feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
równość, ochrona świstaków i savoir-vivre

Tytuł jest może tajemniczy, ale pozostajemy w nastrojach filozoficznych :). Otóż wpis ten jest inspirowany ostatnimi dyskusjami na gender bloksie i od razu przedstawiam Osoby, które mnie tak inspirują - chodzi o Grimperpla, Bastę i mnie. Pytanie filozoficzne pierwsze, które, przypuszczam jest Przedwczesne w Polskim Feminizmie : O co chodzi w męskim feminizmie? Wiosną, pamiętam, Socjopatyczna Malkontentka napisała w jakimś komentarzu, że feminiści powinni być pod ochroną, jak świstaki. Zgadzam się, że jest ich bardzo mało. Lubię świstaki, ale kojarzą mi się z filmem, w którym był ciągle ten sam dzień... Najpierw dyskutowałam (usiłowałam dyskutować )z Grimperplem pod jego wpisem o Partii Kobiet. Grimperpl mnie obraził, ja to napisałam, i jeszcze zadałam mu kilka pytań. Niestety, nie doczekałam się odpowiedzi. Stąd moje refleksje. Jaka jest różnica między Bastą a Grimperplem? Dwaj mężczyżni, jeden to Feminista, a drugi Maskulista :). Jeżeli Grimperpl zachował się ostatnio jak feminista, to ja stworzę Femizm -widać nie rozumiem feminizmu. Basta jest przeciwnikiem feminizmu, ale chociaż wiadomo o co mu chodzi. Szanuję ludzi, którzy mają wyraziste poglądy, dlatego się z nim przekomarzam na blogu. W pewnym sensie wolę to niż wilka w owczej skórze. W moim odczuciu Grimperpl zachował się wobec mnie-kobiety po chamsku, lekceważył mnie podczas dyskusji, obraził moją cielesność. To przecież było seksistowskie, machoistyczne odnoszenie się do kobiety. ( Pomijając fakt, że warto zaznaczyć, że się jest osobą dyslektyczną, albo nie wstawiać tak niechlujnie napisanych notek: " Manuela Gretkowska pozala"? Pozwała? Pokazała? Pozowała?). Pytanie drugie: jak rozumiemy równość w kontekście kulturowym? Chodzi mi o takie genderowe klimaty, jak całowanie w rękę, wpuszczanie przodem w drzwiach itp. Czy nie wylewamy dziecka z kapielą? Czy nie uczymy po prostu mężczyzn chamstwa? Przecież chyba to, że jesteśmy feministkami, nie znaczy, że można nas po chamsku traktować? ( Ja cały czas tutaj do Grimperpla).

Teraz anegdota: dawno już widziałam w "Mieście Kobiet" (program  w TVN Style) rozmowę ze specjalistką od nowoczesnego sposobu komunikacji europejskiej -czy jakoś tak. Chodziło właśnie o takie tradycyjne formy, jak przepuszczanie kobiety w drzwiach. Pani ta, okrutnie zbulwersowana, przytoczyła wydarzenie, podobno autentyczne, z firmy jakiejś. Firma współpracowała z Japończykami (jak wiadomo, zupełnie inna kultura i mentalność). Szef przepuścił podczas konsultacji asystentkę przodem. Japończycy zrozumieli, że to szefowa, Najważniejsza. Zwracali się wyłącznie do niej. Firma musiała z powodu tego nieporozumienia uczynić dziewczynę Kierowniczką Projektu. I byłoby to zabawne, gdyby nie cel, w jakim to zostało opowiedziane.Oto pani grzmiała, że takie są skutki tego złego przepuszczania przodem... Jedna z dziennikarek zapytała, czy nie przesadza?Czy nie jest tak, że coś tracimy?

Ja w każdym razie nie chcę tracić bezpieczeństwa, które gwarantują mi tradycyjne normy kulturowe. Cieszę się, że jestem tu na gender. bloksie, ale nie wiem, czemu mam być poniżana przez Grimperpla, traktowana w dyskusji jak debilka. Szczególnie, że akurat to nie ja wykazałam się tam słabością intelektualną. Wydaje mi się, że już Basta jest fajniejszy :))). Naprawdę, chociaż odpisuje. Jest lepszy w dyskusji niż Grimperpl.

