feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
rybki w akwarium

Gertrude Fiske, Goldfish, 1913, olej na płótnie.

Feministyczne historyczki sztuki już od czterech dekad polemizują z konserwatywnymi koneserami i innymi intelektualistami na temat tego, dlaczego w historii nie było kobiecej wersji Michała Anioła… Podziwiać należy ich cierpliwość, bowiem w istocie – pytanie jest głupie. Jest głupie, jeśli zważy się na kontekst historyczny. Jest głupie, jeśli dostrzega się kontekst ekonomiczny i społeczny twórczości artystycznej; jeśli wreszcie uzmysłowi się sobie praktykę tworzonia sztuki do końca I wojny światowej.

Czy w średniowieczu kobiety mogły zostać członkami cechów artystycznych? Czy mogły podróżować wiele lat, samotnie, z jednego warsztatu mistrza do drugiego? Czy w czasach nowożytnych istniało przyzwolenie społeczne na pobieranie nauk malarskich przez kobiety, nie jako amatorki, ale - profesjonalistki (co znaczy – po to, aby zarabiać pieniądze jako zawodowe malarki)? Czy kobiety w ogóle mogły zarabiać uprawiając wolne zawody?
Artemisia Gentileschi czy Elizabeth-Louise Vigee-Le Brun dziedziczyły fach po ojcach i braciach, na mocy zwyczaju cechowego i ich wyjątkowość jedynie potwierdza regułę.

Czy zezwalano kobietom na szkicowanie aktu (męskiego!) z natury – tej podstawy warsztatu malarskiego? Nie, bo takie praktyki stały w sprzeczności z teorią stworzenia i ideologią naturalnego porządku władzy między kobietą a mężczyzną, w tym także władzy spojrzenia. Szkicowanie nagiego modela narażało na szwank cnotliwość młodych kobiet i raniło poczucie przyzwoitości mieszczańskiej. W drugiej połowie XIX-go wieku Maria Baszkircew żaliła się: “Jakże mam być artystką, skoro nie mogę sama wyjść na ulicę i zawsze muszę brać dorożkę; kiedy nie mogę siedzieć na ławce w Tuilleriach i obserwować przechodniów - bez przyzwoitki; jeśli nie wolno mi samotnie wejść do muzeum, żeby zrobić kilka szkiców; jeśli nie mogę patrzyć wprost w twarze mijanych ludzi, włóczyć się po ulicach kiedy chcę i gdzie chcę?”

Sfera publiczna skutecznie ograniczała choreografię ruchów i spojrzeń artystek. Dlatego malarki XIX-go wieku przedstawiały ten świat, który znały najlepiej. Z tego powodu, a nie tylko za sprawą “kobiecego narcyzmu", często malowały swoje autoportrety, swoje małe “domowe królestwa” - salony, kuchnie, sypialnie, balkony, ogrody. Przestrzeń zamkniętą. Swoje więzienia. Siebie nawzajem.

czwartek, 10 maja 2007, ala_k_b

Polecane wpisy

  • dlaczego obchodzę 8 Marca

    25 marca 1911 roku w Nowym Jorku wybu chł pewien pożar, który, jak twierdził David von Drehle , zmienił na zawsze Amerykę. I feminizm. Triangle Shirtwaist

  • zmarła Lucie Aubrac

    Lucie Aubrac , najsłynniejsza bohaterka i symbol roli kobiet we francuskim ruchuoporu podczas II wojny światowej zmarła w Paryżu w wieku 94 lat. Książki Lucie A

  • Biedroń o Różowym Pomniku

    Robert Biedroń na swoim blogu pisze o projekcie pomnikahomoseksualistow – ofiar Nazisów. http://robertbiedron.blog.onet.pl/2,ID164822956,SL165965025,inde

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/05/10 23:04:58
Kiedy czytam o dawnych mistrzach od jakiegos czasu mam pomysł na opowiadanie [może juz zresztą ktos cos takiego napisał]...Jak wiadomo, oni nie wszystko malowali sami. Nie jestem historyczką sztuki, ale z tego co wiem, był mistrz i jego pracownia. Polegało to na tym, że uczniowie w pracowni wykonywali dużą część pracy, a całośc potem sygnował mistrz. Może coś ściemniam, ale zdaje się, że freski Rafaela to też on nadawał tempo [ pod jego wskazówkami uczniowie działali ], sam zaś oddawał się igraszkom z tą kochanką Fornariną. [ Ostatnio jestem przymulona i mogłam cos pokręcić].

Wymyśliłam, że mistrz ma uczennicę. Być może nie jest to do końca zgodne z historią. Bo może nawet tak nie mogły kobiety malować. Ale jako awanturnicza powieść o utalentowanej kochance, na przykład kongenialnej z mistrzem, której dzieło na zawsze pozastaje ukryte? Daję pomysł za friko,może ktos napisze książke albo scenariusz filmu. Sama może to zrobię, ale nie wiem kiedy.[ W " Niebieskim" Kieslowskiego był taki problem. Kto pisał te utwory muzyczne?].

Kiwi
-
2007/05/10 23:08:36
Ja też nie jestem historyczką sztuki. A Twój pomyśł jest ciekawy. Ciepło,
-
2007/05/11 11:01:55
Kiwi - była taka rzeźbiarka i kochanka słynnego rzeźbiarza (nie pamiętam w tej chwili nazwisk, może Rodina?), która niestety oszalała, był film i grała ją Adjani.

Ala - masz słuszność, nieuczciwe jest porównywanie osiągnięć, skoro do dziś szanse nie są wyrównane.
-
2007/05/11 12:01:47
"ideologią naturalnego porządku władzy między kobietą a mężczyzną"- trochę nowomową zajechało. Ja uważam, że to nie jest głupie pytanie- zresztą sama sobie na nie odpowiedziałaś w dalszej części. Takie pytania to kolejna ważna część dyskursu o pozycji kobiet w historii i jej roli w życiu. Inna sprawa, że jako historyczka, nie sztuki co prawda, doskonale wiem, że nie możemy patrzeć na średniowiecze z naszej perpsektywy i posługiwac się pojęciami wspólczesngo feminizmu na opisanie tamtycg realiów.
-
2007/05/11 13:23:04
Camille Claudel, tak się nazywała,
pl.wikipedia.org/wiki/Camille_Claudel
Frida Kahlo też jak gdyby dorastała artystycznie, u boku Diego Rivery, jakoś tak obie cierpiące, nie tylko z powodów zdrowotnych, ale i przez facetów z którymi żyły.
-
2007/05/11 15:23:32
rudakrzyzaczka - z ciekawosci zapytam, jakbys przelozyla te "nowomowe" na, powiedzmy, jezyk dla Ciebie zrozumialy?

ciepło
-
2007/05/11 20:58:24
"madri" - Frida to w ogóle nieporównywalna z nikim. Ale film o niej mnie rozczarował, hollywoodzka pocztówka dla mas.

pozdrawiam

kiwi
-
2007/05/13 18:38:19
No nie wiem=) Z natury powstrzymuję się od formułowania takich zdań. Po prostu zastanwaiam się czy taki język świadomie nie spycha feminizmu w jakieś radykalizmy. Poza tym nie uważam, by isniało cos takiego jak "ideologia naturalnego porządku..."

Frida- zgadzam się niesamowita i pełna ekspresji.
-
2007/05/13 21:25:26
rudakrzyzaczka - widzisz, a ja "z natury" staram się być tak precyzyjna, jak tylko potrafię. Taka przypadłość zawodowa. ;)

Ten wpis dotyczy artystek i sztuki w XIX-tym wieku. Jako historyczka wiesz, że w XIX-tym wieku w środowisku klas średnich i wyższych dominowała ideologia o "niezmiennej naturze kobiety". I wiesz też, że jedną z konsekwencji tej wiary (w idee) stał się podział na sferę prywatną (domową / kobiecą) i publiczną (męską / sferę polityki / biznesu). Jako historyczka na pewno spotkałaś ten podział w źródłach z epoki, bo on jest wszędzie. Niektórzy nazywają tę ideologię wiktorianizmem, choć nie ogranicza się on jedynie do wiktoriańskiej Anglii. Był powszechnie panujący w Europie i jej koloniach. Nawet w Polsce. I w Rosji też. Ten wpis jest więc o konsekwencjach tego systemu dla twórczości kobiet.

Dlaczego ideologia - odesyłam do historii myśli społecznej i politycznej. Dlaczego naturalna - bo tak sobie ją jej teoretycy wyobrażali i tak ją nazywali, i to nie tylko myśliciele inspirowani religią, ale także intelektualiści o bardziej lewicowych poglądach, np. Jules Michelet. Podważanie wiary w "naturalność" tej ideologii z kręgów socjalistycznych i librelanych (Engels i Mill - dostępni po polsku, polecam! podstawowa lektura dla feministek).

Dlaczego porządek? - znowu odsyłam do socjologii i nauk politycznych. Pojęcie porządku społecznego pojawia się już w średniowieczu (o ile nie wcześniej) - jak wiesz. Rousseau zaczął mówić pierwszy o porządku społecznym opartym na umowie społecznej. Choć, jak pamiętasz, on sam Rousseau uważał kobiety za "naturalnie" podrzędne i wspomagające mężczyznę (np. "Emil...").

A więc obawiam się, że chociaż to zdanie, jak twierdzisz, "jedzie nowomową", to chyba nie da się go powiedzieć inaczej, bez zasadniczych zniekształceń.

Jeśli osobiśnie nie uważasz, że coś takiego istnieje - to Twój osobisty wybór. Jeśli nie uważasz tak, jako komentatorka tekstu historycznego - to... brak wiedzy też jest Twoim wyborem. Mnie naprawdę zastanowiła Twoja reakcja - czy uznałaś to określenie za zbyt skomplikowane (???), czy uznałaś że koniecznie trzeba je przekładać łopatologicznie na kategorie z języka potocznego? Ciekawe, jakie mogą być konsekwencje z kastrowania języka z pojęć tak prostych jak ideologia czy porządek społeczny...

Ciepło,