feministyczno-genderowo-queerowa mozaika myślowa


Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Blog > Komentarze do wpisu
Pary homoseksualne i adopcja
niedziela, 17 września 2006, zosia761

Polecane wpisy

  • Janusz Szowinista

    Obejrzałam,wysluchałam i się zastanawiam po co JKM został ten tytuł Szowinisty Roku przyznany. Przecież on tylko na to czekał,żeby przy tej okazji swoje mądro

  • Biseksualne science fiction

    Oglądam sobie ostatnio Torchwood , najnowsze dzieło Russella T Daviesa (zachwyt nad "Queer as Folk" skłonił mnie do zapoznania się z całym dorobkiem tego kultow

  • "Pani Mandaryno" czyli POLSKA JEST KOBIETĄ

    witam, to taki mały debiut laika, proszę więc o wyrozumiałość :] Tydzieńczekałam na program "Teraz MY" z zaproszonymi Manuelą Gretkowską iMartą Wiśnie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/09/17 00:40:25
Bardzo fajne :)

Za jakies 15 lat Polacy tez to zrozumieja :)
-
2006/09/17 12:11:53
też mi się podobał :)
ale ja obstawiam jakieś 50 lat ;)

-
2006/09/17 15:49:58
A ja myślę, ze 10 lat to maks - zwłaszcza jesli ta ekipa, co teraz, porządzi dłuzej. Ludzie w Polsce generalnie skłonni są do myśli i działań "na przekór" - cztery lata rzadów czarnych, brunatnych i buraczanych to według mnie wystarczająco długo, by ludziom klepki przestawiły sie na maksymalny liberalizm światopoglądowy.

PS. Nowy, mocny adres z soczystymi kawałkami:
lysakowski.wordpress.com
- zapraszam ;)
-
2006/09/17 16:43:47

A mnie zastanawia w tym spocie dobór rodziców – dwóch facetów - ocjów – to robi wrażenie. Tak sama sytuacja, ale w zmienionej konfiguracji, może nawet nie byłaby zrozumiała: dwie kobiety przy stole i dziewczyna, która mówi że jest hetero... To byłby jakiś absurd. Dwie kobiety wychowujące dziecko to konfiguracja tak częsta, jak dwoje rodziców odmiennej płci – bo to zawsze może być: matka i babka, matka i ciotka, matka i przyjaciółka, w końcu matka i siostra.

I w tym kontekście to się robi bardzo ciekawe – w naszej kulutrze wychowaniem dzieci zajmują się duety / tercety / kwartety "homoseksualne", w znaczeniu – osoby tej samej płci - żeńskiej. I taka praktyka jest aprobowana społecznie, usankcjonowana kulturalnie (bo "serce matki" i "macierzyństwo - powołanie kobiety" itp.), więc skąd problem z adopcją przez homoseksualne pary? Przecież to nie ochodzi o krzywdzenie dzieci poprzez wdrukowanie im "zboczonych" zachowań. Zboczone zachowania wdrukowują patologiczne rodziny heteroseksualne i powszechnie to wiadomo.

Vide: Cała Polska bije dzieci kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54933,3340838.html
Albo: nowa akcja przeciw przemocy w rodzinie: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3619338.html

I jeszcze jedno: choć znam więcej gejów niż lesbijek, to poznałam tylko pięć par homoseksualnych, które wspólnie wychowują dzieci – własne, lub adoptowane. Te wszystkie pary to lesbijki. Słyszałam (sic!) tylko o jednej parze gejów, którzy wspólnie wychowywali syna jednego z partnerów z wcześniejszego małżeństwa. I sądzę, że to też coś znaczy.
-
2006/09/17 17:13:19
Ogladalam niedawno na BBC program (seria Child of our Time) o adopcji dzieci starszych. W Anglii dopuszczalna jest adopcja przez pary homoseksualne, szczegolnie gdy dziecko jest starsze, niepelnosprawne, nieuleczalnie chore i nie ma szans na adopcje przez tzw. "normalna" rodzine (czyli para hetero, malzenstwo, staz ok. 10 lat, ok. 7 lat staran o dziecko i w koncu decyzja o adopcji; takie pary chca niemowlaki, albo male dzieci, najczesciej zeby adoptowac jezdza za granice, nie biora nawet pod uwage adopcji starszego dziecka).
Program opowiadal historie kilkorga dzieci, ale najbardziej utkwil mi w pamieci chlopiec chyba jedenastoletni. Fajny dzieciak, bystry, energiczny, tylko zagubiony, w pewnym sensie zawiedziony przez kobiety. Cale zycie tulal sie od domu dziecka, do rodzin zastepczych, przez babcie, ciotki i matke alkoholiczke, po przytulek dla bezdomnej mlodziezy. Sad w koncu odebral jego matce prawa rodzicielskie, ktos go adoptowal, nie wyszlo (nie radzili sobie z dzieckiem po przejsciach), trafil do przytulku i wtedy jego opiekunka spoleczna dostala zgloszenie pary gejowskiej - chcieli adoptowac dziecko. Plec obojetna, wiek obojetny, pochodzenie, kolor skory bez znaczenia. Twarz pokazal tylko jeden z ojcow, (nie pamietam dlaczego drugi nie), byli swietnie sytuowani, mieli piekny dom w Anglii, jeszcze jeden w Hiszpanii, razem od nastu lat, bajka. Najlepsze bylo to, ze mieli dokladnie taki samochod o jakim marzyl ten chlopiec, od malego nie rozstawal sie z modelem (nawet kolor byl ten sam!). I on najpierw wpadl po uszy w ten samochod, a potem okazalo sie ze opieka mezczyzn to bylo to. Program podzielony byl na dwie na czesci, przed i w trakcie adopcji i rok pozniej. Rok pozniej okazalo sie, ze na poczatku bylo dobrze, a potem bylo juz tylko lepiej. Brak uprzedzen opiekunki i jej niestereotypowe myslenie pewnie uratowaly temu chlopcu zycie i daly jemu szanse na przyszlosc i rodzine, a im na normalne ludzkie szczescie.
-
2006/09/17 20:23:28

No to dzieciak mial szczescie - przydarzyla mu sie historia, jak z bajki.

Dla mnie nadal pozostaje pytanie: dlaczego wiekszosc z adoptujacych, na podstawie mojego malego, acz konsekwentnego doswiadczenia z queers, to kobiety? Dla wielu osob queer, zwlaszcza facetow, rodzina i wychowywanie potomstwa nie jest celem zyciowym. Mozna powiedziec, ze wrecz przeciwnie. W Polsce nie maja wyboru, gdzie indziej juz go miewaja. Oby byla to tendencja globalna.

Nie zmienia to faktu, ze pary gejowskie, ktore sa zainteresowane wychowaniem dzieci liczy sie w promilach. I oczywiscie oni tez maja swoje prawa, w ktorych trzeba ich wspierac.

Powazniejszym problemem, moim zdaniem, jest nadal prawo heteroseksualnych kobiet do wyboru macierzynstwa. To jest problem, w tej chwili i w Polsce. I moze nie warto uciekac od niego w tematy zastepcze... ;)

cieplo,
-
2006/09/18 15:46:37
A mnie zastanawia fakt, ze tak na prawde nie wiemy jak zachowywac sue beda dzieci z tego typu zwiazkow. Pozornie pary homoseksualne powinny byc bardziej otwarte i jako muszace swiadomie podejomowac decyzje o posiadaniu dziecka powinny lepiej sie nim zajmowac.
Problemy natomiast sa takie.
Najwazniejsze jest zeby dziecko wychowywalo sie w kochajacej rodzinie. Rodzice bez wzgledu na plec nie kochajacy dzieci, nie nawidzacy siebie nigdy nie wychowaja szczesliwehgo dziecka. Tutaj nasuwaja sie 2 niebezpieczenstwa par homo: promiskuityzm mezczyzn i kobiety nienawidzace mezczyzn. I co wtedy?