P.S. A "maskulinizm" pisałam z uprzejmości, bo inne osoby wcześniej w dyskusji używały tego terminu w znaczeniu w jakim Basta używa słowa "maskulizm". Mam wrażenie, że moja dyplomacja jest nadmiernie uszyta. Bo wyszło, że wyjmuję za kogoś kasztany z ognia. Kogo ja popierałam w dyskusji, ale siostrzaństwo nie okazało się na tyle silne, by mi pomóc, kiedy jakiś młody chłopak mnie poniżał w swoich komentarzach. Aż musiałam Bastę-maskulistę prosić, by zapanował nad sytuacją. I on się chociaż odezwał. Ani równości, ani siostrzaństwa -czy tylko dwie kaplice " Czerwona przy Chmielnej w W-wie" i ta druga, " Dla Pryszczatych Nastolatek Bez Nazwiska"?A jeśli  ja nie przystaję do żadnej z tych kaplic, jestem feministką, której nie warto bronić, ta gorszą, na którą można się wyzłośliwiać? Czy ja się nadaję? Mi się wydaje, że jak najbardziej. Tylko ten sposób rozmowy, wyżej opisany -po prostu paraliżuje mnie przyzwolenie dla chamstwa.

piątek, 12 października 2007, przekrojone_kiwi

Polecane wpisy

  • L4 a sprawa polska

    w polskich mediach od kilku dni toczy się dyskusja na temat "lewych" zwolnień dla ciężarnych kobiet trafiłam na dość moim zdaniem rozbrajający artykuł, a zwłasz

  • Tożsamość Człowieka

    Kim jesteś? Jak odpowiadasz na to pytanie? Kasjerem, nauczycielką,szefową korporacji, matką? To kim jestes w swoich własnych oczach,rzutuje na to jak się zachow

  • stając się mamą

    tak, zaszłam w ciążę - planowaną, chcianą - to aspekt najbardziej osobisty, ogrom radości bo chciałam aspekt mniej osobisty to znajomi dalsi lub bliżsi, dla któ

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/10/13 00:16:41
Kiwi, ja również nie popieram chamstwa i prostactwa, uważam, że pewne słowa nie powinny w ogóle paść, bez względu na płeć osoby, która jest ich adresatem. Jednakże nie dostrzegam nieprzepuszczania w drzwiach jako przejawu chamstwa czy zagrożenia dla swojego bezpieczeństwa. Lubię to "nieprzepuszczanie", bo wówczas czuję się jako pełnowartościowy człowiek;-) Serdecznie pozdrawiam.
PS Masz rację, że pewne obraźliwe komentarze nie powinny mieć miejsca, z mojej strony nie ma nie przyzwolenia. Moi koledzy zazwyczaj mnie nie przepuszczają w drzwiach, ale nie zauważyłam, żeby mnie obrażali w innych sytuacjach:) Mam też kolegę, który pragnie uchodzić za kulturalnego, a tak naprawdę na każdym kroku obraża kobiety.
-
2007/10/13 08:52:30
A co powiecie o całowaniu w dłoń? Ja strasznie lubię, i co ciekawe, ponieważ często ( uroczo staroświecki) G. wita się tak z moimi koleżankami, one na ogół są zachwycone i zdziwione. Serio.
G. zdecydowanie jest feministą i nie jest to zasługa moja tylko jego Mamy. Ja przyszłam na gotowe.
KOnkludując- myślę, że można pogodzić kulturę z feminizmem bez szkody dla tego ostatniego.
-
2007/10/13 12:24:36
nie znoszę całowania w rękę. dla mnie to gest własciwie erotyczny zarezerwowany tylko dla bliskich sobie osób. ale czasem jakis starszy dystyngowany pan pocałuje mnie w rękę, rozumiem, ze jest to jego sposób na wyrażenie szacunku. młodszym już na to nie pozwalam.
-
2007/10/13 15:51:31
... a czasem całuje w rękę jakiś obmierzły satyr, często z dodatkowym "szarmanckim" komentarzem. Czasem ten satyr może być z nami w relacji zawodowej. I wtedy otrząsamy się z obrzydzenia, ale szybko to wypieramy, bo "taki jest zwyczaj", a my jesteśmy dobrze wychowane.

W kulturze szlacheckiej to był wyraz szacunku dla kobiety zamężnej, jako aktualnej, albo przyszłej matki. Można nie mieć ochoty na szanowanie i rozpoznawanie w sobie potencjałów macierzyńskich, ale to rzecz gustu. Ojca też w rękę całowano i to jeszcze do całkiem niedawna. I szlachcica chłopi też całowali po rękach, a księdza dobrodzieja - wierni parafianie. Gest zależności feudalnej.

W socjalistycznej pop-kulturze wyrodził się, bo iluż mężczyzn pamięta, że dłoń kobiety podczas tego kurtuazyjnego pocałunku powinno się trzymać na wysokości jej brzucha? Zwykle całujący ciągnie tę rękę do ust. Kiedyś to był szczyt chamstwa, teraz - norma kulturowa. Staropolski szacunek dla macierzyństwa zaczęto tłumaczyć "tradycyjną polską rycerskością". Ot, różnica poziomów. Czasem sympatyczna. Czasem dosyć obmierzła, zwłaszcza, kiedy liżą rękę podaną do uścisku i niewiele można na to poradzić, bo przecież w sumie są "rycerscy" i "kulturalni".

ciepło,
-
2007/10/13 17:08:03
Podobnie jak Katmoso nienawidzę całowania w rękę, nie wyrażam zgody, żeby obca osoba pozwalała sobie na tak poufały gest. Nie odbieram tego jako wyraz szacunku, lecz próbę zatarcia pewnych granic, w tym granicy mojej intymności. Poza tym jest to niezbyt higieniczne i przyjemne. W moim przypadku całowanie w rękę jest zarezerwowane dla mojego partnera.
-
2007/10/13 18:16:01
Ala słusznie zwróciła uwagę, że te wszystkie formy i gesty mają długą historię, ewoluowały i "wyradzały się" na przestrzeni dziejów :). Właśnie to jest ważne -co dzisiaj to znaczy, a co znaczyło kiedyś? Osobiście odczułam wielka róznicę między pocałunkiem profesora, który był moim promotorem, a impertynenckim cmokaniem kumpla mojego byłego chłopaka, który jest beznadzienym japiszonem koło 30tki. Profesor pocałował moja kolezanke i mnie, kiedy zaniosłysmy mu kwiatki od całej grupy z okazji imienin. Własnie umiał, ze na wysokości brzucha itd, ale to starszy bardzo człowiek.Było to akurat miłe. Natomiast kolega w sposób przesadny i meczacy zaznaczał, ze jest Prawicowy i Katolicki. Były to własciwie demonstracje, a nie dowód szacunku.Fragment wiekszej całości, jego zachowań, którymi usiłował denerwować Lewaków, jak przypuszczam nas okreslał.Był z bardzo patriarchalnej rodziny, z pruskim drylem.Więc zależy jak i po co. To ciekawe,że ojca tez sie całowało.W tym kontekscie Kazia pokazała swego czasu, na czym polegaja stosunki w TVP :).[ specjalnie zaczynam o kazi, bo jej słynne wystepy obrazuja jeszcze coś]. Ale na razie sie nie rozpisuję.

Lubię byc przepuszczana pierwsza przez drzwi. A ostatnio przytrzymałam drzwi wejściowe w bloku facetowi z dwoma siatami zakupów -z pieluchami i rzeczami dla dzieci. Tak na opak. On chyba to załapał, ale bardzo na luzie, oboje sie smialismy.
-
2007/10/13 22:12:36
A mnie za każdym razem drażni, kiedy mój kolega z roku, pokazuje mi swoją wyższość, przepuszczając mnie w drzwiach. Napisałam o wyższości, gdyż w tym przypadku wiem, że robi to specjalnie, znając moje stanowisko w tej kwestii.
-
Gość: , *.ghnet.pl
2007/10/13 23:10:40
Kurcze, te miłe gesty wzięły się skąd? To były ochłapy dla tej części społeczeństwa, która nie miała innych praw. No sory, ale jak mnie taki zdzieli całusem, to mi się rzygac chce, autentycznie. Bycie miłym nie powinno wynikać z tego, że ktoś jest takiej a nie innej płci, bycie miłym to bycie miłym po prostu dla ludzi!!!
-
2007/10/14 12:17:05
kiedy idę do knajpy z kolegą i on próbuje przepuścić mnie w drzwiach, zawsze pytam ironicznie, czy wie, że zasady savoir-vivre nakazują, by w takiej sytuacji to mężczyzna wszedl pierwszy. tak samo na przykład przy wsiadaniu/wysiadaniu z pociągu. zwykle o tym nie wiedzą i jeszcze raz okazuje się, że to tylko czczy protekcjnalny gest albo chęć pokazania jakim to wspaniałym szarmanckim rycerzem jesteśmy. lubię być przepuszczana w drzwiach, bo to oznacza, że ktoś mnie zauważa i puszcza przodem. sama też tak robię. bo zauważam innego człowieka i daję u pierwszeństwo. płeć nie gra tu takiej roli, wolałabym żeby wiek sie liczył - przepuszczajmy osoby starsze, bo one zwykle wolniej się poruszają, więcej rzeczy jest dla nich problematyczne. zatrzymując się w swoim pędzie pokazujemy swój szacunek dla innych, mniej sprawnych.
-
2007/10/14 16:28:09
Kika: jesli przepuszcza cię w drzwiach, chociaz wie, że tego nie chcesz, to jest to bardzo wstrętne. własnie o coś takiego mi chodziło, kiedy pisałam o koledze, całującym w rekę. osobiście odbieram takich mezczyzn jako impertynentów, którzy " pokażą, jak kobieta powinna sie zachowywać" -cos w rodzaju wychowywania siłą i zaprowadzania porządku. wtedy jest to po prostu przemoc. w kazdym razie taka jest moja wrazliwość.
gość: ale to nie chodzi o bycie miłym :). w gruncie rzeczy to bardziej skomplikowane.chociaz ja nie za bardzo zrozumiałam o co ci chodzi?
katmoso: z tymi zasadami savoir-vivre to chyba jest tak, ze mezczyzna idzie przodem, jesli jest jakies zagrozenie i dyskomfort. czyli w pociągu idzie pierwszy, w ciżbie, na szlaku górskim wspinaczkowym. to typowo ze wzgledu na płec, ze jest silniiejszy ichroni kobietę swoim ciałem. ja osobiscie nie mam nic przeciwko :). do knajpy wedle bon-tonu chyba powinna pierwsza wchodzic kobieta? w końcu to moment zadawania szyku -chyba, ze knajpa na szmulkach albo przy zabkowskiej...

ja nie jestem siłaczką. czuje sie przyjaciólka mezczyzn, a szarmanckie i konserwatywne gesty sprawiaja mi przyjemność. zaden z facetów, którzy tak sie wobec mnie zachowywali nie okazywałmi swojej wyzszości. sto razy wole to niż " rówmościowe" milczenie Grimperpla [chyba ten drugi blog, ze wzgledu na nazwę, byłby dobry dla takich zachowań]. tak więc-rozczarowanie i restytucja dżentelmenów -jesli omnie chodzi. skoro nie doczekam sie odpowiedzi patriarchalnego feministy na osłodę kolejna anegdota: w supermarkecie wydawało mi sie, ze zapomniałam pieniędzy. stałam pod wiezą koszyków i "strasznym wzrokiem" spojrzałam na faceta, który tam podszedł [bo byłam przerazona, ze nie mam portfela]. on zrozumiał, ze ja chce, zeby mi sciagnał koszyk -wieża była wysoka. pokrecił głowa z niedowierzaniem, podał mi koszyk, w tym momencie ja sie usmiechnełam , bo wyczułam pieniądze w kieszeni. uwazam, ze trafiłam na feministę. albo na kulturalnego, dobrze wychowanego mezczyznę -jak kto woli. tym sie pocieszam, bo nie doczekałam sie na komentarz grimperpla. cóz, jestem tylko kobietą... nie warto mnie szanować.
-
2007/10/15 11:53:55
Mam w otoczeniu pana, który kobietę przepuszcza przodem (również przy schodzeniu ze schodów),całuje w rękę, ale też mawia "każda baba rozum ma w majtkach" i "wiadomo, baba przy kierownicy" W jego wypadku i jemu podobnych, to są czysto nawykowe gesty - jak już się dzierży tę damską łapkę, sama leci do ust, inicjatywa zostaje po jego stronie, a o to chodzi. Żadnego związku z szacunkiem.
-
2007/10/15 17:49:33
Dla mnie w tym całym problemie najwazniejsza jest moja osobista wolność. Uważam, ze takie zachowanie, jak opisane przez "jamajkę10" jest odbieraniem kobiecie wolności. Ale nie chcę taz, żeby odbierano mi wolność poprzez ideologiczna i odmózdżona walkę. Jesli jedna idiotyczne formy (czyli pozwalanie na całowanie w reke przez oblechów itp)zastąpione zastana przez inne, ale tez pełne przemocy ( kobieta jest trakorzystką, która drze się na wiecach, jest radykalna i agresywna)- ja nic z tego nie bedę miała. Ja nie chce takiego Matriarchatu. Jestem feministka, bo chcę wolności dla siebie-kobiety. Chcę bys traktowana tak, ja chcę. A nie jak mi narzuca postkomunistyczny polski siermięzny feminizm.
-
2007/10/15 17:51:46
" tak, jak ja chcę"-w ostatniej linii miało być :)
-
2007/10/15 21:40:56
Kiwi, istotnie, on wie, że sobie tego nie życzę, mało tego, na ostatniej Manifie szedł po stronie kontrmanifestantów i teraz w tym "geście" dostrzegam drugie dno, pewną "aluzję".
Kiwi, słusznie napisała, iż nie należy nikomu narzucać żadnych wzorców, czy to kobiety-traktorzystki, czy też, w moim przekonaniu, damy, którą należy przepuszczać w drzwiach, całować w rękę etc. Każdy ma swoj granice. Mi jest zupełnie obojętne, kto pierwszy przekroczy próg, dla mnie ta osoba, która pierwsza do nich dotarła, chyba że dotarłam piersza i widzę starszą osobę, wówczas ją przepuszczam. Te wszystkie "gesty" dość często odbieram jako tak naprawdę sztuczny twór. Co z tego, że np. dostanę "wymuszony" kwiatek od kolegi na Dzień Kobiet, skoro na co dzień ta osoba kpi po prostu z kobiet. Wszystko zależy od przypadku i osoby, i naszej wrażliwości.
-
2007/10/16 16:29:55
Ja jednak lubię, jak facet przepuszcza mnie w drzwiach, ale jeszcze przypomniało mi się, że sąsiad, który trzymał mi drzwi ( jakbym nie miała kodu w domofonie, który mi te drzwi po prostu otworzy) zmusił mnie do przyspieszenia kroku. W związku z tym " spojrzałam wymownie" ( jestem mistrzynią w tym). Gość od razu: " Mówi się dziekuję!". Ubieram sie młodzieżowo i czasem uchodzę za nastolatkę, która mozna w ten sposób wychowywać ( no i może dlatego lubię, jak sie mnie przepuszcza w drzwiach -ale stylu ubierania nie zmienię). Powiedziałam:" Nie żadne dziekuję, bo to przytrzymywanie drzwi to beznadziejny zwyczaj" ( no bo w takim wykonaniu, nadgorliwym i chamskim, jest dla mnie beznadziejny).Oczywiście, nic nie powiedział.No i potem sie okazało, ze on ma dwie córki licealistki i z zoną, słodką, zadbana blondynką sa u nas w parafii w jakiejs rodzinie rodzin czy jak to się zwie. No i współczuję nieco tym dziewczynom, bo wyobrazam sobie jak sa wychowywane.
-
2007/10/16 17:01:30
kiwi - z sąsiadem niezła sprawa;) dziekowanie jest naturalne jak dobre wychowanie. chyba nie trzymał Ci tych drzwi w nadziei na jakieś gratyfikacje. patriarchat.
a co do wchodzenia do knajpy, to będąc nastolatką przeczytałamw penwej książeczce, że mężczyzna wchodzi pierwszy, żeby "ochronić kobietę przed taksujacymi spojrzeniami siedzących". bo jak jest z nim, to znaczy, że jest zarezerwowana:) też patriarchat. bardziej mi sie już podoba myśl o tym, że chroni ja przed ewentualna bójką, jaka tam zastaną.
tak jak pisałam, to kwestia osobistej kultury, a nie płci. czasami ja ustepuję pierwszeństwa w drzwiach mojej siostrze, czasem ona mi. czasem puszczę przodem kolege/koleżankę, czasem oni mnie. grunt, by każdy był zadowolony i żeby niczego, jak Twój sąsiad chociażby, nie wymuszać.
-
2007/10/16 18:34:35
Najważniejsze, żeby to wszystko wychodziło naturalnie, a nie było wymuszone i łączyło się z chęcią dopieczenia komuś lub oczekiwania na to, aż kobieta padnie do nóg, dziękując za otwarcie drzwi.
-
2007/10/16 21:20:51
"( kobieta jest trakorzystką, która drze się na wiecach, jest radykalna i agresywna)"

Puściłaś wodze fantazji, kiwi.
-
2007/10/17 18:23:58
Maga, gdyby nie to, że:1) jesteś bardzo młoda, 10 lat młodsza od mnie, 2)nie mieszkasz w Warszawie, jak zrozumiałam z twojego bloga -pomyslałabym,że jestes złosliwa. Ale może i jesteś:( Maga, nie rozumiesz, o czym ja piszę??? Przecież jesteś w internecie. Pisałam o tym internetowym zdarzeniu nawetu, na gender. blox. więc przypomnę, co mnie spotkało na wiosne na blogu " Bez Jaj". Była tam chora osoba, która po prostu obrzuciła mnie kałem słownym, ponizała mnie, była radykalna i agresywna. To nie jest feminizm, to chuliganeria. adminki bloga, mimo moich mejli do nich i di adminów Blox, do osób w Agora S.A. zajmujacych sie tym [przesyłałam kopie, żeby rozumiały, że sprawa jest dla mnie wazna] nie usuneły komentarzy -sprawa dla mnie kwalifikowała się do sądu. Nie wniosłam sprawy, bo odradził mi to adwokat.
Sama zwracałaś tu uwagę na dziwne zachowania typu używanie okresleń "kop w dupę". Ale czemu dziwić się nastolatkom, skoro maja takie wzorce u siebie w zielonych? Maga, to nie ja puściłam wodze fantazji. to chyba ty jesteś troche idealistka. Może jestes za młoda, zeby zrozumieć, co to jest komunizm, postkomunistyczne myslenie i normy moralne. A ja własnie na to zwracam uwagę. Zastanów sie, czy nie patrzysz przez rózowe okulary.
Pózniej Agnieszka Graff i Katarzyna Gratkowska bardzo faworyzowały tą osobę -zamieszczały jej zdjęcia, pisały doniej 'buzka". to sa totalitarne metody zaklejania ust osobom, która maja reformatorskie zapędy. One mnie nie potrzebują. Same pokazały, jakich chcą klakierek. I to nawet nie Szczuka. dlatego ja rozczarowałam się do tamtych osób. Uważam, że co innego mówia, a inaczej postepują. Ja teraz nie mogę iść na wiec, na to spotakanie powyzej na przykład -bo fizycznie boje się agresji osoby, która została uznana za tamto środowisko, natomiast ja uwazam, ze jej zachowanie przekroczyło dopuszczalne granice. Maja swoja siepaczkę. to nie jest fantazja, niestety.
-
2007/10/17 18:26:35
"uznana przez tamto środowisko" -sorry.
-
2007/10/17 23:18:37
Kiwi, czy ta osoba, która Cię atakowała, zna Cię z imienia i nazwiska albo wie, jak wyglądasz? Masz prawo się obawiać o swoje bezpieczeństwo, ale może po prostu ta osoba nie jest w stanie Cię rozpoznać, a tym samym prawdopodobieństwo ewentualnego ataku jest naprawdę niewielkie? W Internecie wielu osobom puszczają hamulce, dają wyraz swoim frustracjom, lecz prawdopodobieństwo, że Cię znajdą i skrzywdzą nie jest zbyt wielkie, chyba że Cię znają.
-
2007/10/18 17:43:02
Kika, ale ja w tytule bloga mam moje imię i nazwisko. Chciałabym może kiedyś wydać jakąś literaturę i trochę traktuję internet jak przestrzeń reklamową, więc się ujawniłam. Ona czytała mój dziennik, bo kpiła z treści, które tam są, na "Bez Jaj". Z mojego bloga łatwo też odszyfrować, gdzie mieszkam i są tam moje zdjęcia. Zapraszam zresztą ;).
-
2007/10/18 18:19:22
W takim razie Twoje obawy mają dość głębokie uzasadnienie. Choć na Manifie będziesz raczej bezpieczna, bo takie demonstracje chroni policja, aczkolwiek nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie jest niepoczytalny, wówczas żadne hamulce i racjonalne myślenie nie funkcjonują.

Na pewno zajrzę na Twój blog:-)
-
2007/10/19 18:50:59
Byłam pare razy na Manifie, ja wiem, że tam nie chodza żadne ześwirowane wariatki itp. Ale z drugiej strony na takie imprezy jak wiec zawsze moze kazdy przyjść. w polityce to prawda, wykorzystywana od dawna. Podczas solidarnościowych strajków zawsze byli "studenci" -agenci, przebrani w opozycyjne fatałaszki itp. To jest element politycznej walki. Oczywiscie, nic nie sugeruję ;). ale to dziwne, że ktos bezinteresownie sieje tyle zametu. Albo to rzeczywiście odjechana panienka, albo moze i warto "wprowadzac rozłam", "osmieszac ruch". Wydaje mi sie, że Kazia Szczuka cos takiego sugerowała w swoim wpisie na " Bez Jaj" - "Aneks do Aneksu". Prosiłam ją, żeby mi odpowiedziała. Tym bardziej dziwne, ze niektóre ze sławnych Feministek "przyjaciólkę" fotografowały itp. Biorac pod uwage bzdury, jakie tam wypisywała np: o policji i betankach. No, ale w sumie zawsze może sie zdarzyć. W końcu sie przełamie i pójdę.
-
2007/10/19 19:58:00
Przed moją pierwszą Manifą też obawiałam się, czy nie zostanę "poczęstowana" jakimś nadlatującym minerałem. Jednak jakoś przeżyłam. Ta osoba musiałaby naprawdę mieć kłopoty ze swoją psychiką, żeby udać się specjalnie na Manifę, która jest chroniona przez kordon policji, żeby zaatakować osobę, z której poglądami się nie zgadza, chociaż patrząc na niektórych pseudokibiców, to odnoszę wrażenie, że obecność funkcjonariuszy nie włącza w nich hamulców.
-
2007/10/20 18:55:55
Jest chyba cos takiego jak fascynacja mocnymi wrazeniami. Czasem mam wrazenie, ze nie wszyscy chodza na Manify, wiece alterglobalistyczne i tym podobne imprezy, bo chca protestować -widza w tym ideologiczny sens i to jest na pierwszym miejscu. Zawsze moze sie znależć tak zwany "oszołom", czyli osoba zwichrowana, lubiąca po prostu dym. Tego się nie da wykluczyć. Ja osobiscie tak oceniałam tamto internetowe wydarzenie -ale niektórzy tak rozumieja równość, ze to własnie takiej osobie należą się salwy honorowe [fotki pani Graff].

Właściwie bałam się głównie obrażliwych okrzyków, podobnych do komentarzy, które pisała. Po co się na to narażać? Myślę, że by mnie nie biła, bo mogłabym zebrać świadków i miałaby sprawę o naruszenie nietykalności cielesnej. Wiadomo, tam jest też telewizja, ludzie filmują i fotografują. Ale mogłaby mi ublizać, bo jest już rozpuszczona przez Agnieszkę Graff [a ja ja tak szanowałam...] i Bratkowską [tu to się nawet nie zdziwiłam].