feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
kościół nie daje sobie rady z kobietami.

za dużo by chciały. a tymczasem mogą być tylko szeregowymi.

w tym państwie bycie w jakikolwiek sposób osobą jawnie nie-katolicką jest czymś trudnym. nie niemożliwym, lecz trudnym. wiem to, gdyż będąc apostatką w małym mieście i w rodzinie katolickiej doznaję ciągle i przypuszczam, że będę doznawała jeszcze bardzo długo, wszelkiego rodzaju szykan, oburzenia, współczucia (też nie wiem z jakiej racji), prób nawracania, pytań o to "ale co teraz będzie z twoja sfera duchową?", dosłownie prawie egzorcyzmów. proboszcz parafii z tego miasta jest osobą chwiejną emocjonalnie i psychicznie (jest to opinia nie tylko moja, równiez wielu parafian i ministrantów) lecz dobrze ustawioną, więc nieusuwalną. gdy składałam akt, wrzeszczał na mnie (nie przesadzam), wyzywał od "skrzywionych reprezentantów płytkiej internetowej pseudointeligencji" (ponieważ wzór aktu miałam ze strony http://www.apostazja.pl/), wątpił w moją zdolność do samodzielnego podejmowania decyzji uzasadniając to następująco: "masz tylko 23 lata i to jeszcze jesteś dziewczyną!!" (nie zrozmiałam tego typu argumentacji), straszył, że pójdę do piekła ze znamieniem jezusa, a na moją sugestię, że nie wierzę z żadne piekło i jestem spokojna o to, że po śmierci skonsumują mnie robaki, odpowiedział, że ja "nic nie wiem i nieważne co mi sie wydaje, on mnie zapewnia, że będę cierpiała". mogłabym dlugo jeszcze wymieniać wszyskie patologie, jakich doświadczałam skłądając ów akt, lecz nie ma to sensu. ten krótki szkic był mi potrzebny po to, aby powiedzieć, że za każdym razem, gdy szłam do tej parafii (ksiądz robił mi problemy z odstąpieniem z kościoła) szłam tam coraz bardziej pewna swej decyzji, ugruntowana w niej (choć składając akt nie miałam żadnych wątpliwości) i szcześliwa (sic!), że juz niedługo nie będzie mnie łączyło nic z tą instytucją.

obecnie jestem spokojną, wyciszoną duchowo i szczęśliwą apostatką a także feministką pełną piersią (gdyż w MOIM przekonaniu niemożliwe jest bycie zarówno katoliczką w rozumieniu kościoła i w tym kształcie, jaki on narzuca oraz feministką). jest niewiele osób, z którymi mogę czuć się swobodnie rozmawiając o swojej apostazji (choć ostatnio wielu katolików niepraktykujących od lat przeknała a swej argumentacji książka "bóg urojony"), lecz mimo to jestem dumna z tego, że jestem wolną istotą i że osoby w stylu mojego proboszcza nie mają już nade mną żadnej władzy.

zaznaczę od razu, uprzedzając komentarze w stylu "miałaś doświadczenia z nieodpowiednimi ludźmi, to dlatego zbłądziłaś", że nie jest to prawdą. w czasie kiedy byłam zafascynowana Kościołem, jeździłam na lednicę (fajne doznanie, choć tylko za pierwszym razem w moim przypadku), a również do ośrodków rekolekcyjnych, gdzie spotykałam wspaniałych ludzi wierzących, oraz wspaniałych kapłanów. fakt, że wystąpiłam wynika z tego, iż uważam moralność katolicką za głęboko niemoralną, odczuwam obrzydzenie dotyczące losów historycznych kościoła, uważam tę instytucję za państwo w państwie, główny hamulec wszelkich zmian dotyczących wolności człowieka (róznież niewierzacego-to wynika z państwa w państwie) a także za groźną sektę poważnie mieszającą w głowach (kilka matek nie chciało aby ich dzieci uczęszczały do klasy, którą prowadzi matka "tej zwyrodnicy"), oraz ponieważ nigdy nie było we mnie przyzwolenia na to w jaki sposób w kościele traktowane są kobiety, a odnośnie tego własnie załączam link:

http://wyborcza.pl/1,88975,5664465,Kobieta_przy_oltarzu.html?as=1&ias=2&startsz=x

osobom o innym światpoglądzie niż katolicki należy się szacunek. podążanie drogą inną niż ta, którą podąża (chociaż w deklaracjach) większość jest czymś niezwykle wartościowym i pięknym. nie ma sensu temu zaprzeczać i nie mówić o tym tyko ze strachu przed zaszczuciem, ponieważ właśnie mówiąc o tym domagamy się szacunku.

dziewczyny, pomyślcie o tym, kim jesteście dla Kościoła i w Kościele.

poniedziałek, 08 września 2008, amb_b

Polecane wpisy

  • zakłamywanie historii

    Tomasz Lis - taki dziennikarz - napisał felieton na temat kolejnej rocznicy stanu wojennego a w nim: "To jest dobry dzień, by podziękować za wolną Polskę. To je

  • Nie mam pomysłu na tytuł

    "Gazeta" zamieściła w sobotę obszerny artykuł będący chyba (chyba - bo to nie było napisane) głosem w dyskusji na temat całkowitego zakazu aborcji. Trzeba sobie

  • sumienie ateistki

    Kiedy zauważyłam w procesie dorastania, że nie po drodze mi z religią (z żadną znaną mi religią), że boga posiadam na użytek własny (a właściwie sama jestem swo

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/09/08 13:05:56
"współczucia (też nie wiem z jakiej racji)"

Jak to z jakiej? Twoi bliscy nie chcą, żebyś płonęła w piekle w nieskończoność. To dość naturalny odruch. Ty się poruszasz w jednej rzeczywistości, a oni w innej. Mnie to nie dziwi.
-
Gość: femino-nihilo-ja, 212.85.28.*
2008/09/08 14:33:34
Droga amb_b! Nie wiem kim jestes, ile masz lat i jak sie nazywasz, ale to nie wazne. Wazne ze Cie nareszcie znalazlam! Chyba jestes moja tak dawno poszukiwana bratnia (wlasciwie "siostrzana" bylaby bardziej na miejscu) dusza! Diamentem wsrod tych wszystkich marnych kobiecych kamieni nienegujaco niekrytykujaco niekwestionujacych niczego! Rowniez pochodze z malej miejscowosci, rowniez dokonalam aktu apostazji dokladnie dnia 06.06.2007, tez doswiadczylam z tego powodu nieprzyjemnosci! Mianowicie zostalam wydziedziczona przez moich niepraktykujacych rodzicow :D Moja zdolnosc do racjonalnej oceny rzeczywistosci oraz podejmowania swiadomych decyzji rowniez zostala podwazona. Dostalo sie tez mojemu chlopakowi ktory uznany zostal za manipulatora ktory odciagnal mnie od "drogi swiatla i prawdy" i skierowal ku wiecznemu upadkowi po smierci a za zycia zapewne ku sekcie (domyslyy moich rodzicow). Niestety nie mam czasu pisac wiecej ale napewno tu jeszcze zawitam to wymienimy sie doswiadczeniami!! Gratuluje otwartosi umyslu! Pozdrwiam z UK gdzie nie maja polskich znakow na klawiaturze! Zycze powodzenia i do nastepnego!!
-
Gość: DIM, *.wroclaw.dialog.net.pl
2008/09/08 15:09:51
@amb_b - apostazja apostazją, ale zdanie warto zaczynać wielką literą, żeby czytelnikowi ułatwić.
-
2008/09/08 16:53:05
Droga amb_b, gratuluję odwagi. Stać cię na to, by być uczciwą wobec siebie i innych (trwanie w Kościele, jeśli się go de facto nie uznaje, jest tchórzostwem albo wygodnictwem, a zawsze kłamstwem). Sama wielokrotnie zastanawiałam się nad własną postawą, bo chociaż z jednej strony Kościół za wiele rzeczy krytykuję i wiele moich poglądów stoi z nauczaniem KK w sprzeczności, to z drugiej jeszcze ciągle szukam sobie w nim miejsca, licząc, że będę w ramach Kościoła mogła być sobą bez wymogu zgwałcenia własnego sumienia (na co - jeśli trzeba będzie ostatecznie wybrać - nie zgodzę się). Jak na dzień dzisiejszy, nie podjęłąbym takiej jak Twoja decyzji, ale bardzo szanuję to, co zrobiłaś.

Nie bardzo jednak klei mi się pierwszy akapit Twojego tekstu do treści i wymowy reszty. Problem Kościoła z kobietami/kobiet z Kościołem (temat-rzeka) a dokonywanie aktu apostazji to dwie różne rzeczy. Dla nieumiejących się zachować w takiej sytuacji księży nie jest chyba aż tak ważne, z przedstawicielem jakiej płci mają do czynienia.
To więc tak a propos warsztatu;)

Życzę Ci dużo sił, opanowania i świętego ;) spokoju.

-
Gość: amb_b, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/08 16:54:22
Droga femino-nihilo-ty:)! dziekuje Ci i przesylam mocne i cieple siostrzane pozdrowienia tam, gdzie teraz jestes. zapewniam Cie ze jest nas wiecej, choc nie kazda apostataka jest jeszcze feministka, ale spojrz sobie na forum na www.apostazja.info/ - tam mozna zasem znalezc osoby, ktore mysla i czuja podobnie oraz maja tozsame z naszymi doswiadczenia.
co do mojej rodziny (tej blizeszej) to mama stiwerdzila ze matrwi sie o mnie, ale jak jej wytlumaczylam ze nie chce do sekty, to powiedziala, ze ok, moja decyzja (bylam z niej dumna, ze to powiedziala:) a tata zrobil mi dlugi wyklad, ze tez by chcial ale mysli ze sie "nie oplaca". no coz, jego wybor, ja sie nie zgadzam, ze sie nie oplaca. gorzej bylo z rodzina dalsza, ale glowie ta taka srednio zaangazowana w relacje ze mna. tam byly te dzikie fale paniki, spojrzenia i komentarze typu:"coz to za dziwadlo z niej", "no prosze, jaka wolnosciowa", ale w sumie niezbyt mnie to ruszylo. cale zycie szlam pod prad i alternatywnie i tak naprawde czuje sie silna i szczesliwa, ze jestem tym, kim chce.
co do chlopaka to on tez mial negatywna opinie o kosciele i byl katolikiem tylko na papierku, sam takze dokonal apostacji:).
byc apostatka to dzika satysfakcja, cos niebywalego. pozdrawiam raz jeszcze Ciebie i wszystkich myslacych alternatywnie.
-
Gość: amb_b, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/08 17:02:50
@concreta :) dzieki za uwagi, wiem, wiem, ze apostazja i problem kobiet w kosciele to dwie rozne rzeczy i rozumiem, ze warsztatowo poprawnie byloby moze je rozdzielic, ale pomyslalam, ze moge jednak opowiedziec o tym, jak ja, kobieta funkcjonujaca kiedys w kosciele, poradzilam sobie z tym, ze kosciol sobie z kobietami nie radzi ;) -ta wypowiedz tez srednio poprawna warsztatowo - ja ogolnie jestem srednio poprawna w wielu dziedzinach, ale na przyszlosc postaram sie zeby to nie razilo az tak:)
dziekuje raz jeszcze, spokoj mam cudowny gleboko w sobie i nawet musze przyznac, ze kilka osob z mojego otoczenia (od apo minelo juz troche czasu) chyba zaczyna rozumiec, ze mozna byc spokojna bedac wolna:)



-
Gość: amb_b, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/08 17:15:43
a jeszcze tylko tak na marginesie dodam, ze niestety ksieza w parafii, w ktorej dokonywalam apostazji zdecydowanie biora plec pod uwage. ja od momentu zlozenia dokumentu do uzyskania wypisu potwierdzonego na pismie bylam w parafii 5 razy i calosc ciagnela sie prawie2 miesiace. moj chlopak (ta sama parafia, ci sami ksieza, ten sam proboszcz): 2 wizyty, tydzien. nie wiem, moze nabrali wprawy, ale nie tlumaczy to dlaczego ja zostalam oczerniona, podniesiono na mnie glos, dwaj ksieza stali nade mna i straszyli mnie, robiono mi problemy, kwestionowano moja zdolnosc do podejmowania decyzji, podczas kiedy on zostal przyjety jako czlowiek, ktory zostal spokojnie i na poziomie wypytany o przyczyny, o to jak kosciol moglby zatrzymywac takich jak on, co mu sie nie podoba itd, itp, a nastepnie zapewniony, ze skoro podjal decyzje to niech przyjdzie po niedzieli a otrzyma wypis.
czyzby ksieza a tej parafii zatrzymali sie na poziomie "gorszosci" kobiety? nie wiem, ale nic mnie to (juz) nie interesuje.
-
2008/09/08 21:57:12
Drogie apostatki! Nie jestem w stanie zgodzić się ze zdaniem jednej z Was że "trwanie w Kościele, jeśli się go de facto nie uznaje, jest tchórzostwem albo wygodnictwem, a zawsze kłamstwem". Jakie "trwanie w kościele"? JA się do kościoła nigdy nie zapisywałem, więc nie uważam za potrzebne się z niego wypisywać. Tak jak nigdy nie wypisuję się ze spamerskich list mailingowych, na które jakimś cudem trafił mój adres, i które łaskawie oferują mi "kliknij tu, żeby się wypisać", tylko od razu dodaję je do czarnej listy na serwerze :). To, że kościół "zaocznie" uważa, że jestem jego członkiem, tylko dlatego, że rodzice mnie w tym kościele ochrzcili, to tylko abstrakcyjny pogląd kościoła, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Ja się nigdy z tym kościołem nie utożsamiałem, nigdy do niego nie chodziłem i świadomie wybrałem sobie swoją własną drogę. Byłoby śmieszne, gdybym próbował się wypisywać z kościoła, z którym de facto nie mam nic wspólnego. Równie dobrze mógłbym ogłosić, że zrzekam się obywatelstwa Nigerii ;). Byłoby to de facto przyznaniem racji abstrakcyjnej wirtualnej rzeczywistości figurującej w kościelnych papierach, wedle których jestem członkiem KK. Próbując się wypisać z kościoła potwierdzałbym, że jest on w moim życiu czymś ważnym - a nie jest, nic mnie on nie obchodzi.
-
Gość: E-Z, 64.252.2.*
2008/09/08 22:41:14
Bo Kosciol w ogole sobie nie radzi.
-
Gość: Lucjusz, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/09/09 00:45:55
Do raja: problem w tym ze to rodzice zapisali cie do tego harcownictwa. I wedlug harcownikow jestes czlonkiem ich sekty, i za to biora od panstwa pieniadze.
W krajach protestanckich na deklaracji podatkowej piszesz na jaki kosciol chcesz placic podatek, corocznie. A w PL twoj podatek idzie na harcownikow, dopoki sie nie wypiszesz.
-
Gość: A.L , *.wi.res.rr.com
2008/09/09 01:56:16
Prosze nie narzekac. Kazdy moze zalozyc wlasna sekte
-
2008/09/09 03:30:10
@lucjusz:
1) nic mnie to nie obchodzi, że rodzice mnie tam "zapisali" bez mojej wiedzy i zgody. JA sie tam nie zapisywalem i tylko to jest dla mnie wazne.
2) co do podatkow, to poniewaz u nas nie ma podatku koscielnego tak jak np. w Niemczech to moje podatki w takim samym stopniu wspieraja (wzglednie nie wspieraja) kosciol niezaleznie od tego czy jestem do niego zapisany, czy nie.
Gdyby u nas byl podatek koscielny to faktycznie, apostazja mialaby jakis sens.
Tu napisalem wiecej: www.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=135
-
2008/09/09 08:52:37
No jest w tym jakas zabawna pulapka, ze niezaleznie czy czlowiek formalnie apostazji dokona, czy jej nie dokona i po prostu nie bedzie zastanawial sie nad tym, wchodzi sie z kosciolem w jakiegos rodzaju relacje. Samo chodzenie i oglaszanie ze sie nie nalezy jest dowodem na to, ze ten kosciol jest dla czlowieka w jakis sposob wazny. Chocby przez negacje. Toz nie chodzimy do kazdej firmy ktora ma nas w swoim spisie.
Nawiasem mowiac to jest dosc ciekawa kwestia przetwarzania danych osobowych. Istnieje ustawa o przetwarzaniu danych osobowych, zgodnie z ktora instytucja nie moze przetwarzac naszych danych jesli nie wyrazimy na to pisemnej zgody. Czy moje dane sa w kosciele? Ja sobie nie przypominam, zebym jakas zgode pisemna na to kiedys wyrazal. Czy mozna w takim razie powiedziec, ze kosciol lamie ustawe?
-
Gość: amb_b, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/09 09:58:05
moim zdaniem apostazja w sytuacji gdy nie ma sie z kosciolem nic wspolnego jest bardzo wazna i potrzebna. uwazam, ze im wiecej bedzie apostazji w polsce, tym bardziej pozniej bedzie normalnie. apostazja jest ogloszeniem ze nie zyczy sie sobie ingerencji kosciola w swoje zycie bo sie nie wierzy. im wiecej niewierzacych pozostajacych w kosciele tym gorzej wlasnie dla nich, dla nikogo innego (dla reszty-lepiej). jesli wszysycy lub wiekscosc z nich by sie wypisalo mialoby to konsekwencje prawne. teraz tez ma. jesli mowi sie ze jest 90iles % kat w polsce, jesli rzadzi ciagle prawica, jesli polska nadal standardami odbiega od zachodu, jesli wszystko trzeba konsultowac z kosciolem (czy unia, czy aborcja), jesli poglady kosiola (ktore nie dotycza niewierzacych) realnie wplywaja na prawo w tym kraju (ktore dotyczy niewierzacych) to moim zdaniem jest to powod do tego zeby dzialac. dlatego ze mozna to zmienic, mozna probowac walczyc z hipokryzja, ktorej jest sie czescia nie wierzac a nic z tym nie robiac.
ja nie jestes TERAZ w zadnej relacji z kosciolem. wczesniej bylam. i to wlasnie JA teraz ustanowilam samodzielnie to, gdzie jestem zapisana a gdzie nie i dlaczego. wczesniej odbywalo sie to z pominieciem MNIE. i tego nie chcialam, bo umiem sama o sobie stanowic. mysle, ze nie jest argumentem: "oni mnie zapisali, nie ja siebie, wiec pozostane". wczesniej tobyla ich odpowiedzialnosc, teraz jest twoja. rodzice maja wplyw na to kim bedzie ich dziecko i jak bedzie wygladalo jego zycie do pewnego momentu. pozniej dziecko samo powinno zrewidowac te konstelacje, w ktorych zostalo umieszczone przez nich, a ktore mu nie odpowiadaja. do porownania pewnie ktos sie przyczepi, ale: jak dziecko jest male i mama go zapisuje na lekcje gry na pianinie 8 h dziennie bo ma widzimisie ze to bedzie dobre dla niego a pozniej ono dorasta i czuje ze tego nie chce to sie z nich wypisuje i mama juz mu nic nie moze zrobic. nie bedzie chodzil na te lekcje jako 30latek tylko dlatego ze mama go zapisala.
ps. o do danych osobowych to lepiej zorientowani moga byc ludzie na forum apostazji.info, ale z moich doswiadczen wynika, ze dopoki pozostajesz w kosciele obejmuje cie prawo koscielne. to dziala np tak, ze jesli ja jako obywatelka mam zapisane w konstytucji ze moge nie wyznawac zadnej wiary i ide do parafii powiedziec dziendobry porsze mnie wypisac bo mam prawo, to ksiadz mi mowi (cytuje, nie zartuje) "ty dziecko nie masz zadnego prawa, bo dopoki cie nie wypisalem to nalezysz do kosciola i jestes podlegla prawu koscielnemu. a ono mowi, ze nie mozesz zrobic tego sama. zegnam i prosze przyprowadzic swiadkow". wic przypuszczam, ze jesli bys sprobowal zawalczyc o swoje konstytucyjne prawo w kosciele to zostalbys potraktowany mniej wiecej na tej zasadzie.
-
2008/09/09 11:03:22
"ty dziecko nie masz zadnego prawa, bo dopoki cie nie wypisalem to nalezysz do kosciola i jestes podlegla prawu koscielnemu. a ono mowi, ze nie mozesz zrobic tego sama. zegnam i prosze przyprowadzic swiadkow"
-----------------------
mmmm... :) brzmi tak kuszaco.. Narobilas mi smaku tym cytatem. Chyba sie przejde w wolnej chwili.
-
2008/09/09 12:53:24
Witaj:)

Ciekawy blog, dopiero dzis na niego trafilam, ale pewnie jeszcze nieraz zajrze.
Jestem dziewczyna, jestem katoliczka, mysle nad swoim miejscem w Kosciele. Bardzo duzo. Wkurzam sie, smuce, ciesze, staram - roznie. Zupelnie nie rozumiem, czemu w ogole swieccy maja tak malo do powiedzenia w Kosciele, a swieckie kobiety, hmmm. Ale tym bardziej czuje sie odpowiedzialna. Jesli nie ja, to kto? Ufam, ze po to Pan Bog dal mi rozum i talenty, zebym je wykorzystala, takze w trosce o te wiekszosc kosciola, ktora sa kobiety:)
Zobaczymy.
A tekst Majewskiego, ktory linkujesz, faktycznie ciekawy. Choc ja akurat z opcji w ogole podnoszenia roli swieckich, a nie zwiekszania liczby prezbiterow, nawet o plec piekna:)

Do przeczytania!
-
Gość: WJ, 151.193.120.*
2008/09/09 13:16:00
Przeczytalem twój wpis o apostazji.

Wg mnie osoby ktore lecą do kościoła by dokonać aktu apostazji mają jakieś problemy z psychiką, chcą zamanifestować, wyżyć sie, wykrzyczeć , tylko co ?????.
Normalny czlowiek ktory nie chce chodzic do kościoła po prostu tam nie chodzi.

Takie zachowanie jest niedojrzale jak gość ktory chodzi pod balkon dziewczyny by tam krzyknąć ze jej już nie kocha.
-
2008/09/09 15:10:53
@amb_b: no tu wlasnie sie nie zgadzamy i pewnie nie zgodzimy. Ja uwazam, ze nawet jezeli rodzice mnie "zapisali" do kosciola, ale REALNIE nic z tego nie wynika (bo do kosciola nie chodzilem i nie chodze i kosciol w zaden sposob nie ingeruje w moje zycie), to REALNIE do tego kosciola NIE naleze. Twoj przyklad z lekcjami gry na pianinie jest o tyle nietrafiony, ze dziecko na te lekcje *chodzi*. Gdyby *przestalo chodzic*, to jakie mialoby znaczenie, czy sie formalnie z tych lekcji wypisalo czy nie? (oczywiscie pod warunkiem, ze ktos by mu nie kazal placic za lekcje, na ktore teoretycznie mialo chodzic, ale nie chodzilo - poki co w kosciele nie ma takiej sytuacji, to jest to co pisalem o podatku koscielnym). Co wiecej, w moim przypadku ja nawet nie *przestalem* chodzic do kosciola, bo ja po prostu *nigdy* do niego nie chodzilem. Nie chodzilem w szkole na religie, nie przyjmowalem pierwszej komunii, nie bylem bierzmowany, jedyny moj zwiazek z kosciolem to chrzest. Ksiadz, ktory przychodzi do nas po koledzie (moja zona uwaza sie za katoliczke, chociaz do kosciola nie chodzi, ale ksiedza przyjmuje), wie, ze jestem niewierzacy - bo powiedzialem to za pierwszym razem, kiedy przyszedl - i ma to zapisane w swoich papierach. Powiedz mi, jaki sens w takiej sytuacji mialaby apostazja?
Po raz kolejny podtrzymuje, ze zadnego.
-
2008/09/09 15:18:05
@amb_b: "dopoki pozostajesz w kosciele obejmuje cie prawo koscielne". Troche bzdury opowiadasz. Kosciol nie jest wylaczony spod prawa cywilnego. Prawo koscielne (a dokladniej: kanoniczne) dotyczy tylko spraw *wewnatrzkoscielnych* i rzeczywiscie moze regulowac takie rzeczy jak np. warunki dokonania apostazji, bo to jest sprawa wewnatrzkoscielna. Natomiast Kosciol tak jak kazda instytucja normalnie podlega prawu panstwowemu, aczkolwiek istnieja akty prawne (np. konkordat) ktore w pewnych dziedzinach daja mu szczegolne uprawnienia. Tak tez jest w przypadku danych osobowych - ustawa o ochronie danych osobowych w artykule 27, ust. 2, punkt 4 mowi, ze przetwarzanie danych osobowych jest dozwolone jezeli:
"jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów i innych związków wyznaniowych, stowarzyszeń, fundacji lub innych niezarobkowych organizacji lub instytucji o celach politycznych, naukowych, religijnych, filozoficznych lub związkowych, pod warunkiem, że przetwarzanie danych dotyczy wyłącznie członków tych organizacji lub instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych".
-
2008/09/26 20:06:57
Wg mnie osoby ktore lecą do kościoła by dokonać aktu apostazji mają jakieś problemy z psychiką, chcą zamanifestować, wyżyć sie, wykrzyczeć , tylko co ?????.
Normalny czlowiek ktory nie chce chodzic do kościoła po prostu tam nie chodzi.

Takie zachowanie jest niedojrzale jak gość ktory chodzi pod balkon dziewczyny by tam krzyknąć ze jej już nie kocha.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W sensie religijnym, masz rację. Wystarczy nie chodzić. Jednak w Polsce Kościół Katolicki ingerując w sprawy państwa utrzymuje, że ma do tego mandat, bo przecież reprezentuje wiernych. Póki osoba niewierząca czy wyznawca innej religii ochrzeczeni w dzieciciństwie nie dokona aktu apostazji, póty buduje autorytet i mandat KK w sprawach publicznych. Wiec jeślli komuś zależy na zmniejszeniu statystyk koscielnych, to apostazja jest logicznym krokiem.