga być może pamiętają zadrrrę. Zadrrra się trochę zestarzała i pisze pracę magisterską - a jakże, o feministkach! W

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/05/25 09:46:38
Szokujące. I niesmaczne. Te panie chcą być "równe babki", a może uważają, że to ich nie dotyczy? Zauważyłam taką tendencję u kobiet zdolnych, wykształconych, robiących karierę "baby są głupie, ale ja jestem wyjątkiem". W ten sposób łatwiej się przystosować, niż walczyć z całym światem o równouprawnienie...
Będąc słuchaczką studiów podyplomowych zaobserwowałam, że część wykładowców (starszych) ma poglądy niezwykle konserwatywne i patriarchalne, a z kolei wielu młodszych ucieka od kontrowersyjnych, "niebezpiecznych" tematów. Tak jak całe społeczeństwo? Kiedy studiowałam, uniwersytet wydawał się być oazą wolności politycznej (to było za tzw. komuny). Teraz nie jest nowoczesny, tylko raczej skostniały, przynajmniej w moim mieście...
-
2009/06/01 13:04:16
Żart z gatunku "rechot",bardzo dyskryminujące