" probleme jest akceptacja spoleczna. Co z tego ze dziecko bedzie szczesliwe w domu gdy dostanie w leb na ulicy od 'spoleczenstwa'? Z tego powodu nie widze mozliwosci przyznania takch praw geyom w Polsce.

I ostatnie i najwazniejsze. Zdanie samych dzieci. Boje sie ze w tym kontekscie moga stac sie lalkami do zabawy, modnym dodatkiem. Ani zwolennicy ani przeciwnicy nie zastanawiaja sie czy istota tego sporu - dziecko- jakie ma w tej kwestii zdanie. A ono jest najwazniejsze.
-
2006/09/20 21:00:37
Ale pojechales... jak Chinka po bandzie! Jak sie te dzieci beda zachowywac jestesmy w stanie przewidziec, bo wiemy duzo o rozwoju dziecka w ogole (a nina bardzo trafnie zwrozila uwage na "homoseksualne" uklady wychowawcze, jakos o to nikt nie pyta); isnieje rozniez ogromna literatura swiatowa o adopcji (nieznana w Polsce bo sie u nas o tym nie mowi i nie pisze; nie miejsce tutaj na tego typu rozwazania). Promiskuityzm osob o orientacji homoseksualnej (i bi-) jest jakims idiotycznym stereotypem i dziwie sie, ze w to wierzysz. Tak samo jak w kobiety nienawidzace mezczyzn. Akceptacja spoleczna to jest taka smieszna rzecz, ktora moze zostac odebrana kazdemu. Zalezy od punktu widzenia. A propos ostatniego akapitu - rodzice adopcyjni musza przejsc bardzo dlugi, trudny i wymagajacy poswiecen proces uzyskania zezwolenia na adopcje a potem rownie trudny i wymagajacy trening rodzicielski. Nie bede sie o nim rozpisywac, bo jw. nie o tym ten blog, ale nie obawialabym sie, ze ktos bedzie te dzieci traktowal jak zabawki.
-
2006/09/22 18:03:46
Ja sie tylko zastanawiam.
Moja wiedza na ten temat nie jest naukowa, tylko powszechna i pewnie 90% ludzi wie to samo co ja.
Troche podciagnelas moja wypowiedz, dobrze wiesz o co mi chodzi.
Mi chodzi o to, ze cala dyskusja odbywa sie na plaszczyznie praw osob homoseksulnych do posiadania dziecka. A wydaje mi sie, ze powinna sie odbywac na plaszczyznie praw dziecka do posiadania DOBREJ rodziny. I to powinno byc punktem wyjscia do dyskusji, anie biegajace pod teczowa flaga panny pragnace miec bobasa. Oczywiscie temat obejmuje wszystkie rodziny.
A pytanie takie: czy istnieja rzetelne i dlugoletnie badania na temat dzieci z takich rodzin? Jak im sie ulozylo zycie? I co o tym sadza?
-
2006/09/22 20:48:12

grimperpl - zgadzam sie z Toba
-
2006/09/24 11:56:02
Hm, komentarz na końcu klipu mnie lekko zdziwił. "Dzieci wychowywane przez homoseksualistów niekoniecznie muszą stać się homoseksualistami"? Czy to ma uspokoić społeczenstwo, które westchnie z ulgą. ???
-
2006/09/24 15:18:12
Grimperpl: zgadzam sie, ze dyskusja powinna dotyczyc prawa dziecka do dobrej rodziny. Problem polega na tym, ze w Polsce (i w wielu innych krajach, w Irlandii jet podobnie) dzieci nie maja praw. Nie maja prawa do glosu, do pragnien, do uczuc, do nauki, do bezpieczenstwa. I niestety to my, dorosli, odebralismy im te prawa. Bo dzieci ciagle powinno byc widac a nie slychac. Bo ciagle rodziny, ktore chca adoptowac, zaznaczaja, ze chca zdrowa dziewczynke do lat trzech. Dlatego ta dyskusja jest o prawach doroslych do dzieci a nie na odwrot. Tez wolalabym nawolywac do przestrzegania praw dziecka ale widze, ze to nic nie daje. Nawoluje w takim razie do praw dla tych, ktorzy chca i moga pomoc dzieciom w potrzebie, ktorzy beda gotowi wychowac dziesiecioletniego chlopca po przejsciach, czy zapewnic opieke opuszczonemu dziecku z AIDS. Badania istnieja ale musze pogrzebac, bo z glowy nie zacytuje kto, gdzie, kiedy i co dokladnie bylo badane. Prosze o cierpliwosc i postaram sie o tym napisac.
-
2006/09/24 18:34:09

Zosia, i tutaj dotknęłaś czegoś bardzo istotnego. Kto jest strażnikiem praw dziecka, jeśli samo dziecko takim strażnikiem być nie może? Rodzice / rodzina? Czy państwo?

Nie wiem, które rozwiązanie jest lepsze. Jeśli rodzice / rodzina, tak jak na przykład postulują konserwatyne kręgi amerykańskie, w najgorszym scenariuszu mamy do czynienia z tyraństwem rodzicielkim (najpewniej ojcowskim, bo w tej koncepcji polityczno-prawnej władza ojca jest aksjomatem). W Polsce taki model nie grozi, z przyczyn kulturowych, historycznych i politycznych. Zamiast tego, mamy tendencję do pozostawiania tych spraw państwu. To rozwiązanie także nie jest najlepsze, bo w efekcie państwo przejmuje funkcję ojca vis-à-vis matek (model państwa opiekuńczego, do którego mają ciągoty nie tylko państwa socjalno-opiekuńcze, ale także narodowe, o czym pewnie sama dobrze wiesz, zważywszy na to, gdzie mieszkasz). W tym momencie dynamika rodzinna także zostaje zachwiana.

Gdzie w tym układzie jest miejsce na związki partnerskie? Oczywiście, zezwolenie na adopcje dzieci przez pary homoseksualne jest ok, ale nie zmienia to istoty problemu – że ideały swoją drogą, a życie swoją..

Ostatnio spotkałam pewną profesorkę, lesbijkę, która ze swoją partnerką zaadoptowała dziecko z Gwatemali. Przeszły przez wszystkie testy, itp. – po prostu rewelacyjnie. W miesiąc po pojawieniu się dziecka w domu, jedna z partnerek się wyprowadziła – związek się rozpadł. Ponieważ obie mają prawa rodzicielskie do dziecka, mała spędza pół tygodnia w jedną, a pół tygodnia z drugą matką. I ok, pewnie i tak ma lepiej, niż w Gwatemli, ale nie o to chodzi. Nie wiadomo, co będzie o tym wszystkim myślała za kilkanaście lat.

W tym równaniu ani homoseksualiści, ani heteroseksualiści nie są lepsi czy gorsi; moralnie czystsi, czy brudniejsi; z lepszymi czy gorszymi intencjami. To po prostu ludzie, którzy – jak wszyscy – nie zawsze są w stanie sprostać wyzwaniu, jakim jest założenie (i utrzymanie) szczęśliwej rodziny. A ludzie mają dzieci, bo mają do tego prawo (eugeniki chyba nie będziemy postulować…)

Jak daleko powinno w te sprawy ingerować państwo (które ma w polityce rodzinnej w własne interesy, zwłaszcza państwo narodowe), a na ile powinno się zostawić wolną rękę rodzicom – oto jest pytanie.
-
Gość: mr.bungle, *.hsd1.ca.comcast.net
2006/10/30 02:38:36
Fajny spot, ale niestety poddaje sie on mysleniu, ze homo jest be. Jezeli mamy byc konsekwentni, to fakt, ze adoptowane dziecko przyjme jakakolwiek orientacje nie ma ZADNEGO znaczenia.
Dlatego wydzwiek tego spotu nie podoba mi sie: "Hej hetero, nie macie sie czego bac, bo nawet jak zaadoptujemy dzieci, to beda 'w porzadku' jak dorosna". Pulapka